12 kwietnia 2016 roku opublikowałem na ITHardware.pl swój pierwszy test zasilacza (FSP Aurum PT1200). Dla mnie był to moment dołączenia do redakcji, a dla portalu — start zupełnie nowego działu testowego. Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że był to dobry moment, by zająć się tematyką zasilania na poważnie. W tamtym okresie zasilacze wciąż bywały traktowane po macoszemu, a wiele decyzji zakupowych opierało się bardziej na marce i marketingu niż na realnej jakości konstrukcji.

Pierwsze lata to przede wszystkim klasyczne jednostki ATX, często jeszcze oparte na starszych rozwiązaniach regulacji napięć, z certyfikatami 80 PLUS traktowanymi jako główny wyznacznik „jakości”. Z czasem rynek zaczął jednak dojrzewać. Pojawiły się konstrukcje z lepszą elektroniką, wyraźnie poprawiła się kultura pracy, a półpasywne tryby pracy wentylatorów przestały być egzotyką. Do testów zaczęły trafiać nie tylko jednostki budżetowe i mainstreamowe, ale również modele klasy wyższej, a także mniejsze formaty SFX i SFX-L, będące odpowiedzią na rosnącą popularność kompaktowych zestawów.

Wyraźny wzrost aktywności w dziale zasilaczy w ostatnich latach nie był jednak przypadkowy. Zbiegł się on z wprowadzeniem nowej specyfikacji ATX 3.0 oraz premierami kart graficznych na kolejnych generacjach układów NVIDIA, które zaczęły wymagać nowego złącza zasilania 12VHPWR. To właśnie wtedy na pierwszy plan wyszły problemy, które przez lata pozostawały w cieniu — zarówno po stronie jakości przewodów, samych wtyków, jak i implementacji przez producentów zasilaczy. Złącze 12VHPWR nie ma dobrej historii, o czym wielokrotnie pisaliśmy na portalu. Temat analizowaliśmy również wspólnie z Danielem Rakowieckim (link do analizy złącza)— zarówno na jego kanale, jak i na naszych redakcyjnych materiałach wideo — rozbierając problem na czynniki pierwsze i pokazując, skąd brały się realne przyczyny awarii oraz jak można było im przeciwdziałać.
Dziś obserwujemy kolejną falę nowych konstrukcji — tym razem zgodnych z poprawioną specyfikacją ATX 3.0 / ATX 3.1 oraz nowym złączem PCIe 5.1 12V-2×6, które eliminuje część wcześniejszych błędów projektowych. Jednocześnie wyraźnie rosną moce zasilaczy. Nie jest to już wyłącznie odpowiedź na marketingowe hasła, lecz realna konieczność wynikająca z bardzo wysokich, krótkotrwałych pików obciążenia generowanych przez najwydajniejsze GPU i CPU. W praktyce to właśnie te chwilowe skoki poboru energii stały się jednym z kluczowych wyzwań dla nowoczesnych jednostek PSU i głównym powodem, dla którego testy zasilaczy znów znalazły się w centrum uwagi.

Na tle tych zmian wyraźnie widać jeszcze jeden istotny trend: zmianę podejścia producentów do certyfikacji sprawności. Coraz częściej obserwujemy odchodzenie od klasycznego 80 PLUS na rzecz bardziej rozbudowanych i rygorystycznych testów prowadzonych przez Cybenetics. To podejście lepiej oddaje rzeczywiste warunki pracy zasilacza, uwzględnia kulturę pracy i zachowanie przy dynamicznym obciążeniu, a nie tylko suchą sprawność w kilku punktach pomiarowych. Z perspektywy lat testów trudno nie odnieść wrażenia, że jest to krok we właściwym kierunku — i jednocześnie zadać sobie pytanie, dlaczego branża zdecydowała się na to tak późno.

Od kwietnia 2016 do końca 2025 roku przetestowałem na ITHardware blisko 90 konstrukcji z różnych przedziałów cenowych, od ok. 200 zł do niemal 3000 zł — od klasycznych zasilaczy ATX, przez SFX i SFX-L, aż po UPS-y. Patrząc na tę drogę z perspektywy 10-lecia portalu, jedno jest pewne: temat zasilania komputerów nigdy nie był tak istotny jak dziś. I wszystko wskazuje na to, że w kolejnych latach stanie się jeszcze bardziej wymagający — zarówno dla producentów, jak i dla tych, którzy próbują rzetelnie oddzielić realny postęp technologiczny od marketingowych obietnic.
I pamiętajcie — na zasilaczu się nie oszczędza!
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
10 lat zasilaczy na ITHardware – osobista perspektywa