Federalny Sąd Apelacyjny Kanady wydał jedno z najbardziej dotkliwych orzeczeń wobec rządu Justina Trudeau od lat. Sędziowie uznali, że ogłoszenie stanu wyjątkowego w 2022 roku, wykorzystane do rozpędzenia protestu znanego jako „konwój wolności”, było bezprawne i pozbawione wystarczających podstaw. Tym samym sąd zakwestionował narrację rządu, według której nadzwyczajne środki miały być niezbędne dla ochrony bezpieczeństwa publicznego.
W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził jednoznacznie, że władze federalne nie dysponowały ani faktami, ani argumentami prawnymi, które pozwalałyby sięgnąć po Ustawę o stanach nadzwyczajnych. Protesty w Ottawie, choć uciążliwe i zakłócające funkcjonowanie miasta, nie spełniały kryteriów zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Zdaniem sędziów blokady ulic i dźwięk klaksonów nie mogły być traktowane jak kryzys o skali zagrażającej państwu.
Protest, który wymknął się spod kontroli narracji
Konwój ciężarówek rozpoczął się jako sprzeciw wobec obowiązkowych szczepień i paszportów covidowych, a z czasem przekształcił się w szerszy protest przeciwko ingerencji rządu w życie obywateli. Centrum Ottawy zostało sparaliżowane, lokalne firmy otwarcie krytykowały sytuację, a presja polityczna rosła. Sąd podkreślił jednak, że nawet eskalacja napięć społecznych nie oznacza automatycznie stanu zagrożenia dla istnienia państwa.
Szczególnie surową ocenę sąd wystawił decyzjom o zamrażaniu kont bankowych osób powiązanych z protestami. Wcześniej sędzia Richard Mosley uznał te działania za naruszenie Karty Praw i Wolności, a sąd apelacyjny w pełni podtrzymał tę ocenę. W uzasadnieniu wskazano na brak jasnych kryteriów oraz chaotyczny proces decyzyjny, w którym banki opierały się na doniesieniach medialnych i wpisach z mediów społecznościowych. Taki mechanizm uznano za pozbawiony rygoru i niebezpieczny dla podstawowych praw obywatelskich.
Ostrzeżenie dla władzy wykonawczej
Sędziowie zwrócili uwagę, że zbyt szeroka interpretacja pojęcia zagrożenia może otworzyć drogę do tłumienia wszelkich form protestu. W orzeczeniu pojawiło się ostrzeżenie, że podobne podejście mogłoby zostać wykorzystane wobec demonstracji blokujących infrastrukturę energetyczną, kolejową czy przemysłową. W praktyce oznaczałoby to możliwość uznania niemal każdego masowego sprzeciwu za pretekst do sięgnięcia po nadzwyczajne środki.
Głos obrońców praw obywatelskich
Howard Sapers z Kanadyjskiego Stowarzyszenia Swobód Obywatelskich nazwał wyrok historycznym zwycięstwem praworządności. Jego zdaniem decyzja sądu przypomina, że nadzwyczajne uprawnienia muszą pozostawać absolutną ostatecznością. W przeciwnym razie demokracja narażona jest na erozję, a prawa obywatelskie stają się elementem negocjowalnym w sytuacjach politycznej presji.
Rząd nie składa broni
Ottawa zapowiedziała analizę wyroku i nie wyklucza dalszych kroków prawnych. Przedstawiciele rządu podkreślają, że priorytetem pozostaje bezpieczeństwo Kanadyjczyków, powtarzając argumentację znaną z okresu protestów. Problem polega na tym, że właśnie ten język stał się przedmiotem krytyki sądu, który uznał go za niewystarczający do usprawiedliwienia tak daleko idących działań.
Wyrok sądu apelacyjnego stoi w jaskrawej sprzeczności z raportem Komisji ds. Porządku Publicznego w Sytuacjach Nadzwyczajnych z 2023 roku. Komisja pod przewodnictwem Paula Rouleau uznała wówczas, że próg do zastosowania ustawy został spełniony, choć sam przewodniczący przyznawał, że dochodził do tego wniosku z wyraźnym wahaniem. Sąd apelacyjny takiej wstrzemięźliwości nie wykazał.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Sąd miażdży decyzję Trudeau. Zamrażanie kont uczestników "Konwoju Wolności" było bezprawne