Ukraina nie chce być zależna od Elona Muska. Zapłaci więc Elonowi Muskowi


Ukraina nie chce być zależna od Elona Muska. Zapłaci więc Elonowi Muskowi

Ukraina chce mieć własny system łączności satelitarnej, który będzie alternatywą dla Starlinka Elona Muska i wczoraj Prezydent Wołodymyr Zełenski potwierdził, że trwają prace nad takim rozwiązaniem, a wstępne plany zakładają wyniesienie na orbitę 120 satelitów już w 2027 roku. Kijów potrzebuje niezależnej komunikacji przede wszystkim na potrzeby wojska, w tym do obsługi dronów i koordynowania działań na froncie. Podobne ambicje mają Rosja i Unia Europejska, choć każdy z tych projektów mierzy się z innymi wyzwaniami.

Ukraina chce uniezależnić się od Starlinka

O planach stworzenia ukraińskiego odpowiednika Starlinka Zełenski poinformował podczas rozmowy z dziennikarzami i jak przekazał prezydent, prace nad projektem już trwają. Wcześniejsze doniesienia wskazywały, że w przedsięwzięcie zaangażowana jest ukraińska firma Stetman, a nowa infrastruktura ma służyć siłom zbrojnym, instytucjom państwowym oraz obiektom o krytycznym znaczeniu.

Na tym etapie nie chodzi jednak o stworzenie kolejnej usługi internetowej dla zwykłych użytkowników. Ukraina potrzebuje przede wszystkim niezawodnej łączności, która pozwoli wojsku sprawniej koordynować działania, obsługiwać drony i wymieniać informacje nawet wtedy, gdy tradycyjna infrastruktura telekomunikacyjna jest niedostępna lub została uszkodzona. Chęć stworzenia własnych krytycznych zdolności zresztą wpisuje się w całą politykę Ukrainy, bo to nie jest ani pierwszy, ani tym bardziej ostatni raz.

Wstępne założenia przewidują wyniesienie 120 satelitów w 2027 roku. Ukraina zamierza skorzystać w tym celu z rakiet SpaceX, ponieważ nie dysponuje własnymi rakietami nośnymi zdolnymi do wynoszenia takiego ładunku na orbitę. Na razie nie przedstawiono jednak pełnego harmonogramu rozmieszczenia konstelacji ani szczegółów dotyczących jej docelowych możliwości.

"Rosyjski Starlink" spada na Ziemię

Rosja również próbuje zbudować własną konstelację satelitów, która mogłaby konkurować ze Starlinkiem. Program Rassvet ma zapewnić rosyjskim siłom zbrojnym łączność niezbędną między innymi do koordynowania działań i sterowania dronami. Na razie jego rozwój nie przebiega jednak zgodnie z planem, o czym nie tak dawno temu już informowaliśmy.

Jak informował wcześniej amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW), druga partia 16 satelitów Rassvet, wystrzelona 19 lipca 2026 roku, nie osiągnęła zakładanej wysokości operacyjnej. Według danych przywołanych przez analityków do końca sierpnia urządzenia pozostawały na niższych orbitach, a część z nich zaczęła stopniowo tracić wysokość. Co najmniej dwa satelity miały zmierzać w kierunku ponownego wejścia w atmosferę.

To istotny problem, ponieważ sama obecność satelitów na orbicie nie wystarczy do uruchomienia sprawnie działającej sieci. Konieczne jest rozmieszczenie odpowiednio licznej konstelacji, zapewnienie jej współpracy z infrastrukturą naziemną i utrzymanie urządzeń na właściwych orbitach. Rosja musi więc nie tylko wystrzelić kolejne satelity, ale również doprowadzić do tego, by całość rzeczywiście zapewniała użyteczną łączność.

Dla Ukrainy rozwój Rassvetu ma znaczenie bezpośrednio związane z bezpieczeństwem. Własna sieć satelitarna mogłaby ograniczyć zależność Kijowa od zagranicznych dostawców i decyzji podejmowanych poza Ukrainą. Jednocześnie problemy rosyjskiego programu pokazują, że zbudowanie odpowiednika Starlinka wymaga znacznie więcej niż umieszczenia kilku urządzeń na orbicie.

Europa i Polska też chcą

Na podobną niezależność stawia Unia Europejska, która rozwija system łączności satelitarnej IRIS2. Co więcej, plany na niezależność zdradził nawet Premier Donald Tusk, który podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego powiedział, że Polska jako suwerenny kraj zamierza mocniej działać w sektorze kosmicznym, a ambicją aktualnego rządu jest właśnie „polski Starlink”.

Na razie Starlink pozostaje punktem odniesienia dla wszystkich tych przedsięwzięć. Plany wspomnianej Ukrainy są przy tym równie, jeśli nie jeszcze bardziej ambitne niż UE czy samej Polski, ale ich realizacja będzie zależała od finansowania, dostępności rakiet nośnych po drugiej stronie oceanu i tempa rozwoju samej infrastruktury. Dopiero uruchomienie odpowiednio dużej konstelacji pokaże, czy Kijów będzie w stanie stworzyć sieć, która rzeczywiście odciąży jego wojsko i zapewni mu większą niezależność. Taką, która nie będzie mogła zostać wyłączona jednym przyciskiem z USA.

 

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Ukraina nie chce być zależna od Elona Muska. Zapłaci więc Elonowi Muskowi
 0