Bambu Lab, jeden z najbardziej znanych producentów drukarek 3D, własnie przeżywa katastrofalną porażkę wizerunkową. Sprawa zaczęła się od małego projektu open source, który przywracał funkcje usunięte przez firmę w jednej z aktualizacji. Reakcja Bambu Lab, próba zablokowania tego projektu, wywołała efekt Streisand. Społeczność programistów zjednoczyła się wokół twórcy modyfikacji, a znani YouTuberzy technologiczni ogłosili, że już nigdy nie kupią sprzętu firmy.
Polski deweloper Paweł Jarczak zmodyfikował OrcaSlicer, przywracając możliwość zdalnego sterowania drukarkami Bambu poza dedykowanym oprogramowaniem Bambu Studio. Firma wysłała mu wezwanie do zaprzestania działalności, a deweloper usunął swoją kopię z GitHuba, twierdząc, że nie chce przedłużać sporu. Jednak w internecie natychmiast pojawiły się liczne kopie lustrzane jego projektu, które zebrały tysiące gwiazdek i forków na platformie.
YouTuberzy, w tym Louis Rossmann, Jeff Geerling i Steve Burke z Gamers Nexus, nie pozostali bierni. Rossmann opublikował największą kopię projektu, wyzywając firmę do ewentualnego pozwu, a Burke zapowiedział dogłębną analizę działań Bambu Lab, opisując je jako antykonsumenckie. Geerling otwarcie ogłosił, że już nigdy nie kupi drukarki 3D tej marki.
„Piep...ć Bambu Lab” – napisał Burke na blogu . „Opublikujemy to jako dogłębną analizę antykonsumenckich działań Bambu”.
Firma broni się bezpieczeństwem
Bambu Lab opublikowało własne stanowisko, twierdząc, że zmiany w oprogramowaniu mają na celu ochronę bezpieczeństwa użytkowników i infrastruktury. Firma argumentuje, że fork OrcaSlicer podszywał się pod oficjalnego klienta Bambu Studio, wysyłając do serwerów komunikaty w formie nieautoryzowanego klienta. Bambu Lab obawia się przeciążenia serwerów i ataków DDoS, jeśli użytkownicy masowo uruchomiliby zewnętrzne oprogramowanie.
„Kiedy ten konkretny fork OrcaSlicer komunikuje się z naszymi usługami w chmurze, dyskretnie przedstawia się jako oficjalne Bambu Studio – z zakodowanym na stałe numerem wersji i wszystkim innym. Nasze serwery widzą coś, co wygląda na legalnego klienta. Nie mają powodu, by to kwestionować” – powiedziało Bambu, porównując tę aktywność do podszywania się.
Jarczak odpiera zarzuty, tłumacząc, że jego fork jest opcjonalny i zgodny z licencją AGPL, a firma niesłusznie oskarża go o omijanie zabezpieczeń. Deweloper podkreśla, że ustawienie User-Agenta przez jego oprogramowanie nie jest próbą podszywania się ani tworzenia zagrożenia dla infrastruktury Bambu.
„User-Agent to nie uwierzytelnianie. To tylko samodzielnie zadeklarowane metadane klienta. Każdy program może ustawić dowolnego User-Agenta” – dodał programista.
Społeczność kontra producent
Sytuacja Bambu Lab jest przykładem konfliktu między prawem producenta do kontroli nad własnym sprzętem a prawami użytkowników do modyfikacji oprogramowania. Krytycy nazywają tę strategię „progresywnym zamykaniem”, blokowaniem możliwości korzystania z własnego sprzętu w celu przekształcenia sprzedaży w usługi dodatkowe.
Eksperci zwracają uwagę, że choć firma ma prawo chronić swoje serwery, użytkownicy powinni móc korzystać z własnego sprzętu i oprogramowania według własnego uznania. Konflikt Bambu Lab i OrcaSlicer może stać się jednym z symboli walki społeczności open source o pełną kontrolę nad urządzeniami, które kupują.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Youtuberzy bojkotują drukarki Bambu Lab. Społeczność open source rusza do ofensywy