Ponad dekadę temu mieliśmy już do dyspozycji całkiem zaawansowane urządzenia wearables. Warto wspomnieć o takich konstrukcjach jak wydany w 2014 roku Samsung Gear 2, który umożliwiał choćby nagrywanie wideo. Po prawdzie tylko w 720p i z ograniczeniami (do 15 sekund nagrania), ale jednak. Rok ten jest wart przypomnienia, bowiem również wtedy pojawiły się pierwsze smartbandy jak Fitbit Charge, czy Xiaomi Mi Band. Z perspektywy czasu, możliwości i wyświetlacze miały one skromne, ale i tak te urządzenia spotkały się z olbrzymim zainteresowaniem, zwłaszcza, że ich ceny stawały się coraz bardziej atrakcyjne.
Przyszłość smartwatchy jawiła nam się niebiańsko i wkrótce mieliśmy otrzymać gadżety godne Jamesa Bonda, których możliwości miała ograniczać jedynie wyobraźnia. Przez ostatnie (ponad) 10 lat inteligentne zegarki i opaski poszły jednak w trochę inną stronę.
Nagranie za pomocą smartwatcha Samsung Gear 2
Moja dekada z wearables
Sam swego czasu byłem wielkim zwolennikiem tych rozwiązań, chociaż obecnie na moim nadgarstku nie znajdziecie smartwatcha, a jedynie "prawie zwykły" zegarek, tylko z funkcją płacenia przez NFC. Po prawdzie nie oferuje bazyliona opcji, z których większości i tak bym pewnie nie korzystał, ale nie muszę pamiętać o jego ładowaniu. Rozważałem nawet jego zamianę na smart ringa, ale poczekam z tym do chwili, kiedy urządzenia te staną się na tyle zaawansowane, że przestaną sprawiać problemy.
Po prostu w pewnym momencie pojawił się u mnie "smartwatchowy przesyt" - miałem dość ciągłych powiadomień, ograniczeń tych konstrukcji, zalewu funkcji fit z których nie korzystałem, no i oczywiście kolejnego urządzenia o którego ładowaniu trzeba było pamiętać.
W czasie pandemii częściej korzystałem z tych urządzeń, głównie dzięki możliwościom nazwijmy to medycznym, które pojawiły się nawet w smartbandach, a mowa konkretnie o funkcji pulsoksymetru. Przypomnijmy, że urządzenia te mierzą saturację krwi (SpO2), czyli nasycenie jej tlenem. Działają na prostej zasadzie, że światło inaczej przechodzi przez krew o dużej zawartości tlenu, a inaczej przez taką o niskiej (w uproszczeniu, bo technicznie chodzi o pomiar odbicia przez tkankę i naczynia włosowate). Dokładność pomiarów w smartwatchach i smartbandach nie była jednak najlepsza i w zasadzie była to jedynie ciekawostka. Do dziś chyba żadne urządzenie wearable nie ma medycznej certyfikacji tej funkcji (poprawcie mnie jeśli się mylę).
Cofnijmy się jednak o dziesięć lat wstecz i prześledźmy najważniejsze zmiany jakie dotknęły urządzenia wearables w tym okresie.
10 lat rozwoju smartwatchy i smartbandów
Smartwatche i smartbandy przeszły długą drogę od prostych elektronicznych zegarków wyświetlających powiadomienia do zaawansowanych urządzeń wyposażonych w liczne funkcje sprawdzające, a nawet analizujące stan naszego zdrowia. Okazały się idealnym rozwiązaniem do wsparcia różnych form sportu. Wyposażanie je w aparaty i kamery okazało się ślepą uliczką, a gadżety znane z filmów szpiegowskich wciąż pozostają w sferze marzeń.
2015-2016 - boom!
Możecie wierzyć lub nie, ale minęło już ponad 10 lat od debiutu pierwszego Apple Watch (2015). Co by o nim nie mówić, to w pewien sposób ustandaryzował współczesny format smartwatchy wprowadzając dotykowy ekran, integrację ze smartfonem, liczne czujniki, czy pulsometr. Druga generacja (2016) oferowała już funkcję płatności zbliżeniowej, wodoodporność oraz GPS.
Pierwszy Apple Watch. Źródło: Apple Support
Był to też okres, kiedy wystrzeliła popularność smartbandów, zwanych również opaskami fitness - żeby daleko nie szukać posłużę się wspomnianym przykładem Xiaomi Mi Band. Nagle wszyscy zaczęli liczyć kroki i nałogowo mierzyć sobie puls. Oczywiście nie bez znaczenia była również znacznie bardziej atrakcyjna cena. Wraz z upływem czasu Ich sensory (akcelerometry, czy żyroskopy) stawały się też coraz bardziej zaawansowane.
Warto przypomnieć, że początek 2015 roku był również końcem Google Glass - ze względu na kontrowersje dotyczące prywatności, firma wycofała się ze sprzedaży tych urządzeń. Później już żadne smart okulary nie cieszyły się takim zainteresowaniem.
Pierwsza edycja Google Glass. Źródło: Wikipedia
2017-2018 - LTE w zegarku i lepszy monitoring zdrowia
Trzecia generacja Apple Watch wprowadza obsługę eSIM i LTE. Od tego czasu na smartwatchu można odbierać połączenia, czy streamować muzykę bez telefonu. Pojawia się coraz więcej możliwości do zaawansowanego monitorowania snu, czy stref tętna. Czwarta generacja Apple Watch umożliwia już pomiar EKG czy detekcję upadku i zaczyna być nazywana urządzeniem klasy medycznej, co jest być może przesadą, ale dobrze odzwierciedla kierunek w którym zdążają te urządzenia.
2019-2021 - saturacja krwi i rozwój ekosystemów
Nowe generacje smartwatchy wzbogacają się o funkcję pomiary saturacji krwi i wykrywania bezdechu sennego. Monitoring zdrowia za pomocą wearables ciągle ewoluuje - urządzenia podpowiadają możliwe symptomy na podstawie odchyleń odczytów. Google inwestuje w te urządzenia, równocześnie integrując jest z wieloma swoimi usługami.
2022-2023 - 5G i bezpieczeństwo
Wkraczamy w okres kiedy producenci zaczynają eksperymentować z 5G w smartwatchach. Równocześnie pojawiają się dodatkowe funkcje bezpieczeństwa, takie jak automatyczne wzywanie pomocy po wykryciu wypadku. Zegarki outdoorowe zaczynają oferować ulepszony GPS (wielopasmowy GNSS), a ich czas pracy na jednym ładowaniu się wydłuża. W smartbandach pojawia się wiele funkcji zarezerwowanych wcześniej dla większych smartwatchy.
Xiaomi Mi Band 8
2024-2025: AI i doskonalsze czujniki
Granica pomiędzy smartbandami, a smartwatchami zaczyna się coraz bardziej zacierać. AI wkracza na tereny wearables i zaczyna generować spersonalizowane raporty oparte na odczytach z czujników. Sensory wciąż ewoluują - można liczyć na lepsze odczyty PPG, SpO2 i glikemii. Mapy w wearables są już nawet dostępne w wersji offline.
Co dalej z rozwojem wearables?
Generalnie dalsze plany rozwoju tych urządzeń nie są jakieś szczególnie zaskakujące. Ma być więcej AI (tworzenie doskonalszych prognoz zdrowotnych, czy planów treningowych na podstawie odczytów), dłuższy czas pracy na baterii i jeszcze więcej funkcji związanych z monitorowaniem zdrowia. Coraz częściej mówi się również o rozwoju urządzeń hybrydowych, które bardziej przypominają klasyczne zegarki.
Garmin Fenix 8 Pro - wypasiony, ale w wersji micro LED kosztuje ponad 8500 zł
Smartwatche powoli, ale sukcesywnie awansują do roli podręcznego (czy też naręcznego) centrum zdrowia. Szersze wykorzystanie coraz doskonalszych czujników, czy integracja z systemami medycznymi mogą pewnego dnia zdziałać cuda. Smartwatche już teraz potrafią uratować życie - dzięki funkcjom wykrywania upadków, arytmii serca (AFib), EKG czy SOS, wzywając pomoc automatycznie lub alarmując użytkownika.
Za dzieciaka marzyło mi się, że pewnego dnia będę miał zegarek z wbudowaną piłą, licznikiem Geigera, laserem, czy elektromagnesem. Chyba się nie doczekam, ale i tak rozwój tych urządzeń należy uznać nie tylko za imponujący, ale i bardziej dojrzały oraz odpowiedzialny. Znowu widzimy też próby wprowadzenia na rynek smart okularów (również przez Google), ale sprzętem, który ma większe szanse na przebicie wydają się mieć pierścienie - proste, wygodne i spełniające najważniejsze funkcje.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
10 lat wearables. Jak wyglądał rozwój smartwatchy i smartbandów w ostatniej dekadzie?