Domowy overclocking stał się bez sensu. Oto nasza opinia


Domowy overclocking stał się bez sensu. Oto nasza opinia

Ach, szlifowanie osiągów sprzętu, optymalizacja działania podzespołów, undervolting i podkręcanie. Jak dla każdego entuzjasty technologii, był to dla mnie chleb powszedni i rozkoszowałem się każdym uzyskanym tak promilem wydajności bo wiadomo - grosz do grosza i będzie kokosza.

Od pewnego czasu jednak zauważyłem, że robię to coraz rzadziej, a jeśli już, to poprzestaję na najprostszych czynnościach, które zapewniają nieco bardziej optymalną pracę podzespołów jak najmniejszym kosztem. Bynajmniej nie przestało mnie to interesować, a po prostu przestałem w tym widzieć większy sens. Powodów tego jest co najmniej kilka.

Procesory i karty graficzne często są już wyśrubowane out of a box

Dawniej z CPU i GPU można było wycisnąć wiele dodatkowej mocy, a dzisiaj często są już one wykręcone do granic możliwości na fabrycznych ustawieniach. Dotyczy to zwłaszcza procesorów, chociaż karty graficzne również zostały pod tym względem mocno ograniczone, choćby przez imit TDP, a dodatkowo temperatury w krytycznych miejscach nie zachęcają do jakichkolwiek eksperymentów. Doszło do takiej sytuacji, że zamiast podkręcania o wiele lepiej jest stosować undervolting, czyli zmniejszanie napięcia - to przynosi korzyści nie tylko w postaci niższych temperatur, ale i dłuższego utrzymywania trybu boost.

AMD Ryzen 9 9950X3D2 Dual Edition

AMD Ryzen 9 9950X3D2 Dual Edition - powodzenia z OC…

 

Mamy do dyspozycji mnóstwo funkcji zwiększających wydajność za pomocą jednego kliknięcia

Ręczna optymalizacja działania procesora, pamięci RAM czy karty graficznej może przynieść mnóstwo satysfakcji, ale jest też mocno czasochłonną czynnością. Po co mam godzinami walczyć o kilkaset megherców więcej na procesorze, skoro mogę włączyć PBO (Precision Boost Overdrive - narzędzie do optymalizacji pracy procesorów AMD) w trybie automatycznym i ewentualnie Curve Optimiser (narzędzie do zarządzania krzywą napięcia) do lekkiego undervoltingu. Zajmie mi to parę kliknięć i będzie działać bardzo dobrze - kilka godzin pracy nad maksymalnymi ustawieniami nie przyniesie mi znaczących wzrostów wydajności.

Ryzen Master

Większość funkcji przyspieszających działanie komputera (jak ReSize BAR) jest zresztą obecnie domyślnie włączona, chociaż w przypadku innych (Intel APO i iBOT) zdecydowanie warto to sprawdzić.

Żadna optymalizacja podzespołów nie da ci takiego wzrostu wydajności jak zaawansowany upscaling i FG

Po co mam śrubować osiągi sprzętu, ryzykując ich przegrzewanie, awarię, czy szybsze zużycie, jeśli uzyskam w ten sposób od kilku do kilkunastu procent szybsze działanie choćby gier? Zaawansowany upscaling w rodzaju DLSS 4.5 czy FSR 4.1 potrafi dać dwukrotny wzrost klatek na sekundę, a dopasowując ustawienia aby uzyskać 60 klatek na sekundę mogę włączyć do akcji generator dodatkowych klatek, dzięki któremu mogę uzyskać nawet kilkaset klatek na sekundę przy akceptowalnym input lagu.

Optymalizacja działania podzespołów może powodować problemy ze stabilnością

Nikt nie da ci gwarancji, że nawet po doskonałym OC problemy się nie pojawią - a może to nastąpić nawet po roku bezproblemowego działania. Wtedy będziemy się zastanawiać, która z 20 zmian które zastosowaliśmy powoduje problemy i praktycznie całą optymalizację trzeba zacząć od początku. Podobnie jest w przypadku aktualizacji BIOS płyty głównej - często po takiej operacji dawne ustawienia nie mają już racji bytu. Wyższe osiągi to również zazwyczaj wyższe temperatury, a tym samym ryzyko awarii.

Blue Screen of Death

Przyznam się, że jeszcze dwa lata temu śrubowałem osiągi CPU i RAM do maksimum (a przynajmniej tak mi się wydawało). Miało to dodatkowy sens, bowiem korzystałem z zintegrowanej grafiki, która nie posiada dedykowanej pamięci tylko korzysta z RAM, więc każde przyspieszenie RAM skutkowało szybszym działaniem integry. Przez dłuższy czas z dumą pracowałem w tak zoptymalizowanym środowisku, kiedy okazało się, że w specyficznych zastosowaniach (a konkretnie sprzętowym kodowaniu kodeka AV1) komputer się jednak wiesza…

Serwisy streamujące pozwolą ci grać jak szef nawet na ziemniaku

Wzrost popularności serwisów jak GeForce NOW potwierdza, że wielu nowych graczy w ogóle nie interesuje się sprzętem. Przecież to trzeba coś tam wiedzieć, dbać, aktualizować sterowniki, sprawdzać czy się nie przegrzewa, no i stresować się czy nowa karta graficzna GeForce RTX 5090 (która kosztuje kosmiczne pieniądze) nie zapali się nagle z powodu wadliwej konstrukcji gniazdka zasilającego. Po co to komu, jak wystarczy po prostu smart TV, czy przystawka za 200 zł w rodzaju Amazon FireStick TV by komfortowo pograć w giereczki, nie przejmując się w ogóle wymaganiami sprzętowymi. GeForce NOW w planie Ultimate umożliwia rozgrywkę w gry z aktywnym ray-tracingiem nawet w rozdzielczości 5K i przy 360 klatkach na sekundę - bez konieczności posiadania topowego PC.

FireTV

Na tej przystawce TV może nie zagrasz w 4K, ale kosztuje tylko 200 zł

 

OC i optymalizacja odchodzi do lamusa?

Nie będę twierdził, że optymalizacja działania sprzętu w ogóle przestała być potrzebna, bo tak nie jest. Gdyby producenci sprzętu wszystko robili idealnie, to być może nie mielibyśmy już nic do roboty, ale oczywiście tak nie jest. Mało tego - wiele z decyzji producentów jest bezsensownych i często podyktowanych wątpliwymi oszczędnościami, maksymalizacją zysków i pogonią za cyferkami, bez oglądania się na inne istotne aspekty.

Optymalizacja pozwala też wycisnąć ze starego sprzętu dodatkową wydajność, co pozwala zaoszczędzić duże kwoty pieniędzy na zakup nowych podzespołów, a przynajmniej robić to rzadziej. Faktycznie jednak dawniej potrafiłem podkręcać do oporu, starając się wycisnąć ze sprzętu absolutne maksimum, a dziś bardziej cenię sobie wygodę automatycznych funkcji, stabilność i spokój.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Domowy overclocking stał się bez sensu. Oto nasza opinia
 0