Polski rynek monitorów rośnie pod względem wartości, napędzany nie tylko błyskawicznym wzrostem sprzedaży OLED, które skutecznie kuszą lepszą jakością i niskimi cenami. Po latach stagnacji wzrosła standardowa przekątna i rozdzielczość ekranu. Ten stan najprawdopodobniej utrzyma się również w przyszłym roku, choć ceny - zwłaszcza OLED-ów - mogą rosnąć.
W monitorach nie tyle pojawiło się w tym roku wiele nowości, ile wreszcie zaczęły upowszechniać się rozwiązania, które od lat zapowiadano jako przyszłość tego segmentu. OLED, większe przekątne, wyższe rozdzielczości czy funkcje wykraczające poza samo wyświetlanie obrazu długo czekały na moment, w którym przestaną być obietnicą, a staną się rynkową rzeczywistością.
Tegoroczne zmiany zainteresują zarówno tych, którzy śledzą wielkość i wartość sprzedaży, ewolucję paneli oraz rozwój funkcji monitorów, jak i użytkowników zastanawiających się, co najlepiej się sprzedaje i czy warto już kupić OLED. Skala przemian jest tym bardziej widoczna, że przez wiele poprzednich lat rynek monitorów nie dostarczał zbyt wielu powodów do ekscytacji.
Od ponad 10 lat standardowa przekątna wynosiła 24 cale, a od niemal 20 lat typową rozdzielczością pozostawało Full HD. Od kilkunastu lat wypatrywaliśmy również monitorów z ekranami OLED. Konstrukcje ultrapanoramiczne miały stać się powszechną alternatywą dla formatu 16:9, ale nie zdobyły takiej pozycji. Do tej listy można dopisać rozwiązania, które od lat są obecne w monitorach i miały rozszerzyć ich funkcjonalność, jak USB-C czy KVM, ale nie wzbudzały powszechnego zainteresowania. W 2026 roku niemal wszystko to zaczęło się zmieniać.
Zmiany te mają również wymiar biznesowy. Choć nie zawsze widać je w porównaniach rok do roku, w ciągu ostatnich 10 lat roczna sprzedaż monitorów w Polsce podwoiła się pod względem liczby sztuk, a średnia cena urządzenia wzrosła ponad dwukrotnie. W efekcie wartość rynku zwiększyła się ponad czterokrotnie.
OLED wychodzi z niszy
Jeszcze niedawno monitory OLED pozostawały propozycją dla najbardziej wymagających użytkowników, gotowych zapłacić wyraźnie więcej za wyraźnie lepszą jakość obrazu. Udział takich konstrukcji w rynku był marginalny, a perspektywy jego rozwoju oceniano ostrożnie. Bardzo ostrożnie… Nic dziwnego, skoro o pojawieniu się OLED-ów w sprzedaży oraz o tym, jak szturmem zdobędą rynek, mówiono i pisano chyba wszędzie już kilkanaście lat temu. Czytelnicy z najdłuższym stażem w branży być może pamiętają, że jeszcze długo przed 2010 rokiem monitory z matrycami OLED miały „stać w progach”, a jeśli nie upowszechniłyby się zaraz, stanie się to najpóźniej po 2014 roku, gdy wygasną ostatnie patenty, które podnosiły ich cenę. Po 2014 roku nie tyle jednak rosła oferta OLED-ów, ile spadała liczba publikacji wieszczących ich rychłe nadejście. Dlatego gdy w 2025 roku sprzedaż tych monitorów zaczęła rosnąć, nie było odważnych wieszczących szybki wzrost ich popularności. Tymczasem w 2026 roku nastąpiło gwałtowne przyspieszenie, a OLED-y zaczęły trafiać do szerokiego grona odbiorców.
- OLED bardzo szybko rośnie, szczególnie w gamingu i segmencie premium. Wraz ze spadkiem cen i rozwojem kolejnych generacji paneli będzie stopniowo trafiał do coraz szerszej grupy klientów - mówi Marcin Dembowski, Business Manager z Acer Polska.
Jaka jest skala wzrostów? - Monitory OLED odpowiadają już za 29 proc. naszej sprzedaży - mówi Karolina Jonko, Country Product Manager w polskim oddziale ASUS-a.
Należy tu uściślić, że są to dane ASUS-a z minionego właśnie trzeciego kwartału 2026 roku. Trzeba też pamiętać, że tajwański producent, obok ogromnej aktywności w segmencie premium, jest jednym z głównych dostawców przenośnych monitorów OLED do sieci Media Expert. W praktyce oznacza to, że ASUS może najprawdopodobniej pochwalić się obecnie większym wolumenem sprzedaży paneli organicznych w Polsce niż większość konkurentów.
Zestawienie kwartalnych wyników ASUS-a z danymi obejmującymi cały rynek pozwala oszacować, jak szybko rośnie obecnie sprzedaż OLED-ów. Według danych sprzedażowych przywołanych przez Gigabyte, udział OLED-ów w skali trzech kwartałów 2026 r. wzrósł do ponad 10 proc. Jeśli startowaliśmy z poziomu zaledwie 2-3 proc., a pułap 10 proc. osiągnęlibyśmy dopiero teraz, to średnia z 9 miesięcy wynosiłaby nie więcej niż 4-5 proc. Skoro jednak realny bilans wynosi już 10 proc., obecna sprzedaż musi szybować bardzo mocno powyżej 10 proc. Popyt eksplodował w zaledwie kilka miesięcy, a przy obecnym tempie aż trudno spekulować, z jakim ostatecznie wynikiem zamknie się czwarty, tradycyjnie najmocniejszy handlowo kwartał roku.
Cenowy zjazd OLED trwa
Dalszemu wzrostowi sprzedaży OLED-ów sprzyjają spadające ceny i poprawa parametrów paneli. Zmianę tę dobrze oddaje stanowisko Samsunga, który od lat rozwija ofertę monitorów z ekranami organicznymi.
- Samsung był jednym z pionierów wprowadzania OLED do monitorów kilka lat temu i dziś ta technologia jest dostępna dla wszystkich naszych klientów. Oferta jest szeroka, pokrywa różne zastosowania i różne poziomy cenowe. Ceny paneli OLED spadają, a ich udział w sprzedaży będzie dalej rósł - mówi Marcin Lelontko, Head of Sales LCDM CEE w Samsungu.
Ceny spadają, więc zainteresowanie zakupem rośnie. Większa skala dystrybucji może z kolei prowadzić do dalszego obniżenia kosztów produkcji jednostkowej, co sprzyja kolejnym korektom cenników. Ten mechanizm będzie zapewne jednym z głównych katalizatorów wzrostu popularności OLED-ów. Jest jednak jeszcze jeden czynnik, który może przyspieszyć ich upowszechnienie: rosnące zainteresowanie ze strony graczy, dla których jakość obrazu ma szczególne znaczenie.
- Patrząc na galopujące obniżki cen monitorów tego typu i fakt, że obecnie można kupić najtańszy model OLED za niespełna 1500 zł, sądzę, że ich upowszechnienie jest tuż za rogiem. Szczególnie gracze dostrzegają szereg zalet tego typu ekranów - ci z najzasobniejszym portfelem i najbardziej rozmiłowani w nowinkach technologicznych w dużej mierze już się przesiedli na takie monitory, a za nimi podąży też reszta - mówi Paweł Ruman, Country Sales Manager Poland w AOC & Philips Monitors.
Popularność OLED-ów w gamingu może więc działać jak rekomendacja również poza tym segmentem. Ich rosnąca obecność na biurkach graczy może przyspieszyć upowszechnienie tych paneli również wśród osób szukających monitora do pracy i codziennego użytku.
OLED dojrzewa: jaśniej, trwalej i taniej
Za rosnącym zainteresowaniem OLED-em stoją przede wszystkim właściwości obrazu. Głęboka czerń, wysoki kontrast i krótki czas reakcji są szczególnie atrakcyjne dla graczy, ale korzyści dostrzegają również osoby zajmujące się obróbką obrazu i innymi zadaniami wymagającymi dobrej jakości wyświetlania.
O upowszechnieniu OLED-u decyduje jednak nie tylko jakość obrazu i coraz bardziej przystępne ceny. Przez lata przeszkodą były wysokie koszty produkcji, a także konieczność poprawy jasności i trwałości paneli oraz ograniczenia ryzyka utrwalania statycznych elementów obrazu. Kolejne generacje konstrukcji stopniowo zmniejszają te bariery.
- Najwięcej dzieje się w panelach OLED i w ich budowie. Sama konstrukcja paneli rozwija się w kierunku wyższej jasności i, co bardzo istotne, większej trwałości - mówi przedstawiciel Samsunga.
O innej barierze, która przez lata blokowała masowe upowszechnienie OLED-ów, wspomina przedstawiciel Dell Technologies.
- U wielu klientów panowało przekonanie o łatwym powstawaniu tzw. powidoków w matrycach OLED. Nowe generacje paneli ograniczają ten aspekt dzięki lepszemu zarządzaniu pikselami, funkcjom ochrony panelu i wyższej trwałości - wyjaśnia Sebastian Antkiewicz, Senior Manager Products & Solutions w Dell Technologies.
Najbardziej wymownym sygnałem zmiany jest jednak cena, co ilustruje rynkowa strategia iiyamy.
- Nasz debiutancki G-Master Titan Falcon z panelem META 3.0 Tandem OLED, odświeżaniem 280 Hz i czasem reakcji 0,03 ms we wrześniowej promocji za 1500 zł pokazuje, że OLED przestaje być luksusem. Staje się realną konkurencją dla monitorów IPS i VA z wyższej półki - mówi Mariusz Kuczyński, dyrektor generalny iiyamy w Polsce.
Coraz lepsze parametry, dodatkowe zabezpieczenia i niższe ceny sprawiają, że OLED staje się realną alternatywą dla kolejnych grup odbiorców. Nie oznacza to jednak szybkiego końca LCD. Zmienia się przede wszystkim układ konkurencji. IPS, dotąd najbardziej uniwersalne i najpopularniejsze rozwiązanie, znajduje się pod presją z dwóch stron: od dołu jest „podgryzany” przez matryce VA, oferujące wyższy kontrast, a od góry przez OLED, który dzięki poprawie parametrów i spadkowi cen przestaje być domeną wyłącznie najdroższych monitorów.
Przestawianie pionków na podium
Jeśli porównać historyczną i obecną strukturę rynku pod względem producentów i ich udziałów - zmiany są gigantyczne. W odległych latach segment ten był zdominowany przez LG i Samsung (więcej na ten temat w artykule „Od Samsunga i LG do Della i iiyamy. Historia polskiego rynku monitorów”), później rynek został zdominowany przez „grupę DHL” czyli marek Dell, HP i Lenovo, a w ostatnich latach obserwujemy pewne przeszeregowania.
Na pozycji lidera polskiego rynku monitorów umocnił się Dell, który w pierwszym półroczu sprzedał o ponad jedną trzecią więcej urządzeń niż w analogicznym okresie 2025 roku. Bardzo dużym wzrostem, sięgającym niemal jednej czwartej, może pochwalić się również japońska iiyama. To jeden z nielicznych producentów, którzy podali nam dane o sprzedaży z chirurgiczną precyzją.
- W pierwszej połowie 2026 roku sprzedaliśmy w Polsce 113 985 monitorów, w tym 103 735 urządzeń desktopowych oraz 10 250 wyświetlaczy wielkoformatowych. W samym drugim kwartale sprzedaż wyniosła 52 126 sztuk, co oznacza wzrost o 16,5 proc. rok do roku - mówi Mariusz Kuczyński z iiyamy.
Wysoką dynamikę sprzedaży odnotowała również grupa Acer, która zwiększyła wolumen o ponad 30 proc. rok do roku. Na plusie znalazły się także Lenovo, Philips i ASUS, choć skala wzrostów była w ich przypadku mniejsza. Nie wszystkim producentom udało się jednak utrzymać ubiegłoroczne wyniki. Największy spadek, sięgający niemal połowy sprzedaży, zanotował HP, który jeszcze kilka lat temu, obok Della i Lenovo, należał do najważniejszych dostawców monitorów na polskim rynku. Najbardziej osłabła pozycja LG - koreański niegdysiejszy gigant obecnie jest już poza pierwszą dziesiątką.
Rynek w liczbach i rosnące ceny
Przetasowania na liście liderów dokonały się w warunkach stabilnego, choć niespektakularnego wzrostu całego rynku. W pierwszej połowie 2026 roku sprzedaż sięgnęła około 800 tys. sztuk, co oznacza wzrost o około 3 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Warto przy tym spojrzeć na te liczby z szerszej perspektywy. Dziesięć lat temu w całym roku sprzedawano w Polsce około 900 tys. monitorów. Dziś podobny wolumen rynek potrafi osiągnąć w ciągu jednego półrocza. Zmieniła się również wartość kupowanych urządzeń.
Dekadę temu średnia cena monitora nie przekraczała 1 tys. zł. Dziś można przyjąć, że wynosi około 2 tys. zł, choć jest to szacunek, a nie wartość wyliczona na podstawie kompletnych danych dla całego rynku. Jedyną konkretną kwotę podał nam ASUS, którego oferta obejmuje stosunkowo dużo droższych konstrukcji.
- Średnia cena sprzedaży monitora ASUS-a wynosi obecnie około 2300 zł. Wartość tę zaniżają jednak tanie monitory, które zwykle są przedmiotem przetargów - mówi Karolina Jonko.
Warto pamiętać, że ASUS ma rozbudowaną ofertę modeli gamingowych ROG oraz profesjonalnych ProArt, a więc segmentów, w których ceny są wyższe niż w przypadku podstawowych monitorów biurowych. Kwota podana przez producenta nie musi zatem odzwierciedlać średniej dla całego rynku. Rosnące zainteresowanie większymi przekątnymi, wyższymi rozdzielczościami i panelami OLED sprzyja dalszemu wzrostowi wartości sprzedaży.
W 2026 roku nastąpiło gwałtowne przyspieszenie, a OLED-y zaczęły trafiać do szerokiego grona odbiorców.
Co ciekawe, sami producenci różnią się w ocenie kondycji rynku. Samsung, powołując się na dane IDC, wskazuje na około pięcioprocentowy wzrost w pierwszym półroczu i zakłada utrzymanie podobnej dynamiki do końca roku. Inne szacunki są bardziej zachowawcze, a dostępne dane nie pozwalają jednoznacznie rozstrzygnąć, czy rozbieżności wynikają z odmiennego zakresu analiz, czy z przyjętej metodologii. Warto jednak zauważyć, że nawet przy umiarkowanym wzroście liczby sprzedanych urządzeń rośnie znaczenie segmentów o wyższej wartości, w tym monitorów OLED, co sprzyja wzrostowi średniej ceny.
Niepewność dotyczy również cen na nadchodzące miesiące. Z jednej strony silna konkurencja może sprzyjać promocjom wśród dojrzałych konstrukcji LCD. Z drugiej strony producenci zwracają uwagę na presję kosztową związaną z komponentami i logistyką. MSI przewiduje, że w drugiej połowie roku oraz w kolejnych latach przestrzeń do szerokich obniżek cen może się zmniejszać. Iiyama również wskazuje, że średnia wartość kupowanego monitora będzie rosła choćby za sprawą popularności większych ekranów i matryc OLED.
Koniec wieloletniej stagnacji
Raport ten zaczęliśmy od stwierdzenia, że na polskim rynku monitorów dzieje się obecnie bardzo dużo - dlaczego tegoroczne zmiany tak mocno rzucają się w oczy? Odpowiedź jest prosta - przez wiele poprzednich lat ten segment pod pewnymi względami stał całkiem w miejscu. Jeszcze niedawno rynkowy standard przekątnej wynosił skromne 24 cale i stan ten utrzymywał się przez ponad dekadę. Jeszcze dłużej, bo od niemal dwudziestu lat, najpopularniejszą rozdzielczością pozostawało poczciwe Full HD. W 2026 roku nastąpiła jednak radykalna zmiana standardu przekątnej z 24 na 27 cali. Przez lata producenci, chcąc zerwać z dominacją Full HD, oferowali masę konstrukcji UHD, jednak ultrawysoka rozdzielczość nie potrafiła przebić się do masowego odbiorcy. Ostatecznie znaleziono zadowalające rynek rozwiązanie w połowie drogi - rozdzielczość QHD (WQHD).
To przesunięcie w kierunku większych przestrzeni roboczych i wyższej gęstości pikseli widać dziś w statystykach każdego liczącego się producenta, co potwierdzają dane z pierwszej ręki.
- Największym wygranym pozostaje segment monitorów 27-calowych. Już ponad połowa wszystkich sprzedawanych monitorów posiada właśnie taką przekątną ekranu. W 2026 roku monitory 27-calowe odpowiadały za ponad 50 proc. sprzedaży - wylicza Wojtek Stańko, Sales Manager - Monitors, PSU w Gigabyte PL.
Klienci przestali traktować monitor jako prosty wyświetlacz i doceniają cechy, które płynnie łączą dwa dotychczas odrębne światy.
- W 2026 roku podstawą pozostaje 27 cali o dobrych parametrach. To najbardziej uniwersalny wybór i większość graczy znajdzie tu coś dla siebie. Klienci cenią duży obszar roboczy i chętniej sięgają po takie modele. Zaciera się granica między monitorem do pracy a wariantem dla gracza - komentuje Marcin Lelontko.
Większa skala dystrybucji może prowadzić do dalszego obniżenia kosztów produkcji jednostkowej, co sprzyja kolejnym korektom cenników.
To rynkowe przesunięcie idealnie odzwierciedla strukturę współczesnych stanowisk komputerowych, gdzie rozmiar ekranu dobierany jest pod konkretne scenariusze użytkowe.
- Najbardziej uniwersalnym formatem pozostaje 27 cali: szczególnie w rozdzielczości QHD oraz UHD. To dobry kompromis między przestrzenią roboczą, gęstością pikseli i wymaganiami wobec karty graficznej - precyzuje Sebastian Antkiewicz.
Zarówno w segmencie gamingowym, jak i tradycyjnym, wejście rozdzielczości QHD do głównego nurtu zepchnęło dotychczasowe standardy na boczny tor.
- Rynek przesuwa się w stronę wyższych rozdzielczości i odświeżania. WQHD oraz 180-240 Hz coraz częściej trafiają do mainstreamu, bardzo szybko rośnie również OLED - podsumowuje Marcin Dembowski.
„Stare nowości” wreszcie standardem
Do rozwiązań, które od lat czekały na docenienie, a w tym roku wyraźnie zyskały na popularności, należą przede wszystkim złącza USB-C oraz przełączniki KVM. USB-C w monitorach stosowane jest od ponad dekady, ale jego kariera długo pozostawała głównie w sferze deklaracji. Dopiero teraz, częściowo dzięki edukacji, a częściowo za sprawą unijnych regulacji standaryzujących ładowanie elektroniki, użytkownicy zaczęli masowo doceniać wygodę przesyłania obrazu i danych oraz ładowania laptopa za pomocą jednego przewodu. Monitor może dzięki temu pełnić funkcję nie tylko ekranu, lecz także huba łączności i stacji dokującej.
- W 2026 roku wyraźnie widać dalsze przesunięcie rynku. Użytkownicy przechodzą od „samego ekranu” w stronę kompletnego centrum pracy, rozrywki i łączności. Monitory coraz częściej pełnią funkcję stacji dokującej: oferują USB-C z ładowaniem laptopa, hub USB, Ethernet, KVM, możliwość łączenia ekranów oraz funkcje wideokonferencyjne - wyjaśnia Sebastian Antkiewicz.
Gracze spędzający przed ekranem wiele godzin potrafią docenić różnicę w jakości obrazu
Funkcje dotąd kojarzone przede wszystkim z monitorami biurowymi trafiają również do modeli gamingowych. Użytkownicy nie chcą już wybierać między ekranem o parametrach odpowiednich do gier a wygodą podłączenia kilku urządzeń.
- Użytkownicy coraz częściej szukają jednego ekranu, który zapewni wysokie odświeżanie i krótki czas reakcji, a jednocześnie zaoferuje USB-C, KVM oraz funkcję stacji dokującej. Pozwala to jednym przyciskiem przełączać się pomiędzy laptopem służbowym a komputerem do gier. Rosnąć będzie także rola USB-C, szczególnie w monitorach łączących zastosowania biznesowe i gamingowe - wskazuje Mariusz Kuczyński.
Na znaczenie USB-C wpływa również upowszechnienie tego złącza w innych urządzeniach. Im częściej użytkownicy spotykają je na co dzień, tym łatwiej dostrzegają, że jego możliwości wykraczają poza samo ładowanie.
- Unia Europejska, wprowadzając obowiązek stosowania USB-C jako standardu ładowania, zrobiła bardzo dobrą rzecz. Dzięki temu klienci zaczęli korzystać z tego samego rozwiązania w coraz większej liczbie urządzeń i wreszcie mogli w pełni docenić jego zalety. USB-C to bowiem znacznie więcej niż gniazdo zasilania: może służyć do szybkiego przesyłania danych, obrazu i obsługi urządzeń wymagających dużej przepustowości - mówi Karolina Jonko.
Zainteresowanie takimi rozwiązaniami potwierdzają również obserwacje AOC i Philipsa.
- Zdecydowanie większym zainteresowaniem niż w latach poprzednich cieszą się rozwiązania wyposażone w opcję dokowania i złącze USB-C. Coraz częściej użytkownicy oczekują, że monitor będzie wyposażony w to złącze i spełni rolę stacji dokującej dla laptopa - kwituje Paweł Ruman.
OLED na celowniku graczy
Na monitory OLED rzucili się przede wszystkim gracze. Z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, organiczne matryce oferują cechy szczególnie cenione w grach: bardzo wysoki kontrast, głęboką czerń i doskonałą widoczność szczegółów w ciemnych scenach. Każdy piksel emituje światło samodzielnie, a przy wyświetlaniu czerni może zostać całkowicie wyłączony, dzięki czemu OLED pozwala uzyskać obraz, którego nie da się odwzorować w taki sam sposób na panelu LCD z podświetleniem. Istotny jest również bardzo krótki czas reakcji pikseli, ograniczający smużenie w dynamicznych scenach. To połączenie sprawia, że OLED-y odpowiadają zarówno na potrzeby graczy ceniących jakość grafiki i atmosferę rozgrywki, jak i tych, dla których liczy się szybkość reakcji.
Po drugie, producenci stopniowo rozwiązują problemy, które wcześniej ograniczały atrakcyjność tych ekranów. Jednym z nich była czytelność tekstu. W niektórych konstrukcjach nietypowy układ subpikseli powodował powstawanie kolorowych obwódek wokół liter i pogarszał ostrość drobnych czcionek. Rozwiązaniem jest m.in. układ RGB Stripe, w którym subpiksele czerwony, zielony i niebieski rozmieszczone są w pionowych kolumnach. Producenci rozwijają również konstrukcje Tandem OLED, wykorzystujące kilka warstw emisyjnych, co pozwala poprawiać jasność, efektywność energetyczną i trwałość paneli. Osobnym wyzwaniem pozostają temperatura pracy i ryzyko wypalenia, szczególnie istotne w grach, podczas których przez wiele godzin wyświetlane są te same elementy interfejsu. Producenci stosują więc rozwiązania konstrukcyjne i programowe, które pomagają odprowadzać ciepło i ograniczać nierównomierne zużycie pikseli.
Istotny jest bardzo krótki czas reakcji pikseli, ograniczający smużenie w dynamicznych scenach.
- Dobrze pokazuje to Samsung OLED Safeguard+, nasz zestaw rozwiązań chroniących ekran przed wypaleniem. Jego sercem jest Dynamiczny System Chłodzenia oparty na pulsującej rurce cieplnej, która rozprasza ciepło na dużym obszarze i efektywnie obniża temperaturę ekranu. Technologia Safeguard+ posiada też algorytmy, które automatycznie regulują jasność ekranu, przyciemniają elementy statyczne, jak logo czy pasek zadań, i wygaszają ekran po 10 minutach bezczynności - wyjaśnia przedstawiciel Samsunga. Zabezpieczenia te ograniczają ryzyko wypalenia, nie oznaczają jednak, że problem został całkowicie wyeliminowany.
Po trzecie, i z punktu widzenia upowszechnienia technologii być może najważniejsze, znacząco spadły ceny. Najtańsze monitory OLED można już kupić za niespełna 1500 zł, co jeszcze niedawno wydawało się mało prawdopodobne. Dzięki temu rozwiązanie przestaje być domeną wyłącznie najbardziej wymagających i zamożnych graczy. Nie oznacza to jednak, że LCD traci rację bytu. Wybór nadal zależy od zastosowania i indywidualnych oczekiwań, a panele ciekłokrystaliczne pozostają konkurencyjne w wielu przedziałach cenowych. OLED-y zyskują natomiast coraz mocniejszą pozycję, ponieważ łączą wysoką jakość obrazu i szybkość działania z ceną, która przestaje stanowić barierę nie do pokonania.
Podsumowanie: Rynek w fazie polaryzacji
Końcówka 2026 roku jasno pokazuje, że polski rynek monitorów bezpowrotnie opuścił strefę wieloletniej stagnacji. Przesiadka z budżetowych 24 cali na większe monitory 27-calowe o wyższej rozdzielczości, szybszym odświeżaniu i z docenianymi dodatkowymi funkcjami stała się faktem, od którego odwrotu już nie ma. Najbliższe miesiące przyniosą jednak kolejną próbę sił, która może doprowadzić do wyraźnego rozwarstwienia rynkowej oferty.
- Rynek będzie coraz bardziej spolaryzowany - z jednej strony bardzo konkurencyjny segment podstawowych LCD, z drugiej szybko rozwijający się segment premium, w którym nowe rozwiązania będą stopniowo trafiały do coraz szerszej grupy klientów - prognozuje Aleksandra Akonom, NEE Region (Poland, Baltics, Ukraine) General Manager MSI.
Z jednej strony czeka nas wyścig w klasie premium, napędzany rozwojem paneli i spadkiem barier ekonomicznych. Z drugiej - silna walka cenowa w masowym segmencie LCD. Nie oznacza to jednak, że ceny monitorów będą nadal spadały. Producenci zwracają uwagę na rosnące koszty podzespołów, a presja ta może w najbliższym czasie ograniczyć możliwości obniżania cen, a nawet wymusić podwyżki.
OLED pozwala uzyskać obraz, którego nie da się odwzorować w taki sam sposób na panelu LCD z podświetleniem
- Już w 2026 r. obserwujemy coraz większą presję kosztową po stronie producentów - dotyczy ona m.in. pamięci, układów sterujących oraz części komponentów wykorzystywanych przy produkcji monitorów - tłumaczy Aleksandra Akonom. - Część producentów już zapowiedziała podwyżki, dlatego w drugiej połowie roku i w 2027 spodziewamy się raczej ograniczenia przestrzeni do dalszych obniżek. MSI nie jest odosobniony w prognozach dotyczących kształtowania się cen monitorów w przyszłości.
- Koszt produkcji pojedynczego panelu OLED spada, ale aby zapewnić jakość i bezawaryjność monitorów, trzeba zadbać również o chłodzenie, odpowiednie zarządzanie emisją światła przez piksele oraz całą elektronikę współpracującą z panelem. Dlatego nie spodziewamy się dalszych spadków cen - mówi Karolina Jonko.
Czy perspektywa zahamowania spadków cen, a nawet ich wzrostu, może spowolnić upowszechnianie się monitorów OLED? Niekoniecznie, przynajmniej w segmencie gamingowym. Gracze spędzający przed ekranem wiele godzin potrafią docenić różnicę w jakości obrazu i są skłonni zapłacić za nią więcej. Monitor nie jest dla nich jedynie kolejnym elementem wyposażenia komputera, lecz ważną częścią doświadczenia, dla którego budują cały zestaw. Cena nadal ma znaczenie, ale nie zawsze jest najważniejszym kryterium wyboru. To właśnie wśród graczy OLED-y mogą więc zdobywać kolejnych odbiorców nawet wtedy, gdy ich ceny przestaną spadać.
Wiele wskazuje zatem na to, że w nadchodzącym roku rynek będzie rozwijał się dwutorowo. W podstawowym segmencie LCD nadal będzie liczyć się przede wszystkim konkurencyjna cena, natomiast w klasie premium większe znaczenie zyskają jakość obrazu, parametry i gotowość klientów do zapłacenia za wyraźnie odczuwalną różnicę. Presja kosztowa może ograniczyć obniżki, ale nie musi zahamować popytu na najlepsze konstrukcje. Jedno jest pewne: tempo obecnych zmian gwarantuje, że na nudę w tym segmencie nie będziemy już narzekać.













Pokaż / Dodaj komentarze do:
Polacy przez 20 lat kupowali niemal to samo. Teraz rynek wywrócił się do góry nogami