Specyfikacja PlayStation 5 – czym może zaskoczyć nas Sony?

Specyfikacja PlayStation 5 – czym może zaskoczyć nas Sony?

Tylko czym w takim razie chce szermować japońska korporacja, skoro moc obliczeniowa, prawdę mówiąc, schodzi na dalszy plan? Odpowiedź brzmi: ekosystemem. Ponowne wykorzystanie modelu programowego x86 sprawi, że PlayStation 5 będzie całkowicie zgodne z PlayStation 4, przez co nowy model bez jakichkolwiek kombinacji poradzi sobie z obecnymi grami i oprogramowaniem. Nawet akcesoria i osprzęt pozostać mogą takie same. Stawiając na dobry PR, nie bezwzględny zysk, Sony może w początkowej fazie życia kolejnej generacji wydawać wspólne gry dla PS5 i PS4, na jednym tylko nośniku. Wyobraźcie sobie sytuację, w której Kowalski czy inny Miller idzie do marketu elektronicznego, nabywa najświeższą FIF-ę, a następnie, po przesiadce na następną platformę, może własnym sumptem sprawdzić ostrzejsze tekstury czy zwiększoną płynność rozgrywki. Byłoby to rozwiązaniem na wzór PlayStation 4 Pro, ale tym razem bez gwarancji odpalenia absolutnie wszystkich pozycji na starszym sprzęcie, za to z obietnicą, docelowo, jeszcze doskonalszych gier.

W chwili, gdy piszę te słowa, baza użytkowników PS4 sięga 81 mln, a statystyczny posiadacz tej konsoli ma w swej kolekcji co najmniej 5 pudełkowych gier AAA. I każdej z tych osób, ze względu na przywiązanie do marki i posiadaną kolekcję tytułów, niezwykle blisko będzie do zakupu kompatybilnego sprzętu, który w sposób płynny wyprze spod telewizora aktualnie posiadane urządzenie. Ja osobiście ucieszyłbym się, gdyby Sony zechciało nadrobić jeszcze największy brak aktualnej platformy, jakim jest niekompatybilność z filmami Blu-Ray 4K. Fakt faktem rysowany przeze mnie tutaj scenariusz entuzjastów technologicznych nowinek nie rozpieszcza, ale, powtórzę, rynek konsolowy zdołał już udowodnić, że bezkompromisowa moc nie zawsze stanowi recepty na sukces nie stanowi. PlayStation 4 Slim, będące de facto zaledwie zmniejszonym wariantem premierowego PS4 z 2013 roku, sprzedaje się znacznie lepiej od technologicznie dopieszczonego Xboksa One X. To mówi samo za siebie, a księgowych interesują statystyki, nie zdanie kilkorga zapaleńców z forum.

Wyobrażenie stworzone przez fana marki PlayStation

Przy czym asekuracyjne potraktowanie specyfikacji nie oznacza, że PlayStation 5 nie może pod jakimś względem znacząco przewyższyć starszej siostry. A co gdyby tak podwoić rozdzielczość w goglach VR? Technicznie rzecz biorąc, założywszy prawidłowość większości moich przewidywać, byłoby to możliwe. W takim wypadku Wirtualna Rzeczywistość w wydaniu Sony mogłaby uderzyć w Oculus Rift czy HTC Vive już nie ceną, lecz jakością. W skrajnym przypadku PS5 mogłoby stać się najbardziej optymalną platformą dla maniaków grania z hełmem na głowie. Owszem, jest to pewna nisza, ale taka, dzięki której marka PlayStation mogłaby opuścić ramy typowo konsolowe. Idę o zakład, że nawet zdeklarowani Master Race sięgnęliby po konsolę, jeśli pod jakimś względem okazałaby się wyborem bezdyskusyjnie lepszym od peceta. Z kolei sama Wirtualna Rzeczywistość to oczywisty, dla Sony, punkt natarcia. Na komputerach osobistych stale brakuje określonego standardu VR i spójnego ekosystemu. Ba, kompatybilność z grami bywa zależna od posiadanych gogli.

Nie należy przy tym zapominać, jak ważny w dzisiejszych czasach stał się aspekt społecznościowy. Już PlayStation 4 oraz Xbox One pozwalają na dzielenie się rozgrywką, bądź udostępnienie wybranych aktywności na Facebooku. Mają też własne aplikacje mobilne i coraz bardziej rozbudowane systemy wirtualnych znajomości. Ale to przecież ledwie wierzchołek tego, na co pozwala współczesna technologia. Można się śmiać do rozpuku, ale dam sobie rękę uciąć, że znalazłaby się spore grono osób, które ucieszyłoby się, na przykład, z umieszczonej na padzie kamerki i algorytmu automatycznie publikującego najzabawniejsze miny gracza w serwisie Instagram. Akurat pod tym względem możliwości rozwoju są doprawdy nieskończone, a jest to zarazem coś, co najmłodsi użytkownicy, mówiąc nieco kolokwialnie, chętnie kupują. Tak więc być może, w obliczu oczywistych ograniczeń sprzętowych, inżynierowie wybiorą drogę postępu poprzez rozwój technik interakcji z platformą. Przy obecnym rozwoju elektroniki użytkowej, naszpikowanie sprzętu rozmaitymi sensorami ani nie stanowi wyzwania technologicznego, ani przesadnie nie zwiększa kosztów produkcji, a gwarantuje przykucie uwagi najmłodszych (i nie tylko).

Specyfikacja PlayStation 5 – czym może zaskoczyć nas Sony?

Podsumowując ten nieco już przydługi wywód, nie wydaje się, by PlayStation 5 miało być technologicznym majstersztykiem, czy nawet sprzętem celującym w mitycznych 60 kl./s. Ograniczony wymogami rynku budżet na produkcję urządzenia, w połączeniu z relatywnie powolnym rozwojem hardware'u, nie daje takich możliwości. Procesor Ryzen i grafika z rodziny Navi mogą uchodzić za wybór pewny, ale niemalże na pewno nie pojawią się w swych topowych wcieleniach. Tu raz jeszcze wracamy do kosztów produkcji i końcowej ceny, tym razem biorąc dodatkowo pod uwagę wymiary konsoli i jej zużycie energii. Niemniej pozostanie przy modelu programowym x86 zagwarantuje pełną kompatybilność z PS4, a to cenny argument dla wszystkich 81 mln posiadaczy tej konsoli, którzy, co oczywiste, dysponują także mniej lub bardziej szeroką kolekcją gier. Jako iż slogan "4K HDR" zdążył się już wszystkim opatrzyć, pomimo raczej umiarkowanej dostępności produkcji renderowanych w natywnym 4K, moim zdaniem, punktu zaczepienia dla PS5 trzeba będzie szukać gdzie indziej. Rodzi to szanse na rozwój Wirtualnej Rzeczywistości i dodatkowych funkcji, pośrednio tylko związanych z grami. Czas oczywiście zweryfikuje, ile mam racji we wszystkich tych twierdzeniach, aczkolwiek jedno jest pewne: wbrew zdaniu licznych sceptyków, konsole nie znajdują się w recesji, a Sony, wraz z PS4, ostatniego słowa nie powiedziało...

Komentarze do: Specyfikacja PlayStation 5 – czym może zaskoczyć nas Sony?