Znajdujesz się w sekcji Blogosfera. Zamieszczone tutaj materiały zostały opracowane przez użytkowników serwisu, bądź są owocem samodzielnej pracy redaktorów. Redakcja ITHardware nie ponosi odpowiedzialności za treść poniższej publikacji.

Komputer Mini-ITX z Ryzen 5 2400G, czyli maluszek za mniej niż 2300 zł

Komputer Mini-ITX z Ryzen 5 2400G, czyli maluszek za mniej niż 2300 zł

Jakiś czas temu odezwał się do mnie znajomy, z wyzwaniem skompletowania dla niego zestawu komputerowego o jak najmniejszych gabarytach, który podoła okazyjnemu graniu w Fortnite oraz odtwarzaniu filmów w rozdzielczości 4K. Główne założenia były dwa. Po pierwsze, nie wydać więcej niż 2,2 - 2,3 tys. złotych (wyłączając oryginalny system operacyjny Windows 10 Home), a po drugie - zmieścić całość w obudowie formatu Mini-ITX, najlepiej jednak z pełnowymiarowym zasilaczem ATX, który, w razie czego, będzie bardziej uniwersalny w przyszłości. Dodatkowo, koledze zależało na możliwie dużej liczbie portów USB, co w pierwszej chwili wydawałoby się kłócić z miniaturyzacją, ale, jak się wkrótce potem okazało, nie było niemożliwe do zrealizowania, wbudowanej karcie sieci bezprzewodowej, a także możliwości ewentualnej rozbudowy. Tak, bowiem nie wykluczył możliwości doinwestowania sprzętu w późniejszym czasie, w celu pogrania w bardziej wymagające gry i/lub przy wyższych ustawieniach detali. Cóż, po kilku dniach przymiarek i oczekiwania na dostawę części, mogę Wam zaprezentować efekt moich prac. Zatem wygląda to następująco...

Wprawdzie testy udowodniły, że duet składający się z procesora Pentium G4600 i karty graficznej GeForce GT 1030 jest wydajniejszy w grach od układu Ryzen 5 2400G, ale, mając w pamięci chęć rozbudowy, dwurdzeniowiec Intela nie wchodził w grę. Tak też padło na najnowsze APU od AMD, które, po dorzuceniu grafiki pokroju GeForce'a GTX 1060, może swobodnie pełnić rolę efektywnego procesora centralnego. Co więcej, wybierając konstrukcję Czerwonych, niejako rozwiązałem dwa problemy za jednym zamachem, bo nie dość, że zintegrowany Radeon RX Vega 11 powinien poradzić sobie z Fortnite, to na dodatek ma on sprzętową akcelerację dla bodaj wszystkich współczesnych kodeków. Ale integra wymaga szybkiej pamięci, a te, jak wiadomo, są teraz horrendalnie drogie. Trafiają się, na szczęście, wyjątki od tej reguły. Zestaw dwóch 4-gigabajtowych kości Corsair Vengeance LPX, klasyfikowanych jako 3000 MHz CL16, nabyć można za około 400 złotych. To, nawiasem mówiąc, chyba najsensowniejsze w tej chwili pamięci dla Ryzena G, biorąc pod uwagę stosunek wydajności do ceny. Wszystko to posadziłem na, moim zdaniem, najciekawszej płycie formatu Mini-ITX dla platformy AM4, mianowicie Gigabyte AB350N-Gaming WiFi. Jest to konstrukcja wyposażona w aż osiem portów USB na tylnym panelu, co czasem nie zdarza się nawet płytom ATX, a do tego ma kartę sieci bezprzewodowej, tu ciekawostka, Intel 3165 z Bluetooth 4.1. Spełniła więc komplet założeń.

Jako iż duża przestrzeń dyskowa była zbędna, znajomy i tak głównie korzysta z dysków przenośnych, postanowiłem pójść w dysk półprzewodnikowy formatu M.2. Taki dysk oszczędza problemów z okablowaniem, w malutkiej obudowie Mini-ITX, a, jakby tego było mało, powinien być szybszy od lwiej części konstrukcji na SATA. Magistrala starszego typu nie pozwala bowiem symultanicznie prowadzić operacji odczytu i zapisu, zamiast tego kolejkuje je i wykonuje naprzemiennie, bez wiedzy użytkownika. Niewysoki budżet nie dawał szans na topowego Samsunga 960 PRO, który pochłonąłby ponad połowę kwoty przeznaczonej na zakup komputera. Dlatego też padło na ADAT-ę SX6000, o pojemności 256 GB. To bardzo ciekawy nośnik z kościami 3D TLC NAND i niezbyt często spotykanym kontrolerem Realtek RTS5760, wyceniony na niespełna 350 złotych, z radiatorem w zestawie. Ostatecznie, całość należało zasilić i zamknąć w jakiejś filigranowej obudowie. Zdecydowałem się, odpowiednio, na zasilacz Corsair CX450M oraz obudowę Sharkoon QB One. Zaletą wybranego zasilacza, w tym przypadku, okazały się niewielkie gabaryty jego obudowy, mierzącej raptem 150 mm szerokości. Dodatkowo, jednostka ta jest półmodularna, przy czym jedynymi kablami przytwierdzonymi na stałe są ATX 24-pin oraz EPS 8-pin, czyli sumarycznie wszystkie wiązki niezbędne do złożenia komputera (przy braku dedykowanej karty graficznej i dysku M.2). Obudowa z kolei... po prostu wpadła koledze w oko.

Tym niemniej trzeba przyznać, że, jak na konstrukcję formatu Mini-ITX, Sharkoon QB One zaskakuje możliwościami aranżacji. Przykładowo, wnętrze tej filigranowej skrzynki może pomieścić kartę graficzną do 315 mm długości oraz chłodnicę typu 240 mm, nie grubszą niż 50 mm (z wentylatorami). Mało tego, w środku zainstalujemy też trzy dyski 2,5-calowe, bądź dwa 3,5-calowe (i wówczas tylko jeden 2,5-calowy). Jednocześnie, dzięki fabrycznie zamontowanemu wentylatorowi 120 mm, wiejącemu bezpośrednio na chłodzenie procesora, nie powinno być problemów z temperaturami. Fajna sprawa - chciałoby się rzec.

Podsumowując, lista zakupionych części wygląda następująco:

AMD Ryzen 5 2400G

Gigabyte AB350N-Gaming WiFi

8 GB Corsair Vengeance LPX 3000 MHz CL16
ADATA SX6000 256 GB (PCI-E x2)
Corsair CX450M (450 W)
Sharkoon QB One

A co ze złożeniem tego cacuszka? Ogólnie rzecz biorąc, obiegowa opinia głosi, że składanie komputerów w obudowach Micro-ITX jest drogą przez mękę, ale to tylko półprawda. Jeżeli części dobierze się z głową, nie narażając się na zbyt dużą liczbę elementów, to ciężko mówić o problemach. Tym bardziej, że obudowę Sharkoon QB One można otworzyć ze wszystkich czterech stron, zyskując niemalże nieograniczony dostęp do komponentów. Co prawda, przyznam się bez bicia, montaż zleciłem sklepowi, przez wrodzonego lenia i nadmiar roboty w ostatnim czasie, ale finalnie i tak musiałem gimnastykować się z okablowaniem. Tak czy inaczej, oto kilka fotografii przedstawiających efekt końcowy:

 

Na zakończenie - trochę testów wydajności, przy czym zaznaczam, że pamięci udało mi się podkręcić do 3200 MHz, przy opóźnieniach 15-17-17-17-35. I tak je zostawiłem, by zmaksymalizować osiągi zintegrowanej karty graficznej.

Zacznijmy od kwestii najbardziej podstawowych, a więc temperatur, kultury pracy i zużycia energii. Podczas testu 3D Mark Time Spy, Ryzen 5 2400G rozgrzał się maksymalnie do 79 st. Celsjusza, co jest wynikiem zupełnie akceptowalnym, szczególnie jak na BOX-owy układ chłodzenia i niewielką obudowę, z jednym tylko wentylatorem (i to w dodatku wolnoobrotowym). Gorzej z kulturą pracy, sonometr Bestone BE-824 potrafił bowiem wskazywać nawet 43,8 dBA, choć były to głównie chwilowe wzrosty, ze stabilnego pułapu około 42,5 dBA. Na szczęście, w pulpicie i podczas prac biurowych odczyt akustyczny nie przekracza 40 dBA, przez co głośno robi się dopiero po obciążeniu sprzętu. Zużycie energii we wspomnianym teście sięgnęło natomiast 93,7 W. Jakie z tego wnioski? Chcąc zachować wysoką kulturę pracy, warto byłoby zainwestować w lepsze chłodzenie. Obudowa Sharkoon QB One mieści radiatory do 150 mm wysokości. Jest w czym przebierać.

Przechodząc do kwestii dysku, faktycznie, ADATA SX6000 wypada zauważalnie lepiej od większości ekonomicznych SSD-ków na złącze SATA. Weźcie pod uwagę, że widoczny obok test został wykonany po zapełnieniu ponad 60% nośnika. Odczyt próbki 4K typowo dla nośników tej klasy jest nie najlepszy, ale już wydajność w kolejkach wypada niczego sobie, a to najbardziej rzeczywisty spośród sprawdzonych scenariuszy.

No, i coś co tygryski lubią najbardziej, czyli gry. Niestety, algorytmy oszczędzania energii zastosowane w mobilnym de facto Radeonie RX Vega 11 są dość zdradliwe. Układ zachowuje się tak, jakby chciał utrzymać satysfakcjonującą wydajność możliwie niskim kosztem energetycznym. Efektem są problemy ze starszymi grami. Kiedy uruchomimy coś pokroju Call of Duty 4: Modern Warfare, z którym Ryzen 5 2400G powinien poradzić sobie bez zająknięcia, iGPU potrafi konsekwentnie trzymać taktowanie na poziomie 400 - 600 MHz. Nagle na ekranie zadzieje się coś niespodziewanego, chociażby pojawią się efekty przezroczystości i obserwujemy spadek do kilkunastu ramek, z nominalnie grywalnego poziomu 60 kl./s. Dlatego też akcelerator warto skonfigurować programem Ryzen Master, ale nie przyśpieszając go, lecz blokując częstotliwość zegara taktującego na konkretnej wartości. W nowszych, wymagających tytułach takie zachowanie przeważnie nie ma już miejsca, choć zdarza się, że Radeon RX Vega 11 potrzebuje kilku sekund, by dostatecznie "rozpędzić" się po jakimś prerenderowanym przerywniku lub innym momencie zmniejszonego zapotrzebowania na moc obliczeniową. 

Ponadto, niezwykle istotna jest w tym przypadku świadomość specyfiki zintegrowanych GPU, mianowicie niska przepustowość pamięci (przy dwóch kościach DDR4-3200 wynosi ona raptem 51,2 GB/s). Stąd też ustawienia graficzne należy dobierać tak, by minimalizować użycie magistrali, co niekiedy osobom przyzwyczajonym do grania na komputerze może wydawać się wręcz dziwne. Dobry przykład stanowi filtrowanie anizotropowe, które "normalnym" kartom graficznym właściwie nie robi różnicy, a dla integry potrafi być zabójcze. To samo, co już znacznie bardziej oczywiste, tyczy się rozdzielczości obrazu. Niestety, preferowana przez integrę rozdzielczość to wciąż 720p. Jednak ustawiając wszystko świadomie, można uzyskać naprawdę zaskakujące efekty. Poniżej przedstawiam wyniki testów w Far Cry 5 oraz Fortnite: Battle Royale. Obie gry zostały uruchomione we wspomnianej rozdzielczości, z czego w tej drugiej dotyczy to wyłącznie grafiki 3D, bo silnik pozwala pozostawić elementy HUD-a w natywnej rozdzielczości monitora, tutaj 1440p. Ustawienia Far Cry 5 są niskie, z wyłączeniem średniej jakości tekstur, a Fortnite - całościowo średnie.

Sumarycznie, robi to wrażenie, prawda?

Komentarze do: Komputer Mini-ITX z Ryzen 5 2400G, czyli maluszek za mniej niż 2300 zł