Tegoroczne lato w Polsce postanowiło najwyraźniej przetestować granice naszych możliwości. Termometry pokazują wartości, przy których asfalt zaczyna mieć kryzys egzystencjalny, a trawnik nie rośnie, ale desperacko walczy o przetrwanie. Jeśli próbowaliście kiedyś pracować w ogrodzie w takich warunkach, to dobrze wiecie, że to bardziej sport ekstremalny niż weekendowe hobby. I właśnie wtedy na scenę wjeżdża on - MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD, czyli robot koszący, który sprawia, że możemy przestać martwić się udarem cieplnym.
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD
- bardzo wysoka jakość koszenia,
- brak konieczności stosowania przewodu ograniczającego i anteny RTK,
- skuteczna nawigacja LiDAR wspomagana kamerami AI,
- napęd AWD i zawieszenie świetnie radzące sobie z nierównym terenem,
- wydajny podwójny system tnący,
- rozbudowana i intuicyjna aplikacja,
- solidna jakość wykonania,
- bogate możliwości konfiguracji,
- wymienny akumulator,
- bardzo dobry stosunek możliwości do ceny.
- duże gabaryty utrudniają pracę w bardzo wąskich przejazdach,
- zbyt ostrożne omijanie przeszkód może pozostawiać fragmenty nieskoszonej trawy,
- system rozpoznawania przeszkód nie jest nieomylny (np. wąż ogrodowy),
- tłumaczenie aplikacji na język polski wymaga jeszcze dopracowania.
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD nie jest jednak zwykłym robotem koszącym, bo to sprzęt do zadań specjalnych, wypchany nowoczesnymi technologiami.
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD nie jest jednak zwykłym robotem koszącym, bo to sprzęt do zadań specjalnych, wypchany nowoczesnymi technologiami (oczywiście nie mogło zabraknąć AI), który skierowany jest do wymagających użytkowników, szczególnie tych z trudnymi ogrodami, z którymi normalne autonomiczne kosiarki słabo dają sobie radę. Jak jednak się domyślacie, ma to swoją cenę, w tym konkretnym wypadku wynoszącą ok. 8500 zł. Teoretycznie to bardzo dużo, ale biorąc pod uwagę możliwości tego urządzenia, wydaje się ona wręcz… podejrzanie niska, szczególnie w zestawieniu z bardziej rozpoznawalnymi markami.

Warto tu przypomnieć, że MOVA to marka, która w ostatnich latach zyskała spore uznanie, głównie za sprawą korzystania z zaawansowanej technologii w przystępnej cenie. Ba, chwali się nawet, że w ubiegłym roku była numerem jeden na świecie pod względem globalnej sprzedaży robotów koszących, wykorzystujących system LiDAR. Sprawdźmy zatem, co takiego do zaoferowania ma MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD.
Możliwości
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD to robot koszący, który wyraźnie celuje w segment „już nie zabawka, lecz pełnoprawny ogrodowy Terminator". Sercem całego systemu jest podejście całkowicie bezprzewodowe, bez konieczności układania kabli granicznych (ta technologia na szczęście odeszła już praktycznie do lamusa) czy stacji RTK. Zamiast tego producent stawia na pakiet UltraView™ 3.0, który łączy skanowanie 360° w technologii 3D LiDAR z kamerami AI Dual Vision. W praktyce oznacza to, że robot sam tworzy trójwymiarową mapę ogrodu, rozpoznaje granice trawnika i potrafi działać nawet w trudnych warunkach oświetleniowych, bez polegania na sygnale GPS.

W kwestii „widzenia świata” LiDAX Ultra 2000 AWD robi spore wrażenie, przynajmniej na papierze. Producent chwali się bowiem, że system jest w stanie wykrywać i omijać ponad 300 typów przeszkód, od mebli ogrodowych po drobne przedmioty o rozmiarach rzędu kilku centymetrów (MOVA podaje, że nawet tak małych jak 2 x 2 cm, ale w testach aż tak dobrze to nie wyglądało). Łączy dane z LiDAR-u i kamer, tworząc gęstą chmurę punktów, co ma zwiększać precyzję manewrowania i ograniczać przypadkowe kolizje. Zatem w teorii ten robot nie tylko „widzi”, ale też dość dobrze rozumie, co widzi.
Drugi filar LiDAX Ultra 2000 AWD to bez wątpienia napęd na cztery koła (AWD), czyli cztery niezależne silniki w kołach, które mają zapewniać trakcję w warunkach, gdzie zwykłe roboty zaczynają się ślizgać i udawać, że to nie ich problem. Producent deklaruje zdolność pokonywania stromych nachyleń, nawet do ok. 80% (38,6 stopnia) oraz radzenia sobie z przeszkodami terenowymi czy progami o wysokości do 6 cm, co w praktyce oznacza, że sprzęt jest projektowany pod nierówne wymagające ogrody, a nie idealnie przystrzyżone golfowe trawniki.
System tnący również robi wrażenie, bo robot wykorzystuje dwa dyski tnące z łącznie 12 ostrzami i szerokością roboczą około 40 cm. Do tego dochodzą automatycznie „unoszący się” układ koszący, który dopasowuje się do nierówności terenu oraz funkcja UltraTrim™, pozwalająca kosić bardzo blisko krawędzi trawnika (do 3 cm), często z zachowaniem minimalnego marginesu. W praktyce ma to ograniczać potrzebę klasycznego podkaszania przy obrzeżach, ale oczywiście sprawdzimy to w praktyce).

Za planowanie pracy odpowiada algorytm w kształcie litery U, który ma zapewniać równomierne pokrycie całej powierzchni ogrodu. Robot wraca też automatycznie do stacji ładowania, a po doładowaniu kontynuuje pracę dokładnie w miejscu, w którym ją przerwał, co pozwala mu „dokończyć” koszenie nawet przy większych trawnikach i przerwach energetycznych.
Całość uzupełnia aplikacja mobilna MOVAhome, w której można ustawiać strefy, harmonogramy, wysokość cięcia oraz tryby pracy dla różnych części ogrodu. Do tego dochodzi podział na nawet 150 stref i możliwość tworzenia dwóch niezależnych map, co sugeruje, że producent zakłada obsługę bardziej skomplikowanych posesji niż tylko „kwadrat trawy za domem”. W skrócie: to robot koszący, który próbuje połączyć autonomię samochodu z precyzją sprzętu ogrodowego, jednocześnie eliminując jak najwięcej ludzkiej interwencji. A czy robi to równie dobrze w realnym ogrodzie, jak wygląda to w specyfikacji?
Budowa zewnętrzna i wykonanie
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD przychodzi w naprawdę sporych rozmiarów kartonie, co już jest pewną wskazówką odnośnie rozmiaru samego robota. W środku poza samą kosiarką oraz stacją dokującą do niej znajdziemy także zasilacz z długim kablem, klucz, ściereczkę, śrubokręt, szczotkę do czyszczenia, szpilki do mocowania stacji i zapasowe ostrza, więc otrzymujemy nie tylko minimum do rozpoczęcia pracy urządzenia, ale nawet dodatkowe elementy eksploatacyjne.
Sam robot też robi od początku bardzo dobre wrażenie, wygląda bowiem na bardzo solidną i trwałą konstrukcję. Producent postawił na nowoczesną, nieco agresywną stylistykę, która bardziej przypomina niewielki pojazd terenowy lub łazik niż klasyczną kosiarkę automatyczną. Dominują ciemnoszare elementy obudowy przełamane czerwonymi akcentami, a zderzak imituje nawet włókno węglowe (to wciąż klasyczne tworzywo). Całość prezentuje się więc bardziej profesjonalnie niż spora część konkurencji, która stawia na bardziej krzykliwy design, ale jednocześnie LiDAX Ultra 2000 AWD jest wierny dotychczasowej stylistyce marki MOVA.

Po wyjęciu z pudełka widać też, że nie jest to kompaktowy robot przeznaczony wyłącznie do niewielkich idealnie równych ogródków. Konstrukcja jest wyraźnie większa od większości konkurencyjnych modeli (mierzy 74 x 53,2 x 32,1 cm), a szeroki rozstaw kół i masywna bryła (waga całości to aż 18,4 kg, więc przenoszenie go nie należy do przyjemnych) sugerują, że sprzęt został zaprojektowany z myślą o pracy w trudniejszym terenie. Nie bez znaczenia są również ogromne koła napędowe z głębokim bieżnikiem oraz mniejsze nietypowe koła skrętne z przodu, które mają jakby rolki dookoła (różni producenci nazywają to kołami omni lub 3D), co ułatwia skręcanie sprzętu, gdyż nie ma on osi skrętnych i zmienia kierunek jazdy właśnie za pomocą tych rolek (co istotne, chroni to również trawnik przed zniszczeniem podczas skręcania).
Na górze obudowy umieszczono charakterystyczną kopułę skrywającą sensor 3D LiDAR, będącą centralnym elementem systemu nawigacji UltraView 3.0. Tuż nad nim nią znalazł się panel sterowania z wyświetlaczem, czterema przyciskami i wygodnym pokrętłem (robi również za przycisk), ukryty pod otwieraną pokrywą, który umożliwia podstawą obsługę robota, bez konieczności korzystania z aplikacji. Z kolei w tylnej części umieszczono duży przycisk awaryjnego zatrzymania (STOP), z kolei za nim znajduje się czujnik deszczu. Z przodu umieszczono natomiast dwie kamery systemu AI Dual Vision (RGB 1080p) o kącie widzenia 120 stopni i wykrywaniu na 70 metrów, odpowiedzialne za rozpoznawanie przeszkód i analizę otoczenia.

Na pochwałę zasługuje jakość wykonania. Obudowę wykonano z grubego, sztywnego tworzywa sztucznego, które sprawia wrażenie odpornego na uderzenia oraz codzienną eksploatację. Elementy są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy ani nie ugina się pod naciskiem. Producent zastosował również gumowane osłony zderzaka, które powinny lepiej znosić kontakt z przeszkodami niż klasyczne twarde plastiki stosowane w starszych konstrukcjach.
Pod spodem widnieją zaś dwie tarcze tnące, a na każdej umieszczono po 6 ostrzy. Na uwagę zasługuje także konstrukcja układu jezdnego. Cztery niezależnie napędzane koła współpracują z zawieszeniem (coś co jest rzadkością w tego typu kosiarkach), pozwalając lepiej dostosowywać się do nierówności terenu. Dzięki temu robot radzić ma sobie bardzo dobrze z wszelkimi nierównościami, obniżając lub podnosząc tarcze tnące w razie potrzeby. Na plus zaliczyć trzeba także fakt, że w razie potrzeby można bez większych problemów wymienić akumulator, a dostęp do niego jest relatywnie łatwy, bo wystarczy odkręcić kilka śrubek w podwoziu. Dzięki temu kosiarka nie stanie się zwykłym elektrośmieciem za kilka lat, kiedy bateria przestanie dawać radę.

Ogólne wrażenie jest więc bardzo pozytywne. MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD nie próbuje udawać designerskiego gadżetu i wygląda jak profesjonalne narzędzie ogrodowe. Solidna konstrukcja, wysoka jakość zastosowanych materiałów i charakterystyczna masywna sylwetka już na pierwszy rzut oka sugerują, że producent stawia przede wszystkim na trwałość oraz funkcjonalność, a dopiero w drugiej kolejności na efektowny wygląd.
Instalacja i konfiguracja
Instalacja robota i jego wstępna konfiguracja przebiega zaskakująco sprawnie (szczególnie w porównaniu z naszymi przygodami z modelem firmy Stiga), tym bardziej że producent przygotował stosowne grafiki i filmy. Warto podkreślić, że jedną z zalet MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD jest to, że nie korzysta on ze stacji RTK ani anteny GPS do pozycjonowania. Dzięki technologii UltraView 3.0 (LiDAR + kamery AI) stacja dokująca nie musi więc mieć widoku na niebo, jak ma to miejsce w wielu konkurencyjnych robotach. To oznacza, że może być ustawiona pod zadaszeniem, np. pod wiatą, przy tarasie czy pod specjalnym garażem dla robota. Producent oferuje nawet dedykowany daszek ochronny do serii LiDAX Ultra (modele LiDAX Ultra AWD najpewniej nie zmieszczą się w tym garażu, ale idę o zakład, że w końcu doczekają się własnego dedykowanego zadaszenia). Co prawda nie oznacza to pełnej dowolności, gdyż instrukcja montażu zaleca: ustawienie stacji na płaskim podłożu, zachowanie co najmniej 1 metra wolnej przestrzeni z przodu oraz po obu bokach stacji i umieszczenie stacji przy krawędzi trawnika, w miejscu z dobrym zasięgiem Wi-Fi, ale to i tak duże ułatwienie.

Kiedy już uporamy się ze stacją dokującą, w której zamontować trzeba też szczotkę na oczko LiDAR, możemy wziąć się za aplikację. Po jej instalacji wystarczy dodać urządzenie, skanując kod QR znajdujący się na wewnętrznej części pokrywy panelu sterującego kosiarki. Wówczas nawiązywane jest połączenie Bluetooth oraz Wi-Fi i przeprowadzana jest aktualizacja oprogramowania. Cały proces przebiega wyjątkowo sprawnie i płynnie, a po jego zakończeniu możemy zabrać się z mapowanie trawnika.
Tutaj mamy tak naprawdę dwie opcje do wyboru. Pierwsza jest manualna, bo samodzielnie sterujemy robotem za pomocą aplikacji, biorąc go na spacer wzdłuż krawędzi naszego trawnika. Generalnie nie mieliśmy większych problemów podczas tego procesu, ale warto się do niego przyłożyć, jeśli chcemy, żeby kosiarka dojeżdżała do krawędzi. Poza tym sterowanie za pomocą pojedynczego wirtualnego dżojstika nie jest najwygodniejsze i lepiej naszym zdaniem sprawdziłyby się dwa osobne: jeden do ruchu tył/przód, drugi do skręcania. Niemniej jednak warto pochwalić aplikację MOVAhome za precyzję w tym zakresie i minimalnie opóźnienia.

Drugą metodą jest automatycznie mapowanie naszego trawnika. Wówczas kosiarka sama skanuje cały obszar, niejako odwalając robotę za nas. Niestety w naszych warunkach testowych nie mogliśmy do końca sprawdzić, jak sprawuje się ono w praktyce, ponieważ rabaty kwiatowe przy obrzeżach są puste (wciąż czekają na rośliny) i mają duży uskok, więc zdarzało się, że kosiarka z nich zjeżdżała, a nie mogąc wrócić tępiła ostrza, rysując kostkę brukową, jednak w typowym scenariuszu nie powinno stanowić to problemu. Kiedy już zakończymy ten proces i naładujemy kosiarkę, możemy w końcu przystąpić do właściwej pracy
Aplikacja i funkcjonalność
Zanim jednak przejdziemy do testów praktycznych samego koszenia, warto bliżej przyjrzeć się aplikacji i funkcjom, jakie kryje, a jest tego naprawdę sporo. MOVAhome obsługuje polski język (choć miejscami dość koślawo) i jest swoistym hubem dla wielu urządzeń tego producenta, co zawsze cenimy, bo nie jesteśmy zmuszani do instalowania osobnych apek dla każdego produktu czy nawet grupy produktów. Na stronie głównej LiDAX Ultra 2000 AWD widzimy poziom naładowania kosiarki, ale możemy też szybko rozpocząć koszenie, przywołać robota do stacji czy włączyć podgląd z kamerki. Dopiero po kliknięciu opcji "Wejdź" oprogramowanie rozpościera przed nami cały wachlarz możliwości.
Oprócz standardowych opcji związanych z harmonogramem i mapami (możemy mieć dwie niezależne mapy) czy mapą 3D z LiDARa, nad którymi nie warto się rozwodzić, znajdziemy tu wiele znacznie ciekawszych rozwiązań. I tak, możemy wybrać choćby skuteczność koszenia pomiędzy: Standardowa (ok. 1800 m² na dzień) lub Wydajna (ok. 2600 m², ale przy mniejszej skuteczności omijania przeszkód i generalnej słabszej dokładności).

Jest też opcja wysokości koszenia i tutaj użytkownik może zdecydować się na przedział od 3 do 10 cm (z dokładnością do 0,5 cm). Oczywiście jest też konfiguracja kierunku koszenia, gdzie nawet możemy ustawić samodzielnie wybrany kąt (jest też opcja koszenia w kratkę). Nie zabrakło też całego szeregu opcji związanych z koszeniem krawędzi, ale najciekawszą wydaje się UltraTrim 2.0. Po jej aktywacji robot podczas ostatniego przejazdu w ramach koszenia krawędzi przesuwa tarcze tnące na bok - warto jednak zaznaczy, że wówczas wysokość ich koszenia wynosi 3 cm i nie można tego zmienić.
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD pochwalić może się też funkcją rozpoznawania przeszkód, do czego wykorzystuje swoje kamery i AI (wykrywa ludzi zwierzęta i przedmioty), a może nawet robić zdjęcia takowym (po aktywacji odpowiedniej opcji). Użytkownik może zaś ustawić wysokość (5-20 cm) i odległość (10-20 cm) omijania przeszkód.

Nieco głębiej w aplikacji są też funkcje związane z zabezpieczeniami antykradzieżowymi (blokada i alarm po podniesieniu robota), alarmami o wykryciu obecności ludzi (kosiarka ma nawet tryb, który pozwala jej patrolować naszą działkę bez koszenia, w poszukiwaniu intruzów. Możemy też podejrzeć stan materiałów eksploatacyjnych czy włączyć ochronę przed mrozem (MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD może pracować w temperaturze do 6 stopni C, poniżej tej wartości będzie wracać do stacji). W ramach ciekawostki wspomnę też o funkcji pozwalającej nanieść na mapę wzory, które następnie zostaną wycięte przez robota w trawniku (jeśli podobnie jak ja liczyliście na Bat-Signal, to niestety, ale może w przyszłości producent rozwinię tę opcję).
Jest tego naprawdę sporo, ale z drugiej strony całość jest tak pogrupowana, że nie przytłacza, a co istotniejsze zdecydowana większośc funkcji jest naprawdę przydatna i bardzo intuicyjna w obsłudze. Tym samym aplikacja MOVAhome naszym zdaniem to bardzo mocna strona robota. W trakcie kilkutygodniowych testów nie mieliśmy z nią praktycznie żadnych problemów, co nie zdarza się często (patrz: test Stiga A 500).
Praktyka
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD testowaliśmy na trawniku o powierzchni około 817 m². Ogród ma stosunkowo prosty układ, bo został wykończony obrzeżem z kostki brukowej, ale są tu też trudniejsze fragmenty z wysokimi gazonami, dzięki czemu stanowi dobre środowisko do sprawdzenia możliwości robota.
Omówienie testów praktycznych zacznijmy od najbardziej podstawowej kwestii koszenia. MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD z racji dwóch tarcz, obejmujących 40 cm, wraz z trasą w kształcie literu U, wyróżnia się naprawdę wysoką wydajnością, bo jest w stanie skosić większą powierzchnię jednym przejazdem. Producent zaleta ten model do koszenia nawet 2000 m², jednak w praktyce wiele zależy od ukształtowania terenu i liczby przeszkód. W przypadku testowanego ogrodu robot potrzebował dwóch cykli pracy po ok. 100 minut, pomiędzy którymi wracał do stacji na około 40-minutowe ładowanie, a więc całość zajmowała mu ok. 4 godzin, z czego ok. 200 minut samego koszenia. Dodam jeszcze, że mówimy o koszeniu dokładnym i w mało optymalny sposób, tzn. pasami w poprzek zamiast wzdłuż podłużnego trawnika, więc robot musiał wykonywać wiele nawrotów (aby sprawdzić, jak długie faktycznie może być takie koszenie). Do dyspozycji użytkownika pozostaje kilka trybów koszenia, w tym pełne, punktowe, ręczne czy krawędziowe, co pozwala dopasować sposób pracy do aktualnych potrzeb.

Co najważniejsze, trawnik jest za każdym razem przycięty równomiernie, bez widocznych prześwitów czy pominiętych fragmentów. Jakość koszenia spokojnie można porównać z tym, co można osiągnąć po kilkudziesięciu minutach pracy klasyczną kosiarką. Różnica polega na tym, że w tym czasie możemy zająć się czymś znacznie przyjemniejszym niż pchanie kosiarki w pełnym słońcu.
Kosiarka jest nieco głośniejsza niż typowe modele tego typu (zmierzone 60,4 dBa przy samej kosiarce), co wynika z zastosowania dwóch dysków tnących, a poza tym to wciąż delikatny szum, który na zewnątrz jest ledwo słyszalny (tutaj tradycyjne kosiarki nie mają podjazdu).
Jednym z największych atutów MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD jest system nawigacji oparty na technologii UltraView 3.0, łączącej skaner 3D LiDAR z kamerami AI. Podczas testów robot bezbłędnie omijał pozostawione na trawie zabawki, donice, dziecięcy basen, plac zabaw, a nawet zwierzęta i ludzi. Poległ jednak na wężu ogrodowym, mimo że teoretycznie mieści się w zakresie wykrywanych rozmiarów. W aplikacji można dodatkowo wyznaczyć strefy zakazane, do których urządzenie nie będzie wjeżdżało - dokładnie tak, jak ma to miejsce w nowoczesnych robotach sprzątających.

Jedynym elementem, do którego można się przyczepić, jest dość zachowawcze podejście do omijania przeszkód. Co prawda w aplikacji możemy wybrać odległość, w jakiej robot omija takowy, ale zdarzało się, że wykrywał wysokie trawy nad sobą, interpretując to najwyraźniej jako przeszkodę na swojej drodzę i robił łuk, pozostawiając fragment nieskoszonego trawnika, przez co w niektórych miejscach konieczne może być okazjonalne użycie podkaszarki. Z drugiej strony takie działanie minimalizuje ryzyko przypadkowego uderzenia w cenne elementy wyposażenia ogrodu, dlatego z dwojga złego może lepiej przesadna ostrożność niż brawura.
MOVA zapewnia też, że ich nowość radzi sobie z nachyleniem nawet do ok. 80% (38,6 stopnia) i choć nie dysponowaliśmy aż tak stromym fragmentem w naszym ogrodzie, to LiDAX Ultra 2000 AWD bez problemów pokonał nachylenia ok. 20 stopni, co jest już naprawdę stromym podjazdem.
Czy zatem jest się tu do czego przyczepić? Trzeba przede wszystkim pamiętać, że to kosiarka przeznaczona do większych ogrodów z dużymi przestrzeniami, bo w wąskich korytarzach, przy swoich gabarytach, potrafi się nieco zagubić. Szczególnie jeśli trzeba wyznaczyć wąską ścieżkę dojazdową do danej strefy koszenia, gdzie miejsca na skręcenie nie jest za wiele, a sprzęt może też nieco zjechać z trasy i np. zawisnąć w miejscu, w którym nie powinien się znaleźć, co się nam przytrafiło.
Opinia i ocena
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD dobrze pokazuje, jak bardzo rozwinął się rynek robotów koszących w ostatnich latach. Jeszcze niedawno urządzenia tego typu kojarzyły się przede wszystkim z koniecznością układania przewodu granicznego, ograniczoną inteligencją i problemami z bardziej wymagającym terenem. Tymczasem testowany model udowadnia, że nowoczesny robot może działać niemal całkowicie autonomicznie, a przy tym oferować funkcje, które jeszcze do niedawna były zarezerwowane wyłącznie dla najdroższych konstrukcji.
Jednym z największych atutów LiDAX Ultra 2000 AWD jest bez wątpienia technologia UltraView 3.0, łącząca skaner 3D LiDAR z kamerami AI.
Jednym z największych atutów LiDAX Ultra 2000 AWD jest bez wątpienia technologia UltraView 3.0, łącząca skaner 3D LiDAR z kamerami AI. Dzięki temu robot nie wymaga anteny RTK ani przewodów ograniczających, a jednocześnie bardzo skutecznie orientuje się w terenie i sprawnie omija większość przeszkód. Równie dobrze wypadają napęd AWD z aktywnym zawieszeniem, który zapewnia świetną trakcję na nierównym podłożu oraz podwójny układ tnący gwarantujący wysoką wydajność i równomierne koszenie.

Na pochwałę zasługuje także jakość wykonania. Robot sprawia wrażenie sprzętu klasy premium. Jest solidny, dobrze spasowany i wyraźnie zaprojektowany z myślą o wieloletniej eksploatacji. Do tego dochodzi bardzo rozbudowana, a jednocześnie intuicyjna aplikacja MOVAhome, która oferuje ogrom możliwości konfiguracji, nie przytłaczając użytkownika nadmiarem opcji.
Nie oznacza to jednak, że to konstrukcja idealna. Ze względu na swoje pokaźne gabaryty LiDAX Ultra 2000 AWD najlepiej czuje się na średnich i dużych otwartych trawnikach. Wąskie przejazdy czy skomplikowane korytarze potrafią sprawić mu więcej problemów niż mniejszym konstrukcjom. Widać również, że algorytmy omijania przeszkód działają bardzo zachowawczo, bo z jednej strony skutecznie chronią meble ogrodowe, zabawki czy zwierzęta, ale z drugiej czasami pozostawiają niewielkie fragmenty nieskoszonej trawy, które trzeba poprawić podkaszarką.
W codziennym użytkowaniu MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD okazuje się jednak niezwykle skutecznym i wygodnym narzędziem, które realnie oszczędza czas, a przy tym zapewnia bardzo wysoką jakość koszenia. W swojej klasie cenowej ten robot oferuje znakomity stosunek możliwości do ceny i bez większych wątpliwości zasługuje na naszą rekomendację.
Ocena MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD


MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD - Opinia
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD - Zalety:
- bardzo wysoka jakość koszenia,
- brak konieczności stosowania przewodu ograniczającego i anteny RTK,
- skuteczna nawigacja LiDAR wspomagana kamerami AI,
- napęd AWD i zawieszenie świetnie radzące sobie z nierównym terenem,
- wydajny podwójny system tnący,
- rozbudowana i intuicyjna aplikacja,
- solidna jakość wykonania,
- bogate możliwości konfiguracji,
- wymienny akumulator,
- bardzo dobry stosunek możliwości do ceny.
MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD - wady
- duże gabaryty utrudniają pracę w bardzo wąskich przejazdach,
- zbyt ostrożne omijanie przeszkód może pozostawiać fragmenty nieskoszonej trawy,
- system rozpoznawania przeszkód nie jest nieomylny (np. wąż ogrodowy),
- tłumaczenie aplikacji na język polski wymaga jeszcze dopracowania.
Cena (na dzień publikacji): ok. 8500 zł (kup w Media Expert)
Gwarancja: 36 miesięcy
Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!


Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD. Robot koszący z LiDAR-em i napędem AWD