Test Nubi NM1 i NM1 SE. Czy budżetowe e-sportówki faktycznie namieszają w rankingach?


Test Nubi NM1 i NM1 SE. Czy budżetowe e-sportówki faktycznie namieszają w rankingach?

Rynek peryferiów w 2026 roku przypomina nieco kocioł, w którym mniejsze marki próbują za wszelką cenę podgryźć udziały rynkowe gigantów, stosując strategię „więcej za mniej”. Jeszcze kilka lat temu topowe sensory i piórkowa waga były zarezerwowane wyłącznie dla produktów wycenianych na poziomie, który potrafił mocno uszczuplić domowy budżet, dziś jednak granica ta przesuwa się w stronę segmentów, które kiedyś kojarzyliśmy z budżetową poprawnością. Obserwujemy fascynujący moment, w którym technologia e-sportowa staje się dostępna dla każdego, a producenci muszą walczyć o klienta nie logotypem, lecz realną jakością i innowacją.

Obserwujemy fascynujący moment, w którym technologia e-sportowa staje się dostępna dla każdego, a producenci muszą walczyć o klienta nie logotypem, lecz realną jakością i innowacją.

Nubi NM1

Marka Nubi to kolejny gracz na tej mapie, który swoimi modelami NM1 oraz NM1 SE próbuje udowodnić, że ultralekka konstrukcja z topowymi podzespołami nie musi kosztować fortuny. Przy cenie startującej od zaledwie 89 złotych za wersję SE i kończącej się na około 149 złotych za model z flagowym sensorem PAW3395, mamy do czynienia z propozycją, która na papierze wygląda wręcz nierealnie. Pytanie brzmi jednak, czy za tymi suchymi liczbami stoi realna jakość, czy może mamy do czynienia z wydmuszką, w której oszczędności poczujemy przy każdym kliknięciu i szybkim ruchu nadgarstka. Sprawdzam, czy te budżetowe „e-sportówki” faktycznie mają szansę namieszać w rankingach opłacalności.

Nubi NM1 i NM1 SE – Opakowanie i zawartość

W przypadku obu modeli Nubi postawiło na estetyczny minimalizm, dostarczając urządzenia w niewielkich, czarno-białych kartonikach, które swoją stylistyką sugerują profesjonalny charakter zawartości. Cieszy fakt, że producent nie sili się na krzykliwe hasła, lecz skupia się na czytelnym wykazie specyfikacji technicznej na tylnej ścianie opakowania. Po otwarciu wieka moim oczom ukazał się standardowy, ale kompletny zestaw akcesoriów. Na szczególne wyróżnienie zasługuje dołączony przewód USB-A do USB-C. Jest to miękki przewód typu sznurówka, który swoją elastycznością i brakiem tendencji do zapamiętywania kształtu pozytywnie zaskakuje, zwłaszcza w tak niskim przedziale cenowym.

Nubi NM1

Warto zauważyć, że w zestawie znalazł się również transmiter 2.4 GHz, który w modelu NM1/SE z jakiegoś powodu przymocowany jest do kabla za pomocą specjalnego klipsa. Jest to rozwiązanie tak samo dziwaczne jak i praktyczne, ponieważ pozwala nam w łatwy sposób zabezpieczyć go aby przypadkowo się nie zgubił. Aczkolwiek z drugiej strony, czy nie prostszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby po prostu zrobienie wnęki na transmiter na spodzie myszy? 

Na wyposażeniu zabrakło też co prawda zapasowych ślizgaczy, co zawsze odnotowuję jako drobny brak, jednak obecność tak elastycznego kabla i przemyślanego mocowania dongla częściowo rekompensuje te oszczędności tak samo jak i zresztą dodatkowy komplet gripów w wersji SE.

Nubi NM1 i NM1 SE – Wygląd i jakość wykonania

Wizualnie Nubi NM1 to konstrukcja, która wpisuje się w niezwykle popularny trend na konstrukcje o zbliżonym kształcie do Logitech G Pro X Superlight 2, takie jak chociażby modele od Lamzu czy Dark Project pokroju testowanych przeze mnie Atlantis czy Nexus Ultra. Mamy tu do czynienia z bezpieczną, symetryczną i niskoprofilową obudową z delikatnie zarysowanym punktem kulminacyjnym w tylnej części, co sprzyja chwytom typu claw oraz fingertip. To, co uderza najmocniej po wyjęciu obu myszek z pudełka, to ich masa. Zaledwie 39 gramów w przypadku modelu NM1 i w wersji SE to wyniki, które osiągnięto przy zachowaniu pełnego, zamkniętego korpusu. Taki brak perforacji cieszy oko i znacznie ułatwia utrzymanie urządzenia w czystości.

Nubi NM1

Jeśli chodzi o sztywność strukturalną, niska waga nie wzięła się znikąd i pewne kompromisy w jakości kadłubka oraz zastosowanego tu tworzywa są zauważalne. Przy bardzo mocnym ściskaniu bocznych paneli zauważyłem minimalne uginanie się plastiku, co jest naturalną konsekwencją odchudzania konstrukcji do granic możliwości w tym budżecie. W trakcie normalnego użytkowania obudowa pozostaje jednak zwarta i stabilna – nie odnotowałem irytującego trzeszczenia, które mogłoby sugerować tanią zabawkę. Matowe wykończenie jest przyjemne w dotyku i, co istotne, nie ma tendencji do nadmiernego zbierania odcisków palców, co zadowoli estetów dbających o czystość stanowiska.

Nubi NM1

Ergonomia obu modeli jest na tyle uniwersalna, że przesiadka z flagowych modeli konkurencji zajęła mi dosłownie kilka minut. Przyciski boczne zostały osadzone na poprawnej wysokości, choć w mojej opinii ich krawędzie mogłyby być nieco mocniej zaoblone, aby kciuk mógł na nich spoczywać jeszcze naturalniej podczas odpoczynku. Na spodzie znajdziemy proste ślizgacze z czystego PTFE, które zapewniają płynny i przewidywalny ruch, choć w modelu SE są one odczuwalnie cieńsze. W połączeniu z tak niską masą sprawia to, że myszki suną po podkładce bez większego oporu, dając wrażenie niezwykłej lekkości prowadzenia celownika.

Nubi NM1 i NM1 SE – Specyfikacja i technologie

Pod kątem technologicznym model NM1 to budżetowy wyjadacz, uzbrojony w ceniony przez graczy sensor PixArt PAW3395. Jest to jednostka oferująca wzorową precyzję, którą połączono tutaj z przełącznikami Huano Blue Shell Pink Dot o deklarowanej żywotności aż 100 milionów kliknięć. Klik głównych przycisków jest chrupki, krótki i bardzo responsywny, co w połączeniu z niemal wzorowym wyważeniem konstrukcji tworzy zestaw godny uwagi. Model SE to z kolei propozycja dla osób szukających absolutnego minimum cenowego, gdzie sercem urządzenia jest sensor PAW3311 oraz przełączniki Huano Blue Shell White Dot. Choć parametry sensora w wersji SE są o klasę niższe, dla większości niedzielnych graczy wciąż będą one w zupełności wystarczające.

Nubi NM1

Różnice między modelami odnajdziemy również w mechanizmach rolki. Standardowe NM1 korzysta z markowego enkodera TTC, gwarantującego bardzo wyraźne, mechaniczne stopnie przewijania, co doceniałem przy precyzyjnej zmianie broni w ferworze walki. Wersja SE stawia na enkoder F-Switch, pracujący lżej i ciszej, choć z mniej zaznaczonym klikiem, co może przeszkadzać osobom przyzwyczajonym do precyzyjnego wyczucia każdego stopnia scrolla. Oba modele wspierają potrójny tryb łączności: 2.4 GHz, Bluetooth oraz klasyczny kabel, co w sprzęcie za niespełna 100-160 złotych jest rzadkością pozwalającą na wygodne przełączanie się między komputerem stacjonarnym a laptopem.

Nubi NM1

Zasilanie w obu przypadkach opiera się na akumulatorze o pojemności 230 mAh. Priorytetem była tutaj niska waga, co odbyło się kosztem czasu pracy na jednym ładowaniu. Producent deklaruje około 25 godzin ciągłej gry w trybie radiowym, co w praktyce oznacza konieczność podpinania "sznurówki" co kilka dni przy intensywnym użytkowaniu. Na szczęście proces ładowania jest sprawny, a mała dioda LED (jedyny element świetlny na grzbiecie) czytelnie informuje o statusie energii oraz wybranym progu DPI. To uczciwy układ: dostajesz jedną z najlżejszych myszek na rynku, ale musisz pogodzić się z częstszym zerkaniem na stan baterii.

Nubi NM1 i NM1 SE – Testy syntetyczne

Rozpoczynając testy syntetyczne, skupiłem się na stabilności raportowania i ogólnym "feelingu" sensorów. Model NM1 z układem PAW3395 zachowuje się wzorowo – przy częstotliwości odświeżania 1000 Hz nie odnotowałem żadnych śladów niechcianego wygładzania ruchów czy anomalii. Kalibracja sensora jest poprawna, a kursor nie wykazuje tendencji do "pływania" po ekranie, co potwierdziło moje przypuszczenia o solidnej implementacji firmware'u. Wersja SE z czujnikiem PAW3311 również trzyma stabilne 1K, choć przy ekstremalnie szybkich szarpnięciach można wyczuć, że droższy czujnik oferuje nieco większy margines błędu i czystszy odczyt ruchu.

Procedurę pomiaru Lift Off Distance przeprowadziłem moją tradycyjną metodą z użyciem płyt kompaktowych. Mysz Nubi NM1 przestała rejestrować ruch już przy podłożeniu pojedynczej płyty CD, co potwierdza, że realny LOD wynosi tu około 1 mm lub mniej przy najniższych nastawach. To świetny wynik dla graczy low-sens, którzy często podnoszą gryzonia. Model SE wypadł pod tym względem słabiej, ponieważ sensor PAW3311 ma domyślnie wyżej ustawiony punkt odcięcia, oscylujący w okolicach 1,8 mm - 2,0 mm. Wymaga to chwili przyzwyczajenia, aby uniknąć przypadkowych ruchów kursora przy przenoszeniu myszki nad podkładką.

Weryfikacja w programie Paint potwierdziła brak problemów z jitteringiem wysokiej i niskiej częstotliwości w obu egzemplarzach. Linie rysowane w całym zakresie natywnego DPI pozostają gładkie i pozbawione nienaturalnych schodków, co świadczy o braku niepożądanej interpolacji. Nie stwierdziłem również występowania akceleracji pozytywnej czy negatywnej – droga pokonywana przez dłoń na podkładce jest idealnie odwzorowana na ekranie niezależnie od prędkości przesunięcia. Pod kątem analitycznym obie myszki, biorąc pod uwagę ich ceny, wypadły nadspodziewanie solidnie, nie dając mi poważnych powodów do krytyki ich precyzji.

Nubi NM1 i NM1 SE – Użytkowanie i oprogramowanie

Praca i zabawa z modelami Nubi to doświadczenie specyficzne ze względu na ich ekstremalnie niską masę, która sprawia, że mysz staje się niemal bezwysiłkowym przedłużeniem dłoni. Łączność radiowa 2.4 GHz w obu przypadkach jest stabilna – nie zauważyłem opóźnień ani mikroprzycięć sugerujących problemy z kontrolerem. Tryb Bluetooth to świetny dodatek do pracy biurowej z laptopem, pozwalający wydłużyć czas pracy akumulatora do deklarowanych 45 godzin. Muszę jednak wspomnieć o jednym niuansie, który zauważyłem podczas testów NM1 i NM1 SE: po podłączeniu kabla USB w celu naładowania, urządzenie potrafiło “z buta” zresetować aktualnie ustawiony poziom DPI do wartości startowej, co wymuszało ponowną zmianę profilu. Jest to raczej częsta firmwareowa przypadłość tańszych myszek, którą da się załatać jedną aktualizacją (jeśli producentowi się tylko zechce to zrobić), więc nie traktowałbym tego jako spory odstraszacz - być może już teraz w momencie publikacji tej recenzji producent wydał łatkę i jest po kłopocie.

Nubi NM1

Dedykowana aplikacja jest lekka i przejrzysta, pozwalając na regulację kluczowych parametrów, takich jak czas debounce, mapowanie przycisków czy tworzenie makr. Możemy w niej również dostosować LOD (w przypadku NM1) oraz zarządzać funkcją Motion Sync, która domyślnie jest aktywna. Software nie posiada polskiej wersji językowej, ale jego intuicyjny interfejs sprawia, że konfiguracja przebiega sprawnie. Warto zaznaczyć, że oprogramowanie pozwala zapisać ustawienia w pamięci urządzenia, co jest kluczowe, jeśli planujemy zabierać myszkę na wyjazdy lub używać jej z różnymi komputerami.

Nubi NM1

Jeśli szukasz estetycznych wodotrysków, modele Nubi mogą być rozczarowaniem – brak tutaj krzykliwego RGB, a jedynym podświetlanym elementem jest mała dioda informująca o DPI. Ja jednak postrzegam to jako zaletę, bo każda miliamperogodzina energii została tu poświęcona na wydajność i niską masę. Biorąc pod uwagę cenę, są to drobnostki, które nie przysłaniają ogólnego, bardzo pozytywnego wrażenia z użytkowania tych ultralekkich konstrukcji.

Opinia i ocena

Nubi NM1 oraz NM1 SE to konstrukcje, które świadomie celują w segment e-sportowy z ograniczonym budżetem i robią to z zaskakującą dojrzałością. Największą siłą tych modeli jest ich niesamowicie niska masa przy jednoczesnym zachowaniu pełnej obudowy, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe w tej półce cenowej. Wybór między droższą wersją a modelem SE sprowadza się do Twoich priorytetów: jeśli grasz w szybkie shootery na wysokim poziomie, dopłata do sensora PAW3395 i lepszych przełączników Huano Pink Dot w NM1 jest w pełni uzasadniona. Jeśli natomiast szukasz po prostu wygodnej, lekkiej myszki bezprzewodowej do codziennych zadań, wersja SE za 99 złotych jest propozycją niemal bezkonkurencyjną.

Nubi NM1 oraz NM1 SE to konstrukcje, które świadomie celują w segment e-sportowy z ograniczonym budżetem i robią to z zaskakującą dojrzałością.

Nubi NM1

Oczywiście niska cena wymusiła pewne kompromisy, takie jak cienki plastik obudowy czy mniejszy akumulator wymagający częstszego ładowania, jednak w ogólnym rozrachunku bilans wypada zdecydowanie na korzyść Nubi. Te myszki pokazują, że nowoczesna technologia bezprzewodowa i topowe sensory nie muszą być towarem luksusowym dostępnym tylko dla nielicznych. NM1 to rzetelne narzędzia do wygrywania, które udowadniają, że mniejsze marki potrafią narzucić tempo, któremu giganci muszą zacząć dorównywać. Jeśli szukasz maksymalnej lekkości i nie przeraża Cię konieczność częstszego ładowania, oba modele Nubi są pozycjami, które zdecydowanie warto wziąć pod uwagę przy planowaniu zakupów.

 

Ocena Nubi NM1

Ocena płyty głównej ASUS ROG MAXIMUS Z790 HERO

Ocena Nubi NM1 SE

Ocena płyty głównej ASUS ROG MAXIMUS Z790 HERO

 

Nubi NM1 & NM1 SE - opinia

 Nubi NM1 & NM1 SE - zalety:

  • Niesamowicie niska masa (39g) przy pełnej, zamkniętej obudowie
  • Topowy sensor PAW3395 w modelu NM1 (rzadkość w tym budżecie) i niezły sensor PAW3311 w modelu NM1 SE
  • Potrójny tryb łączności: 2.4 GHz, Bluetooth oraz kabel
  • Bardzo elastyczny i miękki przewód typu sznurówka
  • Chrupkie i szybkie przełączniki Huano Blue Shell Pink Dot (NM1)
  • Minimalistyczny, elegancki design bez zbędnego podświetlenia
  • Bardzo zadowalający stosunek ceny do oferowanych możliwości

 Nubi NM1 & NM1 SE - wady:

  • Jakość kadłubka jest przyzwoita.. ale jak na cenę 100-160 złotych (nie ma co oczekiwać cudów)
  • Przyciski boczne mogłyby być lepiej wyprofilowane
  • Niewielka pojemność akumulatora (230 mAh) wymaga częstego ładowania
  • Resetowanie DPI do wartości bazowej po podpięciu kabla (błąd softu)
  • Skromne wyposażenie akcesoryjne

Cena (na dzień publikacji): 149 zł (NM1) lub 89 zł (NM1 SE) (kup w x-kom)

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test Nubi NM1 i NM1 SE. Czy budżetowe e-sportówki faktycznie namieszają w rankingach?
 0