Amerykańska kancelaria Almeida Law Group, specjalizująca się w pozwach zbiorowych, wniosła sprawę przeciwko Lenovo. Zarzut? Przekazywanie dużych ilości danych użytkowników z USA do Chin z naruszeniem przepisów Departamentu Sprawiedliwości.
Pozew powołuje się na program ochrony danych (Data Security Program) wdrożony przez United States Department of Justice. Regulacja ta ma blokować transfer wrażliwych informacji do tzw. „krajów budzących obawy” oraz do podmiotów z nimi powiązanych. Według skarżących działania producenta komputerów stoją w sprzeczności z tymi zasadami.
Dane behawioralne i profile użytkowników
Powodem w sprawie jest Spencer Christy z San Francisco, reprezentujący, jak wskazano w dokumentach, także „inne osoby w podobnej sytuacji”. Zgodnie z pozwem Lenovo oraz jego chińska spółka matka miały łączyć aktywność przeglądania internetu z tożsamością użytkownika, tworząc szczegółowe profile obejmujące zainteresowania, lokalizację czy nawyki. Autorzy pozwu twierdzą, że nie chodzi wyłącznie o naruszenie prywatności. W ich ocenie masowe gromadzenie i przekazywanie danych może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, zwiększając ryzyko szantażu, presji czy szkód reputacyjnych wobec obywateli USA.
Lenovo jest oskarżane o przekazywanie dużych ilości danych użytkowników z USA do Chin.
Status „podmiotu powiązanego”
Sprawa nabiera dodatkowego wymiaru ze względu na strukturę właścicielską koncernu. Lenovo Group Limited jest zarejestrowane w Hongkongu, a główna siedziba firmy mieści się w Pekinie. Największym akcjonariuszem pozostaje Legend Holdings Corporation, spółka inwestycyjna wywodząca się z Chińskiej Akademii Nauk.
Według pozwu firma może podlegać chińskim regulacjom, takim jak ustawa o wywiadzie narodowym czy ustawy o cyberbezpieczeństwie i bezpieczeństwie danych, które nakładają obowiązek współpracy z władzami w zakresie udostępniania informacji. To właśnie ten aspekt ma kwalifikować Lenovo jako tzw. „covered person” (podmiot objęty ochroną/zakresem) w rozumieniu amerykańskich przepisów.
Lenovo: zarzuty są bezpodstawne
Spółka stanowczo zaprzecza oskarżeniom. W komentarzu dla mediów podkreślono, że sugestie o nieuprawnionym udostępnianiu danych są fałszywe. Firma deklaruje przestrzeganie wszystkich obowiązujących regulacji dotyczących ochrony danych, w tym restrykcyjnych przepisów amerykańskich, oraz zapewnia o transparentności swoich praktyk.
Sprawa może okazać się precedensowa. Jeśli sąd przychyli się do argumentacji powodów, konsekwencje dla globalnych firm technologicznych operujących między USA a Chinami mogą być daleko idące.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Dane użytkowników z USA wysyłane do Chin? Lenovo odpiera zarzuty