Kryptowalutowe oszustwo w Cieśninie Ormuz. Myśleli, że zapłacili Iranowi


Kryptowalutowe oszustwo w Cieśninie Ormuz. Myśleli, że zapłacili Iranowi

Napięcie wokół Cieśniny Ormuz przyciągnęło nie tylko armie i światowe koncerny transportowe. W tym całym bałaganie na Bliskim Wchodzie pojawił się nowy rodzaj zagrożenia. Oszuści zaczęli podszywać się pod irańskie władze i wysyłać armatorom wiadomości z żądaniem zapłaty w kryptowalutach za rzekomo bezpieczną przeprawę przez jeden z najważniejszych szlaków energetycznych świata.

Według informacji przekazanych przez firmy monitorujące bezpieczeństwo żeglugi część przewoźników mogła uwierzyć, że przelew w bitcoinach lub stablecoinach ochroni ich statki przed atakiem. W praktyce niektóre jednostki mimo dokonanej płatności nadal znalazły się pod ostrzałem.

Analitycy ostrzegają armatorów, że oszuści podszywający się pod władze Iranu wysyłali wiadomości do firm żeglugowych z prośbą o uiszczenie „opłaty tranzytowej” w kryptowalutach.

Fałszywe wiadomości wyglądały jak oficjalne komunikaty

Pierwsze sygnały o nietypowych działaniach pojawiły się po ostrzeżeniu wydanym przez firmę zajmującą się analizą ryzyka morskiego. Jej eksperci zauważyli, że do armatorów trafiały wiadomości stylizowane na urzędowe komunikaty. Nadawcy przekonywali, że irańska administracja wymaga specjalnej opłaty tranzytowej, która miała umożliwić bezpieczne przejście przez cieśninę.

Żądania były nietypowe. Pieniądze miały trafiać na wskazane portfele kryptowalutowe, najczęściej w bitcoinie albo tetherze. Dla wielu operatorów transportowych taki scenariusz brzmiał wiarygodnie, zwłaszcza po niedawnych komunikatach ze strony władz Iranu.

Jeden statek mógł zapłacić i nadal został ostrzelany

22 kwietnia liberyjski statek towarowy Epaminondas , należący do greckiej firmy Technomar Shipping i obsługiwany przez globalną firmę żeglugową MSC uiścił żądaną opłatę i ruszył w stronę cieśniny z przekonaniem, że otrzymał zgodę na przepłynięcie. Krótko później statek został ostrzelany i zmuszony do zmiany kursu. Śledczy badają teraz, czy załoga padła ofiarą precyzyjnie przygotowanego oszustwa. Pojawiły się także doniesienia o kolejnych statkach, które otrzymały podobne wiadomości. Część armatorów zaczęła sprawdzać, czy komunikaty o bezpiecznej trasie nie były elementem większej kampanii wymierzonej w firmy transportowe.

Kryptowaluty otworzyły nowy front zagrożeń

Eksperci zwracają uwagę, że wykorzystanie kryptowalut nie było przypadkowe. Transakcje cyfrowe pozwalają szybko przesyłać środki między krajami, a jednocześnie utrudniają identyfikację odbiorcy. Dla przestępców to wygodne narzędzie, szczególnie wtedy, gdy ofiara działa pod presją czasu.

Firmy transportowe przyzwyczajone do tradycyjnych procedur nagle muszą mierzyć się z zagrożeniem, które łączy cyberprzestępczość z kryzysem militarnym. To nowy rodzaj ataku, gdzie fałszywa wiadomość może być równie niebezpieczna jak ostrzał. Dla armatorów oznacza to konieczność szczegółowego weryfikowania każdego komunikatu, nawet jeśli wygląda na autentyczny.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Kryptowalutowe oszustwo w Cieśninie Ormuz. Myśleli, że zapłacili Iranowi
 0