Wygląda na to, że kryzys na europejskim rynku motoryzacyjnym przybiera coraz bardziej niepokojące rozmiary. Producenci szukają oszczędności i dodatkowych wpływów dosłownie wszędzie, a klienci muszą coraz uważniej przyglądać się temu, za co właściwie płacą. Najlepszym przykładem jest nowy Opel Astra, który jakiś czas temu pojawił się na stronie internetowej producenta w dość nietypowej konfiguracji. Samochód nie ma bowiem kół. I nie, nie chodzi o futurystyczny projekt auta unoszącego się nad ziemią.
Na grafice udostępnionej w konfiguratorze Opla do dziś można zobaczyć nową Astrę, która wygląda, jakby ktoś zapomniał o jednym z najważniejszych elementów wyposażenia samochodu. Z przodu i z tyłu zamiast kompletnych kół widzimy odsłonięte elementy układu hamulcowego. W końcu po co komu cztery koła, skoro można zaoferować samochód, a brakujące elementy sprzedać osobno? Być może Opel szykuje już nową usługę Koła+, w ramach której klient będzie mógł wykupić dostęp do obracania się kół w miesięcznym abonamencie, albo na kilometry w SaaS. Oczywiście z możliwością jednorazowego odblokowania funkcji na cały okres użytkowania pojazdu, za odpowiednio wyższą opłatą.
Oczywiście jest to śmieszny błąd grafika wprowadzającego model do konfiguratora, do dziś zresztą niepoprawiony, bo Opel faktycznie nie sprzedaje nowej Astry bez kół. Tak czy inaczej każde takie kuriozum wywołuje w sieci słuszne obawy, bo… no właśnie. To nie byłby pierwszy taki incydent.
Dokup sygnatury świetlne z poziomu kierowcy. Jak dzwonki na telefon 20 lat temu
Żarty żartami, ale branża motoryzacyjna już od pewnego czasu przyzwyczaja nas do pomysłów, które jeszcze kilkanaście lat temu wydawałyby się absurdalne. Audi chociażby oferuje w ramach usługi Functions on Demand możliwość dokupienia dodatkowych cyfrowych sygnatur świetlnych czy „korektora graficznego” do dźwięku i podbicia basów w systemie audio.
Brzmi trochę jak sklep z dzwonkami na telefon z początku lat dwutysięcznych. Pamiętacie jeszcze czasy, gdy za kilka złotych można było pobrać nowy dźwięk połączenia albo tapetę na wyświetlacz? Teraz podobny pomysł trafia do samochodów. Zamiast polifonicznego dzwonka mamy jednak inną animację świateł, „pakiet optymalizacji dźwięku” i wiele więcej.
Audi nie jest zresztą jedynym producentem, który eksperymentował z takim modelem sprzedaży. BMW swego czasu postanowiło zaoferować klientom subskrypcję podgrzewanych foteli. Odpowiednie podzespoły znajdowały się już w samochodzie, ale ich uruchomienie wymagało wykupienia dostępu. Rozwiązanie wywołało sporo krytyki i producent ostatecznie wycofał się z pobierania opłat za tę funkcję.
Jeszcze ciekawszy pomysł pojawił się w Mercedesie. Właściciele wybranych modeli elektrycznych w Ameryce Północnej mogli wykupić usługę Acceleration Increase, która zwiększała moc samochodu i poprawiała przyspieszenie. Z płatnymi usługami w przeszłości wychodziła też Toyota czy Tesla.
Oby koła nie stały się kolejną płatną funkcją
Na szczęście w przypadku Opla Astry nie mamy do czynienia z żadną nową strategią sprzedażową. Brak kół na prezentowanej grafice to po prostu błąd osoby przygotowującej wizualizację samochodu do konfiguratora, która do dzisiaj nie została poprawiona. Nie oznacza to więc, że producent faktycznie zamierza sprzedawać samochody bez kompletu kół, a przynajmniej nie dzisiaj. I choć cała sytuacja jest całkiem niezłym żartem, samochody stają się coraz bardziej skomputeryzowane, a granica między wyposażeniem, oprogramowaniem i usługami abonamentowymi stopniowo się zaciera.
Nie byłoby już jednak tak zabawnie, gdyby producenci faktycznie zaczęli demontować podstawowe elementy samochodów tylko po to, aby później pobierać dodatkowe opłaty za możliwość korzystania z nich. Dzisiaj żartujemy z kół w subskrypcji Koła+, ale kto wie, jakie pomysły pojawią się w motoryzacji za kilka lat.
Wielu producentów przyzwyczaiło już nas bowiem do tego, że „dodatkowe wyposażenie” to kolejne kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt procent do ceny końcowej, bo albo nie dawali możliwości połączenia bezprzewodowego do Android Auto, albo oferowali wnętrze wykonane z plastikowej krowy, a naturalne materiały za paywallem, za grube tysiące złotych lub nawet wcale, szczególnie w modelach z niższych segmentów. To już wydaje się nam normalne, ale kiedy dzisiejsze nienormalne stanie się normalne? Klasyka gotowania żaby.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Opel pokazał Astrę bez kół w podstawie. Teraz czekamy na abonament za jazdę