Parafia bez pieniędzy. Proboszcz próbował inwestować w... kryptowaluty

Parafia bez pieniędzy. Proboszcz próbował inwestować w... kryptowaluty

Szał na kryptowaluty jest widoczny wszędzie - nagłówki wiadomości, górnicy, niedobory sprzętu... Wielu nowych graczy dorobiło się na skokach cen, inni, kupując po niekorzystnych kursach, tracili majątki, gdy w pośpiechu wyprzedawali po pierwszych spadkach, nie czekając na odbicie cen. Do gry próbuje przystąpić wiele osób, które skuszone są pozornie łatwym pomnożeniem pieniędzy i niestety zbyt wielu z nich nie korzysta z mądrej zasady - inwestuj tyle, ile możesz bez żalu stracić. Z rady tej nie skorzystał również proboszcz jednej z parafii w Opolu, który chciał szybko zarobić na całym kryptowalutowym szaleństwie. Problem w tym, że nie inwestował on tylko swoich pieniędzy, a w dodatku wszystko stracił.

Przedsiębiorczy proboszcz z Opola postanowił pomnożyć majątek i zainwestować kryptowaluty. Wszystkie fundusze i pożyczki wyparowały. Oficjalna wersja to oszustwo, jednak sprawa budzi nieco wątpliwości...

Przedsiębiorczy ksiądz opróżnił konto, jak również zabrał wszystkie koperty z pożyczkami od wiernych na rozbudowę parafii i postanowił zainwestować. O swoich działaniach nie poinformował nikogo, a wierni o planach domorosłego inwestora dowiedzieli się podczas odczytywania listu w trakcie mszy. Wtedy również dowiedzieli się o stracie funduszy. Dalej robi się jednak dość ciekawie, bo pieniądze wyparowały, a kuria nabrała wody w usta. Oficjalne stanowisko przedstawione przez rzecznika, to oszustwo. Ksiądz miał być człowiekiem łatwowiernym i przekazać pieniądze oszustom, którzy ulotnili się, zamiast dokonać inwestycji w imieniu księdza.

Oczywiście wszystko budzi nieco wątpliwości, bo skoro mamy oszustwo, to gdzie zgłoszenie do organów ścigania? Proboszcz powinien mieć również choć trochę własnego rozumu i skoro wie, co to są kryptowaluty, to raczej nie przekazałby pieniędzy pierwszemu lepszemu "inwestorowi", którego poznał na spacerze po plebanii. Ksiądz został usunięty ze stanowiska, a pieniądze ma oddać z własnych środków - ze sprzedaży swojego samochodu - choć nie wiadomo, jaką kwotę stracił w ten sposób. Nie wiadomo również, czy duchowny faktycznie został oszukany, czy też spanikował przy korektach kursów i łatwiej jest w taki sposób wybrnąć z sytuacji, niż przyznać się do utraty środków przez złe inwestycje. Dlatego jeszcze raz podkreślimy - przede wszystkim inwestujecie tylko tyle, ile możecie stracić i o ile nie jesteście wyjadaczami w temacie, nie wykorzystujcie do tego z cudzych pieniędzy. Co ciekawe, o powiązaniach kościołów z kryptowalutami słychać coraz częściej. Przypomnijmy, że w tym roku kościół w Irkucku został ukarany grzywną w wysokości jednego miliona rubli za kopanie kryptowalut, korzystając z obniżonych taryf za prąd.

Pokaż / Dodaj komentarze do: Parafia bez pieniędzy. Proboszcz próbował inwestować w... kryptowaluty

 0