TikTok i Snapchat uciekli w ostatniej chwili. Ten wyrok może pogrążyć Instagrama i YouTube


TikTok i Snapchat uciekli w ostatniej chwili. Ten wyrok może pogrążyć Instagrama i YouTube

Lęk, depresja, zaburzenia odżywiania, samookaleczenia i myśli samobójcze – tak według pozwów mają wyglądać realne konsekwencje dorastania w cieniu algorytmów mediów społecznościowych.

Ponad tysiąc spraw sądowych wniesionych w Stanach Zjednoczonych przeciwko Meta, Google i innym gigantom technologii zarzuca im wieloletnie ignorowanie zagrożeń dla dzieci przy jednoczesnym stawianiu zysków na pierwszym miejscu. Teraz po raz pierwszy te zarzuty zostaną szczegółowo ocenione nie przez polityków czy regulatorów, lecz przez ławę przysięgłych.

Do sądu trafia właśnie sprawa uznawana za „protoplastę” całej fali pozwów. Jej wynik może stać się precedensem dla setek podobnych postępowań i otworzyć drogę do odszkodowań liczonych w miliardach dolarów.

Historia KGM i zarzuty wobec projektowania platform

Centralną postacią procesu jest 19-letnia KGM. Według pozwu zaczęła regularnie korzystać z YouTube’a jako sześciolatka, a konto na Instagramie założyła w wieku 11 lat. Jej prawnicy przekonują, że sposób zaprojektowania platform, w tym funkcje takie jak nieskończone przewijanie, automatyczne odtwarzanie czy mechanizmy rekomendacji, stopniowo prowadziły ją do pogorszenia stanu psychicznego. W dokumentach sądowych mowa o depresji, stanach lękowych, samookaleczeniach oraz myślach samobójczych.

KGM domaga się wysokiego odszkodowania, w tym potencjalnie karnego, argumentując, że ma ono zrekompensować jej rodzinie wieloletnie cierpienie, a jednocześnie wymusić na firmach realne zmiany. Jednym z postulatów jest wprowadzenie wyraźnych, widocznych ostrzeżeń o ryzykach związanych z korzystaniem z platform przez dzieci, tak aby rodzice mieli pełną świadomość zagrożeń.

Ugody przed procesem i pozostali na placu boju

Pierwotnie pozwem objęte były także TikTok i Snapchat. Obie firmy zdecydowały się jednak na ugody. Snapchat porozumiał się z powódką w zeszłym tygodniu, a TikTok zawarł ugodę zaledwie kilka godzin przed rozpoczęciem rozprawy. Na sali sądowej pozostały Meta i Google, właściciel YouTube’a.

Snapchat, mimo porozumienia w tej sprawie, nadal mierzy się z innymi pozwami dotyczącymi uzależnienia od mediów społecznościowych, w tym ze skargami wnoszonymi przez okręgi szkolne. Wiele wskazuje na to, że wynik procesu KGM może wpłynąć na strategię firm w kolejnych postępowaniach.

Linia obrony: odpowiedzialność rodziny i ochrona prawna

Platformy technologiczne od początku odpierają zarzuty. Wskazują na inne czynniki, które ich zdaniem mogły wpłynąć na stan psychiczny KGM, takie jak szkolne prześladowanie czy problemy rodzinne. Podnoszą także argumenty prawne, powołując się na paragraf 230 ustawy Communications Decency Act oraz Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA, które mają chronić platformy przed odpowiedzialnością za treści publikowane przez użytkowników.

W toku postępowania pojawił się również argument dotyczący odpowiedzialności rodziców. Firmy sugerowały, że matka KGM nie zapoznała się z regulaminami i ostrzeżeniami, a więc nie skorzystała z dostępnych informacji. Ten wątek został jednak zdecydowanie odrzucony przez sędzię Carolyn B. Kuhl.

Sędzia otwiera drogę do rozprawy

W uzasadnieniu decyzji o odrzuceniu wniosków o wydanie wyroku w trybie sumarycznym sędzia Kuhl stwierdziła, że KGM przedstawiła wystarczające dowody, by sprawa mogła trafić przed ławę przysięgłych. Podkreśliła, że zarzuty nie dotyczą samych treści, lecz rozwiązań projektowych platform.

Sędzia zwróciła też uwagę na różnicę między ostrzeżeniami ukrytymi w regulaminach a komunikatami widocznymi na pierwszy rzut oka. Zeznania matki KGM, która deklarowała, że ograniczyłaby korzystanie z aplikacji, gdyby znała ryzyka, odegrały tu istotną rolę.

Największe wyzwanie: rozdzielenie odpowiedzialności

Eksperci prawa technologicznego podkreślają, że kluczowym problemem będzie przypisanie konkretnych szkód poszczególnym platformom. Uzależnienie od mediów społecznościowych nie zostało dotąd jednoznacznie uznane w orzecznictwie, a określenie, która firma odpowiada za jakie konsekwencje, może okazać się wyjątkowo trudne.

Prawnicy KGM są jednak przekonani, że jej osobista historia i szczegółowe zeznania pozwolą ławie przysięgłych zrozumieć skalę problemu. Jak podkreśla Matthew Bergman z Social Media Victims Law Center, powódka ma być w stanie jasno opisać, jak media społecznościowe wpłynęły na jej życie i odebrały jej dzieciństwo oraz młodość.

Wewnętrzne dokumenty jako potencjalny punkt zwrotny

Jednym z najmocniejszych elementów sprawy mogą okazać się wewnętrzne dokumenty firm technologicznych. Organizacja Tech Oversight Project opublikowała raport oparty na materiałach ujawnionych w toku postępowania, które mają wskazywać, że platformy świadomie projektowały swoje produkty w sposób silnie angażujący dzieci i nastolatków, mimo wiedzy o negatywnych skutkach.

Wśród ujawnionych materiałów znalazły się wiadomości e-mail oraz prezentacje Meta, w których priorytetem strategicznym byli nastolatkowie, a także wewnętrzne dyskusje o tym, jak przeciwdziałać narracji o szkodliwości Facebooka i Instagrama dla młodych użytkowników. Dokumenty Google z kolei opisują plany długoterminowego przywiązania dzieci do YouTube’a, mimo danych wskazujących na problemy z cyfrowym dobrostanem najmłodszych.

Szczególne emocje budzą materiały dotyczące Shortsów na YouTube, które według wewnętrznych analiz miały sprzyjać długotrwałemu, niezamierzonemu korzystaniu oraz wypieraniu snu i relacji społecznych.

Eksperci jednak przed ławą przysięgłych

Firmom technologicznym nie udało się wykluczyć większości zeznań ekspertów powołanych przez stronę powodową. Sędzia dopuściła m.in. opinie psychiatry dziecięcej Kary Bagot oraz byłego badacza bezpieczeństwa Meta, sygnalisty Arturo Bejara. Ich zeznania mają dotyczyć wpływu konkretnych rozwiązań projektowych na zdrowie psychiczne nieletnich oraz wiedzy, jaką firmy posiadały na temat tych zagrożeń.

Ostatecznie to ława przysięgłych ma zdecydować o istnieniu związku przyczynowo-skutkowego między projektowaniem platform a szkodami, jakich doświadczyła KGM.

Proces, który może zmienić internet

Jeśli argumenty powódki przekonają sąd, sprawa KGM może stać się punktem odniesienia dla setek podobnych pozwów. W grę wchodzą nie tylko gigantyczne odszkodowania, lecz także fundamentalna zmiana podejścia do projektowania produktów cyfrowych dla najmłodszych użytkowników.

Jak podkreślają prawnicy, po raz pierwszy opinia publiczna może zobaczyć pełen obraz decyzji podejmowanych za zamkniętymi drzwiami korporacji technologicznych. Wynik tego procesu może zadecydować o tym, czy era bezkarności algorytmów dobiegnie końca.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

TikTok i Snapchat uciekli w ostatniej chwili. Ten wyrok może pogrążyć Instagrama i YouTube
 0