Googlebook i głęboka integracja z AI. Nowe, nie znałem


Googlebook i głęboka integracja z AI. Nowe, nie znałem

Internet zachłysnął się właśnie prezentacją, a raczej zapowiedzią nowych laptopów od Google'a, ale czy faktycznie jest to powód do takiej ekscytacji? Na wstępie należy się wyjaśnienie, że w odróżnieniu od Chromebooków - które z założenia miały być tanimi maszynami do podstawowych zastosowań - Googlebooki to laptopy z głęboką integracją AI (gdzie pierwsze skrzypce gra oczywiście Gemini) oraz połączeniem ChromeOS i Androida. To bezpośredni atak na pozycje Windows i macOS, łączący działanie komputera i smartfonu oraz otwierający nowy model pracy na komputerze za pomocą zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o zapowiedzi Googlebooka i jego funkcjach zapraszamy do naszego newsa.

System operacyjny z AI? Chyba gdzieś o tym słyszałem

Zaskoczenie? Cóż, tak i nie. Z jednej strony to niespodzianka, a z drugiej Microsoft próbuje czegoś takiego już od dłuższego czasu ze swoim Copilotem - i jak doskonale wiemy, idzie mu źle. I to tak źle, że zaczął wycofywać z Windows integrację z przyciskiem Copilota, a implementacja kolejnych funkcji AI wlecze się niemiłosiernie. Microsoft nie ma ostatnio dobrej passy, a jego działania integrujące Copilota z Windows są w najlepszym wypadku agresywne, chaotyczne i nieprzemyślane, a w najgorszym - wymyślane i realizowane chyba przez samego Copilota, który generalnie na tle konkurencji nie błyszczy na żadnym polu. Dobrze, że chociaż integracja działania komputera ze smartfonem przebiega jako tako i windowsowa Aplikacja Łącze z Telefonem sprawuje się całkiem przyzwoicie, chociaż oczywiście wiele rzeczy tu jeszcze można usprawnić.

Tak ma wyglądać system na Googlebookach

A co u miłośników nadgryzionego jabłka? Apple wciąż walczy ze swoim Apple Intelligence i kiedy w końcu otrzymamy coś funkcjonalnego, tego tak naprawdę nie wie nikt. Z całą pewnością Apple chce dostarczyć dopracowany produkt, a nie wrzucać w biegu funkcje wykorzystujące sztuczną inteligencję, tylko po to, żeby je mieć i denerwować użytkowników. Na ten moment tylko Apple ma ekosystem tak doskonale integrujący działanie komputerów i telefonów, ale cóż - nie każdy ma iPhone'a czy Macbooka i nie każdy chce go mieć.

Integracja z AI to nie tylko technologiczni giganci

Głęboka integracja agentów AI z systemem jest realizowana też na wiele innych sposobów, że wystarczy choćby wspomnieć OpenClaw, które to rozwiązanie ma już dostęp do samego systemu operacyjnego i może realizować wiele zadań, a nie tylko rozmawiać z nami i odpowiadać na pytania. To może być zarządzanie plikami, kontrola przeglądarki, czy automatyzacja w komunikatorach. Są już przeglądarki zintegrowane z AI, takie jak Comet. I co? I nic. Jak na razie pozostały w sferze ciekawostek.

Panie AI, czy pan grzebiesz w moich prywatnych plikach?

Żeby Gemini w Googlebookach mogło działać sprawnie i realizować dla nas wiele zadań, to zakładam, że musi mieć pełny dostęp do systemu. Oznacza to nie wyższą podatność na ataki (choćby prompt injection), ale również to że Gemini będzie miał pełną kontrolę nad plikami, czy ustawieniami komputera. Google na bank zapewni nas, że nasza prywatność będzie chroniona, ale doskonale wiemy, że firma ma te kwestie w bardzo zacienionym miejscu.

Googlebook i integracja z Androidem

Nie od dziś wiemy, że zapewnienia w rodzaju, że agent AI nie zrobi nic bez jasnego polecenia człowieka można włożyć między bajki. Przecież AI ma przewidywać czego potrzebujemy i generalnie ma lepiej wiedzieć czego chcemy od nas samych. Firmy integrujące AI z systemami swoim biznesów często robią to z duszą na ramieniu i mają ku temu bardzo dobre podstawy.

Kiedy w sprzedaży pojawią się pierwsze Googlebooki?

Google mówi o jesieni (tego roku) i współpracy z takimi producentami jak Dell, HP, ASUS, Acer, czy Lenovo. Czyli wszystkie ręce na pokład - robimy teraz Googlebooki. Jak na razie specyfikacja sprzętowa nowych laptopów Google'a owiana jest mgłą tajemnicy, chociaż wiadomo, że w projekt zaangażował się Intel. Jeśli jednak miałyby one konkurować z Macbookiem Neo, to nie należy spodziewać się konfiguracji o miażdżącej wydajności, a raczej wykorzystania takich procesorów jak Core 300 series - nie mylić z Ultra.

Googlebook

Czy Googlebooki to będzie rewolucja?

Nie chcę tu być specjalnie marudny i generalnie cieszę się, że Google zabrało się za ten temat. Jasne, można wykorzystać choćby OpenClaw, aby zapewnić sobie głębszą integrację AI z systemem operacyjnym, ale na dziś dzień już nawet sama lokalna instalacja i konfiguracja takiego rozwiązania potrafi być niemiłosiernie upierdliwa. Z natury jestem leniwy i wolę poczekać, aż ktoś dostarczy mi produkt działający "out of a box". Z ciekawością poczekam więc do jesieni, żeby zachwycić się, bądź niemiłosiernie obśmiać nowe rozwiązania Google.

Zauważmy, że firma Google nie słynie z dopracowywania swoich produktów. Owszem, wprowadza mnóstwo innowacji, ale zwykle są one niedopracowane, a wiele z nich później "ubija" i to często bez słowa wyjaśnienia dla użytkowników. Nawet smartfony Google Pixel na premierę straszą błędami, które później potrafią być łatane miesiącami. To stawia pod znakiem zapytania rzeczywistością funkcjonalność i "rewolucyjność" przyszłych Googlebooków. Przynajmniej na start.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Googlebook i głęboka integracja z AI. Nowe, nie znałem
 0