Jednym z głównych zarzutów dla Windows 11 jest to, że ten system operacyjny bezpardonowo śledzi swojego użytkownika na różne sposoby. Większość z nas prawdopodobnie zakłada, że owszem pewne informacje są zbierane, ale z braku sensownej alternatywy po prostu macha na to ręką. W wielu przypadkach można zostawić Windows i przejść na Linuxa, ale niestety jeszcze nie we wszystkich i generalnie rzecz biorąc nie rozwiązuje to całkowicie problemu śledzenia - o czym więcej znajdziecie w zakończeniu. Gracze (i my też!) pilnie obserwują rozwój choćby SteamOS, który oparty jest na Arch Linux, ale kiedy system ten nabierze ostatecznego kształtu (i wielu podstawowych funkcjonalności, jak choćby obsługi kart graficznych NVIDIA GeForce), tego nie wie jeszcze nikt.
Kiedy jednak wychodzi na jaw skala śledzenia użytkownika i zaczyna ona zabierać coraz więcej zasobów sprzętowych, to może jednak warto się zastanowić? Ile jest w tym prawdy i jakie informacje o nas zbiera Microsoft? Zebraliśmy główne mechanizmy śledzenia użytkownika i oto czym Windows 11 zajmuje się w "wolnym" czasie.
Jak Windows nas śledzi i profiluje?
To nie jest jeden mechanizm, ale wiele różnych warstw, a konkretnie: telemetria, identyfikatory reklamowe, integracja z kontem Microsoft, wyszukiwanie, chmura, aplikacje i usługi systemowe. Wszystko na raz pełni rolę doskonałej siatki "szpiegowskiej" tak naprawdę śledzącej niemal każdy nasz ruch.
Telemetria systemu Windows
Telemetria to nic innego jak mechanizm zbierania (i przesyłania do Microsoftu) danych diagnostycznych oraz użytkowania, dotyczących naszego sprzętu, działania systemu operacyjnego i aplikacji. Microsoft więc wie doskonale na jakim sprzęcie pracujemy, jakie programy mamy zainstalowane oraz jak system zachowuje się podczas pracy.

Nawet po wyłączeniu części opcji prywatności systemu, system i tak nadal będzie przesyłał dane diagnostyczne. Oficjalnie jest to narzędzie służące wykrywaniu błędów, poprawie stabilności oraz sprawdzeniu zgodności sterowników i aktualizacji systemowych.
Chmura i konto Microsoft
Przypomnijmy, że konto Microsoft jest obecnie oficjalnie wymagane przy pierwszej konfiguracji systemu, a później teoretycznie można się przełączyć na konto lokalnie. W praktyce ten wymóg można obejść za pomocą lekkich kombinacji, ale pytanie jaki procent użytkowników zawraca sobie tym głowę. Jeśli używasz konta Microsoft oraz włączonych funkcji synchronizacji, to ilość danych zbieranych przez giganta z Redmond robi się naprawde imponująca.

Tym niemniej konto Microsoftu scala naszą aktywność w takich usługach jak OneDrive, Edge, Outloook, Xbox czy Microsoft Store. Historia naszych działań, synchronizacja ustawień, plików oraz haseł pozwala Microsoftowi na budowanie naszego profilu użytkowania.
Identyfikatory reklamowe
Kolejnym przykładem realnego profilowania zachowań użytkownika są identyfikatory reklamowe. Windows używa tego mechanizmu aby aplikacje mogły na podstawie twojej aktywności wyświetlać bardziej dopasowane reklamy i sugestie - później zobaczymy jest zarówno w wynikach wyszukiwania, sugestiach menu Start, czy Microsoft Store.
Aktywność i wyszukiwanie
System Windows tworzy również profil twoich zwyczajów i zachowań. Obejmuje to nie tylko odwiedzane strony internetowe, ale również używane aplikacje i otwierane pliki. Wyszukiwanie systemu Windows (Search) może uwzględniać lokalne wyniki, historię i treści w chmurze, co pozwala mu przewidywać jaki program czy plik chcesz otworzyć lub znaleźć.
Lokalizacja i sieć
Aplikacje Windows bez pardonu korzystają z lokalizacji urządzenia, a system może ją określać zarówno po IP, jak i innych danych sieciowych. Dodając do tego informację o sieci Wi-Fi i czasie użycia, dorzucamy kolejną cegiełkę do budowania bazy informacji o twoich zwyczajach. Jeszcze więcej w temacie użytkowania mogą ujawniać funkcje takie jak "Udostępnianie w pobliżu".

Pisanie i mowa
Dane związane z rozpoznawaniem mowy oraz funkcji ulepszania pisania, czy predykcji również mogą lądować w chmurze Microsoftu. Pisząc o rozpoznawaniu mowy mamy na myśli nie tylko polecenia głosowe, ale też sugestie tekstu, autokraty i personalizację wpisywania, a więc generalnie wszystko związane ze stylem komunikacji.
Ukryty identyfikator każdej kopii Windowsa
Niedawno wyszła na jaw kwestia Global Device Identifier, czyli GDID. To ukryty identyfikator, który służy do identyfikacji konkretnej instalacji systemu operacyjnego. Nie jest to klasyczny mechanizm śledzący, który samodzielnie rejestruje aktywność użytkownika. Problem polega na tym, że może działać jako stały punkt łączenia wielu zdarzeń telemetrycznych.
Identyfikator pozostaje taki sam po aktualizacjach Windows i większości zmian w konfiguracji komputera - dopiera czysta instalacja go usuwa. Ale… poprzedni identyfikator nie znika z systemów Microsoftu - dane powiązane z wcześniejszą instalacją pozostają zapisane. Funkcji GDID nie można po prostu wyłączyć, trzeba się posiłkować rozwiązaniami firm trzecich, ale może to spowodować nieprawidłowe działanie usług Microsoftu.
Aplikacje i usługi firm trzecich
Oczywiście to nie jest tak, że "śledzi" nas tylko i wyłącznie Windows. Również aplikacje zewnętrzne mogą zbierać własne dane - o ile tylko mają odpowiednie uprawnienia. W zależności od konfiguracji i zgód, część danych może również trafiać do usług geolokalizacyjnych, analitycznych, czy po prostu partnerów reklamowych
Właśnie się dowiedziałeś, że jesteś śledzony i co z tym zrobisz?
Wiemy, że Windows rejestruje i przekazuje dalej całkiem spory wycinek twojej aktywności. Jak widać jest tego całkiem sporo, ale oczywiście, nie oznacza to, że Windows śledzi nasz każdy ruch, nagrywa potajemnie audio i po kryjomu robi zdjęcia kamerką internetową.
Tak, część z tych rzeczy można wyłączyć, ale kiedy ostatnio przeglądałeś ustawienia Prywatności w systemie Windows?
Oczywiście jest jeszcze funkcja Recall (Przypomnienie), który właśnie… rejestruje absolutnie wszystko co robisz (śledzi i zapisuje kontekst oraz zrzuty ekranowe otwartych aplikacji, plików i aktywności użytkownika), ale Microsoft się zaklina, że zbierane w ten sposób dane są szyfrowane i nie opuszczają twojego komputera. Pamiętajmy, że zaufanie do działań i zapewnień megakorporacji ostatnimi czasy jakby nieco osłabło i nie mówimy już w tej chwili o jakichś metadanych - tylko o wizualnym zapisie.
Czy można całkowicie wyłączyć śledzenie użytkownika w Windows?
Jeśli mówimy o opcjach wbudowanych w Windows, to odpowiedź brzmi - tylko w pewnym stopniu. Wspominaliśmy o tym w artykule Windows 11 przeszkadza ci w pracy? Zobacz jak doprowadzić go do porządku - gdzie można znaleźć również informacje o wykorzystaniu bardziej skutecznych zewnętrznych narzędzi jak Win11Debloat. Jednak nawet w takim przypadku, nie ma pewności, czy w ten sposób usuniemy absolutnie wszystkie mechanizmy śledzące Windows.
Nie ma to jak Linux?
Wydawałoby się, że wystarczy porzucić system Microsoftu i przejść na którąś z dystrybucji Pingwina, by stać się całkowicie wolnym od inwigilacji, ale… prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Oczywiście - dobrze skonfigurowany Linux będzie znacznie lepiej dbał o naszą prywatność, ale przecież i tak korzystać będziemy z programów i usług różnych firm, a przeglądarki, aplikacje i usługi chmurowe nadal mogą śledzić użytkownika. Na Linuksie nie spotkamy się raczej z systemowym identyfikatorem reklamowym, w akcji jest zazwyczaj konto lokalne, a cała reszta zależy od konkretnej dystrybucji - a niektóre mogą mieć nawet wbudowaną telemetrię (choćby Ubuntu Insights).

Linux daje znacznie większą możliwość decydowania o tym, kto, co, kiedy i jakie dane zbiera, nie daje jednak automatycznej i 100% prywatności.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Jak Windows 11 nas śledzi. A robi to na różne sposoby