Premierowy test be quiet! Dark Rock PRO 4

Premierowy test be quiet! Dark Rock PRO 4

be quiet! wprowadza na raz nowe modele Dark Rock PRO 4 oraz Dark Rock 4. Bohaterem tego testu, jak wiadomo, jest pierwszy z nich. Trzeba przyznać, że inżynierowie be quiet! postawili sobie bardzo ciężkie zadanie, projektując następcę tak znanego i cenionego produktu, jakim wciąż jest Dark Rock PRO 3, który, nawiasem mówiąc, ustawił poprzeczkę bardzo wysoko (zobacz nasz test tego chłodzenia). A jak nieraz mieliśmy się już okazję się przekonać, cooler to nie procesor czy karta graficzna. Wydajności nie da się podbijać w nieskończoność, przez co ciężko o rewolucję. Fakt faktem jest ona limitowana czysto fizycznymi czynnikami, choćby pojemnością cieplną użytych materiałów i wymiarami radiatora. Niemniej, jako iż pomimo zastosowania wolniejszych wentylatorów udało się osiągnąć lekko, ale jednak wyższą wydajność, niemieckiego producenta należy bezwzględnie docenić. Abstrahując, ciekawe ile jeszcze można zwiększyć efektywność, stosując wolnoobrotowe wentylatory? Cóż, jeśli w ogóle, to z całą pewnością ledwie symbolicznie. Siłą rzeczy, kulturę pracy także wypada ocenić pozytywnie. Nawet przy maksymalnej prędkości obrotowej, wentylatory nie powinny być w typowym komputerze słyszalne. No chyba, że ktoś ma sprzęt całkowicie pasywny, na dodatek bez HDD.

Jest troszkę ciszej i minimalnie wydajniej, a ponadto poprawiono system montażu i już standardowo w pudełku znajdziemy zapinkę pod AM4 (Ryzen).

Gabaryty Dark Rock PRO 4 są zbliżone do poprzedniej wersji, waga również. Udało się natomiast usprawnić system montażu, co było jedną z bolączek poprzednika, eliminując konieczność dokręcania śrub od spodu. Wprawdzie znajdą się zapewne osoby preferujące starsze rozwiązanie, ale nowe wydaje się obiektywnie wygodniejsze. Stylistyka jest ponoć kwestią gustu, jednak, naszym zdaniem, testowany cooler nie może się nie podobać. Szczotkowany aluminiowy top z grawerowanym logo manifestuje topowy charakter produktu, a wszędobylska czerń jest po prostu elegancka i bardzo uniwersalna, jeśli chodzi o aranżację komputera. Reasumując, jest troszkę ciszej i minimalnie wydajniej, a jednocześnie wygodniej (usprawniony montaż) i bardziej uniwersalnie (zapinka AM4 w zestawie). Tak więc Dark Rock PRO 4 jest dla rynku dokładnie tym, czym być miał, czyli usprawnioną wersją Dark Rock PRO 3. Czy znajdą się konstrukcje wydajniejsze? Prawdopodobnie tak, bo wystarczy w tym celu użyć szybszych wentylatorów. Tylko filozofia firmy be quiet! jest zgoła odmienna, co zresztą uświadamia już samo brzmienie jej nazwy. Kierując się wytycznymi z Wielkiego Testu, przyznajemy trzy nagrody: Rekomendacja, Kultura pracy oraz Jakość, z maksymalną możliwą do uzyskania notą końcową.

 

be quiet! Dark Rock PRO 4

 Najwyższa jakość wykonania, bardzo dobra wydajność, wysoka kultura pracy, nieco subiektywnie - rewelacyjny wygląd i wykończenie, wysokiej klasy wentylatory Silent Wings oraz Silent Wings 3

 Brak znaczących

Cena: sugerowana 87 euro, prawdopodobnie 350 - 390 zł

 

Do testu dostarczył:

bq

Komentarze do: Premierowy test be quiet! Dark Rock PRO 4