Recenzja dodatku Spider-Man: The Heist – poczuj kocie ruchy

Recenzja dodatku Spider-Man: The Heist – poczuj kocie ruchy

To, co Spider-Man od Insomniac Games robił szczególnie dobrze, to przede wszystkim skupienie się nie na wrogach Pająka, a na jego bliskich. Doktor Otto, Mary Jane, ciocia May i inni byli zdecydowanie ważniejsi od tego, co wyprawiała gromada zbirów panosząca się po Nowym Jorku. W przypadku dodatku The Heist stajemy oko w oko z Felicią Hardy, czyli Black Cat, która ze znaną tylko sobie gracją wciąga Petera w kolejne kłopoty. I zamiast postaci z gruntu złej, widzimy kogoś, kto jest bardzo bliski naszemu bohaterowi, nawet wtedy, gdy potrafi go bezwzględnie wykorzystać. Jak duże kłopoty więc na nas czekają? Dla osób nieznających uniwersum Spider-Mana spieszę z wyjaśnieniem – Black Cat to jedna z największych złodziejek świata, czarny charakter i jednocześnie była kochanka Spidera. Jej konflikt z Mary Jane jest zatem nieunikniony. Felicia kocha bowiem faceta w masce, podczas gdy MJ swoje serce zostawiła "zwykłemu" Peterowi Parkerowi. Każda z nich teoretycznie zadurzyła się zatem w kimś innym i trudno im pogodzić się z tym, że to jeden facet, który ma dwa życia. To, że scenarzyści gry z całego panteonu postaci wybrali akurat ją, by napędzać nowe przygody Spider-Mana, jest po prostu świetną decyzją. Mogli przecież pójść na łatwiznę i w każdym kolejnym DLC dodawać po prostu jakiegoś superłotra, robiącego superzłe rzeczy - na szczęście poszli w inną stronę i znów możemy cieszyć się oryginalną superbohaterską opowieścią.

W przypadku dodatku The Heist stajemy oko w oko z Felicią Hardy, czyli Black Cat, która ze znaną tylko sobie gracją wciąga Petera w kolejne kłopoty.

Recenzja dodatku Spider-Man: The Heist – poczuj kocie ruchy

To jest napad

The Heist to tak naprawdę pierwsza część trylogii dodatków, kolejne ukażą się odpowiednio w listopadzie i grudniu. Opowiadają one historię spójną do tego stopnia, że zakończenie The Heist w szczytowym momencie fabuły totalnie się urywa. Te trzy DLC możemy zatem potraktować jako osobną, epizodyczną grę w świecie Spider-Mana... co może się kilku osobom nie spodobać. Przede wszystkim dlatego, że do ujrzenia tego finału wystarczą dwie, maksymalnie trzy godziny, spędzone w znanym nam z podstawki Manhattanie (nie dodano nowych terenów miejskich). Podczas nich poznamy losy mafijnej rodziny, która po zwalczeniu przez Pająka Kingpina chce przejąć władzę w mieście. Oczywiście wszystko kręci się wokół tajemniczych informacji, za którymi węszy także Black Cat. Szybko okazuje się jednak, że jest szantażowana, a my ze względu na starą zażyłość postanawiamy jej pomóc, zanim w mieście znów rozegra się piekło. Ale jak to zwykle bywa, zanim Spider-Man rozwiąże jakiś problem, pojawia się kilka kolejnych, ale nie powinno to nikomu przeszkadzać. Mamy przynajmniej okazję, by znów obserwować z jak wielką gracją walczy i porusza się po cudnym, pełnym detali mieście.

Recenzja dodatku Spider-Man: The Heist – poczuj kocie ruchy

W The Heist do gry dołączają nowi przeciwnicy (mięśniaki z minigunami), pojawiają się nowe wyzwania zręcznościowe, nowe znajdźki i nowy policjant, który od lat zajmuje się tajemnicą łączącą mafię i rodzinę Hardych. Przyznam szczerze, że w kwestii samej rozgrywki nic się tu nie zmieniło i dalej mamy do czynienia z wspaniałym systemem bujania się na sieci i masą efektownych pojedynków z grupami zbirów. Jest tu wszystko, co działało w Spider-Manie i sprawiło, że gra zebrała tak wysokie noty – także u nas. Pomimo tego od samego początku widać, że mamy do czynienia z zwartością dobrze oddzieloną od podstawowej gry, opowiadającą bardzo komiksową historię, która sprawia, że znów można zachwycić się kunsztem studia Insomniac. Warstwa techniczna to jedno, najważniejsze są jednak dialogi budujące obraz Spidera, którego nie da się nie lubić. Rozdarty między dwiema kobietami, walczący o sprawiedliwość, wplątany w walkę z mafią, bez przerwy oskarżany o sprowadzanie katastrof na miasto... kto nie kocha tego schematu?

Komentarze do: Recenzja dodatku Spider-Man: The Heist – poczuj kocie ruchy