Niedawno mogliście poznać moje zdanie na temat nowego smartwatcha Samsunga, czyli Galaxy Watch 8, a dziś wracamy z testem jego konkurenta od Google, bo przecież forma na lato sama się nie zrobi. A mówiąc zupełnie poważnie, mowa o modelu Pixel Watch 4, o którym wspominałam już przy okazji recenzji Pixela 10 Pro, a że do redakcji trafił on w towarzystwie słuchawek Pixel Buds 2a, to nie będziemy ich rozdzielać i na nie również rzucimy okiem w tym tekście. Bo może w komplecie raźniej (czytaj: lepiej), skoro praktycznie wszyscy producenci serwują nam już pełny zestaw urządzeń mobilnych?
Na pierwszy rzut oka Pixel Watch 4 nie różni się zbytnio od poprzednika, ale w rzeczywistości wprowadza sporo zmian, które mogą mieć znaczenie dla użytkowników. A słuchawki? Google reklamuje Pixel Buds 2a przede wszystkim jako pierwszy model z serii A oferujący aktywną redukcją szumów, a także wsparciem dla Gemini.
Na pierwszy rzut oka Pixel Watch 4 nie różni się zbytnio od poprzednika, ale w rzeczywistości wprowadza sporo zmian, które mogą mieć znaczenie dla użytkowników. Chodzi o możliwość wymiany akumulatora w przypadku jego zużycia, większy i jaśniejszy wyświetlacz Actua 360, wydajniejszy procesor wspierający obsługę sztucznej inteligencji (w tym Gemini aktywowane gestem podniesienia nadgarstka), poprawiony czas pracy na baterii i szybsze ładowanie (przy okazji zmienił się sam sposób ładowania), nowsze standardy łączności i GPS o podwójnej częstotliwości czy satelitarną łączność alarmową, a przynajmniej w krajach, gdzie oficjalnie dostępna jest już wersja LTE (w Polsce oficjalnie dystrybuowany jest obecnie tylko wariant WiFi).
A słuchawki? Google reklamuje Pixel Buds 2a przede wszystkim jako pierwszy model z serii A oferujący aktywną redukcją szumów, a także wsparciem dla Gemini - tak jak przy smartwatchu wystarczy ruch ręki, aby przywołać asystenta, tu podobną rolę pełnią komendy głosowe "OK, Google" i "OK Google, porozmawiajmy”. Do tego dochodzą możliwość wymiany akumulatora w etui, pojemniejsza bateria, odporność na działanie potu i wody zgodnie z klasą odporności IP54 czy wygodna lekka konstrukcja, która nie męczy uszu nawet po kilku godzinach noszenia.
Google Pixel Watch 4
Design i jakość wykonania
Google Pixel Watch 4 przychodzi zapakowany dokładnie tak samo, jak wszystkie inne urządzenia Pixel w ostatnich latach, czyli szare ekologiczne pudełko z obwolutą prezentującą grafikę sprzętu w wybranej przez nas wersji kolorystycznej (w moim przypadku aluminium w kolorze srebrnym i lawendowy pasek). Znajdziemy na nim również informacje o wersji łączności (WiFi lub LTE, chociaż ta druga nie jest aktualnie dostępna w naszym kraju) i rozmiarze koperty (41 lub 45 mm). W środku poza samym smartwatchem czekają zaś ładowarka magnetyczna zakończona złączem USB typu C, instrukcja oraz paski w dwóch rozmiarach (S i L).
Do testów dostałam mniejszą wersję zegarka, tj. z kopertą o średnicy 41 mm, która waży bez paska zaledwie 31 gramów, czyli praktycznie tyle samo, co recenzowany niedawno Samsung Galaxy Watch 8. Nie oznacza to jednak, że producent sięgnął po materiały kiepskiej jakości, bo obudowa koperty została wykonana z aluminium (w 100% pochodzącego z recyklingu), a pasek z miękkiego i przyjemnego w dotyku fluoroelastomeru, a całość jest wodo- i pyłoszczelna, o czym świadczą certyfikaty IP68 oraz 5ATM (urządzenie może wytrzymać ciśnienie statyczne wody do 50 metrów przez 10 minut). Jeśli chodzi o wyświetlacz, to Google zastosowało w Pixelu Watch 4 wyraźnie wypukły ekran, który nazywa Actua 360, w związku z czym potrzebne mu było odporne na zarysowania "niestandardowe szkło 3D Corning Gorilla Glass 5".
Google Pixel Watch 4
I nie ukrywam, że byłam pod dużym wrażeniem, kiedy okazało się, że przypadkowe przejechanie zegarkiem po elewacji domu nie pozostawiło na nim żadnych śladów. A to naprawdę dobre wieści, bo wyraźnie wypukły wyświetlacz jest z natury narażony na takie sytuacje i dobrze wiedzieć, że potrafi wiele znieść. Co więcej, chociaż zegarek nie należy przez niego również do najsmuklejszych (12.3 mm), to jest jednocześnie bardzo wygodny - nie jest to jeszcze poziom przywoływanego już samsungowego Galaxy Watch 8, ale budowa w stylu "otoczaka" ma swoje zalety.
Oczywiście, nie każdemu przypadnie do gustu, bo nie wygląda to wybitnie nowocześnie, a do tego producent zdecydował się umieścić styki ładowania na boku koperty, a nie jej spodzie (tak, Pixel Watch 4 kładziemy na ładowarce bokiem, zyskując przy okazji budzik, bo urządzenie ustawia ekran w odpowiedniej pozycji, a wciśnięcie koronki pozwala nawet odpalić drzemkę). Nie pozostaje to bez wpływu na estetykę, choć mnie osobiście bardziej przeszkadzało coś innego, a mianowicie system mocowania pasków. Niby umożliwia szybką wymianę, bo wystarczy nacisnąć przycisk i wsunąć/wysunąć pasek na miejsce, ale dla mnie jest to niewygodne i nie chciałabym tego robić zbyt często. Zwłaszcza że po kilku takich próbach mocowanie z jednej strony dostało wyraźnych luzów i pasek nie siedzi w nim tak sztywno jak z drugiej strony, co nie wróży najlepiej w kontekście trwałości.
Ekran i wydajność
Pixel Watch 4 w wersji z kopertą 41 mm został wyposażony w 1,2-calowy panel LTPO (1-60 Hz) AMOLED o rozdzielczości 408x408 pikseli i zagęszczeniu pikseli na poziomie 320 ppi, który może się pochwalić jasnością szczytową 3000 nitów i jasnością minimalną w trybie wyświetlacza Zawsze aktywny na poziomie 1 nita. I nie da się ukryć, że jest on ogromną zaletą tego urządzenia, bo dosłownie wszystko się tu zgadza - przyjemne dla oka naturalne kolory, kontrast, kąty widzenia i świetna widoczność nawet przy dużym nasłonecznieniu, co w przypadku narzędzia treningowego ma ogromne znaczenie.
Złego słowa nie powiem też o reakcji na dotyk, która jest przecież kluczowa, bo to główny sposób obsługi smartwatcha, a czasem korzystamy też z opcji pisania na klawiaturze ekranowej zegarka (choć częściej w przypadku modeli z LTE, przy których nie trzeba wszędzie nosić ze sobą telefonu). Jako wsparcie ekranu dotykowego mamy jeszcze do dyspozycji przycisk boczny (przywołuje menu ostatnio używanych aplikacji) i pokrętło haptyczne (zasilanie, przywoływanie biblioteki aplikacji, wstecz, przewijanie powiadomień, szybkich ustawień i biblioteki aplikacji), których wciśnięcie razem skutkuje zrobieniem screenshota.
Google Pixel Watch 4
A jak to wygląda pod względem wydajności w codziennym użytkowaniu? Produkowany w 4 nm układ Qualcomm Snapdragon W5 Gen 2 z grafiką Adreno A702 wspierany przez 2 GB pamięci RAM i 32 GB pamięci na dane eMMC wystarczają, by system sprawnie reagował na polecenia, szybko uruchamiał wybrane aplikacje, pozwalał wygodnie przeglądać zapisane statystyki zdrowotno-sportowe i korzystać z dostępnego zaplecza komunikacyjnego, na które składają się GPS o podwójnej częstotliwości, Galileo, Glonass, Beidou, QZSS, dwuzakresowe Wi-Fi 802.11a/b/g/n/ac/ax, NFC i Bluetooth 6.0. Mówiąc krótko, pod tym względem nie ma powodów do narzekania, bo codzienne korzystanie z tego zegarka jest naprawdę przyjemne i podczas kilkutygodniowych testów nie zdarzyły mi się żadne irytujące przycięcia czy spowolnienia działania systemu. Niestety, podobnie jak Samsung w Galaxy Watch 8, Google nie stanęło na wysokości zadania w zakresie czasu pracy Pixel Watch 4 na baterii.
Wersja 41 mm jest bowiem wyposażona w akumulator o dokładnie takiej samej pojemności 325 mAh, która radzi sobie niemal dokładnie tak samo słabo - zdaniem producenta pozwala na do 30 godzin pracy z włączonym AoD i do 48 godzin w trybie oszczędzania baterii, co oznacza dla użytkownika codzienne ładowanie. Amerykanie mają jednak pewną przewagę nad konkurentami z Korei Południowej, a mianowicie nowy Pixel ładuje się dosłownie dwa razy szybciej, bo pełne zajmuje poniżej 50 minut, a nie półtorej godziny. Muszę jednak zwrócić uwagę na pewien problem, który pojawiał się u mnie przy ładowaniu, a mianowicie dobrych kilka razy dostałam na telefon powiadomienie, żeby sprawdzić położenie zegarka na stacji ładującej, bo potrafiła ona bez przyczyny zgubić połączenie z Pixelem. Wygląda więc na to, że ten sposób ładowania wymaga jeszcze pewnego dopracowania.
Oprogramowanie i funkcjonalność
Pixel Watch 4 to zegarek od Google, więc działa oczywiście pod kontrolą WearOS 6, zapewniając pełne wsparcie dla Sklepu Play i ekosystemu amerykańskiego giganta, w tym asystenta Gemini. Wystarczy unieść nadgarstek (na ekranie natychmiast pojawia się ikona nasłuchiwania) i zadać pytanie, by szybko otrzymać odpowiedź. To zdecydowanie wygodniejsze niż pisanie na małej klawiaturze czy szukanie telefony w torebce, choć jak pisałam już wiele razy, nie wiem, czy kiedykolwiek poczuję się komfortowo, gadając do zegarka (tak, tak, to już ten wiek).
Oznacza to też dostęp do Portfela Google, Map Google (mapy offline zapisywane w telefonie automatycznie pobierane są na zegarek) czy opcji wykorzystania Pixela jako zdalnej migawki do robienia zdjęć (z użyciem smartfonów Pixel). Z ciekawszych opcji mamy jeszcze Dyktafon, który zapisuje nagrania bezpośrednio w zegarku i pozwala na ich odsłuch (i zmianę szybkości odtwarzania) czy "potwierdzenie bezpieczeństwa", czyli możliwość włączenia w sytuacji zagrożenia odliczania, po zakończeniu którego urządzenie przekazuje naszą aktualną lokalizację kontaktom alarmowym.
Google Pixel Watch 4
Jeśli zaś chodzi o opcje zdrowotno-sportowe, to możemy liczyć na podobny do konkurencji zestaw aktywności do wyboru i szereg zaawansowanych opcji śledzania aktywności gwranatowany przez zestaw czujników: kompas, wysokościomierz, sensory czerwieni i podczerwieni do monitorowania nasycenia krwi tlenem, wielofunkcyjne czujniki elektryczne zgodne z aplikacjami EKG, wielościeżkowy optyczny czujnik tętna, 3-osiowy akcelerometr, żyroskop, czujnik elektryczny do mierzenia przewodnictwa elektrycznego skóry (cEDA) i śledzenia reakcji ciała, czujnik temperatury skóry, barometr czy magnetometr. Mamy też pomiar poziomu stresu czy analizę snu (fazy, ocena jakości, wybudzenia, tętno, wariancja tętna (HRV), SpO₂, częstość oddechów, temperatura skóry, ruch w czasie snu).
Tu trzeba wyjaśnić, że do korzystania z tych wszystkich dobrodziejstw zegarka potrzebujemy dwóch aplikacji na smartfony, a mianowicie Watch oraz Fitbit. Z poziomu pierwszej dokonujemy konfiguracji i personalizacji zegarka, z druga służy do śledzenia funkcji zdrowotno-sportowych (kupując Pixel Watch 4 dostajemy 6 miesięcy wersji premium za darmo co pozwala na dostęp do zaawansowanych statystyk, spersonalizowanych rekomendacji i bazy treningów). Od października amerykańscy użytkownicy Fitbit Premium mogą też korzystać z osobistego trenera zdrowotnego napędzanego Gemini, który ma być zdaniem producenta "następną erą spersonalizowanego zdrowia" i kompleksowym narzędziem odnowy biologicznej, ale my niestety musimy na niego jeszcze poczekać. Czy warto? A chcecie być jak Stephen Curry? Bo Fitbit przekonuje na swoim blogu, że współpracuje m.in. z jego zespołem wydolnościowym, więc nie wiem jak wy, ale ja jestem kupiona :)
Google Pixel Buds 2a
Design i jakość wykonania
Czy to samo mogę powiedzieć o słuchawkach Google Pixel Buds 2a, które miałam okazję testować razem ze smartwatchem? Przyznam szczerze, że może i była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale z pewnością nie od pierwszego przesłuchania, choć z czasem zaczęłam doceniać brzmienie słuchawek, ale od początku. Google dba o spójność swoich produktów, dlatego słuchawki przychodzą zapakowane tak samo jak wszystkie inne Pixele, czyli w ekologiczny szary kartonik z obwolutą odpowiadającą wersji kolorystycznej. W moim przypadku lawendowej, dokładnie takiej samej jak Pixel Watch 4 i wcześniej recenzowany przeze mnie Pixel 9a, która jest naprawdę przyjemna dla oka
Choć warto dodać, że w tym przypadku lawendowe są same słuchawki i wnętrze etui, bo jego zewnętrzna część jest jasnoszara. To jednak najmniej istotne, zdecydowanie ważniejsze jest, że Pixel Buds 2a to jedne z wygodniejszych słuchawek dokanałowych, jakie testowałam. Może wynikać to oczywiście z osobistych preferencji, ale dużą rolę odgrywa też specyficzna konstrukcja - słuchawki są małe, lekkie i wyposażone w niewielką silikonową "płetwę", nazywaną przez Google "obracanym stabilizatorem", która pozwala na luźniejsze i ciaśniejsze dopasowanie słuchawek.
Google Pixel Budss 2a
Po odpowiednim "wkręceniu" do kanału, słuchawki siedzą w nim wygodnie i stabilnie, nie wypadając nawet podczas treningu. Podobne wrażenia miałam zresztą podczas testów jednego z pierwszych modeli Galaxy Buds, które charakteryzowały się podobną budową, więc coś w tym musi być. Oczywiście w zestawie znajdziemy też nakładki w różnych rozmiarach (bardzo małe, małe, średnie - fabrycznie założone i duże), by jeszcze lepiej ułożyć urządzenie w uchu.
Funkcjonalność i codziennie użytkowanie
Google zadbało również o prostotę połączenia z telefonem za sprawą funkcji szybkiego parowania - wystarczy włączyć lokalizację, nacisnąć przycisk na etui i potwierdzić proces na smartfonie. Jeśli mamy smartfon z serii Pixel, nie musimy nawet instalować aplikacji, a w innym wypadku system od razu podpowie, żeby pobrać Pixel Buds, a po instalacji i sparowaniu zaproponuje też przeprowadzenie krótkiego testu dopasowania słuchawek do ucha.
A co znajdziemy w samej apce? Możemy sprawdzić poziom naładowania baterii, przełączyć się między różnymi trybami aktywnej redukcji szumów (Off, Noise cancellation i Transparency), pobawić się ustawieniami EQ czy zmienić opcje sterowania dotykowego w zakresie ANC i Asystenta cyfrowego (bo oczywiście nie zabrakło tu wsparcia dla Gemini, które znamy już z zeszłorocznego modelu Pixel Buds Pro 2).
Google Pixel Buds 2a - funkcjonalność i oprogramowanie
Niestety to ostatnie jest nieco rozczarowujące, bo nie pozwala na wydawać by się mogło podstawową aktywność, czyli regulację głośności - w modelu Pro służy do tego gest przesunięcia po słuchawce, a tu pozostaje nam szukanie smartfona po kieszeniach czy torbie. Na szczęście to jedyne "poważne" potknięcie w tym zakresie, bo poza tym mamy odtwarzanie i pauzowanie muzyki, przełączanie utworów oraz odbieranie i odrzucanie połączeń, a także wywoływanie Gemini czy przełączanie trybów ANC po przytrzymaniu (dwie ostatnie można samodzielnie przypisać do wybranej lub obu słuchawek).
Poza typowymi ustawieniami w aplikacji znajdziemy też jeszcze kilka mniej oczywistych opcji, jak Połączenie wielopunktowe (pozwala połączyć słuchawki z dwoma urządzeniami jednocześnie), Znajdź urządzenie, które nie wymaga chyba tłumaczenia czy Ochrona słuchu. Ta ostatnia sprawdza poziom głośności i to w jaki sposób przyczynia się on do ekspozycji na hałas w ostatnich 24 godzinach i 7 dniach, pozwalając ustawić powiadomienie o przekroczeniu zalecanego limitu.
Jakość dźwięku
Google Pixel Buds 2a brzmią przyzwoicie jak na swój segment cenowy i większość typowych użytkowników powinna być zadowolona, choć nie ma się też czym zachwycać. Ba, przy pierwszym kontakcie (oczywiście po ówczesnym wygrzaniu) brzmienie słuchawek Pixel Buds 2a wydawało mi się tak nijakie, że byłam przekonana, że testy będą drogą przez mękę. Wokalom zdawało się brakować energii, bas i niższa średnica były lekko podbite, a górne pasma wydawały się mało klarowne i chaotyczne, co było szczególnie dotkliwe w przypadku metalowego grania, które jest mi najbliższe.
Z czasem zaczęłam przekonywać się do strojenia Pixel Buds 2a, choćby w zakresie szerokiej sceny (nie obyło się bez zabawy 5-pasmowym korektorem), ale jeśli mam być zupełnie szczera, nie są to moim zdaniem słuchawki do takiego grania. Żebyśmy dobrze się zrozumieli, nie są to źle grające słuchawki, po prostu charakterystyka ich brzmienia jest dość spokojna, więc sprawdza się raczej "relaksująco" niż "energetyzująco". Warto jednak pamiętać, że ocena audio zawsze jest mocno subiektywna i lepiej samemu sprawdzić słuchawki przed zakupem, bo ich potencjalne wady w przypadku moich ulubionych gatunków mogą nie być problemem przy popie, hip-hopie czy muzyce elektronicznej.
Jeśli zaś chodzi o jakość mikrofonu, to wygląda to podobnie, czyli nic nadzwyczajnego, ale nie ma też wstydu. Osoby po drugiej strony nie powinny mieć żadnych problemów ze zrozumieniem nas, nawet w gorszych warunkach, ale rejestrowany dźwięk nie jest krystalicznie czysty. I dokładnie to samo mogłabym napisać o ANC, bo nie jest to może najlepsza redukcja szumów, z jaką miałam do czynienia, ale działa bardzo sprawnie, odcinając nas od zdecydowanej większości dźwięków z zewnątrz. Dobrze radzi sobie z hałasem w pociągu, wentylatorami czy szumem ulicznym, a gorzej z bardziej organicznymi dźwiękami, jak np. rozmawiające osoby. Nie jestem za to fanką trybu transparentnego, który ma spory problem z prawidłowym dostosowywaniem głośności dźwięków i czasem trudno jest np. z kimś rozmawiać, bo inne dźwięki otoczenia są podbite i zagłuszają konwersację.
Na koniec jeszcze czas pracy na baterii, który jest całkiem przyzwoity, bo przy włączonym ANC możemy liczyć na ok. 7 godzin nieprzerwanej pracy, a etui zapewnia nam ok. 20 godzin dodatkowej energii, więc pozwala na mniej więcej trzykrotne naładowanie słuchawek.
Google Pixel Watch 4 i Pixel Buds 2a - podsumowanie
Google Pixel Watch 4 to udany krok naprzód względem poprzednika - stylowy, solidnie wykonany i znacznie bardziej dopracowany. Nowy wyświetlacz Actua 360 jest jaśniejszy i czytelniejszy w słońcu, procesor zapewnia płynne działanie systemu, a szybsze ładowanie i możliwość wymiany akumulatora wydłużają żywotność urządzenia. Do tego dochodzi świetna szeroki zestaw czujników zdrowotno-sportowych, które pozwalają dokładnie monitorować aktywność, sen, stres i wiele aspektów codziennych aktywności. Wciąż jednak można narzekać na krótki czas pracy baterii i niezbyt wygodne mocowanie pasków, ale mimo to Pixel Watch 4 pozostawia po sobie bardzo pozytywne wrażenie.
A co z integracją z ekosystemem Google i odpowiedź na to pytanie, czy lepiej trzymać się jednego producenta? Mówiąc zupełnie szczerze, Amerykanie nie poszli tak daleko jak konkurencja ze strony Samsunga czy Apple, więc funkcji "Pixel only" jest jak na lekarstwo.
Jeśli zaś chodzi o Google Pixel Buds 2a, to naprawdę wygodne słuchawki o lekkiej konstrukcji i przemyślanej ergonomii, które zapewniają dobre dopasowanie i nie wypadają nawet podczas treningu. Co amerykański producent szczególnie podkreśla, to nieliczny przykład aktywnej redukcji szumów w tej półce cenowej, a co najważniejsze faktycznie działa on całkiem dobrze. Brzmienie słuchawek jest zrównoważone i delikatne, zdecydowanie lepiej sprawdza się w spokojniejszych gatunkach muzyki niż w ciężkich brzmieniach, ale to zawsze kwestia subiektywnej oceny. Tym razem nie będę też narzekać na czas pracy, bo 7 godzin z włączonym ANC to przyzwoity wynik, a etui pozwala na mniej więcej trzykrotne naładowanie słuchawek.
A co z integracją z ekosystemem Google i odpowiedź na pytanie, czy lepiej trzymać się jednego producenta? Mówiąc zupełnie szczerze, Amerykanie nie poszli tak daleko jak konkurencja ze strony Samsunga czy Apple, więc funkcji "Pixel only" jest jak na lekarstwo. Podczas testów miałam okazję sprawdzić, jak smartwatch i słuchawki radzą sobie połączone zarówno z Pixelem 10 Pro, jaki i innymi smartfonami, np. realme GT8 Pro, którego recenzję właśnie przygotowujemy. Z czego tak naprawdę musimy zrezygnować? W przypadku smartwatcha Pixel Watch 4 sparowanego z innym smartfonem niż Pixel nie skorzystamy z opcji zdalnej migawki Aparatu, czyli opcji zrobienia zdjęcia zegarkiem (choć można zainstalować apkę zewnętrznej firmy) i odblokowania telefonu zegarkiem, a przy słuchawkach musimy samodzielnie zainstalować aplikację Pixel Buds i nie widzimy ustawień ANC w ustawieniach głośności. Mówiąc krótko, nic specjalnego, żeby "zmuszać się" do używania smartfonów Pixel, jeśli z jakiegoś powodu nam nie leżą.
Google Pixel Watch 4

Google Pixel Watch 4 - opinia:
Google Pixel Watch 4 - zalety:
- bardzo jasny i czytelny wyświetlacz Actua 360 (do 3000 nitów),
- płynne działanie ,
- solidne wykonanie (aluminium z recyklingu, odporność IP68 i 5ATM),
- szeroki zestaw czujników zdrowotno-sportowych,
- możliwość wymiany akumulatora i szybkie ładowanie,
- wygodny w noszeniu
- szybki dostęp do asystenta Gemini po podniesieniu nadgarstka
Google Pixel Watch 4 - wady:
- krótki czas pracy na baterii (codzienne ładowanie),
- problemy z utrzymaniem połączenia podczas ładowania,
- niewygodny system mocowania pasków, który może się luzować,
- brak wersji LTE w oficjalnej polskiej dystrybucji
Cena na dzień publikacji: 1699 PLN (wersja 41 mm, WiFi) (Kup w Media Expert)
Gwarancja: 24 miesiące
Google Pixel Buds 2a

Google Pixel Buds 2a - opinia:
Google Pixel Buds 2a - zalety:
- bardzo wygodne i lekkie, dobrze trzymają się w uchu,
- skuteczna redukcja szumów w tej klasie cenowej,
- odporność IP54 na pot i zachlapania,
- proste parowanie i intuicyjna aplikacja,
- przyzwoity czas pracy
- przydatne funkcje (equalizer, test dopasowania, ochrona słuchu)
Google Pixel Buds 2a - wady:
- przeciętne, mało dynamiczne brzmienie
- brak regulacji głośności z poziomu słuchawek,
- tryb transparentny z nierównym wzmocnieniem dźwięków
- mikrofon o przeciętnej jakości
Cena na dzień publikacji: 649 PLN (kup w Media Expert)
Gwarancja: 24 miesiące
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!



























Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test Google Pixel Watch 4 i Pixel Buds 2a. W komplecie zawsze raźniej (lepiej?)