Ukryta kamera: Pracownicy Twittera czytają każdą prywatną wiadomość!

Ukryta kamera: Pracownicy Twittera czytają każdą prywatną wiadomość!

Project Veritas ujawniło nagranie zrealizowane ukrytą kamerą, na którym zarejestrowano inżynierów i pracowników Twittera, którzy przyznają, że przeglądają każdą prywatną wiadomość i oglądają każde prywatne zdjęcie, włącznie z tymi o treściach erotycznych i pornograficznych, która trafia na ich serwery w celu analizy i przygotowania wirtualnego profilu użytkownika, który potem sprzedawany jest reklamodawcom.

Na nagraniu widać specjalistów odpowiedzialnych za oprogramowanie, takich jak: Conrado Miranda, Clay Haynes, Pranay Sing oraz Mihai Alexandru Florea. Haynes przyznał, że Twitter zatrudnia setki pracowników, którzy mają za zadanie oglądanie tych wszystkich "zdjęć kuta*ów". Haynes utrzymuje, że "Istnieje zespół specjalnie do tego przeznaczony. Mam na myśli, mówimy tu o trzech albo czterech setkach ludzi... Tak, im się płaci, żeby oglądali zdjęcia kuta*ów". Haynes podkreśla, że sam musiał oglądać takie zdjęcia: "Widziałem więcej penisów niż chciałbym widzieć przez całe swoje życie (...) To brzmi okropnie, ale tak prawdę mówiąc cieszę się, że były to tylko kuta*y , to tylko zdjęcia z robienia laski, to tylko rzeczy tego typu".
Pranay Singh, specjalista od wiadomości bezpośrednich potwierdza słowa Haynesa w spotkaniu z przedstawicielami Project Veritas: "Wszystko co wysyłacie jest magazynowane na moim serwerze... Wszystkie Twoje seks wiadomości oraz Ty, czyli zdjęcia Twojego fiu*ta są obecnie na moim serwerze (...) Wszystkie Twoje nieoficjalne żony, wszystkie dziewczyny, z którymi się pie*rzyłeś, to wszystko jest na moim serwerze. Zamierzam wysłać to Twoje żonie, wykorzysta to w pozwie rozwodowym".

"Wszyscy płacicie swoimi danymi za prawo do używania naszej strony" - zaznacza jeden ze specjalistów

Singh podkreśla, że wszystko co się napisze, każde opublikowane zdjęcie nigdy nie ginie. Ponieważ nawet po jego wysłaniu, ludzie je analizują, żeby zobaczyć co Cię interesuje i o czym rozmawiasz. Potem sprzedają te informacje. Kolejny ze specjalistów, Mihai Florea podkreśla, że aby móc obciążyć reklamodawców, Twitter musi udowodnić, że profil odpowiada konkretnej osobie, dlatego wykorzystywane są adresy email, ciasteczka i wszystko co może namierzać użytkownika. Nawet osoby bez konta na Twitterze, są odnotowane w bazach danych. "Dane o Was wyciekają na więcej sposobów niż Wam się wydaje. Mamy informacje od innych osób, gdy pierwszy raz wchodzisz na Twittera, my już o Tobie wiemy" - mówi Conrado Miranda. Na pytania jak się chronić przed tym, zwłaszcza, że taka władza może wpaść w jeszcze gorsze ręce, Miranda odpowiada "Nie możesz... Nie ma na to sposobu". Clay Haynes podkreśla również ogromny dyskomfort związany z taką polityką Twittera: "To jak przerażający Wielki Brat. To jak poziom... Nie chcę mówić, że to mnie przeraża, ale niepokoi mnie to". 
Twitter agresywnie pozyskuje dane osobiste i śledzi użytkowników w każdym możliwym momencie, sprzedając personalne dane i wirtualne profile, temu kto zapłaci najwięcej
- mówi James O’Keefe założyciel Project Veritas.

Aktualizacja:

Twitter oficjalnie odpowiedział portalowi BuzzFeed odpierając te zarzuty i nazywając doniesienia, których autorem jest James O'Keefe, jako "wprowadzające w błąd i mijające się z faktami". Twitter potwierdza, że część pracowników ma dostęp do takich materiałów, jednak ma to związek choćby ze zgłoszeniami o molestowanie, które mogą zawierać zdjęcia nagich osób. Firma twierdzi, że "nie przegląda aktywnie prywatnych wiadomości" i dodaje, że: "określona liczba pracowników ma dostęp do takich informacji, co jest uzasadnione ich zadaniami w pracy i wymagamy zachowania ścisłych protokołów dostępu dla takich pracowników. Ubolewamy nad zwodniczą i pokrętną taktyką i sposobem w jaki pozyskano ten materiał, który został pocięty by pasować do wcześniej określonej narracji (...)". Jeden z pracowników Twittera potwierdził jednakże doniesienia Project Veritas, twierdząc, że "technicznie są one do pewnego stopnia zasadne, jednakże zostały mocno wyolbrzymione dla efektu przez pijanych idiotów". Potwierdził on również, że część specjalistów ma faktycznie dostęp do wrażliwych danych, co jest następstwem zgłoszeń użytkowników. Dwóch starszych specjalistów, którzy chcą zachować anonimowość dodaje, że większość moderacji jest dokonywana przez algorytmy.

Komentarze do: Ukryta kamera: Pracownicy Twittera czytają każdą prywatną wiadomość!