Ace Combat 7: Skies Unknown – recenzja wielkiego przelotu

Ace Combat 7: Skies Unknown – recenzja wielkiego przelotu

Odlot! Podsumowanie

Jeżeli czekaliście na grę, która pozwoli Wam stać się asem przestworzy, niszczyć dziesiątki obcych samolotów i sunąć po niebie maszyną mającą na swym pokładzie zdecydowanie zbyt dużo rakiet naprowadzających, to musicie zdobyć Ace Combat 7. Nawet jeżeli nie graliście w poprzednie części, bo ani sterowanie, ani scenariusz nie wymagają ich znajomości. Otrzymaliśmy tytuł, który skutecznie uchwycił fantazję o byciu pilotem, potrafiącym w pojedynkę rozbić w pył wrogie oddziały. Wciąż potrzeba do tego umiejętności, sprytu i odrobiny szczęścia, ale nie musimy za to mieć w głowie encyklopedii lotnictwa i przez miesiąc studiować sterowania każdej maszyny. Seria zalicza udany powrót, pokazując, że może być jednym z najgłośniejszych tytułów tego roku, nawet pomimo ogromnej konkurencji, choć w swojej dziedzinie raczej żadnego przeciwnika sobie nie znajdzie. Dlatego też szczerze Was namawiam do spróbowania tej gry, zamiast kolejnej strzelaniny FPP czy RPG-a opartego na tych samych założeniach co zawsze. Mimo iż to siódma część cyklu, to w 2019 roku przynosi niesamowity powiew świeżości.

Ace Combat 7 to tytuł, który wyciska wszystko z własnej formuły i często zostawia gracza wycieńczonego po wypełnionych adrenaliną pojedynkach. Jest grą, do której można wracać, odkrywać w niej wciąż coś nowego i szlifować swoje umiejętności.

Ace Combat 7: Skies Unknown – recenzja wielkiego przelotu

Ace Combat 7 to historia wielkiego konfliktu, wielkich bohaterów i wielkiej odwagi. To tytuł, który wyciska wszystko z własnej formuły i często zostawia gracza wycieńczonego po wypełnionych adrenaliną pojedynkach. Jeżeli oczekujecie czegoś takiego, to trafiliście idealnie. Oczywiście są tu jeszcze miejsca do poprawy, można było dodać misje kooperacyjne, rozbudować możliwość customizacji, urozmaicić tryby multiplayerowe itd. Zostawmy to jednak kontynuacji, która miejmy nadzieję powstanie (wyniki sprzedaży nastrajają optymistycznie). W tym momencie liczy się przede wszystkim to, że otrzymaliśmy grę, która nawet pomimo braku konkurencji w swym segmencie, jest dopracowana w praktycznie każdym detalu. Inwestując w Skies Unknown zafundujecie sobie wrażenia, które coraz trudniej odnaleźć we współczesnych grach. Trzeba jednak lubić to podejście do stałego podnoszenia swoich umiejętności, zachęcania do eksperymentów i polegania przede wszystkim na tym, co potrafi gracz, a nie na tym, jak mocną maszynę sobie odblokuje.

Niektórym wystarczać będzie zaliczenie kampanii, niektórzy postawią sobie za cel odblokowanie wszystkich samolotów i ulepszeń, ktoś inny zajmie się poprawianiem swoich wyników czy też zaliczaniem misji na wyższych poziomach trudności. Mimo pozornie skromnej liczby trybów, Ace Combat 7 jest tytułem, do którego można wracać, odkrywać w nim wciąż coś nowego i szlifować swoje umiejętności. Wszystko zależy od podejścia – czy wystarczy nam około 15 godzin głównego wątku, czy też chcemy spędzić całe tygodnie na stawaniu się najlepszym możliwym pilotem, postrachem serwerów i wymiataczem z najwyższymi wynikami w każdej misji. Uwielbiam takie projektowanie gier i uważam, że należy mu się odpowiednio wysoka ocena. A teraz wracam do kokpitu i na pas startowy, Wam też to polecam.

 

Ace Combat 7: Skies Unknown

Ace Combat 7: Skies Unknown – recenzja wielkiego przelotu

 Dynamiczna i emocjonująca walka, wiele rzeczy do odkrycia, przeplatanie się multi i singleplayera, oprawa, fabuła

 Wysoki poziom trudności, misje mogłyby mieć więcej checkpointów

Cena na dzień publikacji: 239 PLN (PS4, XOne), wersja PC ukaże się 1 lutego 2019.

 

Pokaż / Dodaj komentarze do: Ace Combat 7: Skies Unknown – recenzja wielkiego przelotu

 0