FreeSync na kartach graficznych NVIDII? Sprawdzamy czy to działa

FreeSync na kartach graficznych NVIDII? Sprawdzamy czy to działa

NVIDIA długo kazała nam czekać na wsparcie darmowego standardu Adaptive-Sync od VESA, zmuszając właścicieli kart graficznych z rodziny GeForce (które są najpopularniejszymi wśród graczy), którzy nie chcą borykać się z efektem rozrywania obrazu czy stutteringu, do zakupu droższych monitorów wyposażonych w moduł G-Sync. W gruncie rzeczy oba rozwiązania odpowiadają za synchronizację częstotliwości odświeżania obrazu na monitorze z klatkami generowanymi przez GPU, które przeważnie renderuje obraz ze zmienną szybkością. Oprócz wyeliminowania wspomnianych niepożądanych efektów, pozwala to również na zminimalizowanie opóźnień i w konsekwencji obraz jest płynny i wyraźny, co jest szczególnie istotne w przypadku gier wideo. Obie te technologie traktować można jako alternatywę dla metody wykorzystującej synchronizację pionową (V-Sync), która niestety nie tylko nie rozwiązywała większości problemów (choć z tearingiem radziła sobie całkiem nieźle), ale i w znacznie wyższym stopniu obciążała podzespoły komputera i tym samym wprowadzała inne problemy, jak lag czy przycięcia oraz efekt pływania myszy.

FreeSync vs G-Sync

Oczywiście oba standardy posiadają także dość istotne różnice i mają swoje zalety i wady. Dla przykładu, FreeSync bazuje na otwartym standardzie, co oznacza, że koszt jego implementacji jest zdecydowanie niższy (znajdziemy nawet modele w cenie kilkuset złotych) i monitory korzystające z tego rozwiązania są przeważnie kilkaset złotych tańsze od odpowiedników z G-Sync. Z tego też powodu FreeSync jest zdecydowanie powszechniej stosowany przez producentów monitorów i na rynku znaleźć można przeszło 550 modeli obsługujących tę technologię (w przypadku alternatywy NVIDII jest ich praktycznie 10 razy mniej). Poza tym, w odróżnieniu od G-Sync, które dostępne jest tylko za pośrednictwem portu DisplayPort, FreeSync na Radeonach wspiera zarówno DisplayPort, jak i HDMI (choć warto najpierw upewnić się, które ze złącz obsługuje synchronizację adaptacyjną AMD).

FreeSync vs G-Sync

To, co stanowi największe zalety FreeSync, sprawia jednak, że z technologicznego punktu widzenia standard stosowany przez AMD wypada obiektywnie gorzej od rozwiązania Zielonych. Po pierwsze, technologia ta operuje jedynie w konkretnym zakresie częstotliwości monitora i choć w teorii jest to 9-240 Hz, to w praktyce nie znajdziemy modeli o minimalnej wartości 30 Hz, a często synchronizacja działa dopiero od 48 Hz (w przypadku tańszych monitorów np. od 48 do 75 Hz). Co więcej, trudno się w tym połapać, ponieważ producenci stosują różne zakresy obsługi FreeSync, więc przed zakupem warto udać się na stosowną stronę Czerwonych, gdzie znajdziemy informacje o wspieranym zakresie. Pewna dowolność w implementacji sprawia także, że monitory FreeSync różnią się w zakresie oferowanych funkcjonalności i nie wszystkie obsługują np. Low Framerate Compensation (LFC), czyli kompensację spadków płynności, która poprawia płynność działania monitora poniżej dolnego progu granicznego (w naszym przypadku 48 Hz). Monitory z LFC publikują klatki, kiedy odświeżanie spada poniżej minimum dla FreeSync, pozwalając w ten sposób wejść w wymagany przedział. Jeśli więc nasza grafika generuje 30 kl./s, LFC podwaja tę liczbę do 60, a my możemy cieszyć się płynnym obrazem.

G-Sync wymaga z kolei specjalnego modułu NVIDII i przejścia restrykcyjnych testów, co z jednej strony sprawia, że technologia jest droższa i mniej powszechna, ale z drugiej możemy być pewni wysokich standardów, jakie zapewniają monitory obsługujące tę technologię. Zieloni współpracują bowiem bezpośrednio nie tylko z producentami wyświetlaczy (jak np. AU Optronics), ale i samych monitorów (jak np. Acer czy AOC), co pozwala zoptymalizować częstotliwość odświeżania, czas reakcji i jakość obrazu (każde urządzenie jest kalibrowane pod kątem gamutu sRGB). Z tego też powodu G-Sync działa w pełnym zakresie odświeżania monitora - w teorri jest to co prawda 30-144 Hz, ale każdy model oferuje też odpowiednik LFC od AMD, który pozwala cieszyć się brakiem tearingi i stutteringu poniżej minimalnej wartości, powyżej maksimum G-Sync działa jak V-Sync). Co więcej, każdy monitor z modułem zapewnia też wsparcie dla zależnego od częstotliwości, zmiennego overdrive, który zapobiega efektowi ghostingu (coś, co często doskwiera monitorom FreeSync). Część paneli G-Sync oferuje także pewne dodatkowe korzyści, jak możliwość podkręcania czy Ultra Low Motion Blur, które za pomocą podświetlenia stroboskopowego sprawia, że obraz na ekranie jest idealnie ostry, także w ruchu (choć przyczepić można się do tego, że opcja ta nie jest dostępna dla wszystkich modeli z tą technologią).

Wdaliśmy się tu wprawdzie w przydługą dygresję, ale ta jest istotna dla tematu, ponieważ pokazuje pewien kontekst oraz główne różnice pomiędzy standardami (choć te przedstawiono dość pobieżnie). Rozwój Adaptive-Sync od VESA, gdzie technologia VRR (Variable Refresh Rate) zaimplementowana została bezpośrednio w HDMI 2.1 i naciski ze strony FreeSync przyparły NVIDIĘ nieco do muru i firma nie mogła już dłużej ignorować darmowego standardu, dlatego też na CES ogłoszono wsparcie dla niego na kartach graficznych NVIDII. Trzeba jednak pamiętać o pewnych dość istotnych ograniczeniach tego rozwiązania, dlatego też G-Sync nie stanie się od teraz bezużyteczny, gdyż wciąż ma do zaoferowania więcej niż alternatywa. Z tego też powodu trudno dziwić się Zielonym, że jak na razie certyfikowali jedynie 12 modeli monitorów FreeSync jako „G-Sync Compatible”, gdyż firma stara się promować tą nazwą jedynie urządzenia o najwyższej jakości, utożsamianej dotychczas z ich autorską technologią.

Czy to działa? Sprawdzamy obsługę FreeSync na kartach graficznych NVIDII

Pokaż / Dodaj komentarze do: FreeSync na kartach graficznych NVIDII? Sprawdzamy czy to działa

 0