Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami

Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami

Pierwsze, co rzuca się w oczy w czasie oględzin słuchawek, to ich duży rozmiar. Muszle w tym modelu są ogromne i choć zdaję sobie sprawę, że 50 mm przetworniki trzeba gdzieś pomieścić, to z drugiej strony recenzowany przeze mnie niedawno model Radon 720 też posiadał przetworniki w tym rozmiarze, ale był zdecydowanie mniejszy. Wynikać może to jednak z potrzeby umieszczenia w ich obudowie silniczków wibracyjnych lub też taka była po prostu koncepcja przy projektowaniu tego headsetu. Niekoniecznie jest to wada, tym bardziej, że udało się zachować przyzwoitą wagę na poziomie ok. 350 gramów (bez kabla). Jeśli zaś chodzi o wzornictwo, to ponownie mamy klasykę od Genesisa, czyli czerń i czerwień - ta druga znajduje się jedynie po wewnętrznej części opaski oraz w podświetleniu (to zajmuje jednak sporą powierzchnię muszli i jest intensywne). O gustach się nie dyskutuje, ale osoby preferujące agresywny (choć nieprzesadnie) gamingowy design powinny być usatysfakcjonowane, natomiast gracze lubujący się w bardziej stonowanym wzornictwie mogą lekko kręcić nosem.

Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami

Omawianie poszczególnych elementów zaczniemy od pałąka, na który składa się podwójna metalowa szyna gwarantująca trwałość przy zachowaniu elastyczności konstrukcji. Sięgnięcie po ten materiał w słuchawkach za 109 PLN zasługuje na wyróżnienie, podobnie zresztą jak mechanizm samoregulującej się opaski. Ta wykonana została ze skóropodobnego tworzywa, jej zewnętrzna część posiada gustownie tłoczone logo producenta, a na plastikowych mocowaniach umieszczono oznaczenie słuchawek (L i R). Sam szelkowy system regulacji działa poprawnie i eliminuje konieczność ręcznego dostosowania długości pałąka do naszej głowy przy każdym zakładaniu słuchawek. Poza tym, opaska dość równomiernie opiera się na naszej głowie, nie powodując ucisku na jej czubku, nawet w czasie wielogodzinnych sesji. Generalnie, trudno się tu czegoś czepiać.

Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami

Jak już wspominałem, muszle są bardzo duże i ich średnica mierzy ok. 10,5 cm. Ich obudowa wykonana została z czarnego matowego plastiku, przez co nie zbiera ona odcisków palców tak chętnie jak gumowane powierzchnie, a powinna być także trwalsza w długoterminowym użytkowaniu. Zewnętrzne części pokryte są siatką (również plastikową), przez którą przebija się podświetlenie - to umieszczono także w logo firmy na trójkątnych elementach na siatce. Iluminacja w czerwonym kolorze jest intensywna (bez opcji regulacji poziomu natężenia), ale jeśli komuś przeszkadza, to w tym przypadku można z niej zrezygnować, nie podłączając do komputera złącza USB. Na lewej słuchawce umieszczono także pokrętło do regulacji głośności i przycisk do włączania/wyłączania wibracji (z tyłu). Ten pierwszy element mógłby być osadzony nieco płycej, ale prążkowana powierzchnia sprawia, że korzystanie z niego nie nastręcza większych problemów. Drugi jest jednak nieco za mały, ale raczej nie będziemy często po niego sięgać, więc nie stanowi to większego problemu. Całości dopełnia mikrofon (z przodu) w formie niewielkiej wypustki z 5 otworami.     

Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami

Same pady także są zacnych rozmiarów, bo wewnętrzna średnica mierzy nieco przeszło 6 cm, więc są w stanie w całości pomieścić uszy praktycznie w każdym rozmiarze. Nausznice wykonano z miękkiej, stosunkowo grubej gąbki pokrytej przyjemną w kontakcie ekoskórą, która została starannie obszyta. Pady są więc bardzo wygodne, a dużo miejsca w ich wnętrzu sprawia, że nie wywołują nadmiernej potliwości uszu, co często zdarza się w przypadku skórzanych padów. Jeśli jednak chodzi o komfort użytkowania, to nie jest idealnie (choć niedużo zabrakło), ponieważ Genesis, do czego nas już przyzwyczaił, nie zadbał o odpowiedni docisk słuchawek do naszych skroni. To, wraz z grubym masywnym kablem i nie najniższą wagą headsetu, powoduje, że opuszcza się on na głowie, opierając o górną część naszych małżowin, co jak nietrudno się domyślić nie jest najwygodniejsze.

Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami

A skoro jesteśmy przy kablu, to jest on typowy dla słuchawek tego producenta. Oznacza to, że wyprowadzono go z dolnej części lewej słuchawki, początek wzmocniono grubą osłoną z elastycznego tworzywa i zabezpieczono solidnym czarno-czerwonym materiałowym oplotem odpornym na przetarcia (i przegryzienia, np. przez domowe zwierzaki). Kabel jest naprawdę masywny i nie powinno być też problemów z jego długością, ponieważ mierzy 230 cm. Zakończony jest zaś potrójnym złączem z dwoma 3,5 mm wtykami minijack (słuchawki i mikrofon osobno) oraz USB do zasilania podświetlenia. Zdaje sobie sprawę, że jest to jeden z najbardziej newralgicznych elementów słuchawek, który najczęściej ulega uszkodzeniu, ale mam wrażenie, że polski producent przesadza w tym aspekcie, co negatywnie wpływa na ergonomię (ciężki mało elastyczny kabel potrafi przeszkadzać w czasie użytkowania) - trudno jednak krytykować takie podejście do tematu.

Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami

Podsumowując kwestię wykonania i ergonomii, Neon 360 pozytywnie zaskakuje w jednym i drugim zakresie, szczególnie w kontekście ceny tego headsetu. Metalowy pałąk, aż przesadnie zabezpieczony kabel i trwałe materiały gwarantują, że sprzęt powinien nam długo posłużyć. Poza tym, poszczególne elementy są ze sobą dobrze spasowane, nic nie trzeszczy, a wykończenia robią naprawdę dobre wrażenie. Samoregulująca się opaska i duże wygodne pady zapewniają natomiast wygodę użytkowania, choć komfort mógłby być większy, gdyby Genesis w końcu zadbał o należyty docisk słuchawek do skroni. Nie zmienia to jednak faktu, że produkt przynajmniej w tych kwestiach oferuje więcej, niż można się spodziewać po headsecie z tej półki cenowej.  

Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami

Komentarze do: Genesis Neon 360 - recenzja gamingowych słuchawek z wibracjami