Układy chłodzenia, jak i same wentylatory Noctua to chyba jedne z najbardziej rozpoznawalnych produktów w swojej kategorii. Ta austriacka firma jest kojarzona ze wzorową jakością wykonania, dbałością o szczegóły i… nietuzinkową kolorystyką. Ich brązowo-beżowe produkty z całą pewnością się wyróżniają i tym samym zapewne mamy tylu samo fanów, co osób którym nie do końca pasuje akurat takie wykończenie. Ale jest coś, do czego idealnie pasuje kolorystyka sprzętu Noctua. Tym czymś jest drewno, które od stosunkowo niedawna szturmem wchodzi na rynek komponentów PC, jak i nawet peryferiów.
Swoich sił w odpowiednim zgraniu wentylatorów Noctua z obudową spróbował Antec. Tym sposobem otrzymaliśmy produkt sygnowany logotypami obu producentów - Antec x Noctua. Pełna nazwa tego produktu to natomiast Antec Flux Pro Noctua Edition. Zapowiada się bardzo ciekawa recenzja, zwłaszcza, że obudowa przychodzi z osobnym kartonowym pudełkiem, w którym schowano pokaźny zestaw wentylatorów. Póki co nie zdradzam jeszcze szczegółów i zapraszam do omówienia wszystkiego po kolei.
Ale jest coś, do czego idealnie pasuje kolorystyka sprzętu Noctua. Tym czymś jest drewno, które od stosunkowo niedawna szturmem wchodzi na rynek komponentów PC, jak i nawet peryferiów.
Test obudowy Corsair Air 5400. Ktoś tu odrobił lekcję z chłodzenia
Specyfikacja Antec Flux Pro Noctua Edition
| Antec Flux Pro Noctua Edition | |
|---|---|
| Wymiary (Dł.×Szer.×Wys.) | 530×245×545 mm |
| Standard | E-ATX(<=285 mm)/ATX/mITX/mATX |
| Waga | 13,80 kg |
| Liczba zatok na nośniki danych | 6 x 2,5" i 4 x 3,5" |
| Miejsca na karty rozszerzeń | 8 horyzontalnie |
| Maksymalna dł. GPU | 455 mm |
| Maksymalna wysokość coolera CPU | 190 mm |
| System chłodzenia |
Wentylatory:
Radiatory:
|
| Filtry przeciwkurzowe | tylko dół (siateczkowy z rączką) |
| Panel I/O (porty, kontrolery, przyciski) |
|
| Kontrolery | Tak, sterowanie PWM, do 6 wentylatorów | Kontroler zasilany za pomocą SATA |
Wygląd i budowa z zewnątrz
Antec Flux Pro Noctua Edition nie jest kolejną podobną do innych obudową dla graczy. Wyróżnia ją wiele detali świadczących o tym, że mamy do czynienia z czymś bardziej premium. Uwagę należy zwrócić przede wszystkim na drewnianą ramkę na przodzie, która nie jest wyłącznie imitacją tego szlachetnego materiału. Wraz z obudową otrzymujemy certyfikat z próbką drewna i kodem FSC. W tym przypadku mówimy o orzechu z ciemną, czekoladową barwą.
Kolejnym wyróżnikiem tej obudowy jest całkiem mocna perforacja. Liczne otwory wentylacyjne znajdziemy nie tylko na przodzie, ale także na tyle, oraz po bokach, w dolnych częściach. Wszystko uzupełnia panel ze szkła hartowanego sygnowany na dodatek marką Noctua. Ciekawym akcentem jest także połączenie czarnych paneli z brązowymi. W tym drugim kolorze mamy kratkę pod szkłem i cały panel górny. Wszystko to świetnie komponuje się z samymi wentylatorami.
Dołączone akcesoria
Po rozpakowaniu obudowy pierwszym co przeszło przez moją głowę było zdanie „Ale gdzie tu są wentylatory?”. I tak, fabrycznie otrzymujemy „gołą” skrzynkę, którą samodzielnie niczym zestaw klocków musimy złożyć. A w zasadzie to nie złożyć, a zwyczajnie uzupełnić wentylatorami. Te znajdują się w osobnym pudełku, a w komplecie otrzymujemy łącznie 6 sztuk. Nie są one jednakowe, ba nawet modele w tym samym rozmiarze czymś się różnią. Szerzej opiszę jednak o co chodzi w sekcji poświęconej systemowi chłodzenia.
Wracając do akcesoriów, w komplecie otrzymujemy także śrubki i specjalne gumowe zaczepy do montażu wentylatorów. O nich też opowiem więcej w późniejszym etapie. Zestaw zawiera jeszcze certyfikat FSC dla użytego drewna, łącznie trzy instrukcje (tak, trzy osobne), pudełeczko z podpisanymi śrubkami, ramkę dla zasilacza, dwie ramki pełniące rolę zaślepek dolnej komory, zestaw opasek samozaciskowych i uroczy breloczek będący miniaturową wersję wentylatora Noctua (co ciekawe nawet się obraca). Zresztą wszystko widzicie na zdjęciach. I chyba sami przyznacie, że tego zestawu nie można nazwać ubogim.
Panel przedni
Antec Flux Pro Noctua Edition jest obudową, która bez dwóch zdań stawia na przepływ powietrza. I to widać już po samym froncie. Praktycznie cała jego powierzchnia jest pokryta niewielkimi otworami mającymi przepuszczać chłodne powietrze do wnętrza obudowy. I to zdecydowanie się udaje. Ta perforowana część została celowo pozaginana tworząc tym samym charakterystyczne fale. Wszystko to uzupełnia rzecz jasna wspomniana ramka z drewna. Przypomnę tylko - jest to orzech. Jeśli chodzi o demontaż to jest on prosty i przyjemny. Wystarczy tylko nieco mocniej pociągnąć od spodu przedni panel, żeby się go pozbyć. Minusem niestety jest to, że pod spodem nie znajdziemy żadnego filtra przeciwkurzowego. A szkoda, bo w tym miejscu bez dwóch zdań by się przydał. Zdejmując panel przedni otrzymujemy bezpośredni dostęp do ramki wentylatorów lub chłodnicy. Można ją prosto zdemontować odkręcając łącznie 6 śrub. Przydatnym rozwiązaniem jest umieszczenie paru kołków, na których możemy zaczepić ramkę przy ponownym montażu, by później już tylko dokręcić śrubki. Kołki pozwalają też na dostosowanie wysokości ramki i tym samym wertykalnego położenia wentylatorów.
Tył obudowy
Z reguły tylne części obudów nie są czymś, o czym warto długo pisać. Schemat jest z reguły ten sam jeśli mówimy o konstrukcjach wieżowych. To samo dotyczy tego modelu. Wyróżnić mogę jednak dwie rzeczy. Przede wszystkim liczba otworów wentylacyjnych. Jest ich na tyle dużo, że w zasadzie tylna ścianka składa się z małej ilości blachy. Po drugie komora zasilacza. Z uwagi na możliwość montażu PSU przy obróceniu go o 90 stopni fabrycznie mamy w tym miejscu zaślepkę wyposażoną w wejście dla przewodu zasilającego. I na tym w zasadzie koniec, bo resztę schematu już znacie - wycięcie na płytę główną u góry, na zaślepki slotów rozszerzeń poniżej i miejsce na wentylator.
Spód obudowy
Dolna część została przykryta praktycznie w całości filtrem siateczkowym. A to cieszy, zwłaszcza, że w konfiguracji wentylatorów zalecanej przez producenta powietrze będzie zaciągane również przez dolną komorę. Co ważne sam filtr można łatwo wyciągnąć od przodu obudowy, bez jej obracania. Służy do tego specjalnie przygotowana rączka. Całość budzi zatem pozytywne odczucia, po prostu jest jak należy.
Panel I/O
Porty w obudowie Antec Flux Pro Noctua Edition zostały umieszczone na górze, bliżej prawej krawędzi. Znajdziemy tam 2x USB 3.0, 1x USB-C (10 Gb/s), złącze combo jack dla słuchawek i mikrofonu, przyciski Power, Reset oraz specjalny z podpisem Temp. Krótko mówiąc jest to zestaw, który powinien wystarczyć zdecydowanej większości użytkowników. Dobrze, że nie zabrakło też USB-C, które dziś w zasadzie stało się normą i jest już często spotykane w obudowach komputerowych.
Góra obudowy
Tę sekcję pokrywa demontowalny panel w brązowym kolorze. Aby się go pozbyć wystarczy tylko pociągnąć go do góry w specjalnie wyznaczonym miejscu. Pod spodem znajdziemy natomiast ramkę służącą do montażu wentylatorów lub radiatora układu chłodzenia cieczą. Dodam jeszcze, że nie znajdziemy w tym miejscu żadnego filtra mimo perforacji samego górnego panelu. Jak już wielokrotnie podkreślałem w moich recenzjach nie jest to poważny problem. W większości przypadków tą stroną powietrze będzie się jedynie wydostawać na zewnątrz. Krótko mówiąc dobrze jest widzieć filtr w tym miejscu, ale nie jest on jakoś mocno potrzebny.
Panele boczne
Dużą zaletą wszystkich paneli, nie tylko tych bocznych, jest bezśrubkowy montaż. Każdy z nich pewnie przylega do obudowy dzięki użytym zatrzaskom. Jeśli chodzi stricte o panele boczne to można powiedzieć, że są one trzy. Najważniejszy to oczywiście tafla szkła hartowanego z niewielkim napisem „noctua” w lewym dolnym rogu. Tuż pod nim znajduje się natomiast perforowany panel zakrywający komorę zasilacza. Aby go zdemontować trzeba uprzednio pozbyć się szkła, a następnie jedynie pociągnąć go w górę. Całość uzupełnia jeszcze panel tylny często nazywany roboczym. I co ciekawe w jego dolnej części również pojawiła się perforacja, dzięki czemu do komory zasilacza może dostawać się jeszcze więcej świeżego powietrza.
Analiza wnętrza
Antec Flux Pro Noctua Edition jest obudową klasyfikowaną jako Full Tower. W jej wnętrzu zmieszczą się nie tylko płyty w standardzie micro ATX, mini ITX oraz ATX, ale również modele E-ATX (<= 285 mm). Do tego dochodzi wsparcie radiatorów chłodzenia cieczą o rozmiarze 420 mm w aż dwóch miejscach (!). Maksymalna długość karty graficznej wynosi z kolei 455 mm, a dla zasilacz jest to 300 mm przy zainstalowanej klatce dysków i 470 bez niej, a w przypadku montażu bocznego limit stanowi 180 mm. Dodajmy jeszcze, że wysokość chłodzenia powietrznego nie może przekraczać 190 mm. Już chyba sami widzicie, że mamy do czynienia z całkiem sporą skrzynką.
O ile sama dwukomorowa konstrukcja nie jest niczym szczególnym, tak sposób w jaki podeszli do jej projektowania już tak. Chodzi o specjalną ramę w dolnej części. Można ją odkręcić przy pomocy dwóch śrubek, a w jej środku znajdują się trzy demontowalne panele. Dzięki temu istnieje możliwość montażu wentylatorów w tym miejscu, które będą owiewały kartę graficzną. Pierwszy raz widzę taki pomysł i muszę przyznać, że mi się to podoba.
Główna ścianka w komorze głównej nie posiada zbyt wielu wycięć na okablowanie. Ale jeżeli już gdzieś są to zdecydowanie nie można narzekać na ich rozmiar. W dodatku większość posiada gumowe osłonki, co nadaje wnętrzu jeszcze bardziej schludnego wyglądu. A jeśli chodzi o sloty rozszerzeń to mamy tutaj łącznie 8 sztuk, Każda z zaślepek jest wykręcana i wentylowana.
Tylna część obudowy również nie zawodzi pod kątem ilości miejsca. Suwmiarka wskazała niecałe 27 mm za tacką płyty głównej. Dodajmy przy okazji, że grubość samej blachy w naszym miejscu pomiarowym to około 0,80 mm wraz z lakierowaniem. Muszę jednak dodać, że w innych miejscach, jak chociażby na górnym panelu czy panelu bocznym, czuć, że nie oszczędzano na grubości blachy. Jakkolwiek to nie zabrzmi, te panele są zwyczajnie grube i ciężkie, co można zaliczyć tylko na plus.
Obudowa pozwala na montaż do 4 dysków 3,5 cala i aż 6 w rozmiarze 2,5 cala. Miejsca, w których można je przymocować znajdują się na spodzie (koszyk) oraz na ściance. Z tyłu znajdziemy też kontroler dla wentylatorów. W sumie można do niego podłączyć 8 sztuk. Sterowanie odbywa się następnie przy pomocy jednego przewodu PWM, który wpinamy do płyty głównej, a zasilanie do wentylatorów dostarczane jest przez złącze SATA. I co chyba zaskoczyło mnie najbardziej, kontroler posiada miniaturowe wyświetlacze z numeracją złączy, a jeden pokazuje dodatkowo logo Noctua. Najlepiej zobaczcie jak to wygląda na zdjęciu. Trzeba również dodać, że o ile same wentylatory posiadają bardzo krótkie przewody, tak w komplecie otrzymujemy dodatkowe przedłużki, dzięki którym bez problemu wepniemy wszystkie do kontrolera.
Kolejną nieoczywistą rzeczą jest opcją montażu zasilacza obróconego o 90 stopni. Wówczas jego przód, czyli miejsce z wtyczką jest skierowane ku bocznej ściance (ten znajdującej się pod szkłem hartowanym). Ale co ciekawe sam kabel zasilający podłączamy wówczas normalnie, czyli od tyłu obudowy. Wewnątrz znajduje się zwyczajnie przedłużka, którą należy doprowadzić do gniazda zasilacza.
Wyświetlacz
W tej obudowie co prawda znajdziemy wyświetlacz, ale raczej nie taki o jakim myślicie. To nie żaden LCD czy OLED, na którym pokażemy dowolną grafikę czy nawet GIF-a. Zamiast tego mamy prosty cyfrowy ekranik pokazujący jedynie temperaturę procesora i karty graficznej. Zero kolorów, tylko monochromatyczne cyfry i podpisy. Sterowanie nim odbywa się między innymi za pomocą przycisku Temp na górze obudowy. Pozwala on włączyć tylko jedną z dwóch sekcji (CPU lub GPU), zgasić obie oraz zaświecić obie.
Do tego jest jeszcze aplikacja Antec iUnity. Dzięki niej oraz instalowanemu przy okazji Pawn IO wyświetlacz jest w stanie odczytywać dane z systemu. W takiej cenie można byłoby się pokusić nawet o OLED-a, prawda? No niby tak, ale kompletnie rozumiem wybranie akurat takiego rozwiązania. Prosty cyfrowy wyświetlacz idealnie wpisuje się w stonowaną stylistykę całej obudowy. Kolorowy ekran z możliwością wyświetlania wszystkiego nie komponowałby się raczej tak dobrze, choć może się mylę. W każdym razie fajnie, że taki bajer jest i zapewne docenią go osoby lubiące prostotę.
System chłodzenia
Przepływ powietrza w tej obudowie jest mocno uzależniony od samego użytkownika. Producent bowiem już na starcie zmusza nas do samodzielnego montażu wentylatorów. My jednak postąpiliśmy zgodnie z sugerowanymi w instrukcji zaleceniami. Rozróżniamy tutaj dwa główne rodzaje wentylatorów. Przede wszystkim NF-A14x25 G2, czyli modele 140-milimetrowe w ilości 4 sztuk wkręcające się maksymalnie na 1525 RPM. Do tego dochodzą jeszcze 2 sztuki NF-A12x25 G2 o maksymalnych obrotach wynoszących 1850 RPM.
Producent podzielił oba rozmiary wentylatorów na dwie dodatkowe kategorie: PPB oraz PPA. W instrukcji otrzymujemy natomiast zalecenie, aby stosować je naprzemiennie. Na przykład, gdy na przodzie montujemy trzy sztuki NF-A14x25 G2 to wówczas pierwszy od góry powinien być PPA, następnie PPB, a ostatnim znów PPA. Jak czytamy w instrukcji, PPA to wolniej obracające się jednostki, a PPB obracają się szybciej. Ich naprzemienny montaż ma zapobiegać powstawaniu zjawisk takich jak buczenie czy niepożądane wibracje.
Dodatkowo w komplecie oprócz samych śrubek otrzymujemy zestaw gumek montażowych. Wystarczy je wcisnąć zamiast śrubki i odciąć wystający fragment. Ma to jeszcze bardziej zmniejszyć drgania przenoszone na obudowę, choć sam jestem ciekaw jaki realnie daje to efekt, bo już same wentylatory posiadają w narożnikach gumki antywibracyjne. Zanim przejdziemy dalej zaznaczę jeszcze, że przy sterowaniu za pomocą kontrolera maksymalne obroty wentylatorów według odczytu z oprogramowania wynosiły około 1523 RPM.
Opcje montażu wentylatorów:
-
tył: 1 x 120 mm lub 1 x 140 mm (1 x 140 mm w zestawie)
-
góra: 3 x 120 mm lub 3 x 140 mm
-
przód: 3 x 120 mm lub 3 x 140 mm (3 x 140 mm w zestawie)
-
osłona zasilacz: 3 x 120 mm (2 x 120 mm w zestawie)
-
spód obudowy: 2 x 120 mm lub 2 x 140 mm
Kompatybilność z radiatorami chłodzenia cieczą:
-
góra: max. 420 mm lub 360 mm
-
przód: max. 420 mm lub 360 mm
-
osłona zasilacza: max. 360 mm
-
spód obudowy: max. 240 mm
-
tył: max. 140 mm lub 120 mm
Montaż podzespołów
W momencie, kiedy obudowa posiada miejsce na montaż płyty E-ATX i radiatorów 420 mm montaż naszej platformy testowej nie jest żadnym wyzwaniem. Ba, miejsca jest tyle, że kolokwialnie mówiąc dosłownie wrzucamy płytę, przykręcamy i gotowe. Ale nawet jeśli wasze podzespoły są większych rozmiarów to uwierzcie, że również nie będziecie mieć jakiegokolwiek problemu z montażem. Obudowa zapewnia ogrom miejsca i na dodatek jest zwyczajnie bardzo dobrze zaprojektowana. Pochwalić ją należy również za obecność zintegrowanej kostki front panelu, co przyspiesza proces składania zwłaszcza mniej doświadczonym użytkownikom.
Wentylacja obudowy komputera do gier - jak to zrobić skutecznie
Aranżacja kabli z tyłu obudowy
Wspomniane już około 27 mm miejsca za tacką płyty głównej pozwala całkiem nieźle ułożyć okablowanie, chociaż raz zdarzył mi się kłopot z domknięciem tylnego panelu. Niemniej jednak samo układanie przewodów w tej obudowie należy zwyczajnie do prostych i przyjemnych. Tym bardziej, że fabrycznie czeka na nas pokaźny zestaw rzepowych opasek, którymi spięte są już wszystkie przewody znajdujące się w obudowie. Jeśli jednak i to okazałoby się niewystarczające to w pudełku z akcesoriami znajdują się opaski samozaciskowe.
Aranżacja okablowania w obudowie PC - poradnik i test
Efekt końcowy
Nie ma podświetlenia, za to wszędobylski brąz. Pod kątem wyglądu ta obudowa zdecydowanie nie jest kierowana do typowego gracza. A przynajmniej jeśli spojrzymy na to, że aktualnie wszystko co gamingowe się świeci. Wracając, efekt końcowy jest spójny, charakterystyczny i stylowy. Obudowa idealnie komponuje się z innymi brązowymi, czarnymi i drewnianymi elementami stanowiska. Unikatowości dodaje jej z kolei niewielki, prosty wyświetlacz na boku. Jeśli więc szukacie czegoś mniej gamingowego, a bardziej stylowego to proszę bardzo, oto jest.
Nowa metodologia testowa
Z uwagi na starzenie się podzespołów zdecydowaliśmy się wymienić w znacznym stopniu naszą platformę testową. Ostatecznie jej bazę stanowi teraz procesor AMD Ryzen 7 7800X3D osadzony na płycie głównej AORUS B850 ELITE WIFI7 i chłodzony Fortisem 5 od Endorfy. W zestawie znajduje się także zestaw pamięci Kingston Fury Beast o łącznej pojemności 32 GB i prędkości 6000 MT/s. Całość uzupełnia karta graficzna KFA2 GeForce RTX 2060 Super Gamer, czyli model wykorzystywany przez nas również na starej platformie testowej. Karta została jednak odświeżona, co w praktyce oznacza wyczyszczenie układu chłodzenia i wymianę pasty termoprzewodzącej na Thermal Grizzly Kryonaut. Ta sama pasta znalazła się również na procesorze. Całość zasila ASUS ROG STRIX 750W GOLD, czyli jednostka półpasywna. Platforma testowa:
|
|
AMD Ryzen 7 7800X3D |
|
|
AORUS B850 ELITE WIFI7 |
|
|
Kingston Fury Beast 2x16GB 6000 MT/s |
|
|
KFA2 RTX 2060 Super Gamer 8 GB |
|
|
HIKVISION E100 |
|
|
ASUS ROG STRIX 750W GOLD |
|
|
Thermal Grizzly Kryonaut |
|
|
Endorfy Fortis 5 |
Pierwszy test obejmuje pomiary temperatur i poziomu generowanego hałasu w trakcie obciążenia przy wentylatorach obudowy ustawionych na 1000 RPM. W drugim teście wentylatory obudowy obracają się z ich maksymalną prędkością - tutaj również, przy obciążeniu, mierzymy temperatury i poziom hałasu. W obu przypadkach mierzone są jeszcze dwie wartości: przepływ powietrza wyrażony w CFM oraz prędkość powietrza wyrażona w m/s. Do pomiaru obu tych wartości wykorzystywany jest anemometr Voltcraft PL-130 AN, który w trakcie odczytów ustawiony jest w odległości 10 cm od wentylatora. Sam wentylator znajduje się wówczas poza obudową, aby wykazać wyłącznie jego wydajność, która nie jest definiowana przez konstrukcję obudowy (tj. perforację, filtry, itp.).
Do obciążenia procesora używany jest test Prime95 Small FFTs, a w przypadku karty graficznej MSI Kombustor z rozdzielczością 1280 x 720 px. Procesor i karta graficzna są obciążane w 100%, a sam test trwa 20 min, po których następuje 5-minutowy okres wychłodzenia oraz kolejny 20-minutowy test pomiarowy. W trakcie obciążenie wentylator chłodzenia CPU pracuje na 70% wartości PWM, co skutkuje obrotami w okolicach 1064 RPM. W przypadku karty graficznej jest to 65%, co daje ok. 2020 RPM.
Dodajmy jeszcze, że z testów usunęliśmy pomiar hałasu w spoczynku, gdyż wyniki tych pomiarów są spłaszczone, a różnice między obudowami z reguły niewielkie.
Temperatury podzespołów
Wydajność systemu wentylacji jest testowana na dwa sposoby. Po pierwsze z wentylatorami obudowy ustawionymi na prędkość ok. 1000 RPM. Drugi test odbywa się z wentylatorami obudowy pracującymi na swoich najwyższych obrotach. W obu przypadkach prędkość wentylatora CPU to ok. 1064 RPM, a wentylatory karty graficznej osiągają ok. 2020 RPM. Temperatury na wykresach to wyniki delta, czyli odczyty z oprogramowania pomniejszone o aktualną temperaturę otoczenia.
Test wydajności chłodzenia pokazał, że użycie wentylatorów Noctua było strzałem w dziesiątkę. Przy tej konstrukcji obudowy tworzą one skuteczny przepływ powietrza i to widać na wykresach. Przy sugerowanym rozmieszczeniu temperatura karty graficznej jest wręcz znakomita. To oczywiście zasługa dwóch wentylatorów na osłonie zasilacza. Bardzo dobrze wyglądają również temperatury CPU w obu testach, choć ku mojemu zaskoczeniu zwycięzcą nadal pozostaje Genesis Diaxid. Różnice są jednak na tyle niewielkie, że można je nazwać marginalnymi. Podsumowując, nawet przy 1000 RPM obudowa Antec Flux Pro Noctua Edition to prawdziwy mistrz chłodzenia podzespołów i raczej niełatwo będzie ją wyprzedzić.
Pomiar ciśnienia akustycznego
Pomiar ciśnienia akustycznego (popularny hałas) dokonywany jest przy zamkniętej obudowie, umiejscowionej na biurku obok monitora. Decybelomierz ustawiono prostopadle do boku obudowy, w odległości 50 cm. Jako urządzenie pomiarowe posłużył Voltcraft SL-200. Tło pomiaru w pomieszczeniu testowym wynosiło ok. 31,9 dBA. Czas pomiaru - minimum 120 sekund lub do momentu ustabilizowania się wyniku. Dokonywano dwóch pomiarów przy maksymalnym obciążeniu CPU i GPU pod koniec testu: pierwszy z wentylatorami obudowy ustawionymi na 1000 RPM i drugi z wentylatorami obudowy ustawionymi na najwyższe możliwe dla nich obroty. Zanim przejdę do testów, zapoznajcie się z poniższym zestawieniem:
-
10 dBA - normalne oddychanie / szelest liści,
-
20 dBA - szept,
-
30 dBA - ciche pomieszczenie w domu,
-
40 dBA - lodówka,
-
50 dBA - normalna rozmowa,
-
60 dBA - śmiech,
-
70 dBA - odkurzacz lub suszarka do włosów,
-
80 dBA - głośna muzyka/duży ruch miejski.
Pomijając chłodzenie CPU i karty graficznej, w obudowie mamy łącznie 6 wentylatorów. Już samo to wpływa na poziom hałasu jaki się z niej dobywa. Mimo wszystko tragedii nie ma i za moment wyjaśnię dlaczego. Fakt, przy maksymalnych obrotach decybelomierz zarejestrował 49,6 dBA. W przypadku komputera to już nieznośny hałas i raczej nikt nie będzie w stanie przy nim wysiedzieć. W teście 1000 RPM było to już 41,5 dBA. I to również nie jest zachwycający wynik, ale nie można też nazwać go tragicznym. Kolokwialnie mówiąc jest okej. To już wartość, przy której można normalnie grać czy pracować, zwłaszcza jeżeli korzystamy z słuchawek. Pamiętajmy też, że w trakcie tego pomiaru sporo hałasu generowała karta graficzna, której wentylatory obracały się z prędkością ok. 2020 RPM, co jest standardem przy naszym teście (badamy też wygłuszenie samej obudowy). Dodatkowo różnice między maksymalnym RPM a 1000 RPM pokazują, że schodząc z obrotów jesteśmy w stanie zmniejszyć hałas, a przy tej wydajności chłodzenia można sobie na to bez dwóch zdań pozwolić.
Wydajność wentylatorów obudowy
Wydajność wentylatorów obudowy jest testem mającym pokazać, jak dużo powietrza jest wtłaczane/wyciągane oraz z jaką prędkością wieje generowany strumień. W tym teście brany pod uwagę jest jeden z wentylatorów obudowy, który zostaje wyciągnięty na zewnątrz. Następnie z odległości 10 cm dokonywany jest pomiar. Z uwagi na różnice w wartościach między różnymi miejscami pomiarowym (środek, góra lub dół wentylatora) brana pod uwagę jest najkorzystniejsza stabilna wartość. To znaczy, że chwilowe skoki czy spadki są pomijane. Wyciągnięcie wentylatora poza obudowę ma na celu pokazanie tylko i wyłącznie jego wydajności. Celowo więc pomijamy konstrukcję obudowy, która mogłaby wpływać na wyniki. Tym samym jesteśmy później w stanie wyciągnąć wnioski na temat charakterystyki przepływu powietrza (airflow) wewnątrz obudowy.
Opinia i ocena
Zaczniemy od plusów. Antec Flux Pro Noctua Edition to masywna obudowa Full Tower z ogromną ilością miejsca, w której zamontujemy w zasadzie wszystko, łącznie z chłodnicami 420 mm i płytą główną E-ATX. Nie można również narzekać na ilość miejsca dla przewodów czy opcję montażu dysków (4 x 3,5 cala i 6 x 2,5 cala). Do tego możliwość instalacji nawet 12 wentylatorów, bogaty pakiet akcesoriów, mocna perforacja, wyświetlacz i świetne przygotowanie pod cable management.
Chyba najważniejszą cechą jest tutaj zestaw 6 niewiarygodnie wydajnych wentylatorów Noctua, z czego 4 mają rozmiar 140 mm. Dochodzi nam także absolutna dbałość o szczegóły, co jest zasługą współpracy z Noctua. A oprócz tego? Duże przepusty na okablowanie z gumowymi osłonkami, kontroler na 8 wentylatorów z miniaturowymi wyświetlaczami (!), opcja montażu zasilacza bokiem, bezśrubkowy montaż paneli, filtr siateczkowy na spodzie oraz modułowa budowa osłony zasilacza.
No i jeszcze wisienka na torcie - temperatury. W testach przy 1000 RPM i maksymalnym RPM obudowa Antec x Noctua osiąga tylko o 0,3 stopnia słabszy wynik na CPU od numeru jeden w zestawieniu, zmiatając go jednak w kwestii chłodzenia karty graficznej. Prawdę mówiąc nie wiem czy trafi nam się jeszcze obudowa zdolna do pobicia tych wyników. Nie zdziwiłbym się, gdyby recenzowany dziś model okazał się niepokonany pod kątem chłodzenia GPU. I tak zdaję sobie sprawę, że jest to skutek wentylatorów umieszczonych na komorze zasilacza i wiejących bezpośrednio pod kartę graficzną. Ale po pierwsze jest to domyślna zalecana konfiguracja, a po drugie w zasadzie każdy producent może coś takiego zrobić - pytanie tylko z jakim efektem.
Kupiłem radiator na SSD NVME 4.0 za 40 zł. Oto efekty
No to teraz pora na coś gorzkiego. Pierwszym z minusów jest brak filtra przeciwkurzowego na przodzie. Szkoda, że przy tym budżecie go zabrakło. Drugą kwestią jest cena. Sugerowana kwota w sprzedaży detalicznej wynosi 399,90 euro. A to daje nieco ponad 1700 zł w bezpośrednim przeliczeniu. Będzie to zatem produkt dla nielicznych. Trzecią kwestią pozostaje hałas. O ile przy wentylatorach obudowy obracających się z prędkością 1000 RPM jest on jeszcze akceptowalny (41,5 dBA), tak przy maksymalnych obrotach praktycznie nie da się komfortowo pracować lub grać. Trzeba zatem szukać odpowiedniej krzywej prędkości wentylatorów, która da niskie temperatury, ale jednocześnie nie sprawi, że będziemy na poważnie myśleć o zatyczkach.
Słowem podsumowania - obudowa Antec Flux Pro Noctua Edition to produkt z kategorii premium, który wyróżnia się rewelacyjną dbałością o szczegóły, świetną jakością wykonania (mamy również prawdziwe certyfikowane drewno) i jednocześnie bardzo wysoką wydajnością chłodzenia. Będzie to jednak produkt niszowy. Przede wszystkim z uwagi na swoją wyceną, a po drugie ze względu na kolorystykę. Przy końcowej ocenie nie chcę patrzeć przez pryzmat ceny. Tak, jest drogo, ale to samo mamy w każdej dziedzinie - są produkty opłacalne i są produkty premium. Finalnie więc obudowa Antec Flux Pro Noctua Edition otrzymuje ocenę 9,5/10, odznakę za wydajność i naszą rekomendację. No i oczywiście za wygląd, bo jest on zdecydowanie unikatowy, a to czy nam się podoba czy nie zależy już tylko od gustu. A czemu nie 10/10? Przede wszystkim wpływ na to miał brak filtra na przodzie, a poza tym mimo wszystko nie sposób pominąć tematu ceny.
Ocena Antec Flux Pro Noctua Edition
|
|
|
|
|
Antec Flux Pro Noctua Edition - opinia
Antec Flux Pro Noctua Edition - zalety:
- Świetna jakość użytych materiałów
- Bardzo dobre spasowanie elementów
- Bezśrubkowy montaż łącznie 5 paneli
- W komplecie 6 wentylatorów Noctua
- Sterowanie wentylatorami PWM
- Kontroler wentylatorów obsługujący do 8 sztuk
- Niewielkie wyświetlacze na kontrolerze (tego się raczej nie spotyka)
- Świetna wydajność chłodzenia
- Bogaty zestaw akcesoriów
- Możliwość bocznego montażu zasilacza
- Dużo miejsca na dyski 3,5 cala oraz 2,5 cala
- Duże przepusty na okablowanie z gumowymi osłonkami
- Modułowa konstrukcja osłony zasilacza
- Dbałość o szczegóły
- Wzorowe przygotowanie pod cable management
- Wyświetlacz na boku pokazujący informacje o temperaturach
- Możliwość instalacji chłodnic 420 mm w dwóch miejscach
- Obsłuży do 12 wentylatorów 120 mm
- Filtr siateczkowy z rączką na spodzie
- Prawdziwe drewno na przodzie z certyfikatem
- Możliwość instalacji wentylatorów na dedykowanych gumkach antywibracyjnych zamiast na śrubkach
- Wsparcie płyt E-ATX, długich kart graficznych i wysokich chłodzeń powietrznych
Antec Flux Pro Noctua Edition - wady:
- Hałas przy maksymalnych obrotach wentylatorów jest nie do zniesienia (49,6 dBA)
- Brak filtra przeciwkurzowego na przodzie
- Dla niektórych taki prosty cyfrowy wyświetlacz może być nudny i mało użyteczny
- Cena jest zaporowa
Cena na dzień publikacji: 399,90 euro (ok. 1703 zł)
Gwarancja: 6 lat
Sprzęt do testów dostarczyli:


Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!











































































































Pokaż / Dodaj komentarze do:
Pozamiatane, absolutny mistrz chłodzenia. Test obudowy Antec Flux Pro Noctua Edition