Recenzja Days Gone – motor kontra zombie

Recenzja Days Gone – motor kontra zombie

Dużo w tej recenzji wypominania tego co, w Days Gone złe. To dlatego, że wypadało mieć wysokie wymagania co do tej gry. Skoro to kolejny tytuł na wyłączność od Sony, to należy stawiać go obok dzieł Guerilla Games i Naughty Dog. Takie porównania potrafią skrzywdzić nawet najbardziej ambitne dzieła... dlatego proponuję Days Gone nieco odpuścić i nie spodziewać się po nim trzęsienia ziemi na miarę tego, które wywołały God of War czy Spider-Man. Cieszmy się za to, że Sony udało się wypuścić kolejną dużą grę, przy której można spędzić masę czasu i dobrze się bawić. Nawet jeżeli nie jest to najbardziej dopracowany tytuł w galaktyce, a zabawa często polega na powtarzaniu kliszy, których pełno w tytułach postapokaliptycznych, to jednak jest w tym sporo uroku. Chciałem po prostu, byście byli świadomi, jak wielu niedociągnięć nie uniknęła ta produkcja. Momenty, w których jest dobra, są jednak naprawdę solidne – po prostu szkoda, że zbyt często przeplatane są odtwórczymi, mało ciekawymi misjami, jakich w grach zrobiliśmy już sto tysięcy.

Sony udało się wypuścić kolejną dużą grę, przy której można spędzić masę czasu i dobrze się bawić. Nawet jeżeli nie jest to najbardziej dopracowany tytuł w galaktyce.

Za to budowa świata i klimatu udała się na tyle, że każdy fan tej stylistyki ma kolejną obowiązkową pozycję na liście. Days Gone nie wychodzi jednak poza te ramy i nie sięga po graczy, którzy czują znudzenie obecnymi standardami tytułów o zombie. Gdyby usprawnić kilka denerwujących szczegółów i zabrać się odważnie za zmiany w walce, to mogłoby to być coś naprawdę dużego. Ujęcie Ameryki, główny bohater i klimat budowany choćby samą jazdą na motorze tworzą znakomite podstawy do tego, by Bend Studio niebawem było developerem światowej klasy. Jeżeli tylko dacie im szansę i nie będziecie zbytnio przeżywać ataków sztampy i błędów technicznych, to na pewno miło spędzicie czas przy ich grze. A przy okazji, zwiększy to prawdopodobieństwo powstania kontynuacji, która powinna zostawić obecne problemy za sobą i dać nam naprawdę ciekawą przygodę o motocyklistach i żywych trupach. To jednak tylko fantazjowanie, w tym momencie skupmy się na najważniejszym: stwierdzeniu, że choć Days Gone do najwyższych ocen naprawdę dużo brakuje, to jednak wciąż potrafi wzbudzać sporo sympatii i zaskakiwać drobnymi detalami. To spora wartość, nawet jeżeli poziom wykonania gry potrafi skakać od bardzo dobrego do ledwie średniego.

 

PS Tak, używałem w tekście zamiennie słów "motor" i "motocykl", trzymając się potocznego określenia tego środka lokomocji. Mam nadzieję, że żaden motocyklista nie poczuł się urażony.

 

Days Gone

Days Gone Ocena

plusy postać Deacona, ślicznie ujęty wirtualny Oregon, duży teren gry, klimat

minusy liczne błędy techniczne, dużo sztampy, historia rozwija się zbyt wolno, tona bardzo podobnych do siebie zadań

Cena na (dzień publikacji): ok. 250 złotych (PS4)

 

Grę do testów dostarczyła firma:

Pokaż / Dodaj komentarze do: Recenzja Days Gone – motor kontra zombie

 0