Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku

Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku

HDR HDR-owi nierówny

Ale sam przesył sygnału to jedno, drugie zaś - kompetentne doświadczenie wizualne. Wiele monitorów wspiera HDR czysto teoretycznie: metadane są rozpoznawane, jednak ograniczone parametry matrycy sprawiają, że efekt widoczny na ekranie jest daleki od założeń twórców wyświetlanego materiału. Aby szeroki zakres dynamiki rzeczywiście był szeroki, niezbędne jest uzyskanie odpowiedniej głębi koloru, przestrzeni barw i kontrastu. Większość monitorów klasy konsumenckiej korzysta ze sterowania 8-bitowego, które pozwala wyrazić do 256 odcieni na kanał podstawowy (łącznie: ok. 16,77 mln kolorów), w obrębie przestrzeni zwanej sRGB, a ponadto może pochwalić się kontrastem na poziomie, przeważnie, równym mniej więcej 1000:1, przy jasności bieli nie większej niż 350 - 400 cd/m2. To właśnie parametry, jakie uzyskuje 99% monitorów dla graczy. Z kolei standard DisplayHDR 1000, z którym ROG Swift PG27UQ jest w pełni zgodny, zakłada: 10-bitowe sterowanie (1024 odcienie na kanał; ponad 1 mld kolorów), szerszą o 25%, względem sRGB, przestrzeń barw DCI-P3, a także jasność bieli dochodzącą aż do 1000 cd/m2, bez negatywnego wpływu na czerń. I owszem, o ile sterowanie i gamut, a nawet wywindowanie jasności problemem nie jest, o tyle istotna przeszkoda jednak się pojawia. Chodzi o czerń, której niska jakość stanowi ogromny mankament wszystkich wyświetlaczy ciekłokrystalicznych.

Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku

Jak wiadomo, matryca LCD sama w sobie nie emituje żadnego światła. Robią to natomiast diody W-LED albo, obecnie już bardzo rzadko, lampy CCFL (zimne katody). Jako iż diody są zdecydowanie bardziej energooszczędne, od katod, współcześnie korzysta się niemalże wyłącznie z nich. Niemniej nastręcza to kolejnych trudności. Po pierwsze, nominalnie każde źródło światła oświetla matrycę stale, przez co wygaszone (czarne) piksele robią się de facto szarawe. Po drugie natomiast, wbrew nazewnictwu, diody białe wcale takie nie są - są niebieskie. Dlatego pomiędzy diodami i filtrami barwnymi, w matrycy LCD, należy umieścić jakiś czynnik zmieniający długość fal świetlnych tak, aby rzeczywiście uzyskać czystą biel. Najoczywistszy wybór stanowi fosfor biały, zwany czasem fosforem żółtym, ale ten, ponownie, potrafi nastręczyć trudności. Gdy tylko grubość powłoki fosforowej nie jest optymalna, na panelu pojawia się, w zależności od rodzaju odchylenia, żółta bądź fioletowa dominanta (albo jedno i drugie naraz, na różnych fragmentach powierzchni). Co prawda producenci zdążyli się już nauczyć, jak radzić sobie z przebarwieniami o genezie fosforowej, stosując technikę kropek kwantowych (ang. Quantum dot), która jednocześnie pozwala rozszerzyć przestrzeń barw, dzięki redukcji przesłuchów i strat światła, w odniesieniu do konwencjonalnego systemu filtrów barwnych, ale to wciąż ledwie połowa drogi do sukcesu.

Pozostaje przecież kwestia niedostatecznej głębi czerni. Teoretycznie można byłoby w ogóle porzucić LCD, na rzecz technologii OLED, jednak producenci monitorów jakoś się do tego nie kwapią. Organiczne diody elektroluminescencyjne mają ten atut, że nie trzeba ich niczym podświetlać, bo same emitują światło. Ale mogą na nich zostawać powidoki, w miejscach, gdzie przez dłuższy okres wyświetlany jest niezmienny element. Cóż, przyznam się bez bicia, że nie mam dużego doświadczenia z ekranami organicznymi, a to nie czas i miejsce, by wnikać w ich budowę. Wracając do meritum, efekt jest taki, że w modelu ROG Swift PG27UQ matrycy OLED nie uświadczymy. Za to zaczerpnięto rozwiązanie doskonale znane z topowych telewizorów, a precyzując: strefowe podświetlenie typu Direct LED. Wykorzystany panel, AU Optronics M270QAN02.2, to z pozoru typowa konstrukcja IPS (właściwie: AHVA; IPS jest zastrzeżoną nazwą handlową LG Display), jednak pozory, jak głosi stare porzekadło, mylą. Tu mamy tego podręcznikowy przykład. Do budowy rzeczonej matrycy zastosowano bowiem scharakteryzowane w powyższym akapicie kropki kwantowe, a także tylne podświetlenie, składające się z dokładnie 384 niezależnie regulowanych stref. Dzięki takiemu rozwiązaniu, sterownik monitora może samoczynnie dostosować natężenie luminancji, w każdej ze stref, do wyświetlanej w danym momencie zawartości.

Specyfikacja ASUS ROG Swift PG27UQ
Przekątna matrycy 27''
Rozdzielczość natywna 3840 x 2160 px
Częstotliwość odświeżania 144 Hz; 30 - 144 Hz (G-SYNC)
Gęstość pikseli 163,18 ppi
Typ panelu AHVA (IPS)
Powłoka matrycy Antiglare, Hard coating (3H)
Maksymalna jaskrawość 600 - 1000 cd/m2
Kontrast statyczny 1000:1 (HDR: 50000:1)
Kąty widzenia 178/178 st.
Czas reakcji (GTG) 4 ms
Pivot tak
VESA tak, 100x100
Złącza DisplayPort 1.4, HDMI 2.0
Inne 384 strefy podświetlenia, Quantum dot, obsługa HDR wg G-SYNC HDR i
DisplayHDR 1000, hub USB 3.0, podświetlenie Aura Sync, audio Jack 3,5 mm

Co ciekawe, monitor może dynamicznie regulować natężenie nie tylko w trybie HDR, ale także podczas wyświetlana wszystkich innych treści. Tak oto parametr kontrastu statycznego ulega dewaluacji, choć trzeba zaznaczyć, że nawet 384 strefy na są w stanie zagwarantować tego, co potrafi OLED, czyli niezależnego sterowania jasnością każdego piksela. Przez to zarówno całkowicie czarne, jak i białe tło ROG Swift PG27UQ powinien wyświetlić perfekcyjnie, ale już pojawienie się pojedynczego napisu na kontrastującym tle skończy się zapewne niezbyt estetyczną poświatą. Trzeba będzie to zweryfikować. A co poza tym? Szczerze mówiąc, zostawiwszy w spokoju funkcje związane z HDR i częstotliwością odświeżania, już niewiele więcej mogę tu napisać. Deklarowane kąty widzenia czy czas reakcji są typowe dla IPS-ów klasy wyższej, obecność koncentratora USB 3.0 i podświetlenia Aura nikogo zaznajomionego z monitorami Republic of Gamers szokować nie powinna, a ograniczony do DP 1.4 i HDMI 2.0 zestaw wejść obrazu to z kolei cecha typowa dla wyświetlaczy z modułem G-SYNC. Zaskakuje tylko obecność aktywnego chłodzenia, które, jak się okazuje, jest niezbędne do prawidłowej pracy zaawansowanego układu FPGA. Tak czy inaczej, najważniejsza w przypadku monitora jest jakość wyświetlanego obrazu, czy to statycznego czy ruchomego, prawda? Obudowa nie musi grać i śpiewać ;)

Komentarze do: Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku