Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku

Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku

Stało się. Oto do redakcji ITHardware.pl zawitał ASUS ROG Swift PG27UQ, czyli jeden z dwóch monitorów, jakie pokazywała NVIDIA na czerwcowej konferencji, w stołecznej Warszawie. Jak już powinniście doskonale wiedzieć, mowa o kolejnym kamieniu milowym w dziedzinie rozwoju konsumenckich wyświetlaczy, a mianowicie ekranie o rozdzielczości 4K, który jest odświeżany z częstotliwością aż 144 Hz, a, jakby tego było mało, wspiera szeroki zakres dynamiki (HDR - ang. High Dynamic Range) oraz zmienną synchronizację obrazu, z kartą graficzną, G-SYNC. Przy czym, wedle zapewnień producenta, nie ma tu mowy o żadnym wyciąganiu króliczka z kapelusza. Podawana rozdzielczość nie jest interpolowana, wartość odświeżania rzeczywiście wyznacza liczbę unikatowych obrazów na sekundę, najwyższej ponoć klasy efekt HDR podparto certyfikatem DisplayHDR 1000, a G-SYNC ma działać dokładnie tak, jak się do tego przyzwyczailiśmy. Mercedes wśród monitorów - chciałoby się rzec. I nie byłoby to bynajmniej nadużyciem, a wręcz przeciwnie - Klasa S ma w swym sektorze cenowym kilku znaczących rywali, a kosztujący 11 tys. zł monitor dla graczy już nie. Tak, cena jest zdecydowanie oderwana od rzeczywistości. Ale czy bezzasadna?

Jeszcze nigdy żaden monitor 4K nie był odświeżany z częstotliwością 120 Hz lub wyższą, a ASUS ROG Swift PG27UQ ma nie tylko takie odświeżanie, ale także HDR i G-SYNC. To zdecydowanie najlepiej wyposażony monitor dla graczy, na rynku. My zaś jesteśmy pierwszą redakcją w Polsce, która ten sprzęt otrzymuje do testów.

Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku

4K i 144 Hz? A co w tym rewolucyjnego...

Zanim przejdziemy do samego urządzenia, pozwolę sobie wyjaśnić, dlaczego w ogóle 4K i 144 Hz, w parze, wywołują takie poruszenie, skoro od dawna słyszy się o telewizorach z matrycą 120 Hz, nie wspominając już o bardzo szerokim spektrum szybkich monitorów komputerowych, tyle tylko, że w rozdzielczości pionowej równej najwyżej 1440p. Jak powszechnie wiadomo, każdy widoczny na ekranie obraz rysowany jest z tzw. pikseli, czyli milionów malutkich kwadracików. Wprawdzie karta graficzna operuje bezpośrednio na wektorach, budując sceny z brył geometrycznych, ale ostatecznie, przed wysłaniem sygnału do monitora, dochodzi do procesu rasteryzacji, a mówiąc obrazowo: przedstawienia wszystkich kształtów na płaszczyźnie. Teraz - każda klatka obrazu to liczba pikseli adekwatna do rozdzielczości renderowania, a im większa jest częstotliwość odświeżania, tym więcej unikatowych klatek trzeba przekazać do monitora, w ciągu sekundy. I tak, przy odświeżaniu równym 144 Hz, rozdzielczość Full HD wymusza transfer blisko 300 mln px/sek., WQHD - ponad 530 mln px/sek., 4K zaś - prawie 1,2 mld px./sek. Na tej podstawie, uwzględniwszy precyzję zapisu danych o kolorze (1,0x - dla 8 bitów; 1,2x - dla 10 bitów) i współczynnik zegarowy (10x), można wyliczyć przepustowość niezbędną do uzyskania danego standardu. Okazuje się, że nawet bez 10-bitowego kodowania, skądinąd niezbędnego na potrzeby HDR, wymagany jest interfejs o przepustowości bagatela 35,83 Gb/s. Tymczasem najszybsze znane obecnie na rynku konsumenckim złącze obrazu, DP 1.4, charakteryzuje się maksymalnym transferem równym 32,4 Gb/s.

Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku

Ciężko o bezstratne rozwiązanie tego problemu. Można spróbować podkręcić zegar piksela, zwiększając nieznacznie przesył na takt, i tak też ASUS zrobił, ale to pozwala co najwyżej na uzyskanie docelowej częstotliwości odświeżania, bez szerokiego zakresu dynamiki. Rozwiązanie? To ostateczne okazuje się dość pokrętne i niezwykle kosztowne. Stąd, nawiasem mówiąc, wysoka cena sprzętu. Moduł G-SYNC HDR, który zaszyto w monitorze, w istocie jest bezpośrednio programowalną macierzą bramek (FPGA - ang. Field-Programmable Gate Array) Intel Arria 10 GX 480 z 3 GB własnej pamięci DDR4 (koszt samego sterownika: 500 dol.). Układ ten skonfigurowano tak, aby nie tylko wymieniał z kartą graficzną, na bieżąco, dane o kolejnych ramkach, ale także z chirurgiczną precyzją monitorował parametry sygnału. Jeśli dochodzi do przekroczenia limitu przepustowości złącza, co przy aktywnym HDR następuje od 99 kl./s wzwyż (wartość graniczna: 98 Hz), to FPGA wymusza na karcie graficznej kompresję składowych chrominancji, odpowiedzialnych za odcień oraz nasycenie. Efektem tego zabiegu jest pogorszenie ostrości czcionek, zwłaszcza na jasnych tłach, ale kompresja następuje w pełni automatycznie i bez ingerencji użytkownika, na dodatek wyłącznie w odpowiednim scenariuszu. Tworząc tekst w którymś z edytorów, nie musimy się obawiać o nadwyrężenie wzroku, ponieważ wówczas HDR zostaje wyłączony - i tak jest przecież, prawdę powiedziawszy, kompletnie niepotrzebny.

Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku

Jako ciekawostkę dodam, że telewizory 4K z HDR wykorzystują niemal identyczne rozwiązanie, z tym że tam zdecydowanie inne są rzędy wielkości, ponieważ chodzi o uzyskanie 60 Hz po HDMI 2.0. W dodatku brakuje tak rozwiniętej automatyki. Kiedy przełączymy odbiornik w tryb szerokiego zakresu dynamiki, to ograniczona chrominancja zostanie nam z góry narzucona, nawet w momencie wyświetlania treści SDR. A co do częstotliwości odświeżania - sprawa jest jeszcze bardziej zagmatwana, ponieważ żaden współczesny telewizor, włączywszy te naprawdę wyposażone w matrycę 120 Hz, a nie tylko anonsowane przez marketing tysiącami herców, nie ma złącza obrazu zdatnego do odebrania takiego sygnału z urządzeń zewnętrznych, jak komputer PC. Co za tym idzie, podbite odświeżanie przekłada się jedynie na wewnętrzne aplikacje i korektory, nie zaś możliwość użytkowania (z komputerem) przy faktycznych 120 kl./s, przynajmniej w rozdzielczości 4K. I tym samym , powtórzę, testowany ROG Swift PG27UQ jest jedynym, obok wyposażonego w dokładnie taką samą matrycę i FPGA Acera Predator X27, ekranem, który oferuje jednocześnie: rozdzielczość 4K, wysokie odświeżanie, w dodatku dynamiczne, oraz HDR. Nic bardziej zaawansowanego nie znajdziecie, i to pewnie przez dłuższy czas, a poszukiwanie jakiejkolwiek konkurencji, poza wspomnianym już bliźniakiem Acera, jest daremne.

Komentarze do: Test ASUS ROG Swift PG27UQ – 4K, HDR, 144 Hz i G-SYNC w jednym stali domku