Gdyby nie doświadczenie z tegorocznymi iPhone'ami z serii Pro, pewnie narzekałabym teraz, że Google wybrało najbezpieczniejszą możliwą drogę, jeśli chodzi o design swoich nowych Pixeli, czyli nie zmieniło nic. Zwłaszcza że ponownie dostałam do testów białą wersję kolorystyczną, w związku z czym przeżyłam małe deja vu i zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jakaś pomyłka. Ale recenzja iPhone'a 17 Pro Max już za nami, więc nic nie jest już takie samo… a odkładając na bok te złośliwości i mówiąc zupełnie poważnie, ostatnie kilka tygodni mogłam spędzić nie tylko z produktami Apple, ale i Pixelem 10 Pro, więc zabieramy się do pracy.
Gdyby nie doświadczenie z tegorocznymi iPhone'ami z serii Pro, pewnie narzekałabym teraz, że Google wybrało najbezpieczniejszą możliwą drogę, jeśli chodzi o design swoich nowych Pixeli, czyli nie zmieniło nic, ale...
Test Google Pixel 9a. Miało być tanio i dobrze, a jak wyszło?
A zaczynamy od specyfikacji, na którą tym razem składają się 6,3-calowy panel OLED LTPO o odświeżaniu 120 Hz, rozdzielczości 1280x2856 pikseli i jasności szczytowej 3300 nitów, układ Google Tensor G5 wspierany przez 16 GB pamięci RAM i nawet 1 TB pamięci na dane (w moim egzemplarzu recenzenckim 128 GB), możliwości fotograficzne zapewniane przez 42 MP kamerkę przednią oraz 50 MP obiektyw główny z OIS, 48 MP obiektyw ultraszerokokątny i 48 MP teleobiektyw z 5-krotnym zoomem optycznym czy akumulator o pojemności 4870 mAh z "szybkim" ładowaniem przewodowym 30W (PD3.0), ładowaniem bezprzewodowym 15W (Qi2) i przewodowym ładowaniem zwrotnym. A wszystko to pod kontrolą Androida 16 z gwarancją siedmiu lat aktualizacji systemu i bezpieczeństwa oraz rozbudowanymi opcjami AI, bo możliwości software'owe są przecież siłą napędową sprzedaży Pixeli. Cena? W tym roku startuje z poziomu 4899 PLN (po cenie wersji XL widzę, że mówimy o podwyżkach rzędu 300 PLN w stosunku do poprzednika), ale w przypadku modelu z 1TB pamięci na dane musimy już szykować 6999 PLN, więc rozstrzał jest ogromny.
| Specyfikacja Google Pixel 10 Pro | |
|---|---|
| Wyświetlacz | 6,3 cala, 1280x2856 pikseli, Super Actua OLED LTPO, 495 ppi, 1-120 Hz |
| Procesor | Google Tensor G5 (1x Cortex-X4 3.78 GHz, 5x Cortex-A725 3.05 GHz i 2x Cortex-A520 2.25 GHz), GPU: PowerVR DXT-48-1536 |
| Pamięć wewnętrzna | 16 GB RAM + 128 GB ROM |
| Pamięć zewnętrzna | nie |
| Aparat tylny | 50 Mpx + 48 Mpx + 48 Mpx |
| Aparat przedni | 42 Mpx |
| Bateria | 4870 mAh, ładowanie przewodowe 30W, bezprzewodowe 15W, zwrotne |
| Połączenia | Wi-Fi 802.11a/b/g/n/ac/6e/7, 2,4/5/6 GHz, Bluetooth: 6.0, NFC, dualSIM (2x 5G) |
| Czujniki | czujnik oświetlenia, czujnik zbliżeniowy |
| Złącza | USB typu C (USB 3.2) |
| System operacyjny | Android 16 |
| Wymiary | 152.8 x 72 x 8.6 mm |
| Waga | 207 g |
Google Pixel 10 Pro - wygląd i jakość wykonania
Pod względem opakowania, jakości wykonania i designu smartfona, Google Pixel 10 Pro to wierna kopia poprzednika. Przychodzi zapakowany w szare ekologiczne opakowanie z obwolutą odpowiadającą wersji kolorystycznej urządzenia (w moim przypadku porcelanową), na której znajdziemy kilka podstawowych informacji o urządzeniu, jak obsługiwany standard sieci 5G, wielkość ekranu, wersja pamięci na dane czy wersja kolorystyczna. W środku jest równie „eko”, bo producent całkowicie zrezygnował z plastiku, więc urządzenie chronią tektura i woskowany papier. Ładowarki w środku oczywiście brak i muszą nam wystarczyć szpilka do otwierania tacki SIM i przewód USB typu C do typu C.
A jak wygląda sam smartfon? Tak, jak chcieliby użytkownicy Apple po tegorocznych wersjach Pro, czyli niemal dokładnie tak samo jak w ubiegłym roku. Oznacza to połączenie charakterystycznego zaoblenia narożników, płaskiego ekranu, spłaszczonych aluminiowych ramek i płaskich szklanych plecków o satynowym wykończeniu, które są chronione przez Gorilla Glass Victus 2. Jak zaznaczyłam już przy recenzji Pixela 9 Pro Max, wersja kolorystyczna Porcelain prezentuje się niezwykle stylowo i elegancko, zwłaszcza w duecie ze srebrnymi ramkami… a przynajmniej wyczyszczonymi, bo niestety uwielbiają one zbierać odciski palców. Nie zabrakło też znaku rozpoznawczego Pixeli, czyli rozciągającej się na całą szerokość tylnego panelu wyspy aparatów - ponownie ma kształt dużej kapsułki, mocno wystaje nad plecki i po prostu krzyczy "patrz na mnie". No cóż, najwyższy czas ją pokochać, bo Amerykanie najwyraźniej nie zamierzają się jej pozbyć.
Google Pixel 10 Pro
Co jednak najważniejsze, nie ma tu żadnych kompromisów, jeśli chodzi o jakość materiałów i wykonanie urządzenia (nie zabrakło pyło- i wodoszczelności do głębokości 1,5 m przez 30 min, co potwierdza certyfikat IP68). Już od pierwszego kontaktu mamy pewność, że trzymamy w rękach flagowca, ale lepiej trzymać go mocno albo uzbroić w etui ochronne, bo niestety to konkretne połączenie szkła i metalu jest bardzo śliskie, a smartfon wyjątkowo lubi wymykać się spod kontroli.
Od poprzedniego roku delikatnie zmienił się jednak rozkład elementów na ramce, niestety nie tak, jak bym sobie tego życzyła. Ponownie mogłam więc przeklinać pomysł zamiany miejscami przycisków zasilania i regulacji głośności - ten ostatni jest niżej, a nawyki naprawdę trudno zmienić, więc witaj omyłkowe wygaszanie ekranu przy próbie zwiększenia głośności itp. Poza tym lewa strona jest pusta, ale na górnej ramce oprócz mikrofonu znajdziemy tym razem również tackę na karty SIM, a na dolnej tylko podwójny grill głośnika multimedialnego (głośnik do rozmów nad ekranem jest niemal niewidoczny) i złącze USB typu C (USB 3.2), więc po drodze zniknął gdzieś drugi mikrofon.
Google Pixel 10 Pro - ekran
Google wyposażyło model Pixel 10 Pro w 6,3-calowy wyświetlacz chroniony przez Gorilla Glass Victus 2, który nazywa Super Actua. Producent mocno chwalił się nim już w ubiegłym roku, przekonując, że to ukłon w stronę zdolności zwiększania jasności wyświetlacza do bardzo wysokich poziomów bez poświęcania wyrazistości kolorów lub przejrzystości. Na szczęście okazało się, że faktycznie jest w tym coś więcej niż tylko marketing i tegoroczna generacja kontynuuje ten trend. A w sumie to trochę nie ma wyjścia, bo poza delikatnie zwiększoną jasnością, to wciąż ten sam bardzo dobrej jakości panel OLED LTPO o adaptacyjnym odświeżaniu 1-120 Hz, rozdzielczości 1280x2856 pikseli, zagęszczeniu pikseli na poziomie 495 ppi i proporcjach 20:9.
Nie zmienił się więc także fakt, że panel jest 8-bitowy i oferuje do 16 mln kolorów, a nie 10-bitowy z miliardem kolorów i choć dla typowego użytkownika nie będzie miało to większego znaczenia, w porównaniu z konkurencją to mały minus. Nie zabrakło za to wsparcia HDR10 i HDR10+ (brak Dolby Vision) oraz certyfikacji Widevine L1. A wracając do sygnalizowanej już poprawionej jasności, producent deklaruje 3300 nitów szczytowej i 2200 nitów w trybie wysokiej jasności dla całego ekranu. A jak jest w rzeczywistości? Udało mi się zmierzyć maksymalnie 1313 nitów w trybie manualnym i 1435 nitów w trybie automatycznym (sprawdzane dla całego ekranu przy oświetleniu żarówką studyjną o mocy 85 W, generującą strumień świetlny 5000 lumenów).
Google Pixel 10 Pro
Jasność minimalna schodzi zaś poniżej 2 nitów, a konkretnie do 1,84 nita, co oznacza to swobodę korzystania z urządzenia w każdych warunkach, zarówno w letnie dni na zewnątrz, jak i w ciemnościach, których obecnie zdecydowanie więcej niż słońca. Podobnie jak to było ostatnio, producent mógłby jednak nieco przyspieszyć czas reakcji jasności automatycznej, która dość wolno podkręca podświetlenie ekranu - pojęcia wolno nie zna za to ultrasoniczny czytnik linii papilarnych, który nie tylko działa niezawodnie i błyskawicznie, ale i jest umiejscowiony w wygodnym miejscu.
A co w ustawieniach? Poziom jasności, włączenie automatycznej jasności, opcje ekranu blokady, ciemny motyw (manualnie lub według harmonogramu, w tym ustawionego samodzielnie, od zachodu do wschodu słońca i w porze snu), podświetlenie nocne (manualnie lub według harmonogramu i z opcją dopasowania intensywności), kolory (naturalne i adaptacyjne) czy rozdzielczość (włączona domyślnie Wysoka 1080x2210 pikseli i Maksymalna (1280x2856 piksele). To właśnie tu wybierzemy też sposób nawigacji po systemie (gesty i trzy przyciski), dostosujemy czułość ekranu, rozmiar interfejsu i tekstu, włączymy wygaszacz ekranu podczas ładowania czy Always-on display.
Google Pixel 10 Pro - wydajność
Google podążając śladami rywali projektujących własne procesory, umieszcza pod maską serii Pixel swoje autorskie układy Tensor. W modelu Pixel 10 Pro jest to konkretnie produkowany w 3 nm procesie technologicznym (przez TSMC) 8-rdzeniowy Tensor G5 (1x Cortex-X4 3.78 GHz, 5x Cortex-A725 3.05 GHz i 2x Cortex-A520 2.25 GHz) z GPU PowerVR DXT-48-1536, który ma być zdaniem producenta 34 proc. szybszy od poprzednika. Oferuje także bardzo kompetentne zaplecze komunikacyjne z 5G, trójzakresowym 2,4/5/6 GHz WiFi 7, Bluetooth 6.0, NFC, USB 3.2 czy nawigacją GPS (L1+L5), GLONASS, GALILEO, BDS, QZSS i NavIC. Do tego może liczyć na wsparcie 16 GB pamięci RAM LPDDR5X i 128 GB szybkiej pamięci na dane UFS 3.1. Taka ilość pamięci wewnętrznej przy flagowcu wygląda naprawdę słabo zagranie, a już fakt, że pozostałe wersje pamięci mają już UFS 4.0, trudno nawet komentować.
Nie najlepiej (delikatnie mówiąc) prezentują się też osiągi nowego procesora, bo jego wyraźną stratę do konkurencji widać nie tylko w benchmarkach, ale i w codziennym użytkowaniu. System nie działa tak płynnie jak u konkurencji i nie reaguje tak sprawnie na polecenia (ta specyficzna "ospałość" mocno przeszkadzała mi zarówno w ubiegłorocznej edycji, jak i testowanym niedawno Pixelu 9a), a do tego zdarza mu się dłużej pomyśleć czy na chwilę przyciąć. Do tego smartfon cierpi z powodu poważnego throttlingu termicznego - jego wydajność spada do 62% już po 3 minutach CPU Throttling Test, by dosłownie dwa razy na chwilę odbić do maxa i tyle. Co jednak ciekawe, smartfon pozostaje przy tym relatywnie chłodny, nagrzewa się znacznie mniej od poprzednika i wydaje się, że producent mógłby pozwolić mu na więcej. I tak, temperatury CPU i baterii po zakończeniu benchmarku AnTuTu wynoszą dosłownie 38 i 36,4 stopnie, a obudowa przy ok. 70% testu osiąga maksymalnie 37,8.
Google Pixel 10 Pro
Google Pixel 10 Pro - możliwości fotograficzne
W zakresie możliwości fotograficznych Pixel 10 Pro to również wierna kopia ubiegłorocznej odsłony, co oznacza, że dostajemy potrójny zestaw na pleckach z 50 MP (f/1.68) obiektywem głównym z OIS, Dual Pixel PDAF i laserowym AF, 48 MP obiektywem ultraszerokokątnym (f/1.7) z wielokierunkowym PDAF i 48 MP (f/2.8) teleobiektywem z 5-krotnym zoomem optycznym i maksymalnie 30-krotnym cyfrowym, wielokierunkowym PDAF i OIS oraz 42 MP (f/2.2) kamerkę przednią.
Nie oszukujmy się, takie cyferki może i robiły na kimś wrażenie 2 albo 3 lata temu, bo obecnie konkurencja coraz częściej stawia na 100 czy nawet 200 MP, ale Google jest w tym samym obozie co Apple, czyli nie rozdzielczość matrycy jest najważniejsza. I w sumie jest w tym trochę racji, bo obaj producenci potrafią wycisnąć dużo z tego rodzaju konfiguracji aparatów, dostarczając przy okazji charakterystyczny dla siebie styl zdjęć. Tyle że czas płynie nieubłaganie i chociaż fotografie z Pixela 10 Pro są wysokiej jakości, to nie robią już efektu wow i smartfon z pewnością nie skończy roku z nagrodę najlepszego w tej materii (ba, na podium też się nie zmieści).
Do tego część użytkowników będzie pewnie narzekać na samą apkę Aparatu, bo chociaż z jednej strony wygląda znajomo, tzn. po jej włączeniu dostajemy łatwy dostęp do wszystkich obiektywów, a między różnymi trybami przełączamy się przesuwając prawo-lewo, z drugiej ma kilka niezrozumiałych decyzji. Jakich? Choćby podział na zdjęcia i wideo czy dodatkowe opcje ukryte w lewym dolnym rogu ekranu, a nie w formie paska czy ściąganej belki u góry, co nie jest najwygodniejsze.
Google Pixel 10 Pro jest jednak jednym z liderów z zakresu sztucznej inteligencji w możliwościach fotograficznych. Mamy ciekawy tryb Dodaj mnie, który pozwala połączyć dwa zdjęcia w jedno, np. jeśli nie mamy pod ręką osoby, która zrobiłaby nam grupową fotkę, Najlepsze ujęcie (Pixel po zrobieniu zdjęcia automatycznie wyszuka podobne i połączy je w jedno zdjęcie, na którym każdy obecny na fotografii wygląda najlepiej) czy funkcję Fotoasystenta, który używa Gemini do odczytywania poziomu oświetlenia, oferowania sugestii oraz pomagania w znalezieniu najlepszego ujęcia i oświetlenia.
Google Pixel 10 Pro - obiektyw główny
Google Pixel 10 Pro - obiektyw ultraszerokokątny, główny, 2x zoom, 5x zoom, 10x zoom
Google Pixel 10 Pro - obiektyw ultraszerokokątny, główny, 2x zoom, 5x zoom, 10x zoom
Google Pixel 10 Pro - obiektyw ultraszerokokątny, główny, 2x zoom, 5x zoom, 10x zoom
Google Pixel 10 Pro - 100x zoom po i przed inteligentnym przetworzeniem
Google Pixel 10 Pro - obiektyw główny nocą
Google Pixel 10 Pro - obiektyw ultraszerokokątny, główny, 2x zoom, 5x zoom, 10x zoom nocą
Google Pixel 10 Pro - obiektyw ultraszerokokątny, główny, 2x zoom, 5x zoom, 10x zoom nocą
Google Pixel 10 Pro - obiektyw ultraszerokokątny, główny, 2x zoom, 5x zoom, 10x zoom nocą
Google Pixel 10 Pro - oprogramowanie i bateria
Software
W tym roku obyło się bez wpadki i Google Pixel 10 Pro debiutuje z nową wersją systemu, czyli Androidem 16, a producent gwarantuje długie 7-letnie wsparcie dla swoich urządzeń, zarówno w zakresie systemu, jak i aktualizacji bezpieczeństwa. Po włączeniu telefonu w oczy od razu rzuca się Material 3 Expressive, czyli najnowsza odsłona systemu wizualnego Material Design, która zdaniem Google jest bardziej funkcjonalna i intuicyjna, a do tego lepiej wygląda (doszły nowe opcje personalizacji). I nie będę się sprzeczać, to naprawdę działa - system jest przejrzysty, łatwo znaleźć tu wszystkie potrzebne opcje, mamy aktualizacje na żywo z niektórych aplikacji czy automatyczne grupowanie powiadomień pochodzące z jednej aplikacji.
Nie zabrakło również klasyków, jak Zakreśl, by wyszukać wywoływanego przez przytrzymanie środkowego przycisku nawigacyjnego czy innych opcji z zakresu sztucznej inteligencji, choć wciąż jesteśmy pod tym względem pokrzywdzeni, bo większość najciekawszych opcji, jak Magic Cue czy tłumaczenie rozmów na żywo Voice Translate nie jest dostępna w Europie lub nie obsługuje polskiego języka - warto też wspomnieć, że Google zdecydowało się tymczasowo usunąć z Pixeli funkcję Daily Hub (takie podsumowanie dnia jak w iPhone'ach), która podobno wymaga dopracowania.
Na szczęście nie dotyczy to alarmowych połączeń satelitarnych, które dla odmiany są dostępne w naszym kraju, a Pixele mają nawet specjalny poradnik korzystania z nich, który krok po kroku wyjaśnia co i jak. Mamy też Gemini w nowej wersji, z którym możemy nie tylko popisać ale i pogadać, przy okazji udostępniając np. obraz z kamery, żeby dowiedzieć się więcej o oglądanych rzeczach. Google chwali się, że można w ten sposób uzyskać wskazówki na temat aranżacji mieszkania czy obiadu na podstawie składników w spiżarni - no cóż, ja mogłam uzyskać wskazówki jak pielęgnować strelicję z klocków LEGO, bo AI chyba nie odróżniło jej od prawdziwej. A mówiąc zupełnie poważnie, opcja bywa przydatna, bo to taka zaawansowana odsłona Obiektywu Google, z którą można w miarę naturalnie porozmawiać. Jest też NotebookLM, czyli asystent analiz informacji, który na podstawie dostarczonych danych (pliki, strony, filmy YouTube itd.) jest w stanie przygotować transkrypcje, uporządkować materiały i zaproponować ich podsumowanie tekstowe lub audio.
Google Pixel 10 Pro
Bateria
Google Pixel 10 Pro został wyposażony w akumulator o dość standardowej pojemności 4870 mAh, który zdaniem producenta wytrzymuje na baterii ponad 24 godziny. I w sumie to trudno się nie zgodzić, chociaż należałoby dodać, że przez 12-14 godzin działa, a pozostałe leży nieużywany. A przynajmniej tak sugeruje nasz typowy test PCMark for Android Benchmark, który wskazał wyniki 13 godzin i 48 minut - ot, taki flagowy standard. Niestety daleko od standardów, a przynajmniej chińskich producentów, Amerykanie plasują się w zakresie szybkości ładowanie, bo przewodowe ładowanie 30W (PD3.0) brzmi w smartfonie za taką kasę jak ponury żart i oznacza ponad 90 minut spędzonych z ładowarką, w czasie których można znaleźć sobie nowy smartfon z szybkim ładowaniem. Do tego mamy jeszcze 15 W (Qi2) magnetyczne ładowanie bezprzewodowe (Pixele doczekały się nawet własnego systemu w stylu MagSafe, czyli Pixelsnap) i ładowanie zwrotne.
Google Pixel 10 Pro - podsumowanie
Google Pixel 10 Pro to przykład smartfona, który nie ma najmniejszego zamiaru nikogo zaskakiwać czy przynosić rewolucję w serii, zamiast tego producent skupił się na dopracowaniu dobrze znanych rozwiązań. Materiały, wykonanie, wyświetlacz, możliwości fotograficzne… wszystko jest tu bardzo poprawne, ale jednocześnie nie błyszczy (no może poza audio lepszym niż u konkurencji i świetnym czytnikiem linii papilarnych). Owszem, z nowej odsłony systemu korzysta się bardzo przyjemnie, a do tego możemy liczyć na kilka ciekawych rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji, co w połączeniu z 7-letnim wsparciem sprawia, że Pixele pozostają najczystszym i najbardziej spójnym doświadczeniem Androida (duży plus również za alarmowe połączenia satelitarne).
Pod wieloma względami Pixel 10 Pro utknął w miejscu, oferując dokładnie to, co przed rokiem, bo główną zmianą jest tu nowa wersja procesora. A ten na dodatek nie grzeszy wydajnością, co widać nie tylko w benchmarkach.
Google Pixel 10 Pro
Test Samsung Galaxy Z Flip 7, czyli na rewolucję jeszcze przyjdzie czas
Niestety nie można jednak przejść obojętnie obok tego, że część opcji AI nie jest dostępna w Europie czy w naszym języku, w tym te wyjątkowo przydatne jak tłumaczenie rozmów telefonicznych na żywo, więc jest podobnie jak z iPhone'ami, które faworyzują amerykański rynek. Tymczasem Samsung zaciera ręce, liczy hajs i kolejnych użytkowników… Zwłaszcza że pod wieloma względami Pixel 10 Pro utknął w miejscu, oferując dokładnie to, co przed rokiem, bo główną zmianą jest tu nowa wersja procesora. A ten na dodatek nie grzeszy wydajnością, co widać nie tylko w benchmarkach - ja wiem, że Google ma inną filozofię i stawia na "doświadczenia użytkownika", a nie surową moc obliczeniową, ale ile w tym marketingu, żeby przykryć niedostatki Tensora? I jeszcze ta cena 4899 PLN za wersję ze 128 GB pamięci na dane, kiedy chińscy konkurenci oferują dużo więcej za mniej.

Google Pixel 10 Pro
Google Pixel 10 Pro - opinia:
Google Pixel 10 Pro - zalety:
- wysoka jakość wykonania, wodo- i pyłoszczelność (IP65)
- dobry ekran OLED
- możliwości fotograficzne
- bogate zaplecze komunikacyjne
- Android 16, Gemini AI Live, 7-letnie wsparcie OS
- ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych
- audio
Google Pixel 10 Pro - wady:
- procesor odstaje od konkurencji
- przyciski zasilania i głośności zamienione miejscami
- kosmetyczne zmiany względem poprzedniej generacji
- trochę za wysoka cena
*Cena (na dzień publikacji): 4899 PLN (16/128 GB) (kup w Media Expert lub x-kom)
Gwarancja: 24 miesiące
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!












































































Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test Google Pixel 10 Pro. Czy tu zmieniło się coś poza liczbą w nazwie?