Test Google Pixel 10a, czyli znowu dostajemy więcej tego samego


Test Google Pixel 10a, czyli znowu dostajemy więcej tego samego

Jakiś czas temu mieliście okazję przeczytać moją recenzję Pixela 10 Pro, gdzie już w tytule zastanawiałam się, czy Google zdecydowało się na jakieś zmiany względem poprzednika, bo na pierwszy rzut oka trudno je dostrzec. No cóż, od tego czasu minęło jakieś 5 miesięcy, a ja ponownie rozmyślam nad tym samym, tyle że przy premierze Pixela 10a. A że już "dziewiątka" niczym szczególnym nie porywała, nie wróży to najlepiej dostępnej od jutra w polskich sklepach nowości, ale nie ma się co uprzedzać - czas zabrać się za testowanie. 

Czy tu się coś zmieniło? Zmiany są kosmetyczne, cena taka sama. To zmusza do refleksji, czy średniak Google ma jeszcze sens w 2026 roku.

 Testuję motorola edge 70. Czy to całe odchudzanie ma sens?

Zanim jednak rzucę się w wir benchmarków, fotek i innych testów, kilka słów o tym, na co możemy liczyć w zamian za nasze ciężko zapracowane 2399 PLN, bo na tyle Google wyceniło wersję 8/128 GB (za 8/256 GB trzeba zapłacić 2 799 PLN). Producent wyposażył Pixela 10a w 6,3-calowy panel P-OLED o rozdzielczości 1080x2424 piksele i odświeżaniu 120 Hz, 8-rdzeniowy układ Google Tensor G4 z GPU Mali-G715 MP7, wspierany przez 8 GB pamięci RAM LPDDR5 oraz 128/256 GB szybkiej pamięci na dane UFS 3.1, a także 13 MP kamerkę przednią, 48 MP obiektyw główny i 13 MP obiektyw szerokokątny. Nie zabrakło też akumulatora o pojemności 5100 mAh z ładowaniem przewodowym 30 W (PD 3.0) i ładowaniem bezprzewodowym 10 W, a wszystko to działające pod kontrolą Androida 16.

Specyfikacja Google Pixel 10a
Wyświetlacz 6,3 cala, 1080-x2424 pikseli, P-OLED, 422 ppi, 120 Hz
Procesor Google Tensor G4 (1x Cortex-X4 3.1 GHz, 3x Cortex-A720 2.6 GHz i 4x Cortex-A520 1.92 GHz), GPU: Mali-G715 MC7
Pamięć wewnętrzna 8 GB RAM + 128 GB na dane
Pamięć zewnętrzna  nie
Aparat tylny 48 Mpx + 13 Mpx
Aparat przedni 13 Mpx
Bateria 5100 mAh, ładowanie przewodowe 30W, bezprzewodowe 10W
Połączenia Wi-Fi 802.11a/b/g/n/ac/6e, 2,4/5/6 GHz, Bluetooth: 5.3, NFC, dualSIM (2x 5G), eSIM
Czujniki czujnik oświetlenia, czujnik zbliżeniowy
Złącza USB typu C (USB 3.2)
System operacyjny  Android 15
Wymiary 153.9 x 73 x 9 mm
Waga 183 g

Google Pixel 10a - wygląd i jakość wykonania

Google Pixel 9a przychodzi zapakowany w szare ekologiczne opakowanie z kolorową obwolutą (odpowiadającą wersji urządzenia), na której znajdziemy kilka podstawowych informacji o urządzeniu, jak obsługiwany standard sieci 5G, wielkość ekranu czy wersja pamięci. W środku jest równie „eko”, bo producent całkowicie zrezygnował z plastiku, więc urządzenie chronią tektura i woskowany papier. Standardowo nie znajdziemy tam ładowarki i muszą nam wystarczyć szpilka do otwierania tacki SIM i przewód USB typu C do typu C. Sam smartfon wygląda zaś niemal identycznie jak poprzednio, czyli mamy zupełnie płaską ramkę, ekran i plecki z charakterystycznie zaokrąglonymi narożnikami.

Pewne różnice można dostrzec w wyspie aparatów, która tym razem jest nieco "okrąglejsza" i nie wystaje wcale poza plecki, co z pewnością jest spełnieniem marzeń wielu osób (chociaż sam smartfon nieco "przytył", więc tu tkwi sekret). Prawie nie zmieniły się za to zastosowane materiały, bo mówimy o połączeniu aluminiowej ramki i tylnego panelu z tworzywa sztucznego (nieźle udaje szkło i tym razem nie ugina się pod naciskiem, ale zdecydowanie gorzej się czyści), ale ekran Pixela 10 w końcu chroni nieco nowsze szkło, a mianowicie Gorilla Glass 7i. Tym razem do testów dostałam wersję kolorystyczną Fog, która jest naprawdę ciekawa - Google w ogóle lubi bawić się kolorami, dzięki czemu użytkownicy mogą wybierać z palety niedostępnej u innych producentów (można też dokupić etui w pasującym kolorze i wszystko byłoby super, gdyby tak bardzo nie zbierało wszystkich pyłków, drobinek i innych śmieci). 

Wracając do kwestii technicznych, Pixel 10a mierzy 153.9 x 73 x 9 mm i waży 183 gramy. Ponownie możemy liczyć na wodo- i pyłoszczelność potwierdzoną certyfikatem IP68, a także powrót mojego największego koszmaru, czyli… zamienione miejscami przyciski zasilania i regulacji głośności. A mówiąc zupełnie poważnie, zapewne po pewnym czasie można się do tego przyzwyczaić, ale moje testy nie trwają tak długo. Na koniec jeszcze szybki rzut oka na pozostałe elementy na ramce, gdzie czeka pewna zmiana - i tak, lewa strona nie jest już pusta, bo znajduje się tu slot na kartę SIM, na górnej ramce znajdziemy mikrofon, a na dolnej podwójny grill głośnika multimedialnego oraz złącze USB typu C (USB 3.2), czyli gdzieś zniknął drugi mikrofon.

Google Pixel 10a - ekran

A co tam Panie w ekranie? No też bez większych zmian, a zacznijmy od tego, co pierwsze rzuca się w oczy, czyli Pixel 10a wciąż ma grubaśne ramki boczne, zwłaszcza jak na swoją kategorię cenową i rok w kalendarzu. Owszem, nie przeszkadza to jakoś mocno w codziennym użytkowaniu, ale wygląda jak z minionej epoki. Inne zmiany? Ograniczają się do lekko podniesionej jasności.

Oznacza to, że wciąż dostajemy 6,3-calowy ekran P-OLED o rozdzielczości 1080x2424 piksele, zagęszczeniu pikseli na poziomie 422 ppi i odświeżaniu 120 Hz, który obsługuje HDR (nie zabrakło wsparcia HDR10 i HDR10+ oraz certyfikacji Widevine L1, ale brakuje Dolby Vision). Jeśli chodzi o maksymalną jasność, to tym razem producent deklaruje 2000 nitów w trybie wysokiej jasności (poprzednio było to 1800 nitów) oraz szczytową jasność do 3000 nitów (było 2700 nitów). 

I w rzeczywistości też mówimy o poprawionych wynikach, tj. maksymalnie 1290 nitach przy maksymalnym manualnym ustawieniu suwaka oraz aż 1560 nitach w trybie automatycznym (sprawdzane dla całego ekranu przy oświetleniu żarówką studyjną o mocy 85 W, generującą strumień świetlny 5000 lumenów). To świetne rezultaty, wystarczające do wygodnej obsługi urządzenia poza domem, nawet w bardzo słoneczne dni, a złego słowa nie powiem też o jasności minimalnej, która schodzi wystarczająco nisko, bo do 1,76 nita.

W ustawieniach mamy do dyspozycji regulację jasności, włączenie automatycznej jasności i ulepszonej jasności HDR, ciemny motyw (manualnie lub według harmonogramu, w tym ustawionego samodzielnie, od zachodu do wschodu słońca i w porze snu), podświetlenie nocne (manualnie lub według harmonogramu i z opcją dopasowania intensywności), kolory (naturalne i adaptacyjne) czy częstotliwość odświeżania (a raczej jedynie możliwość włączenia Płynnego wyświetlania, w ramach którego system sam zdecyduje, co wyświetli nam w 120 Hz - bez tej opcji mamy stałe 60 Hz). To właśnie tu wybierzemy też sposób nawigacji po systemie (gesty i trzy przyciski), dostosujemy czułość ekranu, rozmiar interfejsu i tekstu czy włączymy wygaszacz ekranu. 

Google Pixel 10a - wydajność 

W tym miejscu znowu bez większych zmian, bo Pixel 10a dostał ten sam układ co poprzednik, czyli produkowany w 4 nm procesie technologicznym 8-rdzeniowy Tensor G4 (1x Cortex-X4 3.1 GHz, 3x Cortex-A720 2.6 GHz i 4x Cortex-A520 1.92 GHz) z GPU Mali-G715 MC7, który może liczyć na pomoc 8 GB pamięci RAM LPDDR5X i 128/256 GB szybkiej pamięci na dane UFS 3.1. Oznacza to, że nowość dziedziczy wszystkie zalety i wady poprzednika - tak, zmiana wersji systemu i inne poprawki pod maską mogą przekładać się na wyniki w benchmarkach i faktycznie tak jest (a przynajmniej w AnTuTu, bo Google blokuje możliwość odpalenia części testów na egzemplarzach przedpremierowych, więc wrócimy do tego, kiedy będą mogła je już zrobić), ale w codziennym użytkowaniu zmiana jest subtelna, żeby nie powiedzieć trudna do odnotowania.

Jeśli chodzi o te lepsze strony, Pixel 10a oferuje bardzo przyzwoite zaplecze komunikacyjne z 5G (i eSIM), trójzakresowym 2,4/5/6 GHz WiFi 6e, Bluetooth 5.3, NFC, USB 3.2 czy nawigacją GPS (L1+L5), GLONASS, GALILEO, Beidou, QZSS i NavIC. To teraz te gorsze, smartfon wciąż nie zawsze reaguje tak sprawnie, jak byśmy tego chcieli czy musi pomedytować przy odpalaniu aplikacji, szczególnie jeśli zrzucimy ma na głowę wiele zadań jednocześnie. Na szczęście nieco lepiej niż poprzednik radzi sobie z ciepłem, bo temperatura obudowy w okolicach 70% benchmarku AnTuTu nie przekracza 35,5 stopnia. Temperatury CPU i baterii w spoczynku też są niższe i wynoszą odpowiednio 25,5 i 26,1 stopnia, a zaraz po wykonaniu tego benchmarku 38 oraz 34,8 stopnia. Smartfon nie jest jednak wolny od throttlingu termicznego, CPU Throttling Test pokazuje spadek do 68% wydajności już po niecałych 6 minutach i co więcej w czasie 15 min testu wydajność nawet na moment nie odbija.   

Google Pixel 10a - możliwości fotograficzne

Ja to już gdzieś widziałam… no tak, w Pixelu 9a, bo możliwości fotograficzne to kolejny aspekt nowości Google, przy której producent uznał, że bez sensu cokolwiek zmieniać. Za możliwości fotograficzne Pixela 10a ponownie odpowiadają więc kamerka przednia 13 MP (f/2.2, 96°) oraz podwójny zestaw na pleckach, na który składają się obiektyw główny 48 MP (f/1.7, 82°) z OIS oraz obiektyw ultraszerokokątny 13 MP (f/2.2, 120°). Niemniej jak pisałam przy recenzji poprzednika, Amerykanie potrafią w AI w aparatach, działające zarówno pasywnie, jak i aktywnie, więc niedostatki obiektywów nadrabiają algorytmy sztucznej inteligencji.

Z tych drugich mamy ciekawy tryb Dodaj mnie, który pozwala połączyć dwa zdjęcia w jedno, np. jeśli nie mamy pod ręką osoby, która zrobiłaby nam grupową fotkę, Najlepsze ujęcie (Pixel po zrobieniu zdjęcia automatycznie wyszuka podobne i połączy je w jedno zdjęcie, na którym każdy obecny na fotografii wygląda najlepiej) czy funkcję Fotoasystenta, który używa Gemini do odczytywania poziomu oświetlenia, oferowania sugestii oraz pomagania w znalezieniu najlepszego ujęcia i oświetlenia. Ale nie oszukujmy się, użytkownicy nie lubią, kiedy producenci co roku sprzedają im to samo, często za większe pieniądze i udają, że to nowości, więc nawet najlepsze AI może nie wystarczyć.

Wracając jednak do efektów zdjęciowych, obiektyw główny jest naprawdę w porządku jak na tę półkę cenową, dostarczając zdjęcia wysokiej jakości, pełne detali i przyjemnych dla oka kolorów, nawet w trudniejszych warunkach. W niektórych sytuacjach nieco doskwiera jednak brak teleobiektywu, bo cyfrowe powiększenie nawet przy minimalnych wartościach potrafi krzyczeć, że "grzebało tu AI" oraz mocno przeciętnej jakości obiektyw ultraszerokokątny, który odstaje szczególnie mocno w idealnych okolicznościach oświetleniowych. 

Aplikacja aparatu też wygląda identycznie jak w innych modelach serii 9, tzn. po jej włączeniu dostajemy łatwy dostęp do wszystkich obiektywów, a między różnymi trybami (Portret, Panorama, Tryb nocny) przełączamy się przesuwając prawo-lewo. Dodatkowe opcje znajdziemy jednak w lewym i prawym dolnym rogu ekranu, jako dwa osobne przyciski ustawień, a nie w formie paska czy ściąganej belki u góry, co nie jest najwygodniejszą opcją. A jeśli chcemy nakręcić film, to musimy się najpierw przełączyć na nagrywanie i dopiero wtedy zyskujemy dostęp do trybów wideo.

 

Jeśli chodzi o nagrywanie, to możemy liczyć na maksymalnie 4K w 60 klatkach albo FHD w 30 klatkach jeśli chcemy skorzystać ze stabilizacji aktywnej: 

Google Pixel 10a - oprogramowanie i bateria

Software

Jak pisałam przy okazji Pixela 10 Pro, tegoroczne edycje smartfonów Google debiutują z nową wersją systemu, czyli Androidem 16, a producent gwarantuje długie 7-letnie wsparcie dla swoich urządzeń, zarówno w zakresie systemu, jak i aktualizacji bezpieczeństwa. I nie inaczej jest w przypadku Pixela 10a, więc po włączeniu telefonu w oczy od razu rzuca się Material 3 Expressive, czyli najnowsza odsłona systemu wizualnego Material Design, która zdaniem Google jest bardziej funkcjonalna i intuicyjna, a do tego lepiej wygląda i pozwala na więcej opcji personalizacji. 

I trudno z tym dyskutować, bo nowy system jest przejrzysty, łatwo znaleźć tu wszystkie potrzebne opcje, mamy aktualizacje na żywo z niektórych aplikacji czy automatyczne grupowanie powiadomień pochodzących z jednej aplikacji. Nie zabrakło również klasyków, jak Zakreśl, by wyszukać wywoływanego przez przytrzymanie środkowego przycisku nawigacyjnego czy innych opcji z zakresu sztucznej inteligencji, choć wciąż jesteśmy pod tym względem pokrzywdzeni, bo większość najciekawszych opcji, jak Magic Cue czy tłumaczenie rozmów na żywo Voice Translate nie jest dostępna w Europie lub nie obsługuje polskiego języka.

Warto też wspomnieć, że Google zdecydowało się tymczasowo usunąć z Pixeli funkcję Daily Hub (takie podsumowanie dnia jak w iPhone'ach), która podobno wymagało dopracowania i do dziś nic się w temacie nie zmieniło - opcja ta zaginęła w akcji. Na szczęście w tym roku tańsza seria urządzeń Amerykanów nie jest dodatkowo pokrzywdzona przez brak połączeń satelitarnych i możemy z nich korzystać w Polsce. Jak pisałam już poprzednio, Pixele mają nawet specjalny poradnik korzystania z nich, który krok po kroku wyjaśnia co i jak. 

Mamy też Gemini w nowej wersji, z którym możemy nie tylko popisać ale i pogadać, przy okazji udostępniając np. obraz z kamery, żeby dowiedzieć się więcej o oglądanych rzeczach. Google chwali się, że można w ten sposób uzyskać wskazówki na temat aranżacji mieszkania czy obiadu na podstawie składników w spiżarni. To naprawdę przydatne, bo dostajemy taką zaawansowaną odsłonę Obiektywu Google, z którą można w miarę naturalnie porozmawiać. Jest też NotebookLM, czyli asystent analiz informacji, który na podstawie dostarczonych danych (pliki, strony, filmy YouTube itd.) jest w stanie przygotować transkrypcje, uporządkować materiały i zaproponować ich podsumowanie tekstowe lub audio. 

Bateria

Czas pracy na baterii Google Pixel 9a był dla mnie przyjemnym zaskoczeniem, bo mowa o nawet dwóch dniach całkiem intensywnego korzystania. I ponownie nie ma na co narzekać, chociaż na bezpośrednie porównanie przyjdzie czas, kiedy będę już mogła zainstalować na testowanej "dziesiątce" odpowiednie oprogramowanie. Niemniej akumulator ma dokładnie taką samą pojemność 5100 mAh, a producent zdecydował się nawet nieco przyspieszyć ładowanie i teraz możemy liczyć na 30W przewodowo i 10W, więc nasza typowa ładowarka 60 W PD3.0 potrzebowała na to niecałe półtorej godziny.

Google Pixel 10a - ocena i opinia

No nie jest dobrze, bo mówiąc zupełnie szczerze, już dawno nie widziałam smartfona, który tak bardzo jak Google Pixel 10a przypomina poprzednika. Owszem, jest to większy branżowy problem i nie bez przyczyny często przestrzegamy przed kupowaniem nowych modeli co roku czy nawet co dwa lata, bo w tym czasie naprawdę niewiele się zmienia i zakup nowości naprawdę trudno uzasadnić. Bo ile w codziennym użytkowaniu tak naprawdę zmienia nieco poprawiona jasność ekranu (zwłaszcza że wyjściowo była już bardzo w porządku) czy ładowanie skrócone o kilkanaście minut?

Ile w codziennym użytkowaniu tak naprawdę zmienia nieco poprawiona jasność ekranu (zwłaszcza że wyjściowo była już bardzo w porządku) czy ładowanie skrócone o kilkanaście minut? Niewiele.

 Test Google Pixel 10 Pro. Czy tu zmieniło się coś poza liczbą w nazwie?

Tak, jest też nowa wersja Androida, możliwość wykonywania alarmowych połączeń satelitarnych czy nieco bajerów od AI w aplikacji aparatu, który w przypadku obiektywu głównego robi do tego naprawdę dobre fotki. Ba, jest nawet świetny ekran OLED i przyjemna dla oka stylistyka, ale…  Pixel 10a dziedziczy również słabości poprzednika, z autorskim układem Google na czele, który nie dość, że odstaje od konkurencji, to jeszcze ma poważny problem z throttlingiem termicznym. I te grube ramki wokół ekranu - ja wiem, że można powiedzieć, że szybko przestaniemy zwracać na to uwagę, ale w zestawieniu z rynkowymi rywalami wygląda to jak propozycja sprzed wielu lat. Aktualnie testuję też nowość realme, której recenzję przeczytacie na stronie w połowie marca - startuje w tej samej półce cenowej i choć tam producent też postawił częściowo na odzysk podzespołów, to wydajnościowo inna bajka i jeszcze dostajemy teleobiektyw. A ocena dla Pixela 10a? Wrócimy do tematu po "odblokowaniu" benchmarków.

 

Google Pixel 10a - opinia:

 Google Pixel 10a - zalety:

  • jasny OLED z przyjemnymi kolorami
  • czas pracy na baterii 
  • zaplecze komunikacyjne
  • czysty Android z 7-letnim wsparciem
  • obiektyw główny
  • wodo- i pyłoszczelność IP68

 Google Pixel 10a - wady:

  • grube ramki wokół ekranu
  • przycisk zasilania nad regulacją głośności
  • mało pamięci RAM
  • aparat ultraszerokokątny odstaje od głównego
  • wolne ładowanie
  • wydajność i throttling termiczny
  • zmian względem poprzednika ze świecą szukać
  • wysoka cena

 

*Cena (na dzień publikacji): 2399/2799 PLN (128/258 GB) 

Gwarancja: 24 miesiące

 

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

GOOGLE

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test Google Pixel 10a, czyli znowu dostajemy więcej tego samego
 0