Test obudowy SilentiumPC Armis AR7 – Nowe logo, nowa jakość

Test obudowy SilentiumPC Armis AR7 – Nowe logo, nowa jakość

Z grubsza montaż podstawowych podzespołów w obudowie Armis AR7 jest bardzo prosty. Duża ilość miejsca we wnętrzu pozwala na niezakłócone manipulowanie rękoma i narzędziami, a także swobodne ułożenie kabli, nawet bez szczególnej staranności. Co ważne, przewód EPS może zostać bezproblemowo przeprowadzony już po instalacji płyty głównej. To samo tyczy się chłodzenia procesora, które, dzięki dużemu otworowi w tacce płyty głównej, również nie narzuca żadnej hierarchii złożenia komputera. Problemy natury ergonomicznej pojawiają się dopiero przy korzystaniu z mechanizmów, nazwijmy to tak, drugiego rzędu. Podpięcie okablowania do 2,5-calowych nośników zainstalowanych w obrębie tacki bywa uciążliwe, z uwagi na zbyt małą odległość oddzielającą dysk od tacki. Mało tego, aby w ogóle przykręcić dysk do osłony klatki, należy klatkę lub osłonę, na czas instalacji, wymontować. Ale wszystko to, obiektywnie patrząc, to ledwie drobnostki. Koniec końców ciężko sobie wyobrazić, by w obudowie kosztującej niespełna 300 złotych ktokolwiek próbował umieścić cztery lub więcej SSD-ków. Większość konfiguracji ograniczy się raczej do pojedynczego SSD i HDD, a te można bez trudu ulokować w klatce, w dolnej komorze. I złożyć kompletny zestaw w mniej niż pół godziny.

Złożona platforma testowa w SilentiumPC Armis AR7:

Test obudowy SilentiumPC Armis AR7

Test obudowy SilentiumPC Armis AR7

Komentarze do: Test obudowy SilentiumPC Armis AR7 – Nowe logo, nowa jakość