Test Philips 34B2U3600C. Stacja dokująca, MultiView i ultrapanorama w jednym


Test Philips 34B2U3600C. Stacja dokująca, MultiView i ultrapanorama w jednym

Ostatni test monitora marki Philips ukazał się na naszym portalu blisko 10 lat temu. To w branży technologicznej, a szczególnie w segmencie wyświetlaczy, praktycznie inna epoka. Pora więc nadrobić zaległości, bo na nasz warsztat wpadł model Philips 34B2U3600C, skierowany do osób, które szukają dużego ultrapanoramicznego ekranu do pracy i rozrywki. Nie jest to co prawda gamingowy sprzęt (choć wykazuje pewien potencjał w tym aspekcie, do czego jeszcze wrócimy), ale ma to być raczej dość uniwersalny monitor z naciskiem na wielozadaniowość i produktywność. Sprawdźmy zatem, jak radzi sobie w codziennym użytkowaniu, zarówno w pracy biurowej, jak i przy multimediach i grach oraz czy jego cena odpowiada oferowanym możliwościom.

Philips 34B2U3600C to monitor skierowany do osób, które szukają dużego ultrapanoramicznego ekranu do pracy i rozrywki.

Philips 34B2U3600C

Klasycznie zacznijmy od specyfikacji. Philips 34B2U3600C to ultrapanoramiczny monitor o przekątnej 34 cali i rozdzielczości UWQHD (3440 × 1440 pikseli), wyposażony w zakrzywioną (1500R) matrycę VA, co powinno gwarantować wysoki kontrast, ale producent obiecuje także dobrą reprodukcję kolorów z pokryciem obszaru gamutu NTSC na poziomie 104% i sRGB 120% (na stronie produktowej widnieje także informacja o 10-bitowej matrycy z opcją 12-bitowego przetwarzania, ale w rzeczywistości jest to klasyczny 8-bitowy wyświetlacz wspomagany przez FRC). Panel oferuje odświeżanie na poziomie 120 Hz i czas reakcji 4 ms GtG, a nawet wsparcie dla techniki Adaptive Sync, więc jak już wspomnieliśmy, powinien całkiem nieźle wypadać także w gamingowych zastosowaniach. Monitor obsługuje również standard HDR10, ale tutaj nie liczymy na wiele ze względu na jasność na poziomie tylko 300 cd/m² i brak niezależnych stref wygaszania (FALD). To jednak nie wszystko, bo Philips 34B2U3600C/00 oferuje również przełącznik KVM i stację dokującą z USB-C PD 90 W i RJ45, a ciekawostką jest technologia MultiView, która umożliwia aktywne podłączenie dwóch urządzeń i jednoczesne wyświetlanie obrazu z każdego z nich, dzięki czemu można na przykład sprawnie wykonywać w tym samym czasie wiele zadań na komputerze stacjonarnym i notebooku.

Specyfikacja Philips 34B2U3600C
Przekątna matrycy 34''
Rozdzielczość natywna 3440 x 1440 pikseli
Częstotliwość odświeżania 120 Hz; 48 - 120 Hz VRR
Gęstość pikseli 109,68 ppi
Typ panelu VA
Powłoka matrycy Antiglare, Hard coating (3H)
Maksymalna jasność 300 cd/m
Kontrast statyczny 3500:1
Kąty widzenia 178/178 st.
Czas reakcji (GtG) 4 ms
Pivot nie
VESA tak, 100x100
Złącza 1x DisplayPort 1.4, 1x HDMI 2.1, 2x USB 3.2 Gen1 typu A, 1 USB typu C (Power delivery 90W, LAN, USB v.3.2), LAn (1 Gb) KVM
Waga 10,41 kg (z podstawą)

Tu dochodzimy do ceny. Philips 34B2U3600C kosztuje w polskich sklepach ok. 1550 zł i trzeba przyznać, że to nie mała kwota jak na tego typu monitor, bo za podobne pieniądze możemy kupić model o nieco lepszej specyfikacji, podobnymi dodatkowymi elementami (włącznie z KVM, USB-C i LAN) i nawet z częstotliwością odświeżania 240 Hz. Propozycja Philipsa może jednak mieć przewagę w innych aspektach, więc nie oceniajmy sprzętu po okładce, a raczej specyfikacji.

Budowa zewnętrzna i wykonanie

Monitor przychodzi zapakowany w szary karton z uproszczonymi grafikami produktowymi, a środku zabezpieczony jest kartonowymi wytłoczkami zamiast styropianem, co ewidentnie jest nowym "ekotrendem" w branży. Doceniamy za to fakt, że pudełko posiada uchylne wieko, dając nam łatwiejszy dostęp do środka, A tam oprócz podstawy i ramienia samego wyświetlacza znajdziemy także kabel zasilający, HDMI, DisplayPort i USB-C – USB-C i dokumentację. Montaż jest zaś błyskawiczny i beznarzędziowy, bo wymaga jedynie przykręcenia podstawy za pomocą szybkośrubki oraz instalacji ramienia na zatrzask. Następnie podpinamy kable do zasilania oraz komputera i jesteśmy gotowi do pracy.

Philips 34B2U3600C

Jeśli chodzi o design, producent nie silił się na wybitną oryginalność i Philips 34B2U3600C/00 wygląda jak wiele innych ultrapanoramicznych monitorów, które mieliśmy okazję testować w ostatnich latach. Oznacza to czarną obudowę wykonaną z lekko chropowatego plastiku (ten niestety potrafi łapać tłuste odciski palców i trudno się go czyści). ramki boczna i górna są relatywnie smukłe (trzeba brać jeszcze pod uwagę martwą czarną strefę wokół ekranu), ale dolna wydaje się przesadnie gruba jak na dzisiejsze standardy. Płaska podstawa jest za to praktyczna i nie zabiera zbyt wiele miejsca na biurku. Minimalistyczny tylny panel z prążkowanym wzorem prezentuje się schludnie, a generalnie wzornictwo określić można mianem minimalistycznego. Jakość wykonania, w tym spasowanie elementów i zastosowanych materiałów, wydaje się solidna, ale to tak naprawdę ocenić można po dłuższym użytkowaniu niż tygodniowe testy. 

Philips 34B2U3600C

Bardzo przypadła nam też do gustu zastosowana tu powłoka antyodblaskowa, ponieważ producentowi udało się znaleźć kompromis między widocznością w nasłonecznionym pomieszczeniu a odczuwalnym kontrastem. Co równie ważne, panel bardzo łatwo się czyści. Warto nadmienić, że w przypadku 34-calowego sprzętu o proporcjach ultrawide, zakrzywiona konstrukcja ma jak najbardziej sens i realnie wpływa na poprawę doznań podczas użytkowania. Szczególnie że zakrzywienie jest tu większe od typowego (1500R), ale można było się nawet pokusić o jeszcze większe (np. 1200R lub nawet 1000R), co jeszcze pogłębiłoby immersję. 

Philips 34B2U3600C

Jeśli zaś chodzi o obsługę OSD, to niestety Philips 34B2U3600C stawia na mniej praktyczne i wygodne przyciski, zamiast wielokierunkowy dżojstik. Te umieszczono na dolnej krawędzi po prawej stronie i posiadają oznaczenia na froncie. Na plus zaliczyć trzeba fakt, że działają bardzo płynnie i przyjemnie klikają, ale i tak wolelibyśmy kontroler. Jeśli zaś chodzi o ergonomię podstawy, to pozwala ona na pochylenie (30° w górę;5° w dół), regulację wysokości (zakres 180 mm) i obrót na boki (180 stopni w obu kierunkach), więc jest naprawdę dobrze. Wiele konstrukcji ultrawide pozwala bowiem jedynie na zmianę pochylenia. Stabilność konstrukcji, jak na tak duży monitor, jest zadowalająca, a nie zabrakło też możliwości wymiany ramienia na inne, zgodne ze standardem VESA 100, co umożliwia m.in. zawieszenie sprzętu na ścianie czy wymianę ramienia. 

Philips 34B2U3600C

W większości porty umieszczono klasycznie równolegle do matrycy, we wnęce, co utrudnia dostęp do nich, szczególnie przy tak szerokiej konstrukcji. Po prawej stronie znajdziemy gniazdo zasilające i przełącznik Power, a po lewej po jednym HDMI 2.0 i DisplayPort 1.4 Do tego otrzymujemy złącze USB typu C (Power Delivery 90 W, DisplayPort), USB-B do passthrough, dwa USB 3.2 Gen 1 i gigabitowy LAN. To jednak nie koniec, ponieważ na lewym boku umieszczono dodatkowo złącze audio minijack (3,5 mm) oraz kolejne dwa USB 3.2 Gen 1, w tym jedno z obsługą szybkiego ładowania. Co istotne, USB-C może tu pełnić rolę stacji dokującej, bo jest zdolne do jednoczesnego przesyłania sygnału obrazu, połączenia z komputerem i sieci LAN (to oznacza, że laptop nie musi nawet posiadać takiego gniazda). 

Philips 34B2U3600C

To może być szczególnie przydatne przy wykorzystaniu przełącznika KVM, dzięki któremu możemy podłączyć do niego klawiaturę, myszkę i słuchawki, a następnie drugi komputer lub ewentualnie laptop, cały czas korzystając z tych samych peryferiów. Producent wspomina jednak o SmartKVM, bo przeciwieństwie do tradycyjnego wbudowanego przycisku monitora KVM, inteligentny KVM umożliwia przełączanie między źródłami za pomocą kliknięcia przycisku na klawiaturze. Gdy wszystkie urządzenia są prawidłowo podłączone, użytkownicy mogą łatwo przełączać się między źródłami, klikając trzykrotnie klawisz „Ctrl”, co jest dużo wygodniejszym rozwiązaniem. 

Philips 34B2U3600C

Monitor posiada także wbudowane głośniki stereo (2x 5 W), które jak na monitorowe nie grają tak źle. Przeważnie takie rozwiązania wypadają bardzo słabo, tymczasem tu jest całkiem znośnie (choć nie powiedzielibyśmy jeszcze, że dobrze) i głośniki sprawdzą się nie tylko do odtwarzania dźwięków systemowych. 

Menu ekranowe (OSD)

Jeśli zaś chodzi o menu ekranowe, to w większości monitorów wygląda ono bardzo podobnie, a różnice sprowadzają się głównie do kilku opcji i doboru kolorów. Philips 34B2U3600C nie jest tu wyjątkiem. Oznacza to typowe OSD w formie rozgałęziającego się drzewka, utrzymane w szaro-turkusowym kolorze. Poszczególne opcje są sensownie pogrupowane, a sama nawigacja przebiega sprawnie (menu działa naprawdę płynnie). Z funkcji wartych wyróżnienia warto wskazać choćby możliwość emulacji gamutu sRGB czy SmartImage, gdzie do wyboru mamy kilka predefiniowanych trybów obrazu:

  • EasyRead – pomaga poprawić czytelność aplikacji tekstowych, takich jak e-booki w formacie PDF. Ten tryb wykorzystuje algorytm, który zwiększa kontrast i ostrość granic tekstu.
  • Office – poprawia czytelność tekstu i zmniejsza jasność, co zwiększa czytelność i zmniejsza zmęczenie oczu.
  • Zdjęcie – łączy nasycenie kolorów, dynamiczny kontrast i poprawę ostrości, aby wyświetlać zdjęcia i inne obrazy z naciskiem na przejrzystość i żywe kolory.
  • Film – zwiększa jasność, pogłębia nasycenie kolorów, dynamiczny kontrast i zapewnia niesamowitą ostrość. Ten tryb wyświetla każdy szczegół w ciemniejszych obszarach obrazu, nie rozmywając kolorów.
  • Gra - redukuje nierówne krawędzie szybko poruszających się obiektów na ekranie i zwiększa współczynnik kontrastu.
  • Ekonomiczny – dostosowuje wartości jasności i kontrastu oraz precyzyjnie dostraja podświetlenie.
Philips 34B2U3600C

Kolory i kontrast

Philips 34B2U3600C wyposażony został w 8-bitowy panel VA (z możliwością 10-bitowego przetwarzania za sprawą FRC). W przypadku najpopularniejszego gamutu sRGB sprzęt pomiarowy zanotował 97,4% pokrycie dla gamutu sRGB, charakteryzujące się jednocześnie całkowitą objętością równą 123,3% tejże przestrzeni. Jeśli zaś chodzi o inne popularne standardy, to możemy liczyć na pokrycie 81,5% gamutu Adobe RGB przy objętości 84,9% oraz odpowiednio 82% i 87,3% dla standardu DCI P3. Otrzymujemy więc monitor o całkiem szerokim gamucie, który domyślnie zapewnia przyjemny dla oka obraz z nasyconymi barwami.

Pokrycie gamutów: sRGB, Adobe RGB, DCI-P3

Ustawienia domyślne:

  • Punkt bieli: 7040K
  • Jasność bieli: 299 cd/m²
  • Jasność czerni: 0,1111 cd/m²
  • Kontrast rzeczywisty: 2697:1

Fabrycznie monitor ma ustawioną luminancję na 80%, co przekłada się na wysoką jasność bieli 249 cd/m² dla bieli, a także 0,1111 cd/m² dla czerni, co daje kontrast na poziomie 2697:1, czyli wyraźnie niższy od deklarowanych 3500:1. To nieco rozczarowujące, bo nawet współczesne IPS-y potrafią osiągać wyższy kontrast. Temperatura bieli jest zawyżona, gdyż wynosi 7040K, co sprawia, że biel wpada w niebieskie odcienie. Przyczepić można się też do fabrycznej kalibracji pod kątem odwzorowania kolorów, bo średni błąd Delta E dla sRGB wynosi co prawda tylko 2,51, ale maksymalny już aż 9,96. Nieźle wypada za to przebieg gammy lokalnej.

Delta E dla: sRGB, Adobe RGB i DCI-P3

philips

Po aktywowaniu trybu sRGB średni błąd Delta E dla tego gamutu spada do 1,54, ale maksymalny wciąż pozostaje wysoki, bo kolorymetr odnotował wartość 7,69 dla czystego niebieskiego. Temperatura czy kontrast nie uległy zaś istotnej poprawie. 

philips

Kalibracja i profilowanie

  • Jasność: 30
  • Kontrast: 50
  • RGB: 99, 95, 95

Monitor jest dość podatny na kalibrację i profilowanie, co pozwala uporać się z większością jego wad w zakresie odwzorowania kolorów. Na starcie zmniejszyliśmy jasność do 30%, co przełożyło się na pożądaną wartość 120 nitów, a następnie ścięliśmy nastawy RGB, szczególnie zielonego koloru, co umożliwiło uzyskanie neutralnej temperatury bieli w okolicach 6500 K. To pozwoliło obniżyć średni błąd Delta E do zaledwie 0,62, choć w przypadku czystego niebieskiego wciąż pozostajemy na relatywnie wysokim poziomie (6,43). Do tego przy tak dużej korekcie niektórych barw trzeba się liczyć z bandingiem, ale generalnie efekt jest zadowalający.

philips
philips

HDR

Wypada też powiedzieć parę słów o wsparciu HDR. Monitor oferuje podstawową obsługę tego standardu (HDR400), więc ma on bardziej charakter teoretyczny niż praktyczny i jeśli ktoś poważnie myśli o szerokim zakresie tonalnym, to musi zdecydować się na model o wyższej szczytowej jasności, najlepiej ze strefowym wygaszaniem FALD (albo po prostu OLED). Trzeba też mieć na uwadze, że technologia ta w przypadku PC wciąż pozostawia sporo do życzenia i potrafi zaskakiwać nieprzewidywalnymi problemami. Ostatecznie więc wsparcie dla szerokiego zakresu tonalnego w tym produkcie nie wpływa znacząco na jego ocenę i jego brak nie byłby dużą stratą.

Kąty widzenia

Zastosowana w modelu Philips 34B2U3600C matryca VA oferuje kąty widzenia typowe dla tej technologii, a więc wyraźnie lepsze niż w przypadku paneli TN, ale jednocześnie zauważalnie słabsze od rozwiązań IPS czy OLED. Producent deklaruje standardowe 178° zarówno w pionie, jak i w poziomie, jednak w praktyce, zwłaszcza przy zakrzywionej konstrukcji, są to wartości czysto teoretyczne. Przy umiarkowanym odchyleniu obraz zachowuje poprawną kolorystykę i nie wykazuje istotnych przekłamań barw, natomiast stopniowo zauważalna staje się utrata kontrastu. Do około 50° w obu płaszczyznach nie powoduje dyskomfortu podczas codziennej pracy. Dopiero przy większych kątach czerń wyraźnie traci głębię i zaczyna przyjmować jaśniejsze, szarawe odcienie.

Na korzyść monitora działa zakrzywiona matryca, która sprawia, że krawędzie ekranu znajdują się bliżej użytkownika, co w pewnym stopniu maskuje typowe ograniczenia kątów widzenia paneli VA podczas użytkowania jednoosobowego. Z drugiej strony konstrukcja ta w naturalny sposób preferuje siedzenie na wprost ekranu, przez co komfort oglądania z boku, np. w przypadku pracy kilku osób lub wspólnego seansu, jest wyraźnie ograniczony. W praktyce jednak, przy typowym scenariuszu biurkowym, kąty widzenia Philipsa 34B2U3600C należy ocenić jako w pełni akceptowalne dla tej klasy matrycy.

Podświetlenie

Philips 34B2U3600C wyposażono w podświetlenie oparte na diodach W-LED, które wspierane jest przez technologię Flicker-free, czyli mówiąc wprost otrzymujemy zasilanie przetwornicą prądu stałego, które eliminuje męczący efekt migotania obrazu i weryfikacja smartfonem z aparatem rejestrującym obraz slow-mo potwierdza ten fakt. Producent podaje jasność monitora jako 300 cd/m², co jest dość skromną wartością jak na dzisiejsze standardy. Nam udało się zmierzyć na domyślnych ustawieniach w SDR maksymalnie 328 cd/m2, więc jest trochę lepiej. Minimalna wartość na domyślnych ustawieniach to z kolei 43 cd/m², więc w tym aspekcie nie można temu modelowi niczego zarzucić. Słabo w testowym egzemplarzu wypada za to jednorodność podświetlenia, ponieważ zanotowaliśmy odchylenia powyżej 20% (lewy dolny narożnik). Oczywiście trzeba cały czas mieć na uwadze, że jest to kwestia w dużej mierze zależna od testowanej sztuki, więc różnice pomiędzy kolejnymi egzemplarzami mogą być większe. Oczywiście nie obyło się też bez typowego dla tego typu monitorów chmurzenia, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej (warto jednak wziąć pod uwagę, że fotografia potęguje efekt). 

Rzeczywista jasność względem ustawień w OSD (tryb domyslny użytkownika)
100% 328 cd/m2
90% 293 cd/m2
80% 249 cd/m2
70% 224 cd/m2
60% 199 cd/m2
50% 172 cd/m2
40% 145 cd/m2
30% 118 cd/m2
20% 90 cd/m2
10% 68 cd/m2
0% 43 cd/m2
Philips 34B2U3600C

Gaming (120 Hz / Adaptive Sync / input lag)

Philips 34B2U3600C oczywiście nie jest monitorem stricte gamingowym, ale patrząc na jego specyfikację, trudno odmówić mu potencjału w tym aspekcie. Otrzymał on bowiem panel o częstotliwości odświeżania 120 Hz z deklarowanym czasem reakcji 4 ms (GtG), kilkustopniowym dopalaczem (overdrive) i obsługą technologii synchronizacji adaptacyjnej. Jeszcze niedawno modele o podobnych parametrach sprzedawane były w segmencie dla graczy, więc byliśmy niezmiernie ciekawi, jak wypada on w tego typu zastosowaniach. Niestety matryce VA generalnie nie uchodzą za najszybsze i ta opinia znajduje potwierdzenie w tym przypadku - pomiary czasu reakcji to potwierdzają. Jednak podbijając overdrive na drugi poziom (Szybszy), widać poprawę i choć smużenie na kontrastowych elementach wciąż jest wyraźne, to jednak nie wypada to wcale gorzej, niż na wielu innych typowo gamingowych modelach VA. 

Jeśli więc dołożymy do tego obsługę Adaptive Sync, czyli techniki eliminującej efekt rozrywania obrazu i stuttering (ta bez problemów działa zarówno na kartach NVIDII, jak i AMD) oraz naprawdę niski input lag (poniżej 4 ms), to okazuje się, że 34B2U3600C może być naprawdę uniwersalnym monitorem, gdzie po godzinach pracy możemy rozerwać się w ulubionych tytułach (choć w typowo e-sportowych strzelankach nastawionych na rywalizację lepiej postawić na coś szybszego). 

Philips 34B2U3600C

Pobór mocy

Na koniec tradycyjnie sprawdzamy, ile mocy monitor pobiera w skrajnych warunkach. Modele LCD najwięcej „prądu” pobierają wtedy, gdy wyświetla białe tło, a jego jasność ustawiona jest na maksimum. Pomiar wykonany watomierzem Whitenergy EKO w takich warunkach pozwala na wskazanie zapotrzebowania szczytowego, które nie zostanie przekroczone podczas codziennego użytkowania. Nie mniej ważne jest zużycie energii w stanie czuwania, kiedy panel jest wygaszony i teoretycznie nie wykonuje żadnej pracy, ale jednocześnie nie został odcięty od gniazdka sieciowego. Jak zatem wypada w tym elemencie Philips 34B2U3600C? W przypadku maksymalnego poboru wartość 36,6 W jest miłym zaskoczeniem, ale w stanie czuwania pobiera 1,2 W, co z kolei jest wyraźnie wyższą wartością od konkurencji (choć nie będzie to miało istotnego przełożenia na rachunki za prąd).

Opinia i ocena

Philips 34B2U3600C to monitor, który bardzo wyraźnie celuje w użytkownika produktywnego, pracującego z wieloma oknami jednocześnie i oczekującego możliwie uniwersalnego narzędzia do codziennych zadań. Ultrapanoramiczny format 21:9 w połączeniu z rozdzielczością UWQHD i dość wyraźnym zakrzywieniem 1500R realnie zwiększają komfort pracy biurowej, programowania, obróbki treści czy korzystania z kilku aplikacji równolegle. W tym scenariuszu monitor sprawdza się bardzo dobrze i trudno mieć do niego poważniejsze zastrzeżenia. Mocną stroną testowanego modelu jest bez wątpienia funkcjonalność. Obecność złącza USB-C z Power Delivery 90 W, portu LAN oraz przełącznika KVM sprawia, że Philips 34B2U3600C może z powodzeniem pełnić rolę stacji dokującej, co w praktyce znacząco ogranicza liczbę kabli na biurku i ułatwia pracę z więcej niż jednym komputerem. Na plus zapisać trzeba również szeroki zakres regulacji podstawy.

Mocną stroną testowanego modelu jest bez wątpienia funkcjonalność i wszechstronność.

Philips 34B2U3600C

Po zastosowanej matrycy VA spodziewaliśmy się co prawda wyższego kontrastu (ten element jest przecież jednym z głównych atutów tej technologii) i nieco lepszej fabrycznej kalibracji, ponieważ temperatura bieli jest zawyżona, a maksymalne błędy Delta E potrafią być wysokie. Na szczęście monitor dobrze reaguje na kalibrację i po ręcznej korekcie jest w stanie zaoferować bardzo przyzwoite odwzorowanie kolorów. Słabszą stroną pozostaje jednorodność podświetlenia, która w testowym egzemplarzu wypada przeciętnie, co przy tej klasie cenowej może być pewnym rozczarowaniem. Także wsparcie dla HDR, mimo obecności standardu HDR10, ma w praktyce charakter czysto symboliczny. Niska jasność szczytowa i brak lokalnego wygaszania sprawiają, że tryb ten nie wnosi realnej poprawy. 

Philips 34B2U3600C

Pozytywnie zaskakuje jednak gamingowy potencjał tego monitora, bo odświeżanie 120 Hz, Adaptive Sync i niski input lag pozwalają na komfortową rozgrywkę po godzinach, choć ograniczenia matrycy VA w zakresie czasu reakcji sprawiają, że nie jest to monitor dla najbardziej wymagających graczy. Największym problemem Philipsa 34B2U3600C pozostaje jednak cena. Przy kwocie około 1550 zł konkurencja oferuje modele o lepszych parametrach, choć 34B2U3600C wciąż ma swoje argumenty, jak choćby MultiView czy SmartKVM, dlatego przyznajemy ocenę 7,5/10. 

Philips 34B2U3600C

Philips 34B2U3600C - opinia

 Philips 34B2U3600C - zalety:

  • Format 21:9 w połączeniu z rozdzielczością UWQHD i dość wyraźnym zakrzywieniem 1500R
  • 120 Hz w biurowym monitorze
  • Adaptive Sync
  • Jakość wykonania
  • USB-C z Power Delivery 90 W i DP 
  • Bardzo ergonomiczna podstawa i ramię
  • Przełacznik KVM
  • MultiView
  • LAN
  • Wbudowane głośniki

 Philips 34B2U3600C - wady:

  • Fabryczna kalibracja mogłaby być nieco lepsza
  • Jasność i kontrast niższe od deklarowanego
  • Równomierność podświetlenia matrycy pozostawia nieco do życzenia
  • Cena mogłaby być niższa

Cena (na dzień publikacji): ok. 1550 zł (kup w Media Expert lub x-kom)

Gwarancja: 36 miesięcy

 

Sprzęt do testów dostarczył:

philips

 

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test Philips 34B2U3600C. Stacja dokująca, MultiView i ultrapanorama w jednym
 0