Test płyty głównej Gigabyte GA-Z270-Gaming K3. Tanio i dobrze?

Test płyty głównej Gigabyte GA-Z270-Gaming K3. Tanio i dobrze?

Gigabyte GA-Z270-Gaming K3 to jedna z ciekawszych płyt głównych LGA 1151 na chipsecie Z270. Charakteryzuje ją przede wszystkim powściągliwość w aplikowaniu dodatków, co przekłada się na całkiem niezłą opłacalność na tle konkurentów. Jeśli o tę skromność chodzi, to przejawia się na każdym możliwym kroku. W pudełku nie znajdziecie rozbudowanej armady dodatków, a najbardziej użytecznym z akcesoriów będą po prostu kable SATA. To jednak wciąż zestaw w zupełności wystarczający do użytkowania zakupionego produktu, także nie sądzę, by były jakieś powody do narzekań w tej półce cenowej. Specyfikacja daleka jest od imponującej, ale ponownie dzisiejszy bohater udostępnia wszystko, co będzie potrzebne lwiej części nabywców. Testowany model posiada niezłe zintegrowane audio, złącze M.2 dla wysokowydajnych SDD, trzy porty PCI-Express 3.0 (niestety dwa elektrycznie x4), a także obsługuje USB 3.1. Czy przeciętny użytkownik będzie potrzebował czegoś więcej? Szczerze powiedziawszy, to nie sądzę. Wyniki testów mówią same za siebie, zarówno w pomiarach wydajności podsystemu dyskowego, jak i tych rzeczywistych GA-Z270-Gaming K3 sprawuje się znakomicie, w niczym nie ustępując dużo droższym Aorusom. Zużycie energii stoi na odpowiednio niskim poziomie, zaś czas bootowania jest najszybszy w stawce - ex aequo z płytami firmy ASUS. Również do wyników podkręcania procesora trudno mieć jakieś zastrzeżenia, pod tym względem jest po prostu bardzo dobrze.

Testowana płyta to produkt o dobrym współczynniku ceny do oferowanych możliwości. Powinni się nią zainteresować nabywcy szukający konstrukcji z segmentu średniego, która niekoniecznie musi umożliwiać budowanie konfiguracji Multi-GPU.

Skoro wymieniłem już liczne zalety, to teraz pora skupić się na pewnych wadach, które ujawniły testy. Tak samo jak w przypadku dotychczas testowanych płyt Z270 od Gigabyte, także i tu OC pamięci wypadło niezbyt imponująco. Co prawda GA-Z270-Gaming K3 zdołał nieco poprawić wynik Aorusów, ale uzyskane 3600 MHz to wciąż rezultat o "oczko" lub dwa niższy od starszych konstrukcji tegoż producenta. Mimo wszystko nie jest to złe osiągnięcie, porównywalne chociażby do najlepszych płyt MSI, lecz nie ulega chyba wątpliwości, że jest pole do poprawy. O pewnych niedostatkach wczesnych wersji firmware wspominałem już na poprzednich stronach niniejszej publikacji, ale warto o nich przypomnieć. Oczywiście nie da się zaprzeczyć, że inżynierowie Gigabyte są ich świadomi, czego dowodem jest rozwiązanie problemu ze zbyt wysokim poborem prądu pod obciążeniem. Nie do końca prawidłowo działające Turbo Boost to drugie istotne niedociągnięcie, które teraz czeka na naprawę. O ile aplikowanie najwyższego dostępnego mnożnika odblokowanym procesorom nie jest niczym złym dla końcowego odbiorcy, o tyle w ogóle niedziałające Turbo (przynajmniej w niektórych modelach) już tak. Mam nadzieję, że i z tym firma upora się w najbliższym czasie i niedopracowanie UEFI będziemy mogli uznać za historię. W zasadzie uważam, że Gigabyte niepotrzebnie zabrał się za zmiany w dobrze funkcjonującym rozwiązaniu, ale najwidoczniej był ku temu jakiś bliżej nieokreślony powód. Tak czy inaczej, takie sprawy po prostu trzeba dokładnie opisywać.

Pozostaje jeszcze kwestia ceny, którą przyjdzie Wam zapłacić za GA-Z270-Gaming K3. Tak jak wcześniej wspomniałem, konstrukcja ta charakteryzuje się całkiem przyzwoitym współczynnikiem opłacalności na tle większości modeli na Z270. W dniu publikacji opisywana płyta była dostępna już od około 600 złotych, co jest kwotą porównywalną do niedawno testowanej ASRock Z270 Killer SLI. Biorąc pod uwagę, że oba te modele są wobec siebie bardzo konkurencyjne i mają pewne wady i zalety (lepsze audio i USB 3.1 w konstrukcji Gigabyte, obsługa SLI i mostek SLI HB w ASRocku), to nie da się jednoznacznie polecić jednej z nich zamiast konkurenta. Wszystko zależy tutaj od wymagań konkretnego nabywcy i tego, czego oczekuje od sprzętu. Planujący budowanie konfiguracji SLI bez wątpienia powinni swoje oczy kierować ku Z270 Killer SLI, z kolei pozostali raczej w kierunku GA-Z270-Gaming K3. W tym wszystkim trudno jednak zapomnieć o poprzedniku głównego bohatera artykułu, czyli modelu GA-Z170-Gaming K3. Za ten ostatni przyjdzie Wam zapłacić około 540 złotych, a więc znacznie mniej od nowszego wcielenia. Paradoks jest tym silniejszy, że odmiana na Z270 nie wnosi niczego nowego w zakresie funkcjonalności, a jedynie nieco bardziej stonowaną kolorystykę oraz nowsze wersje niektórych układów, czego nabywca i tak nie odczuje w praktyce. Płyty na Z270 są po prostu bez wyjątku zauważalnie droższe od odpowiedników na starszym chipsecie i należy mieć to na uwadze podczas zakupów. Jeśli zaś o końcową ocenę chodzi, to przyznaję cztery gwiazdki, na które płyta Gigabyte uczciwie zapracowała w testach.

 

Gigabyte GA-Z270-Gaming K3

Dobre możliwości podkręcania CPU, niskie zużycie energii, bardzo szybki czas bootowania, przyzwoite zintegrowane audio, wysokie wyniki w testach wydajności, dwie kości BIOS-u, podświetlenie LED...

...ale bez RGB, nie do końca dopracowany BIOS, OC pamięci mogłoby być lepsze, brak wyświetlacza kodów POST

Cena (na dzień 22.02.2017) : około 600-610 złotych

Gwarancja: 36 miesięcy

Ten produkt zakupisz w:   https://www.morele.net/plyta-glowna-gigabyte-ga-z270-gaming-k3-z270-ddr4-hdmi-dvi-d-atx-975996/

 

Sprzęt do testów dostarczył:

Pokaż / Dodaj komentarze do: Test płyty głównej Gigabyte GA-Z270-Gaming K3. Tanio i dobrze?

 0