Test ZOTAC GAMING GeForce RTX 2080 AMP. Średni Turing w najlepszym wydaniu

Test ZOTAC GAMING GeForce RTX 2080 AMP. Średni Turing w najlepszym wydaniu

Warunki testu temperatur ZOTAC GAMING GeForce RTX 2080 AMP

Wszystkie odczyty podczas testów ZOTAC GAMING GeForce RTX 2080 AMP były dokonywane przy wykorzystaniu niezmienionej platformy testowej, obudowa była zamknięta i postawiona obok biurka, podobnie jak u większości użytkowników. Temperatura w pomieszczeniu wahała się w zakresie 23-24 °C. Do wykonania pomiarów posłużyło oprogramowanie MSI Afterburner w wersji 4.6.0 Beta 9. Test w spoczynku polegał na uruchomieniu wychłodzonego komputera i 10-minutowym okresie wyświetlania pulpitu, przy minimalnym zużyciu zasobów. Z kolei test pod obciążeniem to 15-minutowa rozgrywka w grze Wiedźmin 3: Dziki Gon. Wartości widniejące na wykresach są najwyższymi spośród zarejestrowanych.

Tak jak wcześniej wspomniałem, recenzowana karta ZOTAC nie wspiera półpasywnej pracy wentylatorów, tak więc w spoczynku, do spółki z wcześniej testowanym innym modelem tego producenta, jest najchłodniejszą konstrukcją w stawce. Natomiast pod obciążeniem wykorzystany system chłodzenia ma szansę pokazać pełnię możliwości, nie pozostawiając złudzeń konkurentom. Zaledwie 62 °C to naprawdę świetny wynik i warto dodać, że dwa pierwsze wentylatory pracowały z prędkością około 45% (~1600 RPM), natomiast ostatni był cały czas ustawiony na minimalną wartość (29%, co przekłada się na circa 1100 RPM). W efekcie, generowany hałas był minimalny. Jest to zdecydowanie najlepsza pod względem chłodzenia karta graficzna generacji Turing spośród wszystkich, jakie dotąd miałem okazję sprawdzić w boju.

Warunki testu poboru prądu ZOTAC GAMING GeForce RTX 2080 AMP

Do sprawdzenia zużycia energii ZOTAC GAMING GeForce RTX 2080 AMP posłużył watomierz Voltcraft Energy Logger 4000F, charakteryzujący się klasą dokładności na poziomie ±1% oraz przetwornikiem True RMS. Ta ostatnia cecha zapewnia pomiar rzeczywistej wartości skutecznej, czyli faktycznie pobieranej przez urządzenie, a nie średniej podawanej przez tanie mierniki. Napięcie w sieci elektrycznej to oczywiście 230 V, natomiast częstotliwość 50 Hz. Wszelkie wartości na wykresach odnoszą się do kompletnej platformy testowej. Ze względu na wysoką klasę sprzętu pomiarowego, w obu przypadkach wahania wskazań okazały się bardzo niewielkie, w zasadzie nieprzekraczające kilku watów. Dlatego też jako odczyt właściwy przyjmuję wartość najczęściej pojawiającą się na wyświetlaczu watomierza.

Pomiar dokonywany jest podczas rozgrywki, a nie w aplikacjach syntetycznych typu Furmark. Wynik reprezentuje realne użytkowanie karty. Zużycie energii wzrośnie w najbardziej wymagających syntetykach, dlatego dobierając zasilacz na podstawie poniższych wykresów, warto dodać 100-150 W.

Zgodnie z oczekiwaniami, pobór prądu jest bardzo podobny do wcześniej testowanej GeForce RTX 2080, produkcji GIGABYTE. Zarówno na ustawieniach fabrycznych, jak i po podkręceniu dystans między tymi dwoma kartami jest niewielki, wynosząc maksymalnie 10 W. Natomiast odnośnie spoczynku warto jeszcze podkreślić fakt, że pomiar wykazał zauważalną obniżkę zapotrzebowania na energię elektryczną po zaktualizowaniu sterowników do wersji 346.81. Związane jest to oczywiście z problemami, w zakresie energooszczędności w trybach niskiego obciążenia, na które cierpiały wczesne wersje oprogramowania. Różnica 6 W wynika z dwóch czynników: ograniczenia szybkości PCI-Express do 1.1 (przy sterownikach 411.51 minimalnym trybem było 2.0), a także niższych zegarów pamięci VRAM.

Komentarze do: Test ZOTAC GAMING GeForce RTX 2080 AMP. Średni Turing w najlepszym wydaniu