Czy PUBG ma szansę podbić esportowy rynek?

Czy PUBG ma szansę podbić esportowy rynek?

Przejdźmy do pierwszego zagadnienia, które pewnie zna każdy z grających w PUBG. Mowa oczywiście o… błędach, bugach, niedokładnościach, wadach, ułomnościach, niedoróbkach, defektach, niedopatrzeniach i mógłbym tak wymieniać bez końca – tyle ile synonimów, tyle glitchy znajdziemy w Playerunknown’s Battlegrounds. Świat gry jest naprawdę duży, dodatkowo w jednym czasie na serwerze znajduje się aż do 100 osób – co więc może pójść nie tak? Okazuje się, że wszystko. W grze nie brakuje błędów i przekonał się o tym każdy, kto spędził na serwerach PUBG chociaż godzinkę. Leci krew, a przeciwnik dalej ma sto punktów życia? Tekstury nie do końca chcą współpracować? Wasza postać się gdzieś zaklinowała? Czy może motocykl, na którym jechaliście, uderzył w kamień wielkości dłoni i wybuchł? Takich sytuacji jest mnóstwo, a to wszystko oczywiście pogłębia fakt grania na różnym sprzęcie – o tym też nie można zapominać, duża ilość graczy ma problem, chociażby z załadowaniem się mapy na samym początku, co kompletnie uniemożliwia rozgrywkę.

Przed PUBG daleka droga, aby mógł stać się produkcją esportową – póki co błędy w rozgrywce to skutecznie uniemożliwiają

Czy PUBG ma szansę podbić esportowy rynek?

 

Nie czepiajmy się jednak optymalizacji, wiadomo – na turniejach gracze i tak korzystają z najlepszego sprzętu. Jednak o dziwo nawet na wysokiej klasy jednostkach występuje sporo niedogodności takich jak spadki FPS, chociaż to jeden z najmniejszych problemów. Tak jak wspomniałem, pomijając aspekt tego, na czym gramy, sama produkcja obfituje w całą gammę soczystych bugów i glitchy. Wyobraźcie sobie sytuacje, gdzie dwóch profesjonalistów rozgrywa finał ważnego turnieju o naprawdę wysoką stawkę, nagle jeden z nich doświadcza takiej sytuacji jak na powyższym filmie. Niestety w rywalizacji na takim poziomie, gdzie w grę wchodzą pieniądze sponsorów, organizacji oraz poświęcony czas zawodników, nie ma miejsca na tego typu rzeczy. To tak jakby podczas biegu na 100 metrów jednemu z zawodników ustawić wcześniej metę. Każdy ma mieć równe szanse, więc tego typu błędy są niedopuszczalne.

Oczywiście, PUBG jest jednym z pionierów gatunku Battle Royal, a więc nie możemy wymagać doskonałości od samego początku. Wszystkie wspomniane błędy da się oczywiście wyeliminować, jednak jak długo będzie to trwało i czy w międzyczasie nie pojawią się nowe problemy albo inne konkurencyjne tytuły, jest jedną wielką zagadką. Nie mówię również, że inne produkcje są wolne od wad – oczywiście nawet największe esportowe tytuły czasem muszą zmagać się z pewnymi niedoskonałościami, jednak występuje to w znacznie mniejszej skali oraz autorzy są w stanie rozwiązać problemy zazwyczaj po jednej aktualizacji, więc rzadkim zjawiskiem jest występowanie tak zwanych game braeking bugs. W przypadku PUBG rzadkością jest natomiast trafienie na rozgrywkę pozbawioną błędów. Są jednak szanse, że to się zmieni, więc temat bugów na pewno w przyszłości nie skreśla PlayerUnknown’s Battlegrounds jako produkcji esportowej.

Komentarze do: Czy PUBG ma szansę podbić esportowy rynek?