Top 10 kontynuacji, na które czekamy zbyt długo

Top 10 kontynuacji, na które czekamy zbyt długo

Top 10 kontynuacji, na które czekamy zbyt długo

Gry wideo to świat, którym rządzą wielkie marki. Produkcje, które na przestrzeni lat zdobyły stałe grono odbiorców i potrafią iść z duchem czasu, utrzymują na powierzchni ogromne firmy. By marka była żywa, co jakiś czas musi się w niej ukazywać coś nowego. Nie zawsze się to jednak udaje, choć bywa, że to przemyślane działanie, a nie efekt np. spadku zainteresowania wśród graczy. W tym zestawieniu wymienimy sobie sequele, na które czekamy zdecydowanie zbyt długo. Trudno oszacować szanse na to czy je kiedyś dostaniemy, gdyż główną stałą sytuacji na rynku jest to, że ciągle się zmienia. Gdyby jednak okazało się, że zagramy w te sequele w najbliższym czasie, to myślę, że nikt by nie narzekał. Większości z tych tytułów nigdy nie zapowiadano, ale kto zabroni nam marzyć? 

 

10. Legacy of Kain: Soul Reaver 3

Bywa, że nie da się sensownie wytłumaczyć braku popularności pewnych serii, jednym z takich przypadków jest Legacy of Kain. Mroczna saga o wampirach pełna mistycyzmu, pytań o naturę boskości i o chęci władzy była powolutku wygaszana. Jej kolejne części miały coraz więcej trudności z tym, by docierać do nowych odbiorców, a Crystal Dynamics jak już dopadło się do licencji Tomb Raider to stworzyło tytuł, o którym wszyscy mówili (i grali). Po tym, jaką wpadką okazało się Marvel’s Avengers i po średnio przyjętym Shadow of the Tomb Raider (robionym przez inny zespół), możliwe, że jest jeszcze światełko nadziei np. na nowego Soul Reavera. W swoich czasach była to przecież seria uznawana za wzór pod względem nowatorstwa rozgrywki i dojrzałego podejścia do tematu. A wampirów potraktowanych na serio po prostu nigdy dosyć. 

 

9. Burnout 4

Criterion to studio, które swego czasu przeżyło wspaniałą przygodę. Od nieznanej nikomu ekipy, która po prostu zrobiła szybkie wyścigi, po ludzi wykupionych przez Electronic Arts, robiących najbardziej wybuchowe kraksy w historii. Przy Burnout 3 zrobili niesamowitą paczkę pompujących adrenalinę wyzwań i dopalaczy, Burnout Paradise podzieliło ludzi na tych, którym podoba się otwarte miasto i tych, którzy wolą ścigać się po zamkniętych trasach. I niestety, kolejnej odsłony nigdy już nie zobaczyliśmy. Od 2008 roku nie pojawiło się też nic co, równie dobrze pokazywałoby kraksy przy pełnej prędkości. I choć arcade’owych wyścigów nie brakuje, to Burnot był tylko jeden. Oby powrócił. Tryb Crash polegający na tworzeniu rekordowych karamboli to coś zbyt unikatowego, by o nim zapomnieć. 

 

8. Metroid Prime 4

Nintendo to firma o wielu obliczach, jedno z nich to niezatrzymująca się produkcja kolejnych części Mario i Zeldy, drugie to konieczność czekania wiele lat na pewne powroty. I choć w przypadku takich tytułów jak Wario, Kid Icarus, Pikmin czy StarFox to nie dziwi, to jednak opieszałość w przygotowywaniu kolejnego Metroid Prime po prostu zaskakuje. Ten tytuł ma przynajmniej to do siebie, że został zapowiedziany. Problemy z procesem produkcyjnym (prace nad grą rozpoczynano od nowa co najmniej raz), który wisi nad marką tej skali, budzą jednak spory niepokój. Trudno przypomnieć sobie tytuł, przy którym Nintendo tak bardzo i tak długo próbowało znaleźć odpowiednią formę. To przecież mistrzowie przenoszenia swoich serii na kolejne sprzęty, tym razem coś jednak nie wychodzi. Miejmy nadzieję, że fani Samus Aran wkrótce będą mogli odłożyć swe obawy na bok i przeżyją kolejną rewelacyjną przygodę na obcych planetach.

 

Pokaż / Dodaj komentarze do: Top 10 kontynuacji, na które czekamy zbyt długo

 0