Polecane karty graficzne - podsumowanie 2018 roku

Polecane karty graficzne - podsumowanie 2018 roku

Podsumowanie 2018 roku na rynku kart graficznych

Patrząc chłodnym okiem na rynek kart graficznych, nietrudno dojść do wniosku, że od dłuższego czasu dzieje się na nim stosunkowo niewiele, chociażby w porównaniu do tego, co mamy okazję obserwować w temacie procesorów. Nie jest tajemnicą poliszynela, że sytuację, od momentu debiutu generacji Pascal, możemy określić jako teatr jednego aktora. W segmencie wysokim karty rozdaje NVIDIA, podczas gdy AMD stanowi tylko tło, co jakiś czas co prawda próbując przełamać hegemonię zielonych, ale robiąc to nieskutecznie. W efekcie, jedyną premierą 2018 roku, która związana była z nową technologią, okazały się karty graficzne NVIDIA GeForce RTX. Produkty generacji Turing wyróżniają się m.in. zastosowaniem kości pamięci GDDR6, wyraźnie podnoszących dostępne pasmo względem starszych GDDR5X, a także przejściem na proces technologiczny 12 nm FinFET, który jednak nie przyniósł poprawy w zakresie upakowania tranzystorów, przez co nowe układy charakteryzują się dużymi rozmiarami. NVIDIA postawiła również na techniki DLSS (ang. Deep Learning Super-Sampling) oraz śledzenia promieni (ang. ray-tracing), mające zapewnić poprawę jakości obrazu i/lub wydajności. Na chwilę obecną ich wykorzystanie w grach jest, delikatnie mówiąc, niewielkie, gdyż możemy je obserwować w akcji wyłącznie w Final Fantasy XV (DLSS) oraz Battlefield V (ray-tracing). Czy w przyszłości takich tytułów będzie wyraźnie więcej, czas pokaże. Wracając do rodziny Turing, jako pierwsze zadebiutowały GeForce RTX 2080 oraz RTX 2080 Ti, zaś w późniejszym czasie dołączyła do nich RTX 2070. Po bardziej obszerne informacje na ich temat zapraszam do zalinkowanych testów.

Rok 2018 na rynku kart graficznych nie był tak ciekawy jak w przypadku procesorów. Dostaliśmy akceleratory generacji NVIDIA Turing, a także sporą porcję odgrzanych kotletów.

Polecane karty graficzne - podsumowanie 2018 roku

Déjà vu w obu obozach

W kończącym się roku pojawiło się za to całkiem sporo odgrzanych produktów, z mniej lub bardziej zmienioną specyfikacją. Zaczynając od obozu zielonego, NVIDIA wprowadziła nową wersję GeForce GT 1030, wykorzystującą wyraźnie wolniejszą pamięć DDR4, zamiast poprzednio stosowanej GDDR5, co przełożyło się na niemal trzykrotne obcięcie przepustowości VRAM i wynikającą z tego obniżkę, i tak już niezbyt dobrej, wydajności. Krok ten można opisać co najwyżej jako dziwny i niezrozumiały, a także szkodliwy dla konsumentów, ale fakt pozostaje faktem - taki właśnie produkt trafił na rynek. Dostaliśmy także GeForce GTX 1050 w wersji 3 GB, posiadającej identyczną liczbę jednostek cieniujących oraz teksturujących jak wariant z dopiskiem Ti, ale za to z obciętą szyną pamięci, ze 128 do 96 bitów, co wprost wynika ze wspomnianej pojemności VRAM. Z tym ostatnim faktem wiąże się jeszcze jedna sprawa - z 32 jednostek ROP aktywne pozostały tylko 24 sztuki. Końcowych efektem przytoczonych zmian była wydajność często plasująca nowy wariant pomiędzy standardowym GeForce GTX 1050 a szybszym GTX 1050 Ti, ale zdarzały się również przypadki, gdzie osiągi były niższe od wariantu 2 GB. Na horyzoncie widać także modele GeForce GTX 1060 oraz GTX 1070 wyposażone w pamięć GDDR5X, jednak kiedy dokładnie trafią do polskich sklepów, trudno mi jednoznacznie wywnioskować. Z kolei u AMD dostaliśmy kartę Radeon RX 590, będącą przyspieszoną wersją RX 580. Czerwoni postanowili przejść na proces 12 nm, podobnie jak to uczynili w przypadku procesorów Pinnacle Ridge, co pozwoliło na znaczące przyspieszenie zegara rdzenia graficznego, aczkolwiek kosztem (również wyraźnego) zwiększenia poboru prądu.

Polecane karty graficzne - podsumowanie 2018 roku

Kryptowalutowy szał i obecne ceny

Zasadniczo można więc powiedzieć, że na rynku kart graficznych, pomijając segment wysoki, gdzie NVIDIA zaatakowała Turingami, działo się stosunkowo niewiele. Dużo ciekawszym zagadnieniem był więc wpływ kryptowalutowego szału na dostępność poszczególnych modeli oraz ich koszt zakupu. Jak zapewne wszyscy dobrze pamiętacie, w związku z rekordowymi cenami Bitcoina, a także alternatywnych rozwiązań tego typu, wiele osób widziało w omawianym przedsięwzięciu szansę na łatwy zarobek. Stąd też masowo budowane oraz rozbudowywane były tzw. kopalnie kryptowalut, wykorzystujące karty graficzne do procesu "wydobycia" (miningu) nowych monet. Przez dłuższy czas sytuacja było do tego stopnia poważna, że owa grupa odbiorców była w stanie wchłonąć każdą ilość akceleratorów, która trafiała na rynek. W efekcie, dostępność w sklepach dla standardowych nabywców, chcących na zakupionej karcie po prostu pograć, stała na bardzo niskim poziomie, przez co ceny poszybowały do absurdalnych poziomów. Na szczęście, wspomniana sytuacja to już przeszłość, głównie za sprawą może nie załamania się rynku kryptowalut, lecz znaczącego spadku ich wartości, co zaczęło stawiać opłacalność "wydobycia" pod znakiem zapytania, a także pojawienia się dedykowanych urządzeń przeznaczonych do miningu. W chwili pisania materiału ceny sklepowe są już na bardzo atrakcyjnym poziomie, co z pewnością stanowi duży plus dla osób składających nowe zestawu lub ulepszających posiadane komputery. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że łatwo można za niewielkie pieniądze nabyć wydajną kartę graficzną pochodzącą z rozbiórki koparki, klasy przykładowo GeForce GTX 1080 czy Radeon RX Vega 56/64. Oczywiście jeśli nie przeraża Was fakt, że sprzęt ten pracował przez dłuższy czas 24/7. Osobiście nie miałbym z tym problemów, szczególnie jeśli karta byłaby wciąż na gwarancji, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że podejścia do tematu są skrajnie różne.

Pokaż / Dodaj komentarze do: Polecane karty graficzne - podsumowanie 2018 roku

 0