Agony... niech to piekło pochłonie - recenzja gry

Agony... niech to piekło pochłonie - recenzja gry

Bohaterem naszego dzisiejszego spotkania jest Agony, czyli survival horror od Madmind Studio, które korzystając z sezonu wakacyjnego, postanowiło zabrać nas w podróż do piekła, pomimo tego, że konkurencja była tam już w ubiegłym roku i mocno się na tym przejechała. Tak, piję tu do Inner Chains od Telepath's Tree, które wprawdzie dosłownie nie nazywa świata swojej gry “piekłem”, ale ta wędrówka po mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy (albo jak tam chcecie to sami interpretować) jest z pewnością... piekielnie zła. Z Agony mamy niestety powtórkę z rozrywki i ponownie nie pomaga tu fakt, że pracownicy studia tworzyli wcześniej takie gry, jak Tom Clancy's The Division, Sniper: Ghost Warrior 2 czy nawet Wiedźmin 3: Dziki Gon. No dobra, teraz z pewnością domyśliliście się już, że granie w Agony nie było dla mnie przyjemnością, więc pozostaje mi tylko odpowiedzieć na pytanie dlaczego.

Autor: Karolina Majchrzak

Kiedy w ciągu jednego roku dwa polskie studia deweloperskie wydają dwa różne “demoniczne” tytuły, to nie może być przypadek i mam ochotę zapytać, gdzie ta dobra zmiana? :)

Zacznijmy od małej afery związanej z premierą gry, która sprawia, że w ogóle odechciewa się sięgać po ten tytuł. Okazuje się bowiem, że sami twórcy w niego nie wierzą i w związku z kiepskim przyjęciem na rynku (chociaż produkcja i marketing zwróciły się podobno już po 3 dniach obecności gry na Steam) postanowili  przygotować “prawdziwą” nieocenzurowaną wersję, której mamy się spodziewać za ok. 3 miesiące. Nie da się ukryć, że marketingowo wygląda to fatalnie, bo osoby, które już zakupiły Agony, mogą poczuć się oszukane (choć mają dostać nową wersję z maksymalną zniżką albo za free), a reszta graczy z pewnością wcale po grę nie sięgnie, ale kto by się tym przejmował. Zresztą wystarczy przeczytać wydane na tę okazję oświadczenie (całość TUTAJ), w którym Madmind Studio zrzuca winę za niepowodzenie na jedną z osób odpowiedzialnych za design, otwarcie przyznaje, że chcąc przypodobać się graczom konsolowym, sztucznie wydłużyło grę z 5 do 10 godzin, źle wytłumaczyło niektóre mechaniki gameplayu, miało problem z wypełnieniem gry odpowiednią zawartością czy ignorowało feedback zespołów testerskich, które sugerowały m.in. zmianę daty premiery i tym podobne - trochę słabo, co?

Komentarze do: Agony... niech to piekło pochłonie - recenzja gry