Recenzja gry The Crew 2 – Wyścigi radosne, choć dalekie od perfekcji

Recenzja gry The Crew 2 – Wyścigi radosne, choć dalekie od perfekcji

Ostatnio w świecie gier nastała taka dziwaczna moda, aby wszystko, co tylko się da, czynić maksymalnie internetowym i społecznościowym. Patrząc na kalendarz premier, można nawet odnieść wrażenie, że klasyczne historie dla pojedynczego gracza, z wielowątkową fabułą i ciekawie zarysowanymi postaciami, zeszły gdzieś na drugi plan, a pozycje pokroju Call of Duty: Black Ops 4Fallout 76 czy Metal Gear Survive stanowią tego doskonały przykład. Kiedyś wydawało mi się, że winą za taki stan rzeczy należy obarczać deweloperów, którzy w erze dominacji grafiki nad fabułą poszukują oszczędności, wybierając, jak to się mówi, mniejsze zło. Bynajmniej - współczesny gracz po prostu preferuje tytuły nastawione na sieciowy multiplayer, czy to z uwagi na możliwość rywalizacji z innymi czy potencjalnie dłuższy czas zabawy, o czym dobitnie uświadamiają wielomilionowe społeczności tzw. gier esportowych, do których można zaliczyć chociażby Counter-Strike: Global Offensive czy World of Tanks, nie wspominając już o bijących rekordy popularności Battle Royale. Nic więc dziwnego, że każdy deweloper i wydawca pragnie uszczknąć kawałek tortu dla siebie. W najnowszym rozdaniu padło na The Crew 2, czyli sukcesora wydanej w 2014 roku, przez Ubisoft, zręcznościówki z samochodami w roli głównej. Przy czym, jak się już pewne domyślacie, nie jest to klasyczny sequel, a jedynie coś na kształt duchowego spadkobiercy, tym razem stawiającego niemalże wyłącznie na rozgrywkę sieciową. Co z tego wyszło?

Autorzy The Crew 2 wcześniej pracowali m.in. nad świetnym Test Drive Unlimited i nie gorszym Need for Speed: Porsche 2000, co sugeruje, że znają się na rzeczy jak mało kto, choć akurat pierwsza część tytułowej serii do liderów nie należy.

The Crew 2 – Recenzja gry

Na początek - metryczka. Za The Crew 2 odpowiada studio Ivory Tower, a więc dokładnie ta sama ekipa, która przed czterema laty popełniła część pierwszą. Tym samym nie są to branżowe ogórki, zwłaszcza, że wybrani członkowie zespołu pracowali wcześniej m.in. nad świetnym Test Drive Unlimited oraz Need for Speed: Porsche 2000. Niemniej jednak, nie da się ukryć, w gronie wymienionych produkcji to właśnie najświeższa zebrała najgorsze noty. Pierwsze The Crew okazało się tytułem bardzo chaotycznym w całym swym zamyśle, jakby autorzy usilnie chcieli wrzucić do jednego wora absolutnie wszystkie pomysły, często na przekór logice. Z jednej strony miała być to gra na modłę klasycznego TDU, a więc zręcznościowe wyścigi z otwartym światem, stawiające dodatkowo wyraźnie na kampanię fabularną, której czas przejścia szacowano na około 30 godz., z drugiej zaś - reklamowano system comiesięcznych wyzwań i funkcje społecznościowe. Wprawdzie zadbano jednocześnie o możliwość błyskawicznego przejścia z trybu jedno- do wieloosobowego, ale z jakiegoś powodu i tak zdecydowano się na zmuszenie użytkowników do zachowania stałego połączenia z siecią. Ostatecznie stworzono takiego, brzydko mówiąc, mieszańca, który, uwzględniwszy szereg problemów technicznych z serwerami i samą grą, nie przekonał ani fanów tradycyjnych arcade'ówek, ani osób prących w stronę wieloosobowej rywalizacji. I choć sporo błędów naprawiono w późniejszych DLC, to jednak, mnie osobiście przynajmniej, debiutancki tytuł Ivory Tower po dziś dzień kojarzy się głównie z niespełnionymi oczekiwaniami.

Nowa odsłona przynosi sporą rewolucję. Kompletnie zrezygnowano z jakiejkolwiek głębszej otoczki fabularnej, zamiast tego otrzymujemy aż trzy rodzaje pojazdów do poprowadzenia. Są to: samochody, łodzie motorowe i samoloty akrobacyjne.

The Crew 2 – Recenzja gry

Ale w przypadku nowej odsłony ma być zupełnie inaczej. Teraz już nikt nie stara się twierdzić, że mamy do czynienia z pozycją jakkolwiek fabularną, dla samotnego gracza. Wprost przeciwnie - The Crew 2 w przenośni i poniekąd dosłownie jest placem zabaw, którego odwiedziny mają każdorazowo wprowadzać w stan beztroski, niczym zakończenie roku - gimbusa. Zrezygnowano, na rzecz prostego systemu zdobywania rozgłosu, z miałkiej historii o współpracującym z policją kierowcy. Zamiast tego otrzymujemy możliwość sterowania nie tylko samochodami, ale także łodziami motorowymi i samolotami akrobacyjnymi, z czego wszystkie przewidziane wyzwania podzielono pomiędzy cztery grupy zainteresowań, zwane trochę (bardzo) nieprecyzyjnie rodzinami motoryzacyjnymi. Są to: profesjonaliści, kierowcy uliczni, rajdowcy oraz freestyle'owcy. Główny cel rozgrywki stanowi natomiast osiągnięcie statusu ikony, do czego wymagane jest uzyskanie odpowiednio wysokiej liczby punktów (tutaj: obserwatorów) u każdej z rodzin, a cały ten ekosystem, wraz z inspirowanym Stanami Zjednoczonymi światem, nosi nazwę Motornation. Proste, ale czy nie nazbyt nużące na dłuższą metę? Cóż, właśnie tutaj do głosu mają dość wspomniane wcześniej aspekty społecznościowe, np. tryb kooperacji dla ośmiu osób, system powtórek rejestrujący do 10 min rozgrywki wstecz czy, wreszcie, obiecywana różnorodność wyzwań. Macie piaskownicę i zabawki, a teraz bawcie się do woli - tak brzmi spersonifikowane The Crew 2.

Recenzowana produkcja, docelowo, ma być grą na długie lata. Autorzy już teraz deklarują regularne jej wsparcie i cały szereg zupełnie darmowych(!) DLC, na czele z dodatkiem uzupełniającym grono sterowalnych pojazdów o poduszkowce.

Inna sprawa, że jest to piaskownica w pewnym stopniu niekompletna, bez wszystkich docelowych zabawek. Ivory Tower już na starcie obiecuje rozbudowę standardowej listy około 250 samochodów o 22 nowe modele, wydawane w comiesięcznych paczkach, po dwa, a także trzy rozszerzenia większego kalibru, w tym dodanie poduszkowców i nominalnie nieobecnego trybu PvP. Co istotne, wszystkie te dobrodziejstwa mają trafić do graczy nieodpłatnie. Ciężko jednak nie ulec wrażeniu, że takie rozbicie cyklu wydawniczego ma przedłużyć żywotność produkcji. Zamiast wyciągnąć od razu wszystkie asy z rękawa, deweloper ewidentnie chce dawkować przyjemności, skłaniając odbiorców The Crew 2 do pozostania z tym tytułem przez wiele kolejnych miesięcy. W każdym szaleństwie tkwi oczywiście jakaś metoda, aczkolwiek trochę dziwnie patrzy się na sieciowe wyścigi pozbawione możliwości bezpośredniej rywalizacji z innymi graczami, a pamiętamy, że najnowszy racer wchodzi na grunt zdominowany przez pieczołowicie dopracowany i niewątpliwie udany tytuł, jakim jest Forza Horizon 3. Niemniej, aby fragmentaryzacja mogła jakkolwiek wpłynąć na końcowe wrażenia, samo środowisko musi być dopracowane na tyle, by po prostu chcieć w nim przebywać. Ja już teraz mogę zdradzić, że najnowszej produkcji firmowanej logiem Ubisoftu daleko do ideału, pod wieloma względami, co jednak, trochę paradoksalnie, akurat w tym przypadku nie musi oznaczać jednogłośnej klęski. Ale przejdźmy wreszcie do rzeczy.

Komentarze do: Recenzja gry The Crew 2 – Wyścigi radosne, choć dalekie od perfekcji