Recenzja Watch Dogs: Legion – wszyscy jesteśmy hakerami

Recenzja Watch Dogs: Legion – wszyscy jesteśmy hakerami

Podsumowanie

Watch Dogs: Legion to produkcja pełna sprzeczności i mocno nierówna. W mojej ocenie miała ogromny potencjał, aby być jednym z najgłośniejszych i najlepszych tytułów tego roku, ale Ubisoft bał się zaryzykować. Ciekawy i przede wszystkim coraz bardziej aktualny temat inwigilacji i wielkich korporacji nie został odpowiednio wykorzystany. Twórcy woleli zadziałać w sposób bezpieczny, zachowawczy, a przez to nudny. Zabrakło komuś tak zwanych jaj, żeby powiedzieć: „Zaróbmy to! Nie bójmy się! Bądźmy odważni”. Przecież ta gra mogła mieć ciekawą i wciągającą fabułę, różnorodne misje, a przede wszystkim szokujące, a wręcz kontrowersyjne momenty, które na długo zapadłyby graczom w pamięć. Wierzę, że było na to wszystko miejsce i jest na to też odpowiedni czas, pomimo trwającej sytuacji na świecie, tym bardziej że Legion debiutuje w bardzo gorącym momencie, tuż obok Assassin’s Creed: Valhalla, konsol nowej generacji i Cyberpunk 2077. Bycie przeciętnym w takim gronie to za mało.

Twórcom gry zabrakło odwagi, aby stworzyć grę ciekawszą, a może nawet kontrowersyjną.

Watch Dogs: Legion - recenzja

 Recenzja Star Wars: Squadrons – W kosmosie słychać tylko Piu Piu

A tym właśnie jest Watch Dogs: Legion – grą przeciętną, co najwyżej poprawną z mnóstwem słabszych i kilkoma lepszymi elementami. Zawodzi przede wszystkim fabuła, która jest bardzo naiwna, uproszczona, sztampowa, a momentami wręcz głupia. Jednak przede wszystkim w żaden sposób nie wciąga i nie sprawia, że za wszelką cenę chce się ją poznać do końca. Średnio sprawdza się też element, który miał wyróżniać tę produkcję na tle innych, czyli możliwość rekrutowania praktycznie każdego mieszkańca Londynu. Niby są oni różnorodni, niby mają odmienne umiejętności, ale każdy z nich jest jednocześnie nijaki i płaski. Sam proces rekrutacji też niemal zawsze wygląda tak samo lub co najmniej bardzo podobnie. Podobnie z misjami, które sprowadzają się do tego samego i tylko własna inwencja sprawia, że możemy je przechodzić na wiele różnych sposobów. Natomiast świetnie prezentuje się Londyn, który jest bardzo klimatyczny i aż ma się ochotę go zwiedzać. Graficznie gra nie zachwyca, ale jest poprawna, a muzycznie da się w niej znaleźć kilka perełek. Watch Dogs: Legion testowałem w wersji na PC, ale gra wyszła również na PlayStation 4 i Xbox One, a za kilka dni będzie dostępna także na PlayStation 5 i Xbox Series X/S.

Watch Dogs Legion

 Bardzo klimatyczny Londyn, możliwość przechodzenia misji na różne sposoby, przyzwoita graficznie, kilka muzycznych perełek

 Nudna i naiwna fabuła, płascy bohaterowie bez wyrazu, powtarzalne misje, model jazdy, rekrutacja zawsze wygląda tak samo, sporo błędów

Cena na dzień publikacji: 199,00 PLN (PC), 219 PLN (PS4, XOne)

Recenzja na podstawie wersji PC

Pokaż / Dodaj komentarze do: Recenzja Watch Dogs: Legion – wszyscy jesteśmy hakerami

 0