Test ASUS Maximus IX Apex - płyta główna do zadań specjalnych

Test ASUS Maximus IX Apex - płyta główna do zadań specjalnych

Płyty główne przeznaczone stricte do podkręcania stanowią raczej dość wąski wycinek oferty poszczególnych producentów. Żeby uniknąć nieporozumień, pisząc o podkręcaniu nie mam tutaj na myśli podnoszenia mnożnika procesora o kilka "oczek" w domowym zaciszu, lecz ekstremalny overclocking z wykorzystaniem niekonwencjonalnych środków chłodzenia. Są to warunki wybitnie niesprzyjające sprzętowi, w których znacznie lepiej uwidaczniają się różnice pomiędzy różnymi produktami. Nierzadko bywa tak, że płyta, która w domowym podkręcaniu radzi sobie co najmniej dobrze, po przesiadce na ekstremalną wersję overclockingu nie bardzo potrafi się odnaleźć i osiąga, bądź co bądź, słabe rezultaty. Dzieje się tak m.in. dlatego, że zaaplikowanie chłodzenia w postaci sprężarki, ciekłego azotu, czy też suchego lodu otwiera drogę do znacznie wyższych napięć procesora, co podnosi poprzeczkę dla sekcji zasilania, która może sobie zwyczajnie nie poradzić z nowym wyzwaniem. Oczywiście dochodzi sama kwestia ujemnych temperatur, na które zarówno płyta, jak i samo CPU mogą reagować w sposób zupełnie różny od tego, czego byśmy od nich oczekiwali. Koniec końców, ekstremalny overclocking to naprawdę ciężki kawałek chleba, co niekoniecznie musi być widoczne na pierwszy rzut oka. Patrząc z boku, może wydawać się, że to żaden problem osiągać konkretne rezultaty, ale po wgryzieniu się w temat dociera się do tylu smaczków, a czasami wręcz na pierwszy rzut oka absurdalnych obserwacji, że głowa mała.

Zobacz także: Test procesora Intel Pentium G4560 - nowy król low-endu!

W dzisiejszym teście przyjrzę się bliżej płycie głównej, która została zaprojektowana właśnie do wyżej opisanego zastosowania. Mowa o modelu Maximus IX Apex z oferty firmy ASUS. Jest to produkt wyróżniający się już na pierwszy rzut, a to za sprawą laminatu w dość niespotykanym kształcie, przypominającym nieco literę "X". Rozwiązanie to zostało podyktowanie przede wszystkim względami wizualnymi, nie ma tutaj mowy o dodatkowych profitach płynących z takiego projektu. Poza tym, Maximus IX Apex udostępnia całą gamę rozwiązań istotnych dla overclockerów, włączając w to diagnostyczne diody LED, wyświetlacz kodów POST, szeroką paletę przycisków, przełączników, zworek czy punkty pomiarowe napięć. W dalszej części testu kwestie te zostaną szczegółowo opisane i wyjaśnione, podobnie jak aspekt slotów RAM, których znajdziecie tutaj tylko dwa, a ponadto charakteryzują się one wyjątkową bliskością socketu procesora. Jeśli chodzi o wspomniane wcześniej względy wizualne, to oczywiście nie mogło zabraknąć w produkcie debiutującym w 2017 roku jednego, nieodzownego już praktycznie szczegółu. Zgadywać nie trzeba długo, chodzi oczywiście o wszędobylskie diody LED, które sprawiają, że płyty coraz bardziej zaczynają przypominać choinkę. Opinie na temat tego trendu są podzielone, co już wielokrotnie sygnalizowałem, ale to rzecz oczywista. Tutaj mamy do czynienia z modelem, który na pewno nie jest przeznaczony do bycia eksponowanym w obudowie z oknem, ale diody i tak są - chociażby dla zasady.

Specyfikacja ASUS Maximus IX Apex:

  • Socket: LGA 1151
  • Chipset: Intel Z270
  • Pamięć: 2 x DDR4-4266(OC), Max. 32 GB
  • Wyjście obrazu: DisplayPort, HDMI
  • Gniazda rozszerzeń: 4 x PCIe x16 (x16/x4/x8/x4), 2 x PCIe x1
  • Obsługa Multi-GPU: NVIDIA SLI, AMD CrossFireX
  • Magazyn danych: 4 x SATA 6Gb/s, 2 x M.2
  • Sieć: Intel I219-V
  • Dźwięk: Realtek ALC1220
  • Porty USB: 2 x USB 3.1, 8 x USB 3.0, 6 x USB 2.0
  • Wymiary: ATX

Zacznę od zaprezentowania najważniejszych elementów specyfikacji testowanej płyty głównej. Nie ma co ukrywać, dla większość nabywców lektura informacji technicznych to jeden z pierwszych kroków na drodze do wyboru odpowiedniego produktu. Podana ilość złączy USB uwzględnia zarówno gniazda znajdujące się na panelu wejścia/wyjścia, jak i te wyprowadzane na przód obudowy. Z kolei do portów SATA wliczane są natywne oraz wymienne z SATA Express. Patrząc na powyższe dane, nietrudno dojść do wniosku, że Maximus IX Apex nie był projektowany z uwzględnieniem maksymalnej użyteczności w domowych warunkach. Dwa sloty RAM, czy też tylko cztery porty SATA skutecznie powinny wybić ten produkt z głowy nabywcom, którzy kupują płyty z ekstremalnym zacięciem tylko po to, by sprzęt prezentował się okazalej. Tyle tytułem wstępu, czas przejść do szczegółowego opisu.

Komentarze do: Test ASUS Maximus IX Apex - płyta główna do zadań specjalnych


Ładuję...