Test ENDORFY Enduro L6 850 W. Tani, mocny i bardzo cichy


Test ENDORFY Enduro L6 850 W. Tani, mocny i bardzo cichy

Zawartość opakowania ENDORFY Enduro L6 850 W

ENDORFY Enduro L6 850 W otrzymujemy w prostym, kartonowym opakowaniu utrzymanym w surowej stylistyce marki. Nie jest to pudełko, które ma udawać produkt z segmentu premium, ale dobrze pasuje do założenia tej serii, czyli rozsądnej ceny i skupienia się na samej konstrukcji zasilacza. Na froncie producent podkreśla zgodność ze standardem ATX 3.1, cichą pracę, wentylator Stratus, 7-letnią gwarancję oraz certyfikat 80 PLUS Gold. Z tyłu znajdziemy już więcej konkretów: tabliczkę prądowo-napięciową, pełną listę zabezpieczeń, podstawową specyfikację oraz schemat przewodów wraz z długościami.

Wnętrze opakowania jest typowe dla tańszych zasilaczy. PSU zabezpieczono folią bąbelkową i kartonową wkładką, bez dodatkowych pianek czy materiałowego pokrowca. Nie przeszkadza to w transporcie, ale od razu widać, że producent nie próbował budować wrażenia drogiego zestawu akcesoriów. To raczej praktyczne minimum, które ma spełnić swoje zadanie i nie podbijać ceny końcowej.

Wraz z zasilaczem otrzymujemy:

  • kabel zasilający AC,
  • 4 czarne śrubki do montażu PSU,
  • instrukcję obsługi,
  • czarne opaski zaciskowe do uporządkowania przewodów.

Okablowanie 

ENDORFY zastosowało stałe, płaskie przewody taśmowe bez dodatkowego oplotu i bez tłoczenia izolacji. Większość wiązek wykonano z przewodów 18 AWG, przewód ATX24 korzysta z żył 18-20 AWG, natomiast przewód PCIe 5.1 12V-2x6 wykorzystuje grubsze żyły 16 AWG dla linii zasilających oraz cieńsze przewody sygnałowe 26 AWG. Same kable są miękkie, elastyczne i bardzo dobrze układają się w obudowie, co przy stałym okablowaniu ma duże znaczenie. Nie są modularne, więc nieużywane wiązki trzeba schować za tacką płyty głównej lub w piwnicy obudowy, ale dzięki płaskiej formie i miękkiej izolacji nie sprawia to większych problemów podczas montażu.

Przewód ATX24 zakończono wtyczką 20+4 pin i ma on długość 580 mm. Do zasilania procesora otrzymujemy jeden przewód EPS 12V o długości 680 mm, zakończony dwoma wtykami 4+4 pin, z dodatkowym odcinkiem 150 mm między złączami. I tutaj mam pierwszą uwagę praktyczną: jak na zasilacz o mocy 850 W, chętniej widziałbym dwa osobne przewody EPS, szczególnie że taka jednostka może trafiać do zestawów z mocniejszymi procesorami i płytami głównymi z dwoma gniazdami CPU. Do kart graficznych przewidziano trzy osobne przewody PCIe 6+2 pin o długości 570 mm oraz natywny przewód PCIe 5.1 12V-2x6 o długości 610 mm i deklarowanej mocy 600 W. Na nośniki danych i akcesoria producent przewidział jedną wiązkę SATA z trzema złączami oraz drugą wiązkę mieszaną, wyposażoną w dwa złącza SATA i jedno Molex.

 

Wiązka

Złącza/długość

Ilość kabli

ATX24 pin

58 cm 20+4 pin [18-20 AWG]

1

EPS (4+4) pin

68 cm 4+4 pin + 15 cm 4+4 pin [18 AWG]

1

PCI-E

57 cm 6+2 pin [18 AWG]

3

12V-2x6 600 W

61 cm 12+4 pin [16-26 AWG]

1

SATA

50 cm SATA + 15 cm SATA + 15 cm SATA [18 AWG]

1

SATA / Molex

50 cm SATA + 15 cm SATA + 15 cm Molex [18 AWG]

1

Do dyspozycji mamy wiązkę główną ATX 20+4 pin, jeden przewód EPS 12V z dwoma wtykami 4+4 pin, trzy osobne przewody PCIe 6+2 pin oraz jeden przewód PCIe 5.1 12V-2x6 o mocy 600 W. Na nośniki danych i akcesoria producent przewidział jedną wiązkę SATA z trzema złączami oraz jedną wiązkę mieszaną z dwoma złączami SATA i jednym Molex. Największy plus to trzy niezależne przewody PCIe oraz pełnoprawny przewód 12V-2x6 600 W, natomiast przy tej mocy szkoda, że producent nie zastosował dwóch osobnych przewodów EPS. Wtyki są dobrze spasowane, ale przy stałym okablowaniu kluczowe będzie odpowiednie ułożenie nadmiarowych przewodów, bo nie można ich po prostu odpiąć jak w konstrukcjach modularnych.

 

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test ENDORFY Enduro L6 850 W. Tani, mocny i bardzo cichy
 0