Test Gigabyte AORUS AD27QD z panelem IPS QHD 144 Hz i HDR. Monitor idealny?

Test Gigabyte AORUS AD27QD z panelem IPS QHD 144 Hz i HDR. Monitor idealny?

Dziś mamy dla Was niespodziankę, a mianowicie test monitora AORUS AD27QD od Gigabyte. Zaskoczeni? Jeśli śledzicie nasze newsy, to zapewne nie bardzo, a poza tym Gigabyte to chyba najpopularniejszy, obok Asusa i MSI, tajwański producent nie tylko już podzespołów komputerowych, który działa w tym segmencie już przeszło 30 lat, a uznanie zyskał głównie za sprawą płyt głównych oraz kart graficznych. Trudno się więc dziwić, że podobnie jak najwięksi konkurenci, stara się nieustannie rozszerzać swoją działalność o nowe rodzaje produktów, nie tylko typowe peryferia w postaci myszek, klawiatur i headsetów, ale także laptopy (które cieszą się bardzo dobrymi opiniami, więc mamy nadzieję, że polski oddział firmy w końcu wprowadzi je do oficjalnej dystrybucji w naszym kraju) czy dyski SSD. Czegoś wciąż tu jednak brakowało i przyglądając się ofercie Asusa i MSI nietrudno domyślić się czego - chodzi oczywiście o monitory, które stanowią niezwykle istotny element zestawu każdego gracza i można się tylko zastanawiać, czemu Gigabyte tak długo przymierzał się do wejścia w ten segment. Przedsiębiorstwo w końcu postanowiło jednak spróbować swoich sił na tym wymagającym rynku, wchodząc na niego z przytupem i dostarczając od razu produkt z górnej półki, skierowany do bardziej wymagających graczy, którzy z założenia nie chodzą na ustępstwa.

AORUS AD27QD na papierze prezentuje się naprawdę imponująco, oferując praktycznie wszystko czego można wymagać od monitora górnej półki, czyli szybki panel IPS o rozdzielczości QHD ze wsparciem dla HDR i synchronizacja adaptacyjnej. 

Test Gigabyte AORUS AD27QD z panelem IPS QHD 144 Hz i HDR. Monitor idealny?

W tym celu Gigabyte oddelegował swoją flagową gamingową markę AORUS, która kojarzy się z produktami wysokiej klasy. I nic dziwnego, ponieważ mówimy o modelu opartym o 27-calową matrycę IPS od Innolux (zdaje sie, że tę samą znajdziemy w Acer Nitro XV272U) z 10-bitowym sterowaniem (8 bit + FRC), która pochwalić może się wysoką rozdzielczością 2560 x 1440 pikseli i częstotliwością odświeżania 144 Hz przy czasie reakcji wynoszącym tylko 1 ms MPRT, czyli uwzględniającym potencjalne rozmycia, więc w teorii stanowi ważniejszy wyznacznik niż powszechnie stosowany współczynnik GtG. Taka specyfikacja jest chyba na chwilę obecną najbardziej pożądana przez samych graczy, ponieważ posiadacze mocnych PC będą w stanie realnie wykorzystać jej pełen potencjał (w odróżnieniu od horrendalnie drogich modeli 4K 144 Hz, których na obecną chwilę nie napędzi żadna high-endowa grafika na rynku, przynajmniej w nowych produkcjach AAA). Otrzymają ostry obraz, który dzięki zastosowanej matrycy oferuje szerokie kąty widzenia i nasycone kolory, a jednocześnie nie odstaje w zakresie szybkości i płynności od paneli TN. Oczywiście, jak na gamingowy monitor przystało, nie mogło też zabraknąć technologii adaptacyjnej synchronizacji w postaci FreeSync. I choć postawienie na technologię AMD, a nie G-Sync od Zielonych i to w momencie, kiedy ich karty graficzne są zdecydowanie popularniejsze na rynku, do niedawna można byłoby uznać za lekkie rozczarowanie, ale teraz - po zapowiedzi wsparcia dla monitorów FreeSync na GeForce’ach - przestaje mieć to większe znaczenie, do czego jeszcze wrócimy w dalszej części recenzji. Do tego dochodzi także wsparcie dla HDR, choć w najbardziej podstawowej formie (certyfikat VESA DisplayHDR 400) czy aż 95% pokrycie palety kolorów DCI-P3, co daje nadzieję na naturalniejsze i dokładniejsze oddanie barw niż przy standardzie sRGB (przy takim współczynniku dla tej palety wykorzystywanej w amerykańskiej branży filmowej, monitor może nadawać się nawet do profesjonalnego zastosowania).

Specyfikacja Gigabyte AORUS AD27QD
Przekątna matrycy 27''
Rozdzielczość natywna 2560 x 1440 px
Częstotliwość odświeżania 144 Hz; 48 - 144 Hz (FreeSync)
Gęstość pikseli 108,79 ppi
Typ panelu IPS
Powłoka matrycy Antiglare, Hard coating (3H)
Maksymalna jasność SDR: 350 cd/m(zmierzone 441 cd/m2), HDR: 400 cd/m2
Kontrast statyczny 1000:1
Kąty widzenia 178/178 st.
Czas reakcji (MPRT) 1 ms
Pivot tak
VESA tak, 100x100
Złącza DisplayPort 1.2, 2x HDMI 2.0, 2x USB 3.0
Inne Obsługa HDR wg DisplayHDR 400, podświetlenie RGB Fusion, audio Jack 3,5 mm, OSD Sidekick, zamek Kensington
Waga 8,0kg

To jednak nie wszystko, co AORUS AD27QD ma do zaoferowania, ponieważ producent postarał się, by jego produkt wyróżniał się na tle konkurencji i miał jakąś wartość dodaną, która sprawi, że zainteresujemy się tym monitorem. I nie mówimy tu tylko o takich kwestiach, jak wysoka jakość wykonania, ergonomiczny design, atrakcyjne wzornictwo, sterowane podświetlenie RGB czy funkcje, które spotkać można w konkurencyjnych urządzeniach, jak np. opcja szybkiego ładowania USB (np. telefonu), tryb redukujący niebieskie światło, PIP/PBP czy eliminowanie migotania obrazu (Flicker-Free). Znajdziemy tu bowiem rozwiązania, które mają ekskluzywny charakter i co najważniejsze zdają się mieć bardzo praktyczny charakter. Chodzi na przykład o aktywną redukcję szumów w hedsetach/mikrofonach, które podłączymy bezpośrednio do monitora (opcja spełnia swoją rolę, ale mocno zniekształca dźwięk), aplikację AORUS OSD Sidekick, pozwalającą na kontrolowanie ustawień sprzętu z poziomu myszki i klawiatury czy Aim Stabilizer, które redukuje efekt rozmycia obrazu (motion blur), poprawiając widoczność w trakcie ruchu (np. w trakcie strzelania, po odrzucie następującym na skutek wystrzału, co ułatwia celowanie), czyli jest czymś na wzór NVIDIA Ultra Low Motion Blur. Jest tego zdecydowanie więcej, ale na omówienie wszystkich funkcji i zastosowanych technologii przyjdzie jeszcze pora.

Test Gigabyte AORUS AD27QD z panelem IPS QHD 144 Hz i HDR. Monitor idealny?

Przeglądając oferty monitorów w podobnej cenie (2500 zł) trudno znaleźć inny model, który oferowałby tak wiele jak AORUS AD27QD. Za najbliższego rywala uznać można model Asus MG279Q, który na papierze pochwalić może się podobnymi parametrami i jest nawet nieco tańszy, ale nie wspiera HDR i zdaje się wyraźnie uboższy pod względem funkcjonalności od produktu G-Sync, nie wspominając już o mniej atrakcyjnym designie czy nie najlepszej dostępności. Z drugiej strony mamy takie produkty jak ViewSonic XG2703-GS z modułem G-Sync na pokładzie, ale te z kolei są kilkaset złotych droższe, a jak już wspomnieliśmy technologia dynamicznej synchronizacji od NVIDII przestaje mieć już takie znaczenie. Trzeba więc przyznać, że AORUS AD27QD zapowiada się niezwykle intrygująco, ale nasza ocena zależna będzie nie od suchej specyfikacji, tylko od tego, jak udało się zrealizować wszystkie obietnice, zarówno w kwestii jakości obrazu, jak i funkcji wspierających użytkowników w codziennym użytkowaniu oraz  grach.

Komentarze do: Test Gigabyte AORUS AD27QD z panelem IPS QHD 144 Hz i HDR. Monitor idealny?