Test aktywnych głośników SVEN MC-20. Wysoka funkcjonalność w dobrej cenie

Test aktywnych głośników SVEN MC-20. Wysoka funkcjonalność w dobrej cenie

Pora na najważniejszy sprawdzian dla MC-20, czyli odsłuchy. Jak już wspominaliśmy, skandynawski producent wysoko zawiesił sobie poprzeczkę marketingowymi obietnicami i tym bardziej ciekawi byliśmy, jak głośniki wypadną w trakcie ich weryfikacji. Dotychczas produkt ten wypadał nad wyraz dobrze, nie rozczarowując w kwestiach wykonania, wzornictwa, funkcjonalności czy ergonomii użytkowania. To wszystko jednak pójdzie na marne, jeśli sprzęt nie zapewnia odpowiednio wysokiej jakości dźwięku. W celach testowych podłączyliśmy sprzęt do wielu różnych źródeł -  od PC z kartą dźwiękową ASUS Xonar DG, przez telefon LG V30 (po Bluetooth) i konsolę Xbox One X (po kablu optycznym), aż po amplituner Denon AVR-X1200W. Warto jednak pamiętać, że jest to zestaw aktywny, czyli praktycznie samowystarczalny, niewymagający żadnego zewnętrznego wzmacniacza. W przypadku odsłuchu skoncentrowaliśmy się głównie na muzyce, ale nie omieszkaliśmy też sprawdzić. jak głośniki poradzą sobie z filmami i grami. Wybrane utwory z listy odtwarzania to:

  •   Mike Oldfield – „Altered State”
  •   Nick Cave – „Into my Arms”
  •   Bat For Lashes – „Sleep Alone”
  •   Avenged Sevenfold - “Hail to the King”
  •   Five Finger Death Punch - “ I Apologize”
  •   Pharrell Williams - “Happy”
  •   Michael Jackson - “Thriller”
  •   Metallica - “Enter Sandman”

Początek nie zapowiadał się najlepiej, ponieważ przywitało mnie mocno przebasowione brzmienie, mające niewiele wspólnego z naturalnością i zrównoważeniem. Okazało się jednak, że głośniki zapamiętują ustawienia nawet po odłączeniu od zasilania i otrzymaliśmy sprzęt po testach u kogoś, kto wykręcił niskie tony niemal na maksa. Reset ustawień do fabrycznych zaowocował przywróceniem równowagi, ale efekt wciąż nie był zadowalający - sprzęt grał nieco zbyt sucho, mało energetycznie. Na szczęście dzięki regulacji tonalnej możemy skutecznie dostosować brzmienie do własnych preferencji, a podkręcenie nisków tonów o 2-3 poziomy (skala wynosi od -7 do 7) oraz wysokich tonów o 3 punkty, pozwala uzyskać bardzo zadowalający efekt.

Basy w MC-20 pomimo imponującej dolnej granicy pasma przenoszenia, wynoszącej tylko 40 Hz, nie schodzą tak nisko jak w zestawach 2.1, co zrozumiałe, ponieważ te posiadają osobny, dedykowany subwoofer odpowiedzialny jedynie za niskie tony. Najgłębszy i najniższy subbas pozostaje poza możliwościami MC-20, ale za to pozostała część dolnego pasma gra bardzo dobrze - głównie za sprawą dynamiki, dzięki czemu nie musimy się obawiać zamulania brzmienia (nawet jeśli podbijemy je jeszcze bardziej). Poza tym, nadają one całości ciepłego, przyjemnego w odbiorze charakteru i stanowią mocny fundament dla całości brzmienia. Środek jest bardzo gładki i szczegółowy, co może wydawać się zaskakujące, ponieważ środkowe pasmo przeważnie traktowane jest nieco bardziej po macoszemu i producenci wycofują je odrobinę za basy i soprany. Tutaj możemy zaś liczyć na świetne oddanie zróżnicowania nie tylko instrumentów, ale i głosów wokalistów, które wysuwane się lekko na pierwszy plan. Sprawia to, że MC-20 są bardzo muzykalne, w szczególności z czystymi i przejrzystymi wysokimi tonami, które pozbawione są sykliwości czy wyostrzenia, dość typowego w tego typu zestawach i świetnie akcentują instrumenty perkusyjne.

Scena kreowana przez MC-20  jest lekko wycofana - niezbyt szeroka z tendencją do centralizacji. Nie brakuje tu jednak powietrza i selektywność brzmienia pozwala nam dobrze wyłapać i zlokalizować poszczególne instrumenty (wysoka rozdzielczość także robi swoje). Warto też podkreślić, że przy wysokiej głośności odczuwana jest wyraźna utrata szczegółów, która może zepsuć poczucie muzykalności. Na plus zaliczyć trzeba zaś brak szumów, które dość często pojawiają się w zestawach opartych o układy TDA-7294. A skoro już chwalę, to warto także wspomnieć o wsparciu dla Bluetooth (nie wiemy, czy z kodekiem Apt-X, czy może Apt-X HD), które świetnie sprawdza się przy streamingu muzyki z telefonu i choć trzeba liczyć się tu z pewną utratą jakości, spowodowaną bezprzewodowym przesyłem danych, to trudno było dosłuchać się jakiejkolwiek różnicy. Poza tym audiofile i tak będą omijać tę opcję (jeśli w ogóle zainteresują się produktem z tej półki cenowej), a nie trzeba chyba podkreślać wygody, jaką daje ta funkcja.

Głośniki SVEN świetnie sprawdzają się przy słuchaniu muzyki, co jest ich podstawowym zastosowaniem, a uniwersalny charakter brzmienia sprawia, że nadają się praktycznie do wszystkich gatunków muzycznych (choć fani naprawdę „tłustego, mięsistego” basu mogą poczuć pewien niedosyt). Zgodnie z tym, co zdaje się sugerować producent, MC-20 bardzo dobrze wypadają także w grach czy filmach, gdzie co prawda warto zainwestować w osobny subwoofer (a zestaw stereo i tak nie pozwoli uzyskać takiej przestrzenności jak zestaw z 5.1 lub 7.1), ale szczegółowość brzmienia, jego dynamika i selektywność sprawiają, że efekt jest satysfakcjonujący i nie tylko zdecydowanie lepszy niż w głośnikach wbudowanych w telewizor czy zintegrowanych z monitorem, ale bije też na głowę typowe zestawy komputerowe 2.1 z małymi plastikowymi satelitami. Moc zestawu jest wystarczająca, by przywalić, kiedy trzeba (np. podczas wybuchów), dialogi są lekko wypchnięte do przodu, więc nie ma problemu z ich zrozumieniem, a pozycjonowanie dźwięku wypada naprawdę dobrze jak na zestaw 2.0.

Komentarze do: Test aktywnych głośników SVEN MC-20. Wysoka funkcjonalność w dobrej cenie