Test klawiatury Delux T15S. Membranówka jak malowana

Test klawiatury Delux T15S. Membranówka jak malowana

Pamiętacie jeszcze Logitech ChillStream Controller, dość osobliwy pad z systemem chłodzącym dłonie? Pomysł szwajcarskiego producenta choć niewątpliwie innowacyjny, długo nie znajdował naśladowców, a w rezultacie porzucił go nawet macierzysty Logitech. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy usłyszałem o odkurzeniu tejże idei przez firmę Delux Electronic, która znalazła miejsce dla wentylatora w jednej ze swoich klawiatur. I to, o dziwo, nie chodzi o jakiś wyszukany hi-end, ale wyceniony na około 160 złotych model T15S. Za te pieniądze otrzymujemy bogato wyposażoną konstrukcję membranową, uzbrojoną m.in. w system makr i wspomniane już chłodzenie. Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Delux to taki producent, który w Polsce pojawił się bez większej otoczki marketingowej, przez co wielu wciąż spycha go na margines. Sam zresztą zapytany o akcesoria dla graczy, nie wymieniłbym Deluksa w pierwszej dziesiątce najpopularniejsztch marek, a znalazłoby się tam miejsce dla istnych egzotyków vide Gamdias i Mionix. Nie wydaje się jednak, aby marginalizowanie chińskiej firmy było logiczne uzasadnione, bo kiedy tylko otrzymywałem w swoje ręce produkt ozdobiony wielkim "D", rzadko bywałem zawiedziony. Dobry przykład stanowi tutaj klawiatura mechaniczna Delux KM02, finalnie ochrzczona mianem jednego z ciekawszych sprzętów tego typu. Mając w pamięci ten bezapelacyjnie udany produkt, patrzę na Deluksa przychylnym okiem.

Pozytywne wrażenie potęguje fakt, że testowana klawiatura to nader obficie wyekwipowany sprzęt, wyceniony niewspółmiernie nisko do oferowanych funkcji. Szczerze powiedziawszy trudno mi wskazać cechy, których producent nie uwzględnił w projekcie. W rezultacie inwestując ekwiwalent markowej podkładki pod mysz, uzyskujemy dostęp do szerokiego wahlarza funkcji: zapisywanie kombinacji makro, niebieskie podświetlenie LED, wydzielona sekcja multimedialna, system profili, hub USB, dodatek w postaci chłodzenia. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale nie sądzę, by w ogóle istniała równie okazała klawiatura w przedziale od 150 do 200 złotych. Spójrzmy jeszcze na bardziej ogólną specyfikację techniczną:

  • Przełączniki: membranowe
  • Deklarowana żywotność: b.d.
  • Wymiary: 456x300x35 mm
  • Waga: b.d.
  • Podświetlenie: tak, niebieskie
  • Dodatkowe funkcje: sekcja multimedialna, profile, makro, chłodzenie dłoni, hub USB, N-KRO
  • Długość przewodu: 1,8 metra

 

Najtrudniejszy z tego wszystkiego jest dobór adekwatnych konkurentów dla T15S - albo mówimy o produktach zauważalnie droższych, albo uboższych pod względem parametrów i możliwości. Najbliżej zdaje się być A4Tech Bloody B418, jednak tytułem polakierowanej na złoty kolor obudowy, nie jest to sprzęt dla każdego. Wydaje się więc, że najuczciwej będzie ocenić klawiaturę Deluksa w swojej własnej kategorii, niekoniecznie patrząc wyłącznie przez pryzmat ceny, ale biorąc pod uwagę jej ewentualny wpływ na jakość wykonania. Doświadczenie nakazuje sądzić, iż oszczędności nie biorą się znikąd, a logo mniej renomowanej marki to tylko ułamek całości. Tak czy inaczej, do dzieła!

Pokaż / Dodaj komentarze do: Test klawiatury Delux T15S. Membranówka jak malowana

 0