Test procesora AMD Ryzen 7 2700. Ośmiordzeniowy Pinnacle Ridge w akcji

Test procesora AMD Ryzen 7 2700. Ośmiordzeniowy Pinnacle Ridge w akcji

Procedura podkręcania procesorów AMD Ryzen nie różni się znacząco od przetaktowywania jednostek FX. Mamy kontrolę nad stosunkowo niewielką liczbą parametrów, wśród których należy wymienić zegar bazowy (wykorzystana płyta i tak nie pozwalała na manipulację tym parametrem), mnożnik rdzeni oraz taktowanie pamięci, które determinuje również częstotliwość mostka NB. Bezpieczne napięcie to kwestia otwarta, ale najczęściej słyszy się o granicy ~1,45 V i tego się trzymałem podczas prób podkręcania. Przy okazji, uczulam na odpowiedni dobór narzędzi do sprawdzania stabilności. Piszę o tym, gdyż popularny program OCCT niezbyt mocno obciąża procesory Ryzen, co przekłada się na dość niskie temperatury, a to właśnie one potrafią być tutaj czynnikiem hamującym. Nietrudno w takim przypadku o sytuację, gdzie procesor bez trudu przejdzie test w OCCT, a zacznie się przegrzewać chociażby podczas renderingu w Blenderze, który stawia CPU niewiele mniejsze wymagania od najbardziej "brutalnych" wygrzewaczy. Dlatego też polecam LinX, który idealnie sprawdza się podczas OC najnowszego dziecka AMD.

Maksymalny stabilny zegar CPU

Dotychczas testowane przeze mnie ośmiordzeniowe Ryzeny cechowały się przeciętnymi możliwościami podkręcania. Z tym większym zapałem i nadzieją podszedłem więc do OC głównego bohatera niniejszego artykułu. Niestety, entuzjazm opadł dość szybko, bowiem okazało się, że próba ataku na taktowania, kolejno, 4,2 oraz 4,1 GHz nie ma większych szans powodzenia. Ostatecznie stanęło na okrągłych 4 GHz, przy napięciu zasilającym na poziomie 1,35 V. Każda próba obniżenia tego ostatniego skutkowała szybciej lub wolniej objawiającą się niestabilnością - w przypadku 1,3 V komputer zawieszał się niemal natychmiastowo, natomiast po ustawieniu 1,325 V był w stanie wytrzymać obciążenie tylko przez kilka minut. Wracając do wspomnianych 4,1 GHz, ustabilizowanie tej wartości wymagałoby przekroczenia 1,4 V, przez co najzwyczajniej w świecie sobie odpuściłem, gdyż takie żyłowanie woltażu, żeby dopisać kolejne "oczko" do mnożnika, jest bezcelowe. Zyskamy maksymalnie 2,5% dodatkowej wydajności, zakładając idealnie skalowanie z zegarem, za to efektywność energetyczną pogorszymy zdecydowanie mocniej. Z doświadczenia wiem, że na ośmiordzeniowych Ryzenach nie opłaca się przekraczać okolic 1,35 V, gdyż niczego wielkiego na tym nie ugramy, a jedynie wywrzemy dodatkową, zupełnie niepotrzebną, presję na sekcji zasilania. W obliczu osiągniętych ustawień mogę więc chyba powiedzieć, że to kolejna średniej jakości sztuka, gdyż widziałem Ryzeny 7 starszej generacji (Summit Ridge), które potrzebowały niższego woltażu do uzyskania 4 GHz. Chociaż, z drugiej strony, wynik ten i tak potwierdza założenie, że w ogólności Pinnacle Ridge podkręcają się nieco lepiej od poprzedników. Zobaczymy, co nam przyniesie proces 7 nm - mam nadzieję, że wreszcie solidny zastrzyk zegarów, który jest AMD niewątpliwie potrzebny.

Test procesora AMD Ryzen 7 2700. Ośmiordzeniowy Pinnacle Ridge w akcji

Komentarze do: Test procesora AMD Ryzen 7 2700. Ośmiordzeniowy Pinnacle Ridge w akcji