Test procesora AMD Ryzen 7 2700. Ośmiordzeniowy Pinnacle Ridge w akcji

Test procesora AMD Ryzen 7 2700. Ośmiordzeniowy Pinnacle Ridge w akcji

Druga generacja procesorów AMD Ryzen, kodowo nazwana Pinnacle Ridge, swój debiut miała w kwietniu bieżącego roku. Premierowo miałem okazję przetestować dla Was sześciordzeniowy model Ryzen 5 2600X. Dzisiaj powracamy do tematu, aby tym razem sprawdzić w boju mocniejszy, ośmiordzeniowy wariant - Ryzen 7 2700. Jeśli chodzi o numerację poszczególnych generacji Ryzenów, to trzeba rozróżnić same procesory oraz architekturę, na której bazują. Przechodząc do Pinnacle Ridge, wciąż mamy do czynienia z pierwszą odsłoną Zena, aczkolwiek z delikatnymi poprawkami, stąd AMD określa ją jako Zen+. Jakie zmiany poczynili inżynierowie czerwonego obozu? Przede wszystkim, najbardziej zasadniczym usprawnieniem było przejście na proces technologiczny 12 nm, który zastąpił poprzednio wykorzystywaną litografię 14 nm. Chociaż upakowanie tranzystorów nie uległo poprawie, to jednak krok ten pozwolił AMD na zwiększenie fabrycznych zegarów nowych modeli (techniki Precision Boost 2/Overdrive, XFR 2), w porównaniu z poprzednikami. Delikatna poprawa nie ominęła również możliwości OC, gdzie można przeciętnie uzyskać 200-300 MHz więcej na wszystkich rdzeniach. Poza tym, Zen+ przynosi również skrócone czasy dostępu do pamięci cache L2 oraz L3. Warto dodać, że Summit Ridge była jedyną rodziną procesorów na architekturze Zen, gdzie parametr ten, z niejasnych powodów, sztucznie zdegradowano - kolejno EPYC, Threadripper oraz Raven Ridge problem nie dotyczył. Na deser zaś otrzymaliśmy usprawniony kontroler RAM, ze zredukowanymi opóźnieniami - po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć go w akcji w APU Raven Ridge.

AMD Ryzen 7 2700 musi rywalizować zarówno z ofertą Intela, jak i wciąż dostępnymi poprzednikami z rodziny Summit Ridge. Jak sobie poradzi z tym wyzwaniem? Przekonajmy się.

Test procesora AMD Ryzen 7 2700. Ośmiordzeniowy Pinnacle Ridge w akcji

Procesory Pinnacle Ridge to jednak tylko połowa tamtej premiery. Druga dotyczyła towarzyszącego im ekosystemu, a więc platformy AM4. Firma AMD zdecydowała się wypuścić nowy chipset, nazwany X470, czyli, w porównaniu do X370, czerwoni po prostu dodali "setkę" do numeracji. Patrząc na suchą specyfikację, oba mostki południowe nie różnią się absolutnie niczym. Zarówno X370, jak i X470 udostępniają osiem linii PCI-Express, zgodnych ze starszą wersją 2.0, cztery porty SATA, dwa SATA Express, gdzie każdy z nich można zamienić w dwa klasyczne SATA, dwie sztuki USB 3.1, a także po sześć USB 3.0 oraz 2.0. Ponadto, w obu przypadkach procesor dorzuca kolejne cztery USB 3.0. Chipsety umożliwiają także tworzenie konfiguracji Multi-GPU (CrossFire, SLI) w trybie x8/x8 i zapewniają niczym nieskrępowane możliwości podkręcania CPU oraz pamięci RAM. Trudno więc nazwać X470 czymś innym niż najpospolitszym kotletem, ale oczywiście była to dobra okazja do wydania kolejnych płyt głównych. Żeby w jakiś sposób zachęcić konsumentów do rozglądania się za nowościami, firma AMD wprowadziła technologię StoreMI, która umożliwia wykorzystanie szybszego dysku SSD jako bardzo dużej pamięci podręcznej dla klasycznego talerzowca, gdzie lądować będą najczęściej wykorzystywane dane. Cóż mogę powiedzieć, skądś ten krok znamy, gdyż Intel postąpił bardzo podobnie przy debiucie Z270, kiedy nowość dostała obsługę Optane, której próżno było szukać w starej serii. Aczkolwiek Z270 takim totalnym kotletem jednak nie był, gdyż udostępniał dodatkowe cztery linie PCI-Express 3.0... z których pożytku oczywiście zbyt dużego nie było.

Specyfikacja AMD Ryzen 7 2700:

  • Generacja: Pinnacle Ridge
  • Architektura: Zen+
  • Liczba rdzeni: 8 + SMT
  • Taktowanie 3,2-4,1 GHz
  • Cache L2: 8x 512 KB
  • Cache L3: 2x 8 MB
  • Kontroler RAM: DDR4-2933
  • Mnożnik: odblokowany
  • Współczynnik TDP: 65 W

Przechodząc stricte do głównego bohatera, to - jak wcześniej zapowiedziałem - nie jest to najwyższy Ryzen 7 2700X, lecz przystępniejsza cenowo wersja bez dopisku "X". To, że mamy do czynienia z przedstawicielem rodziny Pinnacle Ridge, bazującej na architekturze Zen+, już wiadomo. Tak samo jasny jest fakt, że omawiany CPU jest układem ośmiordzeniowym z SMT, jak wszystkie dotychczasowe Ryzeny 7. Taktowanie bazowe jest tutaj ustawione dość asekuracyjnie, na 3,2 GHz, mocno kontrastując z wcześniej testowanym Ryzenem 5 2600X, który ma ten parametr określony na poziomie 3,6 GHz, zaś w przypadku wariantu z literką "X" jest to 3,7 GHz. Niedostatki w tym zakresie nadrabiać ma Turbo, które - przynajmniej czysto teoretycznie - jest w stanie rozpędzić opisywany procesor aż do 4,1 GHz, co jest wartością wyższą niż ta, która charakteryzowała Ryzena 7 1800X, czyli najwyższy model generacji Summit Ridge. Podsystem cache, w kontekście samych pojemności, pozostał nietknięty od czasu wprowadzenia pierwszych Ryzenów. W dalszym ciągu każdy rdzeń dysponuje 512 KB pamięci podręcznej drugiego poziomu, dostępnymi na jego własny, ekskluzywny użytek. Cache L3 mamy natomiast łącznie 16 MB, podzielonej między dwa moduły CCX, gdzie w skład każdego z nich wchodzą także cztery rdzenie. Kontroler RAM jest oficjalnie certyfikowany do obsługi modułów o taktowaniu sięgającym maksymalnie 2933 MHz. W praktyce oczywiście nie ma problemów z wyższymi wartościami, podobnie jak w przypadku Summit Ridge, gdzie od czasu wprowadzenia AGESA 1.0.0.6 nierzadko udawało się przekroczyć barierę 3000 MHz, nawet na tanich Hynixach. Mnożnik jest odblokowany, zaś TDP określono na skromnym poziomie 65 W.

Komentarze do: Test procesora AMD Ryzen 7 2700. Ośmiordzeniowy Pinnacle Ridge w akcji