Xiaomi Mi A1 - recenzja smartfona

Xiaomi Mi A1 - recenzja smartfona

Aparat

W czasach, kiedy smartfon zastępuje nam nie tylko komputer, ale i aparat, możliwości fotograficzne tego typu urządzeń są jednym z kluczowych elementów na jakie zwracamy uwagę przy wyborze telefonu. Produkty Xiaomi nigdy nie słynęły z nadzwyczajnej jakości aparatów (choć obraz ten zmienić może Mi MIX 2S), ale też nie zawodziły oczekiwań. Można wręcz powiedzieć, że oferowały dokładnie to, za co płaciliśmy i tym bardziej cieszy fakt, że w tym przypadku otrzymujemy nawet nieco więcej, choć A1 na pewno nie wyznacza żadnych standardów i nie aspiruje do tytułu króla średniej półki. Na tylnym panelu zastosowano podwójny aparat składający się z dwóch 12 MP sensorów, ale nie jest to jednostka zapożyczona wprost z Mi 6. W tym przypadku zdecydowano się na rozwiązania firmy Omnivision (OV12A10 + OV13880) - aparat główny otrzymał szerokokątny obiektyw o świetle f/2.2, a pomocniczy teleobiektyw z przysłoną f/2.6.

Zanim przyjrzymy się zdjęciom, warto najpierw napisać parę słów o samej aplikacji aparatu. Ta jest bardzo przejrzysta i intuicyjna w obsłudze, choć nie daje dostępu do najbardziej zaawansowanych funkcji, ale nie taki jest priorytet tego telefonu. Na wierzchu otrzymujemy skrót od HDR, lampy błyskowej, funkcji zdjęć portretowych, 2x zooma optycznego oraz licznych filtrów, które docenią użytkownicy mediów społecznościowych. Opcje kryją liczne dodatkowe tryby, czyli panoramiczny, samowyzwalacz, dźwięk, poziomica, odcień skóry, selfie grupowe, Tilt-Shift, kwadrat i tryb nocny (tutaj nazwany tajemniczo HHT). Oczywiście jest także tryb manualny, gdzie możemy samodzielnie ustawić parametry balansu bieli, ostrości, czasu ekspozycji, czułości ISO i soczewki (szeroki kąt czy teleobiektyw). Trudno się czegoś czepiać i software'owa część aparatu zasługuje na plus.

Powyżej - porównanie standardowego zdjęcia i opcji 2x zoom

Same zdjęcia także wypadają naprawdę dobrze, jeśli wykonywane są w odpowiednich warunkach oświetleniowych. Fotografie są naprawdę szczegółowe, a ich kolorystyka żywa i nasycona (przyjemnie ocieplono i  podkręcono barwy). Bardzo sprawnie działa fokusowanie oraz tryb HDR, który jest o tyle przydatny, że w SDR zakres tonalny jest tylko przyzwoity. Jeśli miałbym się też czegoś czepiać, to odrobinę zbyt mocnego algorytmu wyostrzającego zdjęcia, a także wyraźnego spadku formy przy słabym świetle, co objawia się dużym zaszumieniem. Na pochwały zasługuje za to tryb portretowy, który bez problemu oddziela naszą twarz od tła, które następnie jest rozmywane, ale dość często pojawiają się problemy z wykonaniem takiego portretu, ponieważ albo smartfonowi nie podoba się odległość obiektu od aparatu, albo warunki są złe, itp. Opcja 2x zoomu optycznego działa zaś bez żadnych problemów i okazuje się naprawdę przydatna.

Powyżej - zdjęcie bez HDR i z włączoną opcją

Powyżej - tryb portretowy

Powyżej - zdjęcia przy słabym świetle

O przedniej kamerce (5 Mpx, F/2.0) trudno napisać cokolwiek konkretnego, ponieważ po prostu jest i spełnią swoją rolę. Jakość wykonywanych nią zdjęć jest co najwyżej dobra, ponieważ aparat ten jest dość kapryśny i wybredny, jeśli chodzi o warunki, więc czasem uda zrobić się fotkę, którą bez wstydu zamieścimy w mediach społecznościowych, a innym razem coś zdecydowanie poniżej oczekiwań. Podobnie jest zresztą z filmami, które wypadają nieźle, choć wideo 4K kręcone tym telefonem raczej wyraźnie ustępuje droższym modelom (brakuje przede wszystkim optycznej stabilizacji obrazu, a dynamika także pozostawia sporo do życzenia), więc w tym zakresie Mi A1 raczej nie sprawia jakiejś pozytywnej niespodzianki i wpisuje się w standardy tej klasy produktów. Dodatkowo wideo nagrywane za pomocą tego modelu charakteryzuje się bardzo mocno zniekształconym dźwiękiem.

Powyżej - zdjęcie z przedniego aparatu

Komentarze do: Xiaomi Mi A1 - recenzja smartfona