Widzimy, że używasz oprogramowania blokującego reklamy, które są wyłącznym źródłem utrzymania serwisu ITHardware.pl. To dzięki nim opłacamy hosting i kupujemy sprzęt pomiarowy. Gwarantujemy Ci, że nie uświadczysz żadnych wyskakujących okienek ani banerów zasłaniających treść. Wesprzyj nas i wyłącz swój AdBlocker!

Gears of War 4 - Recenzja gry

Dodano: 31 Październik 2016, 14:55, przez: Jakub Krawczyński
Przeczytano: 6,539, komentarzy: 0,
Spis treści:

Kontrowersyjny recenzent Jim Sterling napisał kiedyś o drugiej części, że to najlepsza "wielka, głupia, krwawa strzelanka". Jak się jednak okazuje, nawet stworzenie takiego bezmyślnego shootera, nie jest takie proste.

Mało osób może pamięta, z racji premiery pod koniec poprzedniej generacji, ale pomiędzy trzecią a czwartą częścią Gearsów pojawił się taki mały eksperyment, zwany Gears of War: Judgement. Zrujnował on nieomal serię, która kiedyś wyznaczyła standardy zarówno technologiczne, jak i mechaniczne w strzelaninach z perspektywy trzeciej osoby. Osobiście nie miałem problemu z kampanią gry rodzimego studia People Can Fly. Doceniłem zacieśnienie co-opowych więzi z graczami, bliższe zintegrowanie z drabinkami wyników naszych znajomych, „arenowość” zmagań, czy też najrozmaitsze przeszkadzajki, jakie mogliśmy sobie dołożyć aktywując pewne wyzwania. Większość hejtu jaka zebrała się Judgementowi dotyczyła sfery multiplayer – stworzoną nie przez Polaków, tylko właśnie przez Epic Games. Wywróciła ona do góry nogami wszystko, za co ludzie pokochali wcześniej Gearsy, oferując zaledwie 4 mapy w większości trybów, robiąc z tego elementu gry starcia wyłącznie „człowiek vs człowiek”,  udostępniając jedynie trzy rodzaje rozgrywki i pozbywając się wszystkich innych, unikatowych trybów, które nadały GoW charakter. O pozbyciu się mechanizmu czołgania po ciężkim zranieniu na rzecz natychmiastowych zabójstw i usunięciu egzekucji nie wspominając.  Czarę goryczy dopełnił brak aktywnego przeładowywania – jeden z najciekawszych mechanizmów jakie Gearsy wprowadziły do gier TPP.

Warto wszystko to mieć na uwadze, bo właśnie z zadaniem wydostania serii z takiego ślepego zaułka musiało zmierzyć się studio The Coalition. Pomimo, że najnowsze Gearsy nie są w stanie odtworzyć wrażenia takiego jak 10 lat temu wzbudziła pierwsza odsłona Gears of War, to w tej generacji - pełnej rozczarowań i niespełnionych obietnic - i tak można produkcję kanadyjskich developerów uznać za sukces.

Oceń artykuł:
(Głosów: 0)

NAPISZ KOMENTARZ